Pa prostu / Па-просту

  • Płacz zwanoŭ

    21. Samaabarona i śmierć Żyda Berszki (2)

    Savieckaje vojsko i pahraniczniki spaczatku ŭsich ludziej z hetych troch viosak vyvieźli za Śvisłacz na zborny punkt u Nieparożnicach. Zahadali im usio z saboju zabrać, szto tolko mahli ŭziać na furmanku. Pośle saviety mieli ich parassyłać dalej u Biełaruś. Raptam pryjszoŭ zahad, szto kali chto…ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Po pudlaśki / По-пудляські

  • Kinoman

    9. Miastu H. na do widzenia

    Jeszcze mi tylko spacer pozostał Wąską aleją przez zielony park Wiatr w drzewach szemrze ledwie przebudzony Tak jak wczoraj, przedwczoraj, od lat Tak dziwna ta chwila brakuje słów… (Budka Suflera, „Memu miastu na do widzenia”, 1974) Nedaleko od mojoho liceja byv neveliki park, utisnuty… ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

RSS і Facebook

Feljeton

Zniawszy rozowyje okulary

„Wodżennie kusta” w Muzeji Małoji Bat’kuwszczyny w Studziwodach, czerwień 2021 Foto z Fejsbuka
„Wodżennie kusta” w Muzeji Małoji Bat’kuwszczyny w Studziwodach, czerwień 2021
Foto z Fejsbuka

Welmi fajno pisati pro Pudlasze i joho żytiêli. Pereważno ono o tôm szto w nikoho ne stwaraje jakich-nebud’ kiepśkich wysnowuw. Szto może abo wtiêszyti abo pokazati wsiê prymiêty rehijonu. Na sam recz w posliêdnich liêtach Pôlszcza odkryła Pudlasze na nowo. Wkluczajesz telewizor – hutorka pro “cuda i czary wschodu”. Z trochi zabytoho kutka derżawy pro jaki w hołowiê bôlszoj czastki Polakuw zastawalisie ono chitki pohlady i sudy powny szutok (pereważno pro pjanych mużykuw) raptom naczałaś formalnaja rewolucija. Disiaka celebryty jak Dorota Wellman abo Robert Makłowicz propahujut’ nawet Słuczanku pud Horodkom. Maciej Orłoś wkidaje znimki cerkwy w Szastałach. Dumali wy pro siête deset’ rokuw nazad? Nu ale okrum sołodkich kazok ja sam baczu peremieny jakije tiażko bude szczytati poradocznymi.

W siêtum rokowi perechodiaczy czerez pudlaśkie seło poczuw jak małaja sobaczka ni to bresze ni to piszczyt’. Stało mnie cikawo – chworeje, muczyt jije chto? Może hospodarê zawezali korotkum linciuchom? Zahlanuw tam skôl dochodiw sioj piskot i czym prymiêtiła mene mołodaja kobiêta stało nepryjemno. “A pan czego tu szuka? Do kogo?” Tohdy stał tłumaczyti w czôm diêło. Szto w mene nijakich lichich zamiêruw, szto howôrka ide ono pro piskot sobaczki a to ż ne pakost’ szto dumał szto możno treba pomohczy. Na żal ne wdałosie mnie jije perekontati jak zauważyw.

Wołoczywszysie po Pudlaszu wse chodżu na proszczki. Od 2011 roku. Kożny chto bywał w biłoruśkich wioskach znaje pro czar zahorodia. Koliś skoro nikoli ne wstrêczaw ni ostrych pohladuw, ni łajania zahlanuwszy w kłuniu abo robiaczy znimku hożej chaty. Chuczej za wsio szczyry rozhowôry abo pytania – skôl ja. Sered starszych nawet i na żdu ataku koli ne maje pryczyn. Taja naprysutnost’ drennoji atmosfery jakuju dobre znaju z welikich horoduw zdałasie dla mene tym pro szto czuw z samoho poczatku mojich pojiêzdok od bôlsz doswiêdczonych – pudlaszuki je hostinny. Wsio ż taki chwaroba prychodit’ razom z fasonom wziatym zusiêm nedawno. „Proszę mnie nie fotografować. Kto pan jest?”

Może z dwa roki nazad naczaw szukati w ozdobnum żwirowi sliêduw skamielin. Ot takoje zaniatije, hobby możno skazati. Czasom koło nowych chatuw, w seredini wiosok, koło perepynku abo w okolici jakoho-bud’ uradu traplajetsia nachoda kob najti jije sered inszoho ozdobnoho żwiru. Tyje komu sioje ne podobajetsie to znow pereważno ne biłoruśki staryki z ławoczok. Odnoho razu w nadnarwiańskum syliê nawet moje „dzień dobry” ne pomohło. „Żwir pan kradnie? Mało to na allegro? Zamówić sobie, a nie…”. Pośli łajania zwernuw uwahu de ż puszow toj mołody mużczyna. Nu tak. Nowaja murowanka, za stinoju zroblenoji z tujuw. Popularnych jak nikoli raniej. Kob ne hlidati susiêda abo lepsz skazati kob wreszti żyti po horodśkomu. Jak pany, szlachta. Sioje znaczyt chuczej za wsio odhoroditisie.

Znow wże w syliê moho kolehi z Sakolszczyny perszy raz w historiji maleńkoji osady lijut asfalt na dorohu. Dla trydsetioch dusz? Neważno. Asfalt je znakom bohactwa, spryjaje rozwitkowi i potriêbny czy ne, je takoj zjawoju jak tyje prokatyje tuji. Szto cikawo w toj wioscy stał pryczynoju swarok. Kob boroniti charakteru wioski? Nie. Tomu szto wse je hospodarê kotory trymajut’ korowy. Skandal! A korowa jak korowa ne bude żdati koli u jije potrêba. Taki nowieńki, choroszeńki asfalt, a tut korowy joho obsyrajut’?! Jak żyti po-panśku koli susiêdy – chamy? Ja z persza smijawsie koli poczuw siêtuju historiju, ale kob sobrati to szto i ja baczu ne może byti tak wesioło.

Peremieny kotory promujut’ durnowatyje serijali czy szcze hôrszyje reklamy majut swoju siłu. Ochwota kob żyti po panśki, kob zwertati uwahu ono na hroszy a potôm kuplati sztoraz to bôlsz jidła, samochoduw, telewizoruw i chren znaje czoho szcze doterła do omal kożnoho kutka rehijonu i wstrêriti primiêry koli seła wże ne prypominajut’ wioski ono horod ne je wyniatkom a sioj materialny pudychod do żytia je sowsiêm normalny. To szto mene kłopotaje to jakraz iducza peremiêna swiêdomosti sered pudlaśkich Biłorusuw. Kob miêti za swoju metu rozwitok je w poradku, ale czy żytieli Pudlasza ne hublajut’ pry okaziji prymiêty charakteru? A może takimi byli wse ono ja czohoś ne zauważył i treba było pożdati i peredo wsiêm zniati rozowyje okulary?

Ne zabudu perszych festiwaluw „Tam po Majowuj Rosi”, „Oleń po Boru Chodit”, abo koladowania orhanizowanych Dorofiejom Fionikom i Muzejom Małoji Bat’kuwszczyny w Studziwodach deset’ liêt tomu. Wsiê byli uczasnikami. Takuju metu postawiw pered soboju sam Dorofiej. Scena ne isnujet’, bo ż siête ne maje byti teatrom. Wsio ż taki tiażko ne zauważyti szto z uczasnikuw lude z wiosok od Narwy do Buha sztoraz czastiej ono snimajut’ a mensz spiwajut’. Biłorusy (może wże Polaki?) serednioho i mołodszoho pokolenia wytiahajut’ z kiszeni komurki i czym pud chatu pryjdut mołodcy w kolorowych odiażkach naczynajetsie podiêł. Je hledaczy i je aktory. Odnoju nohoju tuta, ale na sam recz poza. Bude fajno wkinuti na fejsa takich czudakuw i zabyti pośli desetioch minut.

Teperka wse czastiej pytajuś kôlko szcze budemo wważati, szto taja popularna skazka w telewizory je prawdoju? Szto nichto z katolikuw ne nazywajet susiêda “kacapom”, a odno pro szto dumajut tak prawosławny jak i tyje chto molatsie do rymskoho Papy to lubow. Szto koli wpadesz do jakoj-nebud’ wioski żytiêli ono żdut’ tebe z kowbasami i kiszkoju? Nichto ne dumaje nawet pro hroszy bo ż na Pudlaszy ne majesz materijalizma. Szto ne maje marszuw de syny i doczki Stepaniukuw, Trochimiukuw czy Kraśkuw kryczat’ „Bury, Bury – nasz bohater? Szto mołodym nikoli ne stydno byti prawosławnym a buduczynia samoji cerkwy tak hoża jak nikoli?

Starejszy ne perekazujut nasliêdnikom jazyka, ale zdajetsie szto diêło ne tôlko w zabytoji mowi. Je tendencija kob zaczynitisie po chatach, do neznakomoho prystupiti jak do woroha, abo konkurenta w biêhowi na wyperedki. Biêhowi de widno komu chwataje kob wważati sebe horodśkim czołowiêkom sukcesu, a chto wse bude ono biłoruśkomownym frajerom. Wohule najlepsz abo wteczy do miêsta abo zrobiti sobie horod w sebe. Materialny i mentalny. W budionny deń i w swiato. Koliś problemom bywała nawołocz – iszyje, ne naszyje, czużyje. Pośledni je czas spytati sebe czy w miêsto nawołoczy z Pôlszczy Pudlaszuki ne stali jeju jak odin dla druhoho. Susiêd dla susiêda. I nawet czerez czarobnyje znimki abo diakujuczy celebrytom ne wdast’sie siêtoho chutko zmiêniti ni wernuti minułoho.

Matwiej Styrczula

Пакінуць адказ

Ваш адрас электроннай пошты не будзе апублікаваны.

Календарыюм

Гадоў таму

  • ў траўні

    770 – у 1254 г. быў падпісаны мірны дагавор паміж вялікім князем Міндоўгам і галіцка-валынскім князем Данілам Раманавічам. 740 – разгром у 1284 г. войскамі літоўскага князя Рынгальда мангола-татарскіх войск каля вёскі Магільна. 530 – у 1494 г. у Гародні …ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Календарыюм / Kalendarium

Сёньня

  • (376) – У траўні 1648 г. казацкія паўстанцы на чале з Багданам Хмяльніцкім разбілі войскі Рэчы Паспалітай пад Жоўтымі Водамі й Корсунем. Казацкія загоны прыбылі на Беларусь і пры дапамозе беларускіх паўстанцаў здабылі Гомель, Тураў, Пінск – паўстаньне разгарнулася на беларускіх землях.
  • (90) – 19.05.1934 г. у Менску расстраляны Міхал Кахановіч (нар. 27.09.1882 г. у Вялікіх Луках каля Баранавіч), беларускі нацыянальны дзеяч, пэдагог. Закончыў Харкаўскі унівэрсытэт, працаваў выкладчыкам у Вільні, з 1915 г.  – у Магілёве, дзе быў

Новы нумар / Novy numer

Папярэднія нумары

Усе правы абаронены; 2024 Czasopis