Pa prostu / Па-просту

  • Płacz zwanoŭ

    10. Abława na kamunistaŭ (3)

    Abławu ŭ Harkawiczach Niemcy zarhanizawali ŭ nacze. Akrużyli wiosku i ludziej zahnali ŭ szkołu. Śpiarsza zrabili pieratrus-rewizju ŭ 27-mi chatach. Chadzili z sołtysam, jaki wioŭ ich na padworki i kazaŭ, chto tam żywie...ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Po pudlaśki / По-пудляські

  • OMELAN

    Sud’ba czołowi͡͡ecza slipaja. Dyt’iatko jak rodytsia, to uże w den’ roduw w niebianskuj tietradi sud’bu jomu zapysujut. Tropinku żytia aż do smerti. I dorożka taja nawet’ jak pokruczona, powychrowana, to niezminna...ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

RSS і Facebook

Przed laty

Zabójstwo leśniczego Skąpskiego

Budynek w Białowieży, w którym mieścił się Sąd Grodzki. W sierpniu 1925 roku odbyła się w nim pierwsza rozprawa sądowa przeciwko zabójcom leśniczego Skąpskiego. Początek lat 60 Fot. Jan Bodurka
Budynek w Białowieży, w którym mieścił się Sąd Grodzki. W sierpniu 1925 roku odbyła się w nim pierwsza rozprawa sądowa przeciwko zabójcom leśniczego Skąpskiego. Początek lat 60
Fot. Jan Bodurka

Pierwsza wojna światowa zgotowała mieszkańcom Podlasia los nie do pozazdroszczenia. Spora część miejscowej ludności została wywieziona w głąb Rosji. Powróciła na swoje siedliska po zakończeniu działań wojennych. Na miejscu zastała spalone domy, budynki gospodarcze oraz dziczejące pola uprawne. Trzeba było zaczynać od zera. Bieda i głód dotkliwie dawały się we znaki. Mieszkańcy regionu Puszczy Białowieskiej znajdowali się w nieco lepszej sytuacji – ratunek dawał im las. Jego dóbr strzegli jednak leśni funkcjonariusze. Trzeba było uciekać się do działań nielegalnych. Defraudowano drewno, polowano na zwierzynę. Zbierano też w lesie chrust, jagody, grzyby bez wniesienia stosownych opłat, bo nie miano na to pieniędzy. Byli i tacy, którzy w działaniach niezgodnych z prawem posuwali się zdecydowanie za daleko, stając się, niestety, zwykłymi bandytami.

Niektórzy gajowi i leśniczowie przymykali oczy na drobne naruszenia obowiązującego prawa. Zresztą im też żyło się niełatwo. Byli jednak i tacy przedstawiciele terenowej administracji leśnej, którzy bardzo gorliwie wypełniali nałożone na nich obowiązki i z całą surowością tępili przede wszystkim przypadki kradzieży drewna i kłusownictwa. Należał do nich między innymi leśniczy Marian Skąpski, który mieszkał w leśniczówce Przechody, należącej do ówczesnego Nadleśnictwa Narewkowskiego, a znajdującej się na terenie gminy Masiewo. Niewielka grupa defraudantów i kłusowników postanowiła latem 1925 roku zemścić się na niewygodnym dla nich funkcjonariuszu lasów państwowych.

W sobotę 11 lipca, około południa, leśniczy Skąpski wyszedł ze swojej siedziby i udał się do Puszczy na służbę. Uszedł około trzech kilometrów, gdy w oddziale 58 natknął się na grupę mieszkańców pobliskiej wsi Nowosady, zbierających jagody. Byli to Zofia Sokół, Melania Sokół, Agata Pieczko i Grzegorz Bołtrumiuk. Podszedł do nich i zaczął sprawdzać, czy mają bilety uprawniające do zbierania jagód w lasach państwowych. Tym, którzy ich nie posiadali odebrał naczynia. Nagle zza krzaków niespodzianie wyskoczył barczysty mężczyzna i skierował w stronę leśniczego ucięty karabinek, wołając: Ruki w wierch! Skąpski odwrócił się w stronę napastnika i schwycił go za klapy kurtki. Ten strzelił. Leśniczy, ugodzony w lewą pierś, upadł na ziemię i skonał. Zabójca upuścił z rąk karabinek i uciekł w głąb lasu. Po chwili jednak wrócił, odsunął nogę zabitego, przygniatającą broń, i wziął ją do ręki. Następnie otworzył wiszący na wojskowym pasie futerał od rewolweru Skąpskiego, rewolwer wyjął i zabrał ze sobą, znikając w gąszczach.

Przerażeni zbieracze jagód, stwierdziwszy śmierć leśniczego, opuścili pośpiesznie miejsce zbrodni, kierując się do swych domów. Około czwartej po południu Zofia Sokół spotkała powracającego ze służbowego patrolu komendanta posterunku w Nowosadach – starszego posterunkowego Romana Strykowskiego. Zgłosiła mu, że w jej obecności został zabity w Puszczy przez nieznanego sprawcę leśniczy Marian Skąpski. Komendant udał się z kobietą na miejsce zbrodni i stwierdził, że faktycznie znajdują się tam zwłoki leśniczego. Zaalarmował niezwłocznie wszystkie posterunki policyjne.

Policja wszczęła energiczne dochodzenie. Prowadził je nadkomisarz Józef Radziejewski wspólnie z aspirantem policji Józefem Formusiewiczem. Przepytywany Grzegorz Bołtrumiuk zeznał, że Skąpskiego zabił Grzegorz Sokół, najpewniej z zemsty na leśniczym, który niejednokrotnie karał go za kradzież drewna i kłusownictwo. Potwierdzili to pozostali świadkowie, oprócz Zofii Sokół. U Sokołów przeprowadzono rewizję, ale broni żadnej nie odnaleziono. Ich sąsiedzi, Mieleszkowie, dobrowolnie wydali karabin austriacki i 50 nabojów do niego, zepsuty rewolwer-brauning, a także zepsuty zamek i lufę od karabinu rosyjskiego.

Grzegorz Sokół już w niedzielę 12 lipca został aresztowany. Przyznał się do zabójstwa. Oświadczył, że dokonał go z namowy ojca i przy czynnym współudziale Aleksandra Mieleszki, który dostarczył mu broń i doprowadził do lasu. Mieleszko jakoby sam miał zamiar zabić Skąpskiego, lecz po przybyciu na miejsce ukrył się w pobliskich zaroślach i wymusił na Grzegorzu Sokole czynne wystąpienie przeciwko leśniczemu, grożąc przy tym, że jeżeli odmówi, to go zabije. Dodał jeszcze, że jest to decyzja grupy miejscowych chłopów. Mieleszko zmusił również Grzegorza do powrotu na miejsce zbrodni i zabrania rewolweru.

Za napad z bronią w ręku na urzędnika państwowego Grzegorza Sokoła postawiono przed Sądem Doraźnym, który odbył się 4 i 5 sierpnia 1925 roku w Białowieży. Oprócz 19-letniego zabójcy stanęły przed nim także osoby oskarżone o współudział w tej zbrodni: 49-letni Stefan Sokół (ojciec Grzegorza), 48-letnia Zofia Sokół (żona Stefana) i 21-letni Aleksander Mieleszko.

Publiczność wypełniła salę sądową po brzegi. Rozprawa rozpoczęła się o wpół do jedenastej pod przewodnictwem sędziego Romana Moszyńskiego. Sędziami-wotantami byli: Władysław Rybałtowski i Stanisław Dziekoński. Oskarżał podprokurator Władysław Klank. Grzegorza Sokoła bronił adwokat Władysław Olszyński, Aleksandra Mieleszkę – Leonidas Cellarjusz, Stefana Sokoła – Bronisław Gruszkiewicz, Zofię Sokół – Wacław Sławiński. Na rozprawę wezwano dwudziestu pięciu świadków i czterech ekspertów.

Żaden z oskarżonych nie przyznał się do winy. Nawet sam Grzegorz Sokół, który w śledztwie potwierdził swój zbrodniczy czyn, przed sądem tłumaczył się, że policjanci obiecali mu zwolnienie za przyznanie się do zabójstwa. Podczas dodatkowego badania w dniu 25 lipca tak samo zaprzeczył. Okazanego mu karabinku nie rozpoznał. Dodał jeszcze, że był bity przez policjantów. Na bicie skarżyli się również Aleksander Mieleszko i Zofia Sokół.

Świadkowie Piotr Dęboróg-Leligdowicz, Józef Smolaga i Konstanty Kuryłowicz zeznali, że leśniczy Skąpski był oddanym służbie rygorystą i formalistą. Nade wszystko stawiał interes Skarbu Państwa. Z tego powodu miejscowa ludność go nie lubiła. Leśniczego starano się pozbyć za wszelką cenę. Odgrażano mu się niejednokrotnie.

Dwaj inni świadkowie wspomnieli, że 14 lipca, przy zabitym przestępcy Teodorze Połowianiuku policja znalazła notes z notatkami i anonimową kartką, wskazującą jego i Aleksandra Bujnowskiego – zbiegłego do Rosji emisariusza i szpiega sowieckiego, jako rzekomych sprawców zabójstwa leśniczego Skąpskiego. Nie udało się jednak ustalić, do kogo należał notes i kto napisał kartkę.

Świadkowie byli badani szczegółowo i mozolnie. Sędziowie i adwokaci brali ich niejednokrotnie w krzyżowy ogień. Zeznania obciążające oskarżonych złożyli przede wszystkim Agata Pieczko, Melania Sokół (żona Grzegorza), Piotr Dęboróg-Leligdowicz i aspirant Józef Formusiewicz.

Wobec oświadczeń Grzegorza Sokoła, Aleksandra Mieleszko i Zofii Sokół o pobiciu ich przez policję, obrona złożyła wniosek o dokonanie oględzin przez eksperta-lekarza celem ustalenia, czy rzeczywiście oskarżonych bito i w ten sposób wymuszano na nich zeznania. Sprzeciwił się temu prokurator. Sąd, po wysłuchaniu stron, wniosek obrony oddalił.

O godzinie dziesiątej wieczorem zarządzono krótką przerwę. Była to już trzecia przerwa z rzędu. Następnie przystąpiono do badania kolejnych świadków, które przeciągnęło się do późnej nocy. Największe wrażenie na wszystkich wywołało zeznanie prawosławnego księdza Joakima Leszczyńskiego, który zdradził, że podczas spowiedzi żona Grzegorza Sokoła wyjawiła, że to jej mąż zabił leśniczego. Ksiądz dodał, że Grzegorz Sokół zabił, będąc narzędziem w rękach przestępnych rodziców.

Drugi dzień procesu zajęła ekspertyza i przemówienia stron. Posiedzenie rozpoczęło się o godzinie dziewiątej. Jako pierwszy powtórnie zeznawał Piotr Dęboróg-Leligdowicz – przedstawiciel angielskiej spółki „Century” w Hajnówce. Mówił on, że w Białowieży urzędnik państwowy jest ciągle narażony na niebezpieczeństwo ze strony takich ludzi jak podsądni, za to tylko, że gorliwie spełnia swe obowiązki. Po zwróceniu uwagi przez mecenasa Władysława Olszyńskiego, że świadek przyjął rolę oskarżyciela, przewodniczący poprosił, aby ten odpowiadał ściśle na zapytania.

Następnie Sąd przystąpił do ekspertyzy anonimowej kartki i notesu, które znalazły się pośród dowodów rzeczowych. Poproszono oskarżonych Grzegorza i Stefana Sokołów oraz Aleksandra Mieleszkę o napisanie pod dyktando przewodniczącego fragmentów tekstu z kartki i notesu przestępcy. W tym czasie podsądna Zofia Sokół dostała ataku histerii. Zaczęła się bić rękoma w piersi, płakać, w końcu straciła przytomność i upadła na ławę oskarżonych. Policja wyniosła ją z sali. Ekspert-kaligraf dr Adam Kozubowski zebrał wszystkie kartki zapisane przez podsądnych i udał się do specjalnego pokoju dla przeprowadzenia ekspertyzy. Sąd ogłosił piętnastominutową przerwę.

W kuluarach Sądu zaczęła krążyć wieść, że Zofia Sokół po przyjściu do przytomności oświadczyła, że zezna całą prawdę. Po przerwie wszyscy podsądni, z wyjątkiem Zofii Sokół, zostali wyprowadzeni z sali. Oskarżona podeszła do stołu sędziowskiego i ze łzami w oczach opowiedziała, że Skąpskiego zabił jej syn Grzegorz razem z Aleksandrem Mieleszką pod presją ojca. W dniu zabójstwa mąż kazał jej iść do lasu po jagody, a sam z synem Grzegorzem i Mieleszką prowadzili w mieszkaniu poufne rozmowy.

Na salę wprowadzono Grzegorza Sokoła. Przyznał się on do zabicia leśniczego Skąpskiego. Wyjaśnił, że działał pod przymusem ojca i Mieleszki, który dostarczył mu broń, zaprowadził na miejsce przestępstwa i kazał strzelać do leśniczego. Wprowadzony na salę ojciec Grzegorza zaprzeczył zeznaniom syna i żony. Obwinił ich, że zeznają przeciwko niemu, gdyż chcą się go pozbyć. Na zapytanie przewodniczącego, czy nie bił żony za to, że chciała zameldować policji o zabójstwie, Stefan przyznał, że kilka razy bił żonę polanem, ale tylko wtedy, gdy była w ciąży. I że spowodował tym poronienie (!). Mieleszko zaprzeczył wszystkim oskarżeniom. Uparcie twierdził, że o niczym nie wie.

Podprokurator Władysław Klank nabrał podejrzeń, że zabójstwo może mieć podkład polityczny i złożył stosowny wniosek. Sąd postanowił usunąć publiczność z sali i przesłuchać podsądnych przy drzwiach zamkniętych. Zajęło to niecałe pół godziny.

Po ogłoszeniu jawności dalszych zeznań, zeznanie złożył ekspert-kaligraf, który po przeprowadzeniu badań kartek napisanych przez oskarżonych, stwierdził bezwzględnie, że anonimowa kartka została napisana ręką Aleksandra Mieleszki. Ten, na zapytanie przewodniczącego, czy to ustalenie potwierdza, kategorycznie zaprzeczył.

Następnie Sąd przystąpił do czytania protokołu oględzin zwłok leśniczego, przeprowadzone tuż po zabójstwie. Przesłuchano jeszcze dodatkowo dwóch świadków, po czym przewodniczący zamknął przewód sądowy.

Głos zabrał podprokurator Władysław Klank. Scharakteryzował krótko sytuację, jaka panowała wówczas w Puszczy Białowieskiej. Stwierdził, że każdy sumienny i gorliwy funkcjonariusz państwowy narażony jest na niebezpieczeństwo. Podprokurator próbował też zrozumieć postawę Zofii Sokół, która wiedziała, kto zabił leśniczego, ale jako matka żałowała i bała się zdradzić syna. Ponieważ przyznała się do winy, wyrażając przy tym szczerą skruchę i współczucie dla wdowy, prokurator zrzekł się z oskarżenia kobiety. Publiczność przyjęła to entuzjastycznie.

Zdaniem podprokuratora głównym inicjatorem i kierownikiem aktu zabójstwa był Aleksander Mieleszko, a jego pomocnikiem Stefan Sokół, którego określił jako nałogowego pijaka i zawodowego leśnego defraudanta. Grzegorz Sokół był tylko narzędziem w ich rękach.

W związku z zabójstwem dokonanym na funkcjonariuszu państwowym i z chęci zysku (zabranie rewolweru) podprokurator zażądał dla trzech podsądnych kary śmierci przez rozstrzelanie. Po jego przemowie przewodniczący ogłosił przerwę.

Po naradzie trwającej około godziny Sąd Doraźny ogłosił o wpół do piątej, że sprawa została przekazana Sądowi Okręgowemu w Białymstoku.

Sąd postanowił też zmienić środki zapobiegawcze w stosunku do oskarżonej Zofii Sokół i polecił zwolnić ją z aresztu za kaucją w wysokości 200 zł.

Rozprawa przed Sądem Okręgowym w Białymstoku odbyła się 29 i 30 grudnia 1925 roku. Przewodniczył jej sędzia Roman Moszyński. Sprawę prowadził przy udziale sędziów Władysława Rybałtowskiego i Bolesława Białego. Oskarżał podprokurator Władysław Klank. Obrońcami z urzędu byli: Edward Obiedziński, Leonidas Cellarjusz i Zygmunt Kaczorowski. Na ławie oskarżonych zasiedli Grzegorz Sokół, Stefan Sokół i Aleksander Mieleszko. Zofia Sokół wystąpiła już w charakterze świadka.

Na rozprawę wezwano około trzydziestu świadków. Niektórzy z nich radykalnie zmienili na korzyść oskarżonych swoje zeznania, które złożyli podczas śledztwa i w czasie rozprawy Sądu Doraźnego. Podprokurator Władysław Klank w swoim przemówieniu zapowiedział, że prawdopodobnie świadkowie za sprzeczność w zeznaniach zostaną pociągnięci do odpowiedzialności i zażądał dla wszystkich trzech podsądnych kary śmierci przez rozstrzelanie. Obrona żądała uniewinnienia.

Sąd po zakończeniu przewodu i naradzie wydał wyrok, mocą którego wszyscy trzej oskarżeni zostali skazani na karę śmierci przez rozstrzelanie. Obrońcy skazanych, adwokat Bronisław Gruszkiewicz i aplikant sądowy Aleksander Hermelin, odwołali się do drugiej instancji.

Warszawski Sąd Apelacyjny, pod przewodnictwem sędziego Karola Żarskiego, rozpatrzył sprawę 23 kwietnia 1926 roku. Sąd zmienił wyrok, skazując Stefana Sokoła i Aleksandra Mieleszkę na dożywotnie ciężkie więzienie, zaś Grzegorza Sokoła na piętnaście lat ciężkiego więzienia.

Zabójstwo leśniczego Mariana Skąpskiego nie było pierwszym takim przypadkiem w odniesieniu do funkcjonariuszy administracji lasów państwowych na terenie Puszczy Białowieskiej. W 1923 roku 22-letni Grzegorz Dulko z Masiewa zamordował w bestialski sposób podleśniczego Aleksandra Maliszewskiego, a ponadto pięć innych osób. Bandyta został ujęty. Proces w Sądzie Okręgowym w Białymstoku odbył się w czerwcu 1925 roku. Sąd skazał zabójcę łącznie na 51 lat więzienia i karę śmierci. Wyrok śmierci przez rozstrzelanie wykonano w Białymstoku 1 października 1925 roku. Natomiast 23 sierpnia 1924 roku, w czasie akcji pościgowej policji za szajką bandytów grasujących w Puszczy, zginął biorący udział w pościgu 35-letni leśniczy Jakub Bagiński. Ujęty 7 września członek bandy Jakub Cybula zeznał, że leśniczego zastrzelili Siemion Tarasiewicz i Jan Lewczuk. Bagiński został pochowany na cmentarzu w Białowieży. Pozostawił żonę i synów.

Piotr Bajko

Календарыюм

Гадоў таму

  • ў сьнежні

    1160 – 862 год. Першыя летапісныя зьвесткі пра Смаленск як адзін з гарадоў крывічоў, продкаў беларусаў. 785 – 1237 год. Разгром войскамі князя Данілы Раманавіча крыжацкіх рыцараў пад Драгічынам на Бугу. 660 – У 1362 годзе войскі Старабеларускай Дзяржавы (Вялікага …ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Новы нумар / Novy numer

Папярэднія нумары

Copyright © 2022 Czasopis