Pa prostu / Па-просту

  • Płacz zwanoŭ

    10. Abława na kamunistaŭ

    Nidaŭno minuło 70 let ad baluczaj tragedii, jakaja zdaryłasa ŭ Harkawiczach. Za Niemca, 8 marca 1942 r., hitleraŭcy razstralali tam dziewiacioch życialej. Pry darożcy za wioskaj, dzie adbyłasa egzekucja, da dzisia staić niewialiki kamienny pomniczak...ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Po pudlaśki / По-пудляські

  • Trava zabytia

    13. Druha i tretia stryń

    Dobrych deseť liêt tomu, koli ja robiv zakupy v „ Biedronci” v Biêlśku, pudyjšła do mene neznakoma starša kobiêta, pryvitałasie i skazała: A viête znajete, što my z vami svojaki?..ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

RSS і Facebook

Felieton

Na Podlasiu, czyli wszędzie

2. Rzecz o portalu internetowym

Czasopis jest miejscem wyjątkowym
Czasopis jest miejscem wyjątkowym

Mam takie marzenie – nowoczesny portal internetowy mniejszości białoruskiej Podlasia. Powstanie takiego portalu uważam za naszą rację stanu. Jeśli nie chcemy stracić młodych pokoleń i osunąć się z „klifu Seneki” w niebyt, musimy to zrobić. Inaczej młodzi ludzie, zapatrzeni w swoje smartfony, odlecą miliony kilometrów świetlnych od nas i już się nie znajdziemy. Już zresztą chyba odlecieli. To co możemy zrobić, to znów spróbować połączyć się w sieć. Dać im szansę na stanie się węzłami tej sieci. Węzłami aktywnymi, z których będą nadawać ze swoich smartfonów własne komunikaty. Możemy oczywiście nadal trzymać się starych wzorców, odtwarzać dobrze znane i oswojone rytuały, kosztuje to mniej energii i pieniędzy, chlupać się w miłych słonecznych zatoczkach z dobrze znajomymi ludźmi, z którymi czujemy wspólnotę ducha, i toczyć miłe rozmowy na te tematy co zwykle. Rzeka jednak płynie nieustannie i unosi wody w przyszłość.

Strona Czasopisu wydaje mi się idealnym miejscem, by taki portal utworzyć. Czasopis jak szkielet, gotowy do obrośnięcia ciałem. Jest to struktura mocna, ukształtowana, a przy tym otwarta i dająca dużo wolnej przestrzeni do zagospodarowania. Ciało uaktualniałoby się codziennie nowymi newsami z Podlasia i Białorusi oraz wszystkim co nas dotyczy i interesuje z życia mniejszości białoruskiej. Niech ludzie go współtworzą. Niech piszą blogi, nadsyłają zdjęcia, filmy, relacje z imprez, zapowiedzi, imprez, niech dzielą się przeżyciami, niech piszą, niech nagrywają, niech fotografują, mówią, opowiadają, informują, promują. Stańmy się węzłem kontaktu. Niech będą linki do audycji białoruskich z radiu i telewizji, do stron białoruskich artystów, autorów i innych portali zajmujących się historią, językiem, kulturą.

Podlasie to miejsce wyjątkowe. Nie jest to region monolityczny, który można scharakteryzować kilkoma grubszymi pociągnięciami pędzla. Cechą charakterystyczną Podlasia jest jego wewnętrzna niejednorodność, złożenie, wielość, wzajemne oddziaływanie, symbioza. Społeczność Białorusinów Podlasia jest wyjątkowa. Czasopis jest miejscem wyjątkowym. Oazą wolnomyślicielstwa i przestrzeni dla innego. Jest to miejsce na rozmowę, na dyskusję, na poszukiwania. Publikowane są tutaj teksty po białorusku, polsku, po-svojomu, pa-prostu, pa-jak-kto-czuje-że-chce-bo-czuje-że jest-to-prawdziwe, zgodne z jego wewnętrznym rytmem. Nie ma w tym nic złego, wręcz przeciwnie. Stare paradygmaty, domagające się ujednolicenia, monolitu, zmitologizowanej integracji, odchodzą w przeszłość wraz ze swoim czasem. Myślenie albo-albo odchodzi.

W poprzednim felietonie nawiązywałam do książki Edwina Bendyka „W Polsce czyli wszędzie. Rzecz o upadku i przyszłości świata”. Dziś nawiążę do pierwszego rozdziału książki „Czuły narrator” Olgi Tokarczuk pt. „Ognozja”. Warto go przeczytać, by uświadomić sobie, jak zmienia się świat, chociaż przecież sami to widzimy i czujemy. Noblistka pisze o złożoności świata, która w obliczu zjawisk pandemicznych staje się wyraźnie widoczna i zaczyna zarysowywać nową perspektywę jego postrzegania. Nauka wywodzi, że głównym kołem napędowym ewolucji były symbioza i łączenie się organizmów, że nasze ludzkie ciała to w istocie jedynie 43 proc. ludzkich komórek, resztę stanowią różnego rodzaju bakterie, wirusy, grzyby, archeony. Jesteśmy bardziej bytem zbiorowym niż monadą, holobiontem, połączonym z reszta ludzkości i planety systemem współzależności.

Dla Tokarczuk grzechem pierworodnym, przez który zostaliśmy wygnani z raju, jest uznanie siebie za coś odrębnego od reszty świata, monolitycznego. Z tego wywodzi wartościowanie, oddzielanie, grodzenie, ostre czarno-białe podziały. Nowa perspektywa jest wielowymiarowa, postrzega nie tylko ciało, ale też tożsamość jako byt złożony z wielu bytów, które nawarstwiają się na siebie, tworząc unikalny konglomerat, niczym grono. Posiadanie wielu tożsamości czy osobowości jednocześnie jest czymś naturalnym i uwalniającym. Stare schematy myślenia centralistycznego ustępują na rzecz zorganizowanych sieciowo struktur, pod znakiem zapytania staje hierarchiczne państwo z wykluczającą ideą narodu. Porównuje Tokarczuk ten upadek do powalonego spróchniałego drzewa, które tylko z pozoru jest martwe, w istocie zaczyna tętnić jeszcze bardziej intensywnym życiem, a jego nasiona, korzenie i pędy dają początek kolejnemu pokoleniu drzew.

Podobne procesy obserwujemy w kulturze, która w coraz mniejszym stopniu zinstytucjonalizowana i zhierarchizowana wypada z ram muzeów i teatrów na ulicę i do Internetu. Kultura staje się archipelagiem kultur, inicjatyw i działań, współbrzmiących w symfonicznej polifonii. To niepowtarzalny, unikalny rys, bogactwo, z którego możemy czerpać jako region i wspólnota. Świat zrobił się mały i ciasny, procesy globalizacyjne upodobniły nawet odległe jego zakątki. Wszędzie ludzie noszą podobne ubrania, jedzą w sieciowych restauracjach, mają podobne telefony i meble z międzynarodowych koncernów. Egzotyka staje się towarem deficytowym. Poszukują jej złaknieni wędrowcy. Lokalność jest w cenie. Przyjadą z daleka, by usłyszeć nasz akcent, popatrzeć na drewniane domy, posmakować kuchni. W dobie fast food lokalne smaczki są wartością nieocenioną.

Aby coś zaistniało, potrzebna jest przestrzeń. Gdy pojawi się przestrzeń, napłyną nowe pomysły, idee, teksty, zdjęcia, ludzie gotowi ją zapełnić. Nasze podlaskie, białoruskie sprawy powinny mieć dobrą internetową przystań, wygodny dom, dla wielu pokoleń i punktów widzenia. Niech ten dom żyje, opowiada, przyjmuje gości. Niech będzie naszym przyczółkiem w nieskończonym internetowym archipelagu kosmosu.

Ewa Zwierzyńska

Календарыюм

Гадоў таму

  • ў ліпені-жніўні

    955 – 10.07.1067 г. на Дняпры каля Воршы адбылася сустрэча князёў Яраславічаў з полацкім князем Усяславам Брачыславічам. Кіеўскі князь Ізяслаў пад прысягай цалаваў крыж ды прысягаў, што не прычыніць зла Усяславу і яго сынам. Аднак яны былі спайманы, закаваны ў кайданы, адвезены ў Кіеў …ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Новы нумар / Novy numer

Папярэднія нумары

Copyright © 2022 Czasopis