Pa prostu / Па-просту

  • Płacz zwanoŭ

    10. Abława na kamunistaŭ

    Nidaŭno minuło 70 let ad baluczaj tragedii, jakaja zdaryłasa ŭ Harkawiczach. Za Niemca, 8 marca 1942 r., hitleraŭcy razstralali tam dziewiacioch życialej. Pry darożcy za wioskaj, dzie adbyłasa egzekucja, da dzisia staić niewialiki kamienny pomniczak...ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Po pudlaśki / По-пудляські

  • Trava zabytia

    13. Druha i tretia stryń

    Dobrych deseť liêt tomu, koli ja robiv zakupy v „ Biedronci” v Biêlśku, pudyjšła do mene neznakoma starša kobiêta, pryvitałasie i skazała: A viête znajete, što my z vami svojaki?..ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

RSS і Facebook

Białoruś A.D. 2021. Jak Polska w (po) stanie wojennym

Przytłumione nie tak przez reżim Łukaszenki, jak przede wszystkim srogą zimę, kilkumiesięczne masowe protesty antyrządowe to bez dwu zdań pierwszy etap na drodze do nieuniknionej już głębokiej zmiany dotychczasowego postsowieckiego oblicza państwa białoruskiego. Trudno przewidzieć, kiedy to nastąpi, gdyż ten scenariusz zdaje się być całkiem niepodobny do rozwoju wypadków, jakie doprowadziły do upadku autorytarnych rządów w innych krajach byłego bloku wschodniego, w tym w Polsce. Pewnych analogii można jednak się doszukać.

Jeśli bowiem odnieść w jakimś stopniu wzniosły zryw narodu białoruskiego latem i jesienią ub.r. z karnawałem wolności z okresu pierwszej Solidarności w Polsce, to obecnie w Białorusi mamy namiastkę stanu wojennego. Podobnie jak czterdzieści lat temu nad Wisłą tak teraz za wschodnią granicą także odbywają się masowe aresztowania przeciwników systemu i pokazowe procesy sądowe. Łukaszenka również, podobnie jak Jaruzelski, wypchnął za granicę twarze protestów i tysiące ich aktywnych uczestników, w tym kwiat zdolnej i wykształconej młodzieży. Teraz przyszła kolej na kontrolowany i wyreżyserowany tzw. dialog ze społeczeństwem.

Na propagandowym forum

Takim widowiskowym forum propagandowym było Wszechbiałoruskie Zgromadzenie Ludowe, które zebrało się w dniach 11-12 lutego w Pałacu Republiki w Mińsku. Co prawda taki zjazd organizowany jest po każdych wyborach prezydenckich, aby wzorem czasów sowieckich przywódca państwa mógł przedstawić plany polityczne i gospodarcze na kolejną pięciolatkę, ale tym razem był on przede wszystkim demonstracją rzekomego poparcia mas społecznych dla kursu władzy i potępienia „wichrzycieli”.

Wypisz, wymaluj prezydium zjazdów partii komunistycznych w byłym bloku wschodnim. Przy mównicy prawosławny egzarcha Białorusi metropolita Beniamin
Wypisz, wymaluj prezydium zjazdów partii komunistycznych w byłym bloku wschodnim. Przy mównicy prawosławny egzarcha Białorusi metropolita Beniamin

Potężny wiec, na który zwieziono pociągami i autobusami blisko dwa i pół tysiąca starannie dobranych delegatów, przypominał nieco kongres Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego w stanie wojennym w Warszawie. W Polsce niewiele to dało dla przetrwania ówczesnego ustroju państwa, choć musiało minąć jeszcze osiem lat, zanim się zawalił. Doprowadzenie do zmiany władzy w Białorusi aż tyle czasu nie zajmie, inne są bowiem uwarunkowania, a i świat mocno przyśpieszył dzięki nowym technologiom i internetowym środkom komunikacji, których nie da się okiełznąć jak prasy, radia i telewizji w czasach komunizmu.

Różnica na drodze do swobód demokratycznych przedtem w Polsce i teraz w Białorusi jest jeszcze taka, że nad Wisłą szlak ten torowało nieco starsze pokolenie. Polska młodzież poza środowiskiem Niezależnego Zrzeszenia Studentów nie była tak aktywna. Ówczesny ustrój traktowała jako zjawisko trwałe. Białoruska młodzież, która zdecydowanie przeważa na marszach protestacyjnych, wydaje się o wiele bardziej zdeterminowana.

Głosy jednak dopisane

Aleksander Łukaszenka doskonale zdaje sobie sprawę ze złożoności sytuacji, w jakiej się znalazł. Podczas dwugodzinnego, transmitowanego na żywo w kilku kanałach państwowej telewizji, wystąpienia przed delegatami lutowego zjazdu ludowego wprawdzie grzmiał ile wlezie na tychże protestujących, ale między słowami nieświadomie przyznał im rację. Przede wszystkim do tego, że sfałszował sierpniowe wybory prezydenckie, co stało się bezpośrednim powodem wybuchu protestów. Niestety, nikt w Białorusi i za granicą z przemówienia tych słów nie wyłowił.

O dopisywaniu głosów Łukaszenka powiedział wprost. Otwarcie przyznał, że „gubernatorzy mają w zwyczaju pokazać, u kogo jest lepiej”. Ale jak powiedział, ta „korekta” to „najwyżej jeden procent”, co miało być dowodem, że wyniku 80 proc., jaki podała Centralna Komisja Wyborcza, sfałszować się nie da. Skoro jednak można dopisać mało, to da się i więcej. – No dobrze, niech będzie 76 – mówił podczas zjazdu Łukaszenka. – Albo 68, jak teraz wynika to z sondaży, ale i tak przeważająca większość jest po naszej stronie.

W innym miejscu swego propagandowego wystąpienia tak się zagalopował, iż potwierdził, że wybory w Białorusi nie są demokratyczne i trasnsparentne. – Do wolnych i sprawiedliwych wyborów najpierw należy przygotować społeczeństwo – powiedział. – W przeciwnym razie scenariusz jest wiadomy: przejęcie władzy, wywołanie powstania, wejście obcych wojsk. Taką próbę mieliśmy ostatnio.

W niepowołane ręce władzy nie oddam

Łukaszenka zapowiedział zmianę kodeksu wyborczego, tak jak i wielu innych ustaw, co ma nastąpić po przyjęciu nowej konstytucji. Białoruś ma jednak nadal pozostać republiką prezydencką, choć głowa państwa podzieli się nieco kompetencjami z innymi organami. Odnośnie procedur wyborczych zapisy w nowej konstytucji mają być takie, aby do władzy „nie dorwali się nieodpowiedni ludzie”. – Jeśli przyjdzie ktoś niewłaściwy i mający inne poglądy, to w ustawie zasadniczej będzie zabezpieczenie, że ani jeden włos z waszych głów, zwolenników obecnego prezydenta, nie spadnie – zapewniał delegatów zjazdu Łukaszenka.

Aleksander Łukaszenka – aktor numer jeden wielkiego widowiska
Aleksander Łukaszenka – aktor numer jeden wielkiego widowiska

Ile czasu zatem ma jeszcze minąć do rozpisania wolnych wyborów prezydenckich, na co naciskają protestujący? Łukaszenka tego otwarcie nie powiedział. Polecił wprawdzie, by projekt nowej konstytucji był gotowy do końca tego roku i by w przyszłym poddać go pod głosowanie w ogólnokrajowym referendum, ale powiązał to ze swoim odejściem. Dał do zrozumienia bowiem, że w następnych wyborach nie będzie już kandydował. – Moim głównym warunkiem odejścia od władzy – podkreślił – jest spokój, porządek w kraju, brak protestów.

Zapowiedziany proces odnowy państwa (skąd my to znamy?) może zatem potrwać całą bieżącą pięciolatkę, pokrywającą się z kadencją prezydencką. Do odejścia z urzędu Łukaszence zatem nie śpieszno. W wystąpieniu na zjeździe ludowym powiedział, że „oprócz Białorusi nic innego nie posiada”. Padło to w kontekście jego majątku osobistego, ale i przywiązania do urzędu. – Nie po to budowaliśmy Białoruś ćwierć wieku, by teraz dostała się w niepowołane ręce – mówił. – Powinniśmy ją chronić i nikomu nie oddawać, tak jak się nie oddaje ukochanej.

Gospodarcze obietnice…

W wystąpieniu na forum Wszechbiałoruskiego Zgromadzenia Ludowego Aleksander Łukaszenka poruszył także bardzo wiele bieżących kwestii, dotyczących gospodarki, polityki wewnętrznej i gospodarki. Były to nieraz sprawy lokalne, które w Polsce pozostają w gestii samorządów. Łukaszenka, jako przywódca państwa centralnie sterowanego, rysował więc plan pięcioletni z takimi detalami, jak utworzenie drugiego oprócz Kamarouskaho rynku dużego bazaru w Mińsku. Zapowiedział wybudowanie w białoruskiej stolicy tysiąca nowych ujęć wody pitnej. – Na świecie odchodzi się od zasilania wodociągów wodą z rzek i jezior – uzasadniał – dlatego przestawiamy się na krystalicznie czyste i zdrowe źródła podziemne.

W nowej pięciolatce wokół Mińska mają wyrosnąć nowe miasta satelickie, gdyż stolicy nie da się już bardziej poszerzyć. Grozi to paraliżem komunikacyjnym. W całej zaś Białorusi plan zakłada zmniejszenie zużycia gazu poprzez ogrzewanie budynków energią elektryczną. W tym systemie zakłada się budowę czterech milionów metrów kwadratowych mieszkań. Ma to związek przede wszystkim z niedawnym uruchomieniem elektrowni atomowej koło Ostrowca przy granicy z Litwą.

Wiele uwagi Łukaszenka poświęcił sferze opieki zdrowotnej i epidemii koronawirusa. Mówił o „bohaterstwie medyków białoruskich” w walce z COVI-19. Ale na sali rzadko kto z blisko trzech tysięcy osób miał założoną maseczkę, choć w listopadzie wprowadzono taki obowiązek. Łukaszenka nieoczekiwanie obwinił obywateli, że… chorują, bo nie dbają o swoje zdrowie – piją, palą, a nawet biorą narkotyki. Przywołał też swoją niefortunną wypowiedź, że „alkoholicy na koronawirusa chorują mniej”. – Ale to nie znaczy – tłumaczył się – że trzeba pić wiadrami, mówiłem o kieliszku dziennie, nie więcej.

W zgromadzeniu w Pałacu Republiki uczestniczyło prawie trzy tysiące osób. Nie zważając na pandemię tylko nieliczni byli w maseczkach
W zgromadzeniu w Pałacu Republiki uczestniczyło prawie trzy tysiące osób. Nie zważając na pandemię tylko nieliczni byli w maseczkach

Tak jak podczas poprzednich takich zjazdów-spędów „przedstawicieli narodu”, białoruski przywódca złożył także obietnice wzrostu płac. Oznajmił, że w tej pięciolatce średnia pensja przekroczy tysiąc dolarów (obecnie wynosi niecałe sześćset). Tyle że obiecał to już dziesięć lat temu. Teraz to też nic pewnego, gdyż mówiąc o podwyżkach płac nie powiedział, skąd państwo weźmie na to pieniądze. Wciąż centralnie sterowana gospodarka jest bowiem niewydolna i deficytowa, funkcjonuje tylko dzięki miliardowym kredytom z Rosji. Kreml kiedyś przestanie jednak utrzymywać w ten sposób Białoruś.

Z ust Łukaszenki mocno dostało się prywatnym przedsiębiorcom, chociaż stanowią oni niewielką część gospodarki. Obwinił ich o finansowanie protestów i zapowiedział „surowe potraktowanie za to, że uczestnikom marszów wręczali pieniądze w kopertach”. Powiedział też, że w Białorusi nie będzie oligarchów. – Ale nie oznacza to „urawniłowki” – dodał. Według niego „rozdźwięk w dochodach ludności 1:5 to katastrofa”.

…i pogróżki

Łukaszenka straszył, iż jeśli Białoruś dostanie się w ręce tych co protestują, to nastąpi szalona prywatyzacja, w wyniku której zwolnieni z pracy będą miliony ludzi, zostanie wprowadzona płatna edukacja i opieka zdrowotna oraz narzucony wszystkim język białoruski. – Nikogo nie będziemy zmuszać, by nie rozmawiał po rosyjsku – powiedział. – Jednocześnie potrzebni nam teraz nowi Kupała, Kołas czy Bahdanowicz – dodał odnośnie przyszłości języka białoruskiego.

Słownictwo i retoryka wystąpienia Łukaszenki często przypominały schyłkowy okres PRL-u. Tak jak w polskiej propagandzie państwowej w latach osiemdziesiątych było zatem i o spekulantach, i o „niebieskich ptakach”. – Nam takich pośredników nie trzeba – grzmiał z mównicy. – A za tych co nie pracują, też się weźmiemy – powiedział. – My ich za darmo leczymy, dopłacamy jak wszystkim do usług komunalnych, a ci siedzą sobie na zagranicznych grantach. Tylko w samym Mińsku naliczyliśmy ich 68 tysięcy. Sprawdziliśmy, jak żyją. Uwierzcie mi, bylibyście zaskoczeni, jakimi autami oni jeżdżą.

Pewne analogie w rozwoju wypadków i obliczu systemów w Polsce u schyłku PRL-u i obecnie w Białorusi nie muszą jednak oznaczać identycznego finału. To zależy już przede wszystkim od społeczeństwa białoruskiego. Wiosna pokaże, czy naród nadal będzie tak mocno zdeterminowany w swych protestach, że zdoła w końcu nieżyciowy system obalić.

Jerzy Chmielewski

Календарыюм

Гадоў таму

  • ў ліпені-жніўні

    955 – 10.07.1067 г. на Дняпры каля Воршы адбылася сустрэча князёў Яраславічаў з полацкім князем Усяславам Брачыславічам. Кіеўскі князь Ізяслаў пад прысягай цалаваў крыж ды прысягаў, што не прычыніць зла Усяславу і яго сынам. Аднак яны былі спайманы, закаваны ў кайданы, адвезены ў Кіеў …ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Новы нумар / Novy numer

Папярэднія нумары

Copyright © 2022 Czasopis