Pa prostu / Па-просту

  • Płacz zwanoŭ

    10. Abława na kamunistaŭ

    Nidaŭno minuło 70 let ad baluczaj tragedii, jakaja zdaryłasa ŭ Harkawiczach. Za Niemca, 8 marca 1942 r., hitleraŭcy razstralali tam dziewiacioch życialej. Pry darożcy za wioskaj, dzie adbyłasa egzekucja, da dzisia staić niewialiki kamienny pomniczak...ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Po pudlaśki / По-пудляські

  • Trava zabytia

    13. Druha i tretia stryń

    Dobrych deseť liêt tomu, koli ja robiv zakupy v „ Biedronci” v Biêlśku, pudyjšła do mene neznakoma starša kobiêta, pryvitałasie i skazała: A viête znajete, što my z vami svojaki?..ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

RSS і Facebook

Môj čeśki film (9). Pudlaśki odcinok čeśkoho seryjalu

Moja knižka „Biêlśk, Knorozy, Ploski (i inšy vjoski)” vyjšła vo vtorok. Ania, sestra, zabrała jijiê z drukarni i posłała mnie para zdymok. Jak mnie chotiêłosie vziati knižku do ruk, pohładiti, poohladati, polistati… Odnak ja musiła ždati do nediêli, 17 lutoho. Dovho. Ale čas proletiêv chutko, ja naveť ne zavvažyła jak i koli. Tôlko rečuv treba było našykovati, obdumati, porobiti zakupy, z ditima dohovorytisie, usio rozplanovati. Čas promociji knižki (19-22 lutoho 2019) my pudobrali taki, kob dočka mohła postaratisie doma ob sobaci i dvoch kotach. U jijiê same byv vôlny od škoły tyždeń i dokładno tôlko času my potrebovali na prezentaciji na baťkuvščyni. U nediêlu rano v Biłostoku ja narešti mohła natiêšytisie knižkoju. Uziała jijiê v ruki i od razu prypomnivsie mniê tato – ažno slozy zakrutilisie v očach: „Tak mnie škoda, tatu, što ty siejoho ne doždavsie”.

Peršy prystanok – Narva

Do Narvy my vyjichali z Biłostoku koło tretioji, voziti nas z Vaniom po Pudlašy vzialisie Ania i švagor Robert. Spotkanie miêło byti o pjatuj hodini v gminnuj biblijoteci. Pro reklamu pokłopotali paniê Agata Smoktunowicz i Anna Andrzejuk-Sawicka z Narvi. Zajizdžajemo pud biblijoteku (pudo mnoju vže tresutsie nohi!), ja natiskaju na klamku, šarpaju za dvery, a vony ne odčyniajutsie. Natiskaju na zvonok – tože ničoho. Ania z Robertom kurat, my z Vaniom dumajemo, što robiti. A tut pudjizdžaje jakojeś auto, vychodit z joho diêvčyna, kaže nam usiêm „dobry deń”, tiahne za tyje dvery i… vchodit. Usiê podivilisie na mene i jak ne začnut smijatisie! Nu to i my vujšli v seredinu.

U Narvi vsio było festôvśko...
U Narvi vsio było festôvśko…

Jak tam nas pryvitali! Tak svôjśko i serdečno, što ja čuť ne zapłakała. Oleg Kobzar uže porozstavlav svoje obrazy, joho gitara ležała deś u kutkovi… Bo Oleg, kromi malovania, šče spivaje i komponuje, i pud kuneć ciêłoji imprezy byv zaplanovany joho koncert! A jak u Narvi vsio było pudšykovane! I kava, i herbata, i soki, i tiêsto, ne viêdaju chto pjôk, ale było pyšne! Ale poka do prezentaciji, najperuč ja musiła pohovoryti z žurnalistkoju Radiva Biłostôk Annoju Petrovskoju i odkazati na para pytaniuv. Stres! Nu a potum stali prychoditi lude na spotkanie i prybyvało jich štoraz bôlš i bôlš. Pryjiêchav i Vitia Stachvijuk z nedalekoji Trystianki, kotory tože piše po-pudlaśki, z žônkoju Eloju.

Ja strašno nervovałasie, šče nikoli ne vystupała pered takoju publikoju, trema deržała mene v svojich łapach i zatiskała horło, ja dumała, što ne odozvusie, ale raptom mene peredstavili i treba było počynati. Ja najperuč poprosiła svojoho muža, kob vôn pročytav motto do knižki – viêrš Roberta Frosta The Road Not Taken (Ne vybrana doroha), kotory vôn para liêt tomu perekłav na pudlaśku movu. A potum ja pročytała svôj peršy rozkaz z knižki, „Jak było z mojim imjom”. I jakoś pujšło. Ja rozkazała trochu pro sebe, Maks pro pudlaśku movu, čom vôn postanoviv zapisuvati jijiê łacinśkim alfabetom i čom varto pisati knižki po-pudlaśki. Oleg rozkazav, čom polubiv Biêlśk i jak povstali joho obrazy z vidami Biêlśka, kotory ilustrujut moju knižku. Jakajaś pani skazała, što čytaje mojiê vspominki v „Časopisi” i môcno jich pochvaliła, a potum treba było pudpisuvati knižki i počynati koncert. Oleg spivav, publika čas od času jomu pomohała, usio było festôvśko. Potum ja pudpisała knižki dla biblijoteki v Narvi i jeji filijuv u Łosinci i Trystianci, i pryjšov čas rozstania. Ja dostała chorošy bukiêt kviêtok, môj Maks cukierki i mrowisko (takoje tiêsto), podôbno obdarovali i Olega. Šče pered prezentacijeju v Narvi my podarovali Olegovi kilka egzemplaruv knižki i „Becherovku” z Čechiji, ale koli pakovalisie, usio poplontałosie, i môj Vania zabrav Olegovi ne tôlko torbu z čeśkim podarunkom, ale i joho cukierki, kotory vôn otrymav z Narvi. My na druhi deń usio jomu vernuli, ale śmiêchu pry siêtum było mnužêń!

Druhi prystanok (podvôjny) – Hajnuvka

Naš improvizovany program na vstrêčy v Narvi projšov natôlko dobre, što my postanovili ničoho ne miniati v Hajnuvci. Tôlko što perše spotkanie v Hajnuvci my miêli v biłoruśkum liceji. Z učniami je trochu inakš, čym z dorosłoju publikoju. My vydumali, što vydrukujemo kołychanki z mojeji knižki i može naveť pospivajemo, jak bude odpoviêdnia atmosfera. U liceji my miêli spotkanie o desiatuj hodini. Zrozumiêło, što nas do Hajnuvki povezli švagor z sestroju. Na spotkanie v škôlnuj biblijoteci kromi učenikôv byli učytel biłoruśkoji movy Jan Karczewski (to vôn nam pomohav z organizacijeju vstrêčuv u Hajnuvci, velikie spasibo!), dyrektor liceja Igor Łukaszuk, naš kolega z universytećkich liêt Aleksander Ławrynowicz (vôn učyv fizyki v liceji, teper vže na emerytury) i paniê bibliotekarki. Najperuč Šuryk (naš kolega) navychvalav Vaniu, što toj až čuť pud stôł ne schovavsie 🙂 My rozkazali pro sebe, pro Olega i joho obrazy, ja trochu počytała, a Vania potłumačyv učenikam, čom varto učytisie čužych movuv. Potum my rozdali učenikam teksty z kołychankami. Najperuč ja z jimi hołosno pročytała teksty, a tohdy puddała nutu i my razom zaspivali. Dyrektor z učytelami ažno roty rozdziavili, ale dumaju, što vsiêm spodobałosie. Mołodyje lude najbôlš ochvotno spivali:

Liêz kôt, čerez płôt,

obder jajcia i žyvôt.

Kôški joho škodovali,

medom jajcia šmarovali.

Nakuneć nas šče i škôlnym obiêdom uhostili. Velmi było fajno i miło. Moja mama pryšykovała nam druhi obiêd u Biêlśku, kudy my vernulisie, kob oddychnuti pered druhim spotkaniom u Hajnuvci. My musili i v mamy što-nebuď zjiêsti, kob vona na nas ne pohniêvałasie. I šče jak popało: i v školi, i v mamy byli nalisniki 🙂

Pomiž siêtymi spotkaniami my zavezli desiatok knižok na prodaž do kniharni BESAWA v Biêlśku (vona na rohovi Viduvśkoji i Mickieviča). Okazałosie, što to kniharnia pani Ivony Š., odnoji z mojich znakomych z Facebook’a. Velmi pryjemno było spotkatisie z joju osobisto i pohovoryti.

Po południ my znov pojiêchali do Hajnuvki, tym razom do Muzieja, de znachoditsie Ośrodek Kultury Białoruskiej. Koli dojiêchali, Oleg same kunčav rozstavlati svojiê obrazy. Ludi zamnôho ne pryjšło, što, pravdu kažučy, po prezentaciji v Narvi trochu mene rozčarovało. Ale zatoje dyskusija vypała jak ne treba lepi. Było mnôho pytaniuv, na kotory odkazuvali my vsiê. Škoda, što Oleg ne môh vystupiti pered bôlšoju publikoju…

Treti prystanok – Biłostôk

Rano pozvoniv mniê Rafał Androsiuk z Biełsatu, kob umovitisie na interviju. Takoho šče ne było, kob mene znimała televizija! Mniê stało ne toje što pryjemno, ale i strašno. Vania pujšov rano do Radiva Biłostôk na interviju z Michałom Stepaniukom, a mene roznosili nervy. I tak było až do šostoji hodiny, koli miêło počatisie spotkanie v Cetrum Pravosłavnoji Kultury. Pryjšło mnôho ludi (musit, čołoviêk 70), znakomych i neznakomych, byli potrêbny mikrofony. Pryjšov i naš praśki pryjatel, batiuška Kastuś Bandaruk, choť šče ne byv zovsiêm zdorovy posli tiažkoji hrypy. Moja tiota Nina to płakała, to smijałasie, jak ja čytała prysviêčanu jôj historyjku. Ania fotografovała, a Robert sidiêv za filarom i prodavav knižki, kotory išli jak sviêžy bułočki. Lude kuplali i po para štuk, dla svojich diti, dla znakomych na podarki i dla sebe. Koli ja posla pudpisuvała knižki, vony rozkazuvali mniê razny historyji i škodovali, što ne navčyli svojich diti pudlaśkieji movy, što ne zrobili ničoho, kob našu movu zberehčy v simjiê. Nekotory kazali, što to velmi dobre, što narešti chtoś piše na takôj movi, a odin pan entuzijastyčno nas chvaliv:

– Państwo robicie wspaniałą rzecz, niespotykaną i bardzo dobrą, i taką potrzebną…

U Biłostoku moja tiota Nina to płakała, to smijałasie...
U Biłostoku moja tiota Nina to płakała, to smijałasie…

Ja pudpisuvała knižki šče i pudčas koncertu Olega. A potum rozmovu zo mnoju dla štomiêsečnoji peredačy po-pudlaśki zapisav Marek Zabroćki.

Usio v Biłostoku projšło jak u snovi. Tôlko dobroji energiji tam było, tôlko spryjajuščych ludi, vspaniałych emocij – takoho ne kupiš za žadny hrošy, a vone na dovho ostajetsie v serci.

Naša simja tože ne pudveła: pryjšov švagor Alik i Irenka, i Tomek z Kasieju i z dočuškoju Marcelkoju, i môj dvojurodni brat (odin z hierojuv mojeji knižki) z žônkoju i vnučkami, tiota Nina z dočkoju Eloju. Po tłumnuj prezentaci my pujšli sviatkovati deń narodženia Alika do restauraciji „Tokaj”. Z mene trochu počali opadati vsiê emociji, ja počułasie môcno zmučana…

Ostatni prystanok – Bilśk

Ja dumała, što po Biłostokovi žadnoji tremy miêti ne budu, ale okazałosie, što v svojôm rôdnum miêsti najtiažêj… I mama była, i chryščona, i mamina chryščona dočka, i moja dvojurodnа sestra Halinka z dočkoju, i moja koliśnia učytelka biłoruśkoji movy Zinaida Demjaniuk z dočkoju, i pan od muzyki Serhiêj Łukašuk, koležanki z pudstavôvki Halina i Mira, koležanka z klasy z liceja Helena B., z kotorymi ja vže davno ne bačyłasie, a do toho našy susiêdy z hulici i mnôho inšych.

U Biêlśku viêrš Roberta Frosta i dva mojiê rozkazy čytała Asia Troc...
U Biêlśku viêrš Roberta Frosta i dva mojiê rozkazy čytała Asia Troc…

Olega z nami v toj deń ne było, bo vôn miêv jakiś show u opery. Ale zatoje była aktorka Asia Troc, i to vona čytała viêrš Roberta Frosta i dva mojiê rozkazy, ja pročytała tôlko odnu historyju – „Jak było z mojim imjom”. Nu i trochu zatinałasie, jak rozkazuvała pro sebe i simju. Prosto była velmi rozvorušana i vsio vylitało mniê z hołovy. A nektory kvestyji to „ukrav” mnie Vania, jak vže rozhovoryvsie.

My tože rozkazali i pro Olega: vôn urodivsie v miêsti Homiel na Biłorusi. Uže od małoho lubiv rysovati i spivati, vychovuvavsie bez baťka. Potum učyvsie v Minśku, tam poznav svoju peršu žônku, Jolu, kotora pochodiła z Biêlśka, i koli vony skônčyli škołu, to pryjiêchali siudy žyti. Vôn často chodiv malovati v plener. Ulubivsie v naše mjastečko, u joho uroklivy hulički, u joho atmosferu, kotoroji diś uže nema… Ničoho divnoho, što reprodukciji joho obrazôv ilustrujut moju knižku. Inakš ne mohło i byti.

Veronika, mołodaja diêvčyna z Biêlśka, zaspivała dviê piêsni z našoho Pudlaša (velmi hožy i môcny hołos maje), ja pohovoryła z Lenkoju, pudpisała knižki, a potum my šče pojiêchali do Eli i Darka Fijonikuv trochu pogandoryti. Perenočovali v mojeji mamy, na druhi deń odviêdali Asiu i Michała Trocuv, i vernulisie do Biłostoku, skôl uvečery odpravlavsie naš autobus do Prahi. Tam my poproščalisie z Anioju i Robertom – spasibo, dorohije, za vašu pomošč, za pudderžku, za vsio!

(protiah bude)

Halina Maksimjuk

Календарыюм

Гадоў таму

  • ў ліпені-жніўні

    955 – 10.07.1067 г. на Дняпры каля Воршы адбылася сустрэча князёў Яраславічаў з полацкім князем Усяславам Брачыславічам. Кіеўскі князь Ізяслаў пад прысягай цалаваў крыж ды прысягаў, што не прычыніць зла Усяславу і яго сынам. Аднак яны былі спайманы, закаваны ў кайданы, адвезены ў Кіеў …ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Новы нумар / Novy numer

Папярэднія нумары

Copyright © 2022 Czasopis