Pa prostu / Па-просту

  • Płacz zwanoŭ

    10. Abława na kamunistaŭ

    Nidaŭno minuło 70 let ad baluczaj tragedii, jakaja zdaryłasa ŭ Harkawiczach. Za Niemca, 8 marca 1942 r., hitleraŭcy razstralali tam dziewiacioch życialej. Pry darożcy za wioskaj, dzie adbyłasa egzekucja, da dzisia staić niewialiki kamienny pomniczak...ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Po pudlaśki / По-пудляські

  • Trava zabytia

    13. Druha i tretia stryń

    Dobrych deseť liêt tomu, koli ja robiv zakupy v „ Biedronci” v Biêlśku, pudyjšła do mene neznakoma starša kobiêta, pryvitałasie i skazała: A viête znajete, što my z vami svojaki?..ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

RSS і Facebook

Kamaryla, hapluki, cur

Jak powiedziałam już, ale powtórzę: W naszym języku prostym w przyimkach będę stosować „u” i ǔ. Będę pisać „ǔ”, gdzie mamy polski odpowiednik „w” (np. w lesie), a „u” będzie tam, gdzie mamy polski odpowiednik „u” (np. u kogoś). W starych ludziach: ǔ starych ludziach (wewnątrz nich). U starych ludzi: u starych ludziej (u nich w domu w czy obyczajach). Mnie patrebna takaja lohkaja systematyka ǔ prastoj łacinkawaj mowie ǔ prynazoǔnikach i tam, dzie polskaja „u” abo „w” ǔ prefiksach. Bo majam jakujuś nirazbiarychu, nawat ǔ słoǔnikach. Raz tak, raz siak. I budu zmahacca z kamputeram, jaki papraǔlaja maji prastyja słowy (jakajaś jaho „papraǔka” astaniacca, chibo szto sam kinia papraǔlać, ali kidajuczy i tak papraǔlaja). Prajdusa pa pamiaci jak pa słoǔniku naszaj prastoj mowy. Naszaja krychu druhoja wymaǔleńnie padabajacca mnie i ja jaho zapisywaju – tam-siam ikańnie zamiast akańnia. Takoja ikańnie mnie padabajacca. Zabyłasa, chto z paetaǔ kazaǔ: „Warszawo, twoje kochane cóś i któś”. Nu i tak samo ja kachaju naszaja wymaǔleńnie. A jak pajdu u szpital, zabiaru roznyja sloǔniki, bo jany heta praǔdziwaja padarożka. Staryja słoǔniki waźmu, bo ǔ jich bolsz słoǔ, czym u kamputarach. Nu i trebo jakuś sklikać naszyja słowy. Kury mi sklikali: ciu, ciu ciu! Ciu, ciu, ciu, naszyja słowy!

Kaliś my hawaryli: kamaryla kiraǔnikoǔ. A dla nas ǔsie kiraǔniki, ci dziarżawy ci gminy, heta była kamaryla (klika). Jeśli iszła jakajaś hramada mużykoǔ, hawaryli: o, nowaja kamaryla idzie. Roznaja znaczeńnie przydawali hetamu słowu. Hramada. Kampańja. Uże zhawaryǔsa z swajeju kamarylaju i razam wyczaǔpajuć czort wiedaja szto. Słowo tyczyło tolki mużykoǔ. Żanczyny mieli kalażanki, a mużyki kamarylu. Kamaryla mieła adcienak czużawataści i zaǔsza była padazronaja ǔ mienszym ci bolszym złaczynstwie, a czużaja kamaryla ǔ chaborach na peǔno. Kamaryla heta tyja, szto zhawaralisa prociǔ cibie. Hetaja słowo zniknuło z polskaj sztadzionnaj mowy, a ǔ prastoj mowie jaszcze trymajacca ǔ starych ludziej. Maci jaho używała sztodzień. Nawat kury z pieǔniam byli u jaje kamarylaju. Warabji byli kamarylaju, szulaki i saroki. Piewiań wioǔ swaju kamarylu ǔ czuży awios, jaki świsłaczancy siejali pad naszymi woknami. U polskich słoǔnikach heta słowo adnak isnuje, i ǔczora, i zaǔczora jaho używali. Kali tak, ta pytajusa Tola: Znajasz słowo „kamaryla” Szto heta „kamaryla”? Tolo: Kamaryla? Taniec? BeJot: Jaki taniec? To „klika”. Tolo: My nie używaliśmy tego słowa. Jak? Kamaryla?

Kamaryla. Naszyja słowy znikajuć, a jeśli isnujuć, ta ǔ polskuju mowu ǔże ni biahuć. Szkada. Na wieki prastaja mowa astaǔlana dziarżawami, usio taki żyła ǔ wioskach jak mahła i jak umieła – razwiwałasa ǔ chatach, u razmowach, na wiasielach, chryścinach, paminkach i ǔ roznych wioskach krychu inaczej, ali ni aż tak, kab heta liczyć haworkami. U niemcaǔ kożny rehjon haworyć inaczej, i nawat wioski ǔ rehjonach adroźniwajucca mowaju, i heta ni żach. Sam Bierlin haworyć pa swojamu. Nasza prastaja mowa astaǔlana sama sabie ta toju, ta sioju dziarżawaju, sama pra sibie zabociłasa. Musiała sama pra sibie zabocicca. Naǔdziǔ, szto tak doǔho trymałasa, cełymi stahodździami, i szto tak chutko kanaja biez dziedziczaǔ na miastowych wulicach, dziela jich, dziela wulic. My pajszli ǔ proczki ad ǔsiaho swaho dziela wyhladu na wulicy (u słoǔnikach raz piszuć: ǔproczki, a drugi raz razdzielno: ǔ proczki; asnaunoja znaczeńnie słowa: żonka idzie ǔ proczki z domu). U minie ǔrezywajacca jak dżało kożnaja słowo prastoj mowy, jakoja wykidaja z czornaho żarała pamiać abo son, z krykam: ni zabywaj! Ni wykidaj! Zapiszy! Tymczasam biełaruska literaturnaja mowa abrusieła, taja aficjalnaja, i zdajecca, szto czużaja. Pisaǔ pra heta nasz Redaktar. Jak my ni lubim afijalnaści! Ci hetych nowych literaturamoǔcaǔ nasza prastaja mowa śmieszyć? Nu i chaj. Prastaja mowa iszła ǔ dwajnym kierunku, da polskaści i da ruskaści, i hetyja kirunki brali ad jaje słowy, a jana ad jich. Heta było żywuczaściu troch mowaǔ. Cipier ruskaja mowa chlebcza skolki ǔlezia z biełaruskaj i praz heta robicca żywucza, ni ǔdawicca sama saboju (polskaja stała dawicca). Dla biełaruskaj mowy chlabtać tolki z ruskaj biez dapływu polskaści heta jama. Całkam abrusieja i zrobicca nipatrebna? Ni znaju. Mahu padumać, szto wylapicca nam jakiś adzin jazyk, a moża i nie. Dwa kirunki byli dobryja dla naszych słoǔ (hawaryli: słowaǔ), dla siaradkowaj sławianszczyny. Utrajom cikawo było iści. Ali kulturowy Miensk ǔ bielaruskaj mowie idzie ceły czas u polski kirunak.

Kali ludzi pilihrymy na ziamle, ta jich jazyk astajecca ż i żywie, praǔda? Choć prypomnić jaho słowy, kab ni prapilihrymiǔ razam z ludzmi raz na zaǔsza.

Pomnicia słowo „hapluk”? Byli hapluki, knopki i guziki. Raniej byli hapluki. Kofty zaszpilali na hapluki, ali i na knopki i guziki. Słowo „zaszpilali” adnosno adzioży doǔho żyło, bo piersz byli hapluki ǔwa usiakaj adzioży, a jany zaszpilwalisa. Ja pomniu pieradwajenny pas da panczochaǔ. Nasiła jaho maja maci, kali była maładaja. Jon zaszpilaǔsa na mnoho haplukoǔ. Mieǔ mnoho składkaǔ i czatery klamierki z huzakom, kab trymałasa panczocha. Hety klamierkowy huzak hublaǔsa i tady rabili jaho ǔ panczochach z guzika i zaszczaplali na klamierku. Pas mieǔ koler pudyngawy, taki pierszasny, ni padfarbawany, beżawy. Ja jaho chacieła nasić, ali byǔ taki ćwiordy! Zzadu dadatkowo zawiazywaǔsa na sznurki i kali jich ściahiwała, stawaǔsa zaǔsim za ciesny, jak leszczatki. Jon zrabiǔsa waluszkaju i dzieś zaciaraǔsa. Dla mamki ǔże ni hadziǔsa. Minie jon zachaplaǔu wykrajkaju, składkami i koleram, nu i mnostwam zrucznych haplukoǔ, pamalawanych pad koler, pudyngawo, nu i praz toja, szto byǔ pieradwajenny.

Zachaplali minie pieradwajennyja cacki na jełku, jakija wyratawalisa z wajny. Ja jaszcze jich maju, ali jełki daǔno ni rablu. Na kaladnych jełkach wisieli dentki. Jany, pieradwajennyja dentki, lażać u minie ǔ karobcy. Czasam zahlanu. Nikomu bolsz jany nipatrebnyja. Minie ceły czas zachaplajuć. Ja jaszcze pomniu, szto na kaladnych jełkach hareli praǔdziwyja świeczki. I świakacieli jak żywyja, bo byli żywyja. Ja jaszcze maju siarebranyja pryszczepki da jich, padobnyja da śliniaczkoǔ dla małych dziaciej ci bolsz dla aniołkaǔ, bo maleńkija.

Siady-tady. Abo: siudy-tady. Skaroczywali heta „siudy-tady” i hawaryli: siud-tud. Pajeǔby siud-tud. Siaki-taki. Siak-tak. Siam-tam.

Raz żyć, raz pamierci.

Jon/jana tabie ni raǔnia.

Pieraletak (paǔhadawoja ciala).

Praletawać. Prazimawać.

Prylahu, bo droma napała.

Baczyć karowa, szto na wyszkach sałoma.

Sprasiǔ haściej u dom, ta trymaj fason.

Dudukać. Nadudukaǔ pad nosam jakojś czapuchi. A ty ni dudukaj, ty wyrazno hawary. Kaliś/kalisci niekataryja naszyja wuczni ǔ Wiarabjach dudukali pad nosam. Bajalisa hawaryć hałaśniej. A kali jich wyzywali da tablicy, da zausim zadudukiwalisa. Nakont polskaści ǔ polskaj szkole byli bajaźliwyja, bo jaszcze skażuć sztoś ni tak i poczujuć śmiech.

Hoły jak bizun. Usypać bizunoǔ.

Jak chtoś biedno wyhladaǔ, zmuczano, niwyspano, ledźwie chadziǔ, a byǔ jaszcze małady, kazali: zadrypany; zadrypanka. A jak chtos byǔ zanadto „wiaskowy”, kazali: zapałon; zapałonka.

Wyturyć z chaty. Ledźwie jich wyturyła. Utarabanilisa jak da sibie i dawaj jim tut wolu. Wymatywajcia. Toja samaja, szto: wykuryć, wypudzić, wypchnuć, wypuhnuć. I jaszcze było słowo: wyfurawać/wyfarawać (chibo heta swajak polskaho: fora ze dwora).

Swajaǔstwo. Z szulakami ci waǔkami ni adczuwali swajaǔstwa, ali z karowaju ci z kaniom tak.

Pożnia. Kaliś była niroǔnaja wysokaja pożnia, bo żali siarpami (ja heta jaszcze baczyła). I snapki wiazali ǔ dziasiatki, i adzin razkloszwali, i kłali na wierch jak strechu, kab dożdż ǔsiaho ni pamaczyǔ.

Kaliś baczyła najcharaszejszaja pola: błakitnaja. Kaliś siejali lon, a jon błakitno ćwiǔ, i tkali ilnianyja ruszniki i radziużki. Ilnianyja makatki mieli. I saroczki. I wyszywanki.

Rupicca (troszczyć się). Ni mahu zasnuć, bo sprawy rupiać (niepokoją). Swaju pracu rabi rupliwo (starannie).

Paturać. Toja samaja, szto spryjać i patakać. Dzieciam paturali. Mnie baćki paturali.

Huzaki. Huzaki wieczno sidzieli na łobach bachuroǔ. Maleńkija dzieci mieli łabok. Maci ni lubiła polskaho słowa „czoło” i hawaryła „łebek”. Bachury żyli swajim żyćciom ǔ poǔnaj woli. Kali padrastali, pracawali na haspadarcy tak samo ciażko, jak baćki. Dziaciej baćki prazywali sikunami, sikszami i haǔniakami. Siońnia mabyć sieliby za heta ǔ ciurmu, jeśli hetyja sikuny i haǔniaki przyznaliby sibie pakryǔdżanymi takimi słowami. Nas małych hetyja słowy ni kryǔdzili. Nawat ni bianteżyli. Jany byli amal łaskawymi. Narmalnyja słowy. My kachali swajich baćkoǔ, jakimi jany ni bylib. Mahli nadziażywacca, ali my jich kachali. Mahli swarycca pamiż saboju za aby szto, ali my jich kachali. Mahli i aplawuszyć nas, ali my jich kachali, bo znali, szto heta my sztoś wielmi kiepskaja zrabili i ni kryǔdawalisa. My baćkoǔ kachali bezahaworaczno, absalutno, tak jak jany nas. Takoho kachańnia siońnia nima abo szyto-kryto – tak baczu, i toja samaja haworać maładyja. My chutko darastali. Dla baćkoǔ waśmihadowaja dzicia było darosłaja i razmowa z jim była jak z darosłym. Moża pracawać i dobro kumiakać. Jeśli ǔ mowach astajecca tolki słowo „dzieci”, znaczyć mowa zbiadnieła. Na polskaj mowie słowo „dzieciaki”, jakoja padmianiło słowo „dzieci”, dla minie zaǔsim nipryjemlimo. Polskaja słowo „dzieciak” heta darosły, jaki ni moża nijak wyjści z dziciaczaj najiǔnaści. Heta jaho pierszasnaja znaczeńnie.

Słowy „llak” i „razdziawa” tyczylisa darosłych. Tak samo „niracha”. Hawaryli jaszcze: razdziaǔrot. I żywadzior (żyǔcom cibie zjeść). Tak abhaworanych ludziej my ni adwiedywali, bo z jimi ni było razmowy, ni pa ćwiarozamu, ni pa czarcy. Lilakoǔ ni adwiedywali. Nu lilak. Siadzić, maǔczyć, ni be, ni me, ni kukareku. Jaszcze da razdziawy ci da radziaǔrota pajszli, ci da nirachi. Ali da lilaka – nikoli. Lilakoǔ ni mieli mnoho. Adzin na wiosku traplaǔsa. I chapiło. Hawaryli jaszcze „wietry” i „prachwosty”. „Wietrami” prazywali dziaciej, jakija biehali tudy-siudy, ǔ les, na pryhorki, nad reku i hulali. Ni chacieli pracawać i pamahać darosłym. Nu wietry. A „prachwosty” heta byli darosłyja, jakija tracili hroszy na aby szto i ni możno było na jich spadziawacca. Toja sama, szto hultaj i hulaka. A jaszcze hawaryli: bucwał i buc.

Hawaryli: absabaczyć kahoś. Nabrachać na kahoś. Słowo „brachać”, „nabrachać” było żywuczaja ǔ polskoj mowie ǔ Warszawie jaszcze ǔczora, i ni tolki ǔ pryharadnym słengu: dziewczyna na mnie nabrechała. Kolega nabrechał samych bzdur na mój temat.

Mużyk, jaki umieǔ żyć z usiakaju karyśćju dla sibie ali i dla dziaciej ci żonki, jaki dabiwaǔsa zaǔsza swaho, jaki znajszoǔ toja, szto pawinien znajści, nawat pad ziamloju, adnak nikoho ni kryǔdziǔ, byǔ dla nas – daścipny. Hawaryli: paprasi jaho, jon daścipny, nojdzia, wydrapaja spad ziamli, a pryniasie. Daścipnaść pa polsku heta: zaradność. Słowo acaleło ǔ słoǔnikach biełaruskaj mowy. Znaczyć żywie. Ali ja jaho ǔże wieki ni czuła. Pra majaho druhoho mużyka, Tola, maci hawaryła, szto jon daścipny, a pra pierszaho, jakoho nazywała pa naszamu Tamasiom, szto pa szlachiecku dalikatny. Ni taki Tolo daścipny. Jamu ǔże niczoho ni choczacca. Zahadawaǔ sabie wałasy i ja sabie zahadawała. Heta taki znak, szto nam niczoho ni choczacca. Abrydło żyć siarod lilakoǔ, haǔniakoǔ, razdziaǔtoraǔ, prachwostaǔ, żywadzioraǔ, a pierad ǔsim bandytaǔ, jakija prytwarajucca nawat ludźmi kultury (chwalać plagiaty, plagiaryzm z surjoznym wokam ǔsiowiedaǔca).

Jaszcze hawaryli: wyradak i chujło. Ni siabruj z jim, bo zjeść cibie z patrachami i nawat ni morhnia. I jaszcze byli słowy: kruciel i klapacz. I nidareka. Hadaść. Haładamor. Haǔnajed. I byli piarduny. Szto ty piardzisz? (pieprzysz). Piaścia (akcent u kancy). Darosły, a pieścicca z saboju jak dzicia. Facetny, fihurysty. Facetny toja samaja, szto: śmieszny. Ulez u duhu, ni każy: ni mahu, bo narobisz facetnaści, facetam budziasz.

I wielmi ścipłyja byli u nas ludzi. Daǔno ni czuła słowa: ścipły.

Zasiwić. Toja samaja, szto: zabialić (małakom). Daǔnieńko ni czuła hetaho słowa: zasiwić. Aǔsianku zasiwić. Zasiwić krupniczok. Zasiwić zacirku. (jak ja ż ni ciarpieła zacirki).

Pra skupych kazali: sam ni ham i kamu ni dam. Hamać: jeść. Zhamkać sztoś na padabiedak. U polskaj mowie majam: hamać, hamkać. Jano żywoja ǔ chatnich razmowach. Ham. Hamaj – hawaryli da dziaciej. Kazali da dzicia i: am! Amaj ureszci.

Zławać na kahoś. Czaho ty złujesz na minie? Bzikać. Czaho bzikajasz na minie? (warczysz). Bzikać to ja sama, szto hurkać. Siaczy. Zamiast hawaryć spakojno, ta siacze i siacze (szczeka).

Paǔtracia (akcent u kancy): dwa z paławinaju. Paǔczwarta (akcent u kancy): try z paławinaju. Paǔtara (akcent u kancy). Admierwali tawar dahawornymi mierkami. Jajki liczyli ni na sztuki, a na pary. Tolo śmijecca: Nu tak, adno jajco ni liczycca poǔnaju cyfraju. Mużczynskaja sprawa.

Wielmi staraja maci Tola, a joj było pad sto hadoǔ, jaszcze pamiatała, szto kaliś liczyli na łuty, a łut heta byǔ naparstak. Tolo: Były jeszcze nie tak dawno, jeszcze za życia rodziców, całkiem inne miary, niż dziś: stopa, wiorsta, garniec, korzec, funt.

Jełknuć. Jada zjełkła. Ni budu jeści jełkaści. Jaszcze było słowo: jołknuć. Jołki zrabiǔsa chleb. Toja samaja, szto: jełki.

Żywadzior dziare żywasiłam.

Kuszak. Tak uderyǔsa ab kuszak, szto źwiozdy ǔ haławie zazichacieli.

Chadzić chodyram. Staraja chata stała chadzić chodyram, jak tolki wieciar dźmuchnia.

Zachutacca ǔ chustku.

Szałućka.

Kuraniata hałasno ciǔkajuć, bo maci ǔże jich dziubaja. Padraśli i chopić niańczycca.

Jaǔkać. Kaciania jaǔkaja. Jaǔkało u nas kaciania, a ni maǔkało. Usie katy jaǔkali. Ali patom stali miaǔkać, bo ǔ polskich kniżkach było miau.

Kaleno turzaja (tur’zaja. Nasz redaktar zaǔważyǔ heta słowo). Abo: u kaleni tuzaja. My hawaryli: turzać, ali i tuzać. Musibyć nam słowo „turzać” zwiazałaso z polskim „szarpać” ci ruskim „diorgat’”, tamu majam „r”? U słoǔnikach majam: tuzać. U Gabiatach hawaryli „tuzać”.

Ramatus. U słoǔnikach majam takoja słowo. Jano ni pamyłkowaja, jak nam kaliś zdawałaso i chacieli, kab maci hawaryła: reumatyzm.

Raspliknuć kaszulu.

Brazgać. Pomnicia heta nasza słowo? Brazgali łożkami i harszczkami. Ni brazgaj tak. kryczała maci da baćki. Jaszcze hawaryli: brazgitać. Ceły czas brazgiczasz. Ciszej. Bo razbudzisz dziaciej. Słaǔco żywie ǔ słoǔnikach ǔ pierszaj formie – brazgać.

Ni razbiary-biary.

Klok – z pieradu łabok.

Szto ty tut za czartaǔniu znajstrawaǔ.

Doǔho mazdygoliǔsa, a wyszło pszyk.

Szyło ǔ miaszku ni utojisz.

Śmierć ni piarabiraja, nikoho ni minaja.

Ni kożny chwory, chto stohnia.

Szto ǔ race, jaszcze ni ǔ ruce.

Dać chrapaka. Dać chrapunca.

Chryściny i chreśbiny.

Babka nadwaje hadała.

Nadźmuty czaławiek. Siońnia majam nadźmutych piarachwalanych aǔtaraǔ. Jany jakby ciażarnyja sławaju, ci mużyk, ci baba.

Maci ni lubiła czełki, jakaja zrabiłasa modnaja, kali ja wuczyłasa ǔ liceji. Zamiest czełka stali hawaryć hryǔka. Polskija słowa płyli da nas, bo nas razrezali miażoju, swajich ad swajich, brata ad siastry i nasza mowa pabiehła tolki ǔ polski kirunak. Czuju hołas maci: zabiary z waczej hetyja petłachi. Ni możasz narmalno abstryhczysa? Ja pazbyłasa hetaj modnaj petłachowaj hryǔki, bo napraǔdu lezła u woczy i piaraszkadżała baczyć żywy świet. Ali tady ǔsie nasili hryǔki, pasawało, ci nie. Maci maho Tamasia była pierakanana, szto hryǔkami zakrywajuć brydki łob, jakojaś kalectwo na jom, i tolki. Niczym bolsz hetaho ni możno apraǔdać. Da sich por ni lublu hryǔki. Tolo śmijecca, szto cipier mużyki nosiać na haławie penthausy.

Pomnicia naszyja ptuszki? Śniahirki/gili, siniczki, krumkaczy, stryżyki, saroki biełaboki, wiarabji/wiarabji, hraki, ziaziuli, kurapatki? Kury sakatali, piewiań kukarekaǔ, warabji/wiarabji cyrykali, saroka biełaboka pirażki chwatała, stryżyki niziańko lotali pierad dażdżom i piszczali.

Taja ziaziula, ali ni tak kukuja. Pamianiaǔ byka na indyka. Lepsz siniczka ǔ rukach, czym żurawiej/żurawiel u niebie. Ni daj boh świńni roh. Pierwszy szpak – wiasny jaszcze ni znak.

A razberswać? Śpić, nogi, ruki razbersaǔ. Paściel razkoǔzana. Paduszku humiaczyli/gumiaczyli. Czaho tut naczaǔpli, jadu razbersali pa stale. Heta miłaja słowo.

Chruszcz. Kali piaralacieǔ majowy chruszcz la wuszej, ta jon zachruścieǔ. I kali zderyǔsa z placzom, i na jom prysieǔ, ta zachruścieǔ. Karociańkaja żyćcio majuć hetyja wielizarnyja chruszczy. Kaliś jich było mnoho.

Na hare sztoś zachrabuścieło. Pad padłohaju sztoś chrabycza. Szałpocza. Chruszczy chruściać.

Czasam na chwarost hawaryli chruszcz. Hety chruszcz chwaraścić/chruścić, jeśli suchieńki. Hawaryli: cibie trebo wychwaraścić, ta parazumniejasz. U ścienach sztoś szamaciłoso. Na hare sztoś szamocicca.

Puhnuć. Heta ad puhi. Puhni jaho z chaty. A ja jaho puhnu, jak tolki pryjdzia z maciuhami. Puhnuć saroku, jakaja lezia i lezia, kab wydziubać jajki. Jaje trudno było puhnuć, bo czym? Jak prynadziłasa, ta prylatała stadam. Ja zrabiła pudziło saroki, pamalawała i maci pawiesiła jaho za nohu na padworku la chlawoǔ. Pamahło. Pudziło było jak praǔdziwaja saroka. Jakby Zeǔksis malawaǔ. Cipier stalkera ni puhniesz, a zbanujasz.

Hawaryli: Ali ty razrabiłasa. Mużyk razrabiǔsa, aż sraka ǔ dźwiery ni lezia. Hrubiorny. Taǔściorny. Jak chtoś brydko pataǔścieǔ, kazali: zrabiǔsa razlapisty. Nima ǔ słoǔnikach takoho słowa, ali my jaho mieli.

Usłon. Heta chatniaja łaǔka. Kaliś była takaja ǔ kożnaj chaci. Prymacawana była, jaje ni piaranosili, My na taburetki kazali: słon, a jeśli była małaja, ta słonczyk. Prynasili i padstaǔlali słonczyk, kab maci mahła pasidzieć, bo zdarożyłasa abo zadychałasa. Maja maci zadychałasa, bo u jaje razwiwałasa dychawica. Cipier kiepsko byłob joj żyć, bo dychawicznym adbirajuć lekarstwa. A u nas tady była kalojawaja apieka, wielmi dobraja, i byli tannyja lekarstwa. Aparaty dawali darmo. Siońnia chraniczno chworyja majuć wielmi kiepsko. Ni biaresz tabletkaǔ, bo darażejuć, ta chutko pamresz. Ni majasz aparataǔ, bo darahija i sztoraz darażejszyja, ta chutko pamresz, i jaszcze ǔ mukach.

Jaszcze było małoja kresło, a na jom sidzieǔ szawiec. Takoja kresło pa polsku nazywajacca: zydel, a pa naszamu i heta byǔ słonczyk. Pad majim waknom maju szaǔca. Czasam chadżu da jaho, kab prybiǔ ci pałataǔ padoszwu na botach, jakija lublu i ni za nijakuju cenu ni chaczu jich mianiać na nowyja. Paniaćcia ni maju, ci chtoś jaszcze skaża „zydel”. U Świsłaczanach byǔ dobry szawiec. I dobraja kraǔczycha.

Chlabok. Skibka. Świeży chlabok na stale.

Daǔ boh dzieci, ali dzie jich padzieci.

Paǔświeta skacza, a paǔswieta płacza.

Jak ni staraǔsab Maksim, ni laża u ziemlu żywym.

Żywi dniom da wieczara.

Bahaty liczyć hroszy i biaduja, a biedny pracuja.

U biadoty najbolsz raboty.

Dzicia ni kaciania, ni wykiniasz.

Dzie nianiak mnoho, tak dzicia bieznoha.

Chto hroszy maja, tamu dudka śpiawaja.

Napramiły boh. Prasili jaho napramiły boh, ali jon maǔczyć.

Żywi bahato, a żabrawać ni zarakajsa.

Takija narodnyja kalektyǔnyja mudraści żyli stahodździami, pierachodziaczy z pakaleńnia na pakaleńnie. Cipier ǔwaczawidki pamirajuć, bo idzie hłabalizacja z usiakim mega srega, ali i z żabrawańniem razbahaciełych, tak szto sztoś z hetych mudraściej żywie. Daj mnie, panstwo (zamiest „dziarżawa” kazali i każam: panstwo), tannyja kredyty, daj mnie, panstwo, zaǔsza padać na czatery łapy. Daj mnie, panstwo, daj, daj! Raz dało, ta daj, daj, daj. Bahaciejuć żabrujuczy. Nawat ni skażasz: hłabalizacja poǔnym param idzie, bo heta ǔże ni parawaja maszyna. Chibo szto kipiacilnik zaparujacca, i hałasno zaświszcza, jak kaliś. Heta ni mianiajacca. I ni mianiajacca toja, szto czaławiek pamre. Zachwareja. Zabjuć. Pastareja i adnosiny da jaho buduć z pahardaju ad waǔkoǔ, u jakich państwo piararablaja maładych.

Szto haława, ta rozum.

Wolnamu wola, a szalonamu pola.

Szczaście ni cukierka.

Durny jak probka.

Woczy wykaraczyǔ. Wyraczyǔ. Woczy wypialiǔ jak duszany. Nima na szto tut pialicca. Woczy wyraczyǔ jak rapucha.

Tam, dzie pjuć, tam i bjuć.

Zamiast czarha kazali: szarenga.

Pasiabracca. Psik, pasiabraǔsa tut. Kysz, pasiabralisa siudy. Kot dzygaja na stoł, a kury biahuć u kuchniu. Padworkawaja bractwo pasiabrałaso. Znaj katok, swój kutok; heta pahaworka tyczyłasa tolki katoǔ dy kurej, ni ludziej.

Cyrawać. Ci chtoś sztoś jaszcze cyruja? Ja cyruju. Tak cyruju, szto ni widać ni dzirki, ni cyroǔki.

Dożdż cyrbolić. Kapaja, cyrkaja, cubanić, lje, imżyć, imhlić.

Kaliwo. Ni kaliwa, ni kapli.

Zmintrenżyć. Maci: trebo pajści adwiedać brata da Zubkoǔ. Doǔhaja daroha, ceły dzień zmitrenżu.

Czasam my hawaryli miahko: źmitrenżyć. I ǔsie dziakali, i dziakajam. Dziakajmo ǔ naszaj mowie, bo pamrem. Ja lublu dziakańnie.

Naszyja słowy byli razmoǔnyja, hutarkawyja, prypasawany dla zwyczajnaj sztadzionnaj razmowy, ali praz heta jany byli pryhożyja. U tym było jich charastwo. Jany byli żywyja i razmowy byli tak samo żywyja. Litaraturnaja mowa z jich czerpała pryharściami. Zreszty słowy razmoǔnyja liczacca taksamo litaraturnymi i żywuć u słoǔnikach i u pismiennikaǔ, u paetaǔ. Biez jich kniżki ci razmowy wiahnuć. Heta ni starjo, heta bahactwo. Ci słowy, ci razmowy. U SMI adnak słowy zrabilisa szeryja, ustrymanyja, surjoznaja, hublajuć kalarowaść. Sztodzień czujasz tyja samyja, miżwiedamasnyja, bez żyćcia. Heta ż mowa, a ni mohiłki z toju samaju malitwaju. Cieszyć, szto Bielsat jich biare ǔ razmowach, jeśli razmowy żywyja, jeśli tolki heta ni idealahiczna apracoǔka, jakoj ǔ jich za mnoho i jazyk kapcanieja.

Chukać. Ni chukaj na minie, bo jaszcze chwarobu nachukajasz. Pryjszoǔ, nachukaǔ i pajszoǔ.

Cybaty. Cyby. Cyhun. Czaszczawik (hryb, padbiarozawik). Piarestaja kuryca. Piarestyja parasiata.

Choć kała jamu na kaławie ciaszy.

Cur! Toja samaja, szto polskaja: wara! Ci chtoś jaszcze skaża: cur? A polskaja „wara” kryknia chtoś? (Toja samaja, szto: dość, kysz, won, to nie twoja sprawa). Tolo każa, szto siońnia tolki zysiul czuć „mega” i „super”, a praz heta nendza ǔ mowie.

Nu tak, nendza. I my winawaty. Mowa, ci prastaja, ci polskaja, spałatnieła zaǔsim. I dalej pałatnieja. Heta tak, jakaby asuczaśniajucca nam naszyja mowy. Ni asuczaśniajucca. Dybiejuć.

Wycuracca (wyrzec się). Adcuracca ad czahoś.

Uziacca za hrudki.

Dajści da prahaliny.

Wiszczać. Wiaraszczać.

Siedźma siadzieć.

Ta skokam, ta bokam.

Kamlukawaty czaławiek.

Piknuć. Ciśniasz, ciśniasz, a jana nawat ni piknia. Nawat słowam ni piknia, szto zdaryłaso napraǔdu. U polskaj mowie kaliś była śmiesznaja prykazka: Pikno, bo tusto. Ali polskaja słowo „pikno” mieło druhoja znaczeńnie. Piersz hawaryli: nawat słowam ni pyknia. Pyknuć: zaiknucca. Nawat słowam ni zaikniecca. Sztoś pyknuǔby, ali dzie tam, maǔczyć jak liczmanisko. Pa polsku majam słowa: pykło. Coś nie pykło (nie udało się).

Capu-łapu. Pa polsku naadwarot: łapu-capu. Prastaja mowa stała pamirać, kali naszaja „capu-łapu” doczkam zdawałaso wiaskowaja, ni takoja, jak trebo i papraǔlali na „łapu-capu”, a heta ż najczyściejszaja prastaja mowa, a ni jakajaś wydumka niwuczanych ludziej! Papraǔlali mnostwo najczyściejszaj prastoj leksyki, szaszu na szasu, posztu na pocztu, słaniecznik na słanecznik, kakawu na kakao, cukar na cukier, dalikatny na delikatny, nawat na nawet. Patom całkam piarajszli ǔ polskaść, i zaraz pazabywalisa i polskija słowy. Tak my pajszli wonki z mowy, z razmowy. I sercajko ni drohnuło? A słowy pawinny świacić jak wuhalki, jeśli ni stracili znaczeńnia. Ja znaju, niekataryja słowy starejuć. Ali szto na jich miesco?

Polskaja „cyt” jaszcze skaża chtoś? Daǔno ni każa. A „sza”? I „sza” nima. I „psst” nima. I „pss” nima. Na heta miesco kab sztoś lepszaja, ali nie. Tolki mega, hiper i super, total, kul i zajebisty. Chuczej chamut źwiaknia: morda w kubeł, a ni cur ci sza. Pamirajuć pryhożyja słowy i wokryki. I ad habrejaǔ niczoho ni idzie, a kaliś iszło, z jiddisz.

Soǔhać. Saǔhanuć. Ździalażyć. Ździalażycca. Jaho jon ździalażyǔ siakieraju ǔ łob. Ździalażyǔsa ab zamiorzłuju barazdu nosam. Razkwasiǔ niuchaǔku.

Ciapło, ciapło, z nosa paciakło.

Hawaryli „słonco: abo sonco”. I kaliś było miłaja soniejko nad nami. Ciper jano warożaja. Piacze nas da ǔsioru. I zjadajuć nas raki sraki.

Ujeżno. Choć ni ǔjeżno, dyk ǔleżno.

Uwaczczu. Chto bajicca, tamu ǔwaczczu dwajicca.

Jabłyk. Źbić kahoś na horki jabłyk. Na polskaj mowie tut kisły jabłyk, a u nas horki.

Stali hawaryć: jabłyko.

Niwiestka pryhożańka, ali heta ni doczańka.

Musibyć. Toja samaja, szto: chibo. Patom skaracili i kazali: musi. Musi jon ni pryjedzia.

Taja, szto chwastom mataja.

Kisła szcze nawaryła maciarszcze.

Jak haracza, ta skaczy duracza.

Dzie, pakaży. Pad chwastom u kazy.

Adchrastacca ad czahoś. Adchryścicca. I czaho ja ǔ hetyja sprawy ǔchrestałasa. I jak cipier adchrestacca. Adchwastacca ad czahoś.

Achkać. Piarastań achkać.

Sztoś z prykazkaǔ ci słoǔ naprywozili z Rasieji, z bieżanstwa, ali my heta biełaruszczyli. Czort swajo, pop swajo. Jazyk da Kijawa dawiadzie. Białaruszczyli czaściczno: Za ǔkus ni biarus, ali żarko ta dawolno budzia. Bałachtacca ǔ wadzie. Słaniecznik zmianili na padsołnuch (kazali: pacołnuch), pestaczki na siemiaczki.

U internecie G. Duleba prypaminaja bielaruskija prykazki i pahaworki. I my tak prykazywali, i sztodzień.

U kaho matka, taho hałoǔka hładka.

Szanuj staroho, jak dzicia małoja.

Tady maci była miła, jak na rukach nasiła.

Adkład ni idzie ǔ ład.

Waǔka nohi kormiać.

Kali choczasz prapaści, naczni kraści.

Kali balić, niszto ni wiasialić.

Żywi, pakul żywiecca.

Nu żywu, pakul żywiecca. Jakuś mnie ǔże ni żywiecca.

Kożnamu prydzia kapiec. I sprawam kapiec. Tak kazali baby. Mużyki kazali: piździec. I jaszcze kazali: chałemus.

Hachnuć. Toja, szto: ǔderycca. Jak hachnuǔ ab paroh, ta i zuby shubiǔ, i skaby balać.

Hać. Choć hać haci.

Jak sztoś było śmiesznaja, kazali: fokusnaja. Chtoś nasiǔ fokusnuju szapku. Fokusno adziawaǔsa. Boty mieǔ fokusnyja. Czyjaś spadnica była fokusnaja. Chtoś czeszacca fokusno. Maładyja mużyki stali czasacca fokusno. Jaszcze my kazali: pryczyndaly. Na sukienku naczapiła jakichś pryczyndałaǔ. Maci ǔsie pryczyndały adporywała ad zamieżnaj sukienki, kab ni była fokusnaja. Ja joj padaryła hetu fokusnuju sukienku, jakuju mnie padaryli niemcy. Nu i tyja pryczyndały akazalisa zbytacznymi. Maci lubiła prastyja sukienki.

Pazabywalisa naszyja słowy, praǔda?

Hałajstra. Hałajstra kurej nabiehła z naczalnikam pieǔniam. Nabiahaja hałajstra palitykaǔ. Usie zaǔsza hałosnyja jak adurełyja. Nahałosiać i pojduć. Pabiahuć pa swaji hroszy za puściackija słowy. Za czasto heta zamieżnyja hroszy.

Naszyja prykazki trymali ład żyćcia. Małady pasłuchaǔ, szto każa stary i jak spadabałaso, ta zazubryǔ i paǔtaraǔ. Mnie ni padabajucca staryja prykazki pra babaǔ, bo baba ǔ jich ni czaławiek. Bolsz kuryca.

Biez waczej nima chutczej.

Śpiech ludziam na śmiech.

Piarejmy. Pajści na piarejmy.

Dożdż lje, aż haława ciacze.

Uszczent. Uszczent wysuszyło trawu. Uszczent ǔwa ǔsich horadach pacany stryhuć trawu, aż baczysz kroǔ ziamli. Uwa ǔsich horadach pacany spiłoǔwajuc zdarowyje drewy, aż ptuszki płaczuć nad razbersanymmi gniozdami. Uszczent aczadzieli. Jim zdajecca, szto kwietki ci ptuszki heta nihlużastwo? Pamirajuć usiakija kuzaczki. I ni budzia ni jahady, ni słaniecznikawaj pestaczki. Tolo prytarmoliǔ wielizarny ciażki słaniecznik, z wielizarnymi pestaczkami, ali jany ǔsie da adnaje pustyja.

Knihi samyja adkrywajucca na patrebnaj staronkie. Jakraz kniha Alesia Razanawa ǔpała, ważnyja słowy odkrywajuczy („Kniha ǔznaǔleńniaǔ”):

„Kamu ad hetaha hora?

Mnie – hora.

Kamu – biada?

Mnie – biada.

Kamu halecza ad hetaha?

Mnie – halecza.

Kamu tuha?

Mnie.

Ja paradżanaja,

ja abyłhanaja,

ja abakranaja,

ja prahnanaja” (…)

Ni daczytała dalej. Ni znaju, pra kaho jon haworyć. Na peǔno pra maci.

Adnak spraǔdzaju, praǔda, ali pra maci-carkwu, jakuju nam mocno kaliś rujnawali (a siońnia nie? Siońnia polityki i palitykanty ni rujnujuć nam carkwu? Trebo być ślapym, kab ni baczyć. Jasno. Za zamieżnyja hroszy). Heta słowy Mialecija Smatryckaho (1577-1633). Heta kniha, złożanaja z tworaǔ naszych starażytnych mudrecoǔ (u joj i Skaryna, i Sapieha, i światy Fama z dwanaccataho stahodździa).

Jaszcze słowy Smatryckaho:

„Niama nikoha

chto staǔ by

nastupnikam baćki,

nikoha niama,

chto iszoǔ by

ǔśled za maci.

Naadwarot,

sa złaczyncaǔ

i wyradkaǔ uziali

prykład,

i jazyki

na baćkoǔ nawastryli.

Nawukaju baćkawaj

pahardżajuć,

matczyna dbańnie

hańbujuć,

baćku niasławiać,

a maci dawodziać da ślozaǔ.

Mnoho

było jich u nas,

i raptam adpali,

zrabilisa raptam usie

nie swajimi”.

Takija słowy jakraz na siońnia. Nasza śmierć doǔhaja, doǔhaja. Słowy Smatryckaho pasujuć da nas jak palczatka. Dziwo.

Na zdymku z abaroham ja paziruju z katom, tady tak było, szto pazirawali. Hety kot byǔ ryży, wielizarny i ciażki. Mnie tut sześć-siem hadoǔ, znaczyć zdymak zrabili u 1952 abo 53. Pawinna była pisać datu, ali ni zaǔsza pisała. Abaroh ni pajawicca ǔże ǔ hetym miescy, tak samo, jak i taja dzieǔczynka, i toj kot. Maju sukienku z fałdaju „na wyrast”. Tady tak szyli sukienki dla dziaciej, kab adpuskać, kali dzicia padraście. I rukawy szyli „z bufkami”. Ja tady żyła całkam u biełaruskaści. Praǔda, baćko kuplaǔ mnie polskija knihi dla dziaciej, ali byli u nas i ruskija, i biełaruskija.  Adnu i druhuju kirylicu ja wyuczyła sama jaszcze pierad szkołaju, bo mnie chaciełaso praczytać toja, szto znała na pamiać, wierszy dla dziaciej, a wierszaǔ na pamiać znała mnoho, bolsz czym sto. Kali nas sztoś wiemi cikawić, sami wuczymsa. Abiedźwija kirylicy adkrylisa ǔ adzin mih, kali ja dapasawała słowy da literaǔ, ali czytajuczy na hołas biełaruskija teksty ja trymałasa naszaj druhoj prastoj fanetyki, jakuju i cipier zbiarahaju. I tady trymałasa naszaho akcentu, i cipier trymajusa. Czamu? Tamu, szto ludzi ǔstydalisa hawaryć naszym prastym jazykom. Kazali: a jaki ż heta jazyk, adna trasianka. Heta ni jazyk. Ali ż heta byǔ jazyk. Wielmi bahaty. Nu i zabylisa. Naszaja szkoła ni wuczyła ni biełaruskaj mowy, ni biełaruskaści, bliżejszaj ci dalejszaj. A słowa „abaroh” ja ni najszła ǔ słoǔnikach, nawat internetawych. I na peǔno ǔże jich nichto ni stawić. A moża stawić dzieś?

Jakraz hety zdymak z abaroham i toju dzieǔczynkaju pasuja da czastki wiersza Andreja Chadanowicza, choć jon pisza pra małodszaho chłopczyka:

Chłopczyk troch hadoǔ

kroczyć pobacz z maci.

„Mama, a wiedajesz, ty taksama pamresz!”

„Szto ty takoje wiarziesz?

Ty choczasz, kab ja pamierła?”

„Nie, ja nie chaczu. Ja prosta nahadwaju”.

Siońnia ǔ haradach nastała moda na samakaty, hulajnogi. Na jich sztodzień chtoś łamaja sabie skiwicu, wybiwaja zuby, razwalwaja kaleni, haławu dy i hinia. Lekary narakajuć, szto maładyja i darosłyja padureli, i nima dnia, kab kahoś ni ratawać. Każuć: za mnoho takich pacjentaǔ. Hulajnoga maja malusiańkija kalosy, a pry tom wielmi chutko jedzia i ni zahamujasz u poru. Mahu i ja zhinuć, kali na minie chtoś taki najedzia. Ǔspaminaju pra hetyja maszynki, bo siońnia, kali biehła da domu pisać dalej hety tekst, jakiś stary durań amal minie ni zbiǔ z noh, a patom sam zwaliǔsa na tratuar i razkwasiǔ sabie niuchaǔku. Chalerujuczy, wiartajusa da zdymkaǔ.

Zdymak z kalajowymi raboczymi. Tam moj baćko z druhim raboczym pryszruboǔwaja rejsy da szpałaǔ. Mużczyny schilanyja, ali hladziać ǔ fotoaparat. Heta zaraz pa wajnie. Na szczaście zdymak maja datu: 1947. Zdymak wyraźny, ali zroblany z daleka. I ja raptam ni mahu razhladzieć, katory z raboczych heta moj baćko. Chibo zlewa, schilany. Tak. Zlewa. Baćko sibie pakazywaǔ i prasiǔ, kab ni zabywać, szto jon i druhija raboczyja tam pracawali. Tyja raboczyja na peǔno daǔno pamierli. I baćko daǔno ni żywie. Niekatarym tady było ǔże pad sorak i bolsz. Cipier nima taksamo tych rejsaǔ i tych szpałaǔ. Budawali budawali. Praca była ciażkaja, szto ni zdychacca. Kaliś my tak kazali: zdychacca; ledźwie zdychaǔsa; ni możasz zdychacca (złapać oddech; do utraty tchu). Jaszcze kazali: pa krajniaj miery (przynajmiej) pracu mieli (maci kazała: pakraj nimiery abo: pakra nimiery; tak pryswoiła  rasiejskaja, paśla-bieżanskaje: po krajniej mierie). Darmo adzioża, bilety i wuhial. I kaszarka za groszyk. Adbudoǔwali toja, szto zniszczyli niemcy. Dniom i noczaj. I śledu nima pa jich ciażkaj pracy. Zlikwidawali nam hetu kaleju, budtob jana była kamunaju. Pojazd lepszy ad tiraǔ i samachodaǔ, bo ni trucić pryrody. Żywie tolki zdymak, chacia i jaho pakusaǔ czas. Ali żywie. I jon maja cenu histarycznaści. Żywi, niwyrazny i wyrazny stary świet. Kalajowaja drelichowaja adzioża była ǔ cenie na wioscy. Raboczyja pradawali jaje ludziam z wioski. Była dobraja dla pracy na palach.

Doǔhaja, doǔhaja nasza śmierć, a my ǔsio żywiem, żywiem. Nu tak. Asymilacja heta praces. A biełaruskaść heta sprawa – zaǔsza, zaǔsza – darosłych, daśpiełych i starych ludziej. U nas kożny maja polski mament u żyćciu, u moładaści, i abo waroczajacca, abo astajecca pry polskaści, a polskaść amierykanizujacca, tak szto robimsa ludźmi biez nijakaj tojesnaści. Dziwo, szto ǔ Amierycy biełarusy astajucca bielaruskimi, haworać pa prostu i majuć cerkwy, i tam haworać jak uczora hawaryli ǔ Mastaǔlanach. Amierykanizacja heta ż palitycznaja asymilacja. Nidarecznaja adurmańjo, da nawamowy, da durnoj muzyki, da usiakaj popkultury.

A słowy wielkaho na wieki Rylke pra maci znajacia? Jany ż abawiazkowyja siońnia, uczora i zaǔtra. Hołas żanczyny-maci, odważny i hałosny:

„Chto ż tak paśmieja?

Ja!

– Szto za ja?

Ja, maci, ja śmieju. Ja była raniej, czym wasz świet.

Heta mnie spawiadałasa ziamla, jak dahladała ja kożny rastok,

kab zdarowy ros”.

Tamara Bołdak-Janowska

Календарыюм

Гадоў таму

  • ў ліпені-жніўні

    955 – 10.07.1067 г. на Дняпры каля Воршы адбылася сустрэча князёў Яраславічаў з полацкім князем Усяславам Брачыславічам. Кіеўскі князь Ізяслаў пад прысягай цалаваў крыж ды прысягаў, што не прычыніць зла Усяславу і яго сынам. Аднак яны былі спайманы, закаваны ў кайданы, адвезены ў Кіеў …ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Новы нумар / Novy numer

Папярэднія нумары

Copyright © 2022 Czasopis