Pa prostu / Па-просту

  • Płacz zwanoŭ

    10. Abława na kamunistaŭ

    Nidaŭno minuło 70 let ad baluczaj tragedii, jakaja zdaryłasa ŭ Harkawiczach. Za Niemca, 8 marca 1942 r., hitleraŭcy razstralali tam dziewiacioch życialej. Pry darożcy za wioskaj, dzie adbyłasa egzekucja, da dzisia staić niewialiki kamienny pomniczak...ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Po pudlaśki / По-пудляські

  • Trava zabytia

    13. Druha i tretia stryń

    Dobrych deseť liêt tomu, koli ja robiv zakupy v „ Biedronci” v Biêlśku, pudyjšła do mene neznakoma starša kobiêta, pryvitałasie i skazała: A viête znajete, što my z vami svojaki?..ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

RSS і Facebook

Felieton

Stan zagrożenia

Odessa 27 marca 2022
Odessa 27 marca 2022

Gdy w zimny lutowy dzień wracałam ze swoimi psami ze spaceru po okolicznych łąkach, usłyszałam wyjące syreny alarmowe. Trzy długie sygnały przedzielone krótką ciszą. Jeszcze kilka lat temu byłabym pewna, że są to ćwiczenia lub rutynowa kontrola sprawności systemu, ale teraz miałam wątpliwości. Ćwiczenia to czy prawdziwe ostrzeżenie? Zaniepokoiłam się. Co mogło się stać? Wybuchła kolejna epidemia? Nastąpiło skażenie terenu przez środki chemiczne, promieniowanie? A może wybuchła wojna i za chwilę nadlecą samoloty? Każda z tych możliwości wydała mi się prawdopodobna.

W owej chwili uświadomiłam sobie, iż od dwóch lat żyjemy w stanie ciągłego napięcia i stresu. Zaczęło się od wybuchu epidemii Covid-19. Czegoś, co wydawało nam się zupełnie nieprawdopodobne. Zarazy i epidemie bywały, owszem, ale w średniowieczu lub gdzieś daleko. Ten moment z marcowych dni 2020 r., gdy cały świat stanął, a my oglądaliśmy w telewizji opustoszałe miasta, został zinterpretowany przez analityków jako koniec pewnej ery w dziejach świata. Odtąd nic nie miało już być takie samo. Potem na Podlasie przyszedł kryzys uchodźczy, ochrzczony jako „wojna hybrydowa Łukaszenki”. Stan wyjątkowy przy granicy, ciężarówki wojskowe, helikoptery latające tuż nad głowami mieszkańców i kontrole, uchodźcy umierający w lesie. Znów strach, obawa, i przerażenie, że w środku Europy mogą umierać ludzie z głodu lub chłodu, bo ktoś postanowił nie dopuścić do nich pomocy humanitarnej. Na naszych oczach kończyła się epoka prawa, wkraczało prawo siły. 24 lutego br. Rosja zaatakowała Ukrainę. Znów stało się coś, czego nie przewidywaliśmy w najgorszych scenariuszach.

W zeszłym roku ukończono rekonstrukcję fresków w supraskim klasztorze. Całość wygląda imponująco. Moją uwagę skupiło nie wnętrze samej cerkwi, lecz jej przedsionek. Artysta odmalował w nim Księgę Apokalipsy. Nie byle jak, nie pobieżnie, ale z pełnym pasji rozmachem i dokładnością, dając błyskotliwy popis artystycznej wyobraźni. Oglądałam je przez godzinę, wciąż odkrywając kolejne szczegóły. Czego tam nie ma! Jest siedmiu aniołów dmących w trąby i wylewających czasze gniewu bożego na ziemię. Jest studnia otchłani, z której wzbił się dym i zaćmił słońce, a z jej wnętrza wypełzają potwory podobne do skorpionów i szarańczy. Są siedmiogłowe potwory i trzęsienia ziemi, które pochłaniają ludzi, i walące się budynki. Jest i Wielka Nierządnica wrzucana do jeziora ognistego. W całym tym zamieszaniu spadł jej sandałek ze stopy. Są też i oni: Czterej Jeźdźcy Apokalipsy, bez których żaden koniec świata nie może się odbyć: Zaraza, Wojna, Głód i Śmierć.

W infosferze od kilku lat przetaczała się dyskusja na temat interregnum, epoki przejściowej, bezkrólewia, czyli takiego momentu w dziejach, gdy stary porządek upada, a nowy jeszcze się nie wyłonił. Z dyskusji filozofów, naukowców i geopolityków wynika, iż stare pojęcia i instytucje murszeją i stają się coraz mniej dostosowane do splątanych i złożonych problemów współczesnego świata. Nadchodzi, a może już nadszedł kryzys, czas destrukcji i burzenia. „Wieki ciemne” rozdzielające „złote lata” to zawsze lata cywilizacyjnego regresu, niepokoju i chaosu. Chwieją się takie pojęcia jak liberalna demokracja, społeczeństwo obywatelskie, państwo, prawa człowieka, czyli porządek ustanowiony przez czuwającego nad ładem światowym hegemona – USA. Rosja, Stany Zjednoczone i Chiny walczą o dominację nad światem. W starciu olbrzymów Rosja rozpycha się, szukając swojego miejsca na światowej szachownicy. Wojna na Ukrainie ma być przejawem jej walki o utrzymanie się w ringu. Jeśli epidemia Covid-19 nazywana została Wielkim Przyspieszaczem, to wojna zawsze jest Wielkim Wyrównywaczem. Dzisiaj nie wiadomo, jaki będzie jej wynik, wiadomo jednak, że procesy przez nią uruchomione sprawią, że do starego układu sił nie będzie już powrotu.

Gdy znajdujemy się w stanie zagrożenia, mamy tendencję do gromadzenia się „wokół flagi”, a nasza tolerancja na niezgodne z prawem działania władzy znacznie wzrasta. Siedzimy cicho, bo się boimy. Możemy wszak dostać kuksańca za darmo i nikt się za nami nie ujmie. Doskonały tego przykład mamy w tzw. strefie zamkniętej wzdłuż białoruskiej granicy, gdzie stan wyjątkowy utrzymuje się od początku września. Z dnia na dzień zostały zamknięte biznesy, ludzie zostali pozbawieni źródeł dochodu, są narażeni na codzienne kontrole, otwieranie bagażników i odpowiadanie na dziesiątki pytań. Wstrząsający reportaż radiowy Jakuba Medka i Karoliny Głowackiej pt. „Strefa bezprawia” ( na stronach tok.fm) opowiada o tym co dzieje się w strefie, i jak na to reagują mieszkańcy. Niektórzy z nich byli zastraszani, nękani, nielegalnie zatrzymywani, popychani, rzucani na ziemię, a nawet klęczeli lufą karabinu wycelowaną w głowę. Nie zdarzyło się to raz czy dwa przez pomyłkę, lecz były to działania podejmowanie świadomie wobec polskich obywateli. Mieszkańcy mają niekiedy poczucie, że młodzi chłopcy, którzy dostali karabiny, postanowili pobawić się w wojnę i urządzają sobie wyścigi na rosomakach po leśnych drogach Puszczy Białowieskiej. Część ich praw obywatelskich została zawieszona na podstawie zwykłego rozporządzenia. Dominuje poczucie, że żyją w czymś oddzielonym od reszty kraju, na obszarze gdzie zwykłe prawa zostały zawieszone i mało kto orientuje się, co można a czego nie można. Ludność nieznająca swoich praw cierpliwie znosi wszelkie niedogodności.

Coś się jednak w strefie zamkniętej zmienia. Mieszkańcy początkowo przestraszeni i ulegli, powoli zaczynają tracić cierpliwość i zaczynają nabierać świadomości, jakie są ich prawa. Już wiedzą, na jakie pytania muszą odpowiadać, a na jakie nie, i że nikt nie może im zabronić spacerowania po lesie, a kontrolujący ich funkcjonariusze mają obowiązek się przedstawić, wylegitymować i podać podstawy prawne swoich działań. Gdy spotykają się z obywatelem, który jest świadomy własnych praw i odważnie wymaga szacunku do własnej osoby, miękną i wycofują się.

W świecie zwierzęcym jest tak samo. Uległość i strach ofiary ośmiela drapieżnika, a opór i obrona może go skutecznie zniechęcić do kontynuowania ataku. Czy jednak miejscowa ludność białoruska ,mająca od wieków opinię powolnej i uległej, może w swej masie sprzeciwić się bezprawnym działaniom i upomnieć o swoje? Większość z nich wciąż zaciska zęby i cierpi niedogodności bez słowa skargi. Pisarz Mirosław Miniszewski, mieszkaniec strefy, rodowity bydgoszczanin, mieszkający na Podlasiu od kilkunastu lat, pisze na fejsbukowym profilu: „Ludziom to zbrzydło, ale większość siedzi cicho. Boją się, zresztą są przyzwyczajeni do niewoli od wieków. Stąd żaden zryw wolności nigdy nie wyszedł i nigdy nie wyjdzie”. Surowa ocena, ale czy nieprawdziwa?

Mieszkańcy Białorusi do chwili obecnej nie przeciwstawili się skutecznie tyranii Łukaszenki. Naród ukraiński wybrał inną drogę – czynnego sprzeciwu i walki o prawo samostanowienia.

Putin sprawdza, na ile świat Zachodu pozwoli uprawiać mu bandyterkę i jak daleko może się posunąć. Dojdzie tam, gdzie pozwolimy mu dojść. Analitycy wskazują, że niezależnie od wyniku wojny, Rosja w dłuższej perspektywie już przegrała. Czeka ją upadek gospodarczy, polityczny, marginalizacja a ostatecznie rozpad federacji na mniejsze państwa. Stało się to dlatego, że ktoś miał odwagę powiedzieć: dość.

Ewa Zwierzyńska

Календарыюм

Гадоў таму

  • ў ліпені-жніўні

    955 – 10.07.1067 г. на Дняпры каля Воршы адбылася сустрэча князёў Яраславічаў з полацкім князем Усяславам Брачыславічам. Кіеўскі князь Ізяслаў пад прысягай цалаваў крыж ды прысягаў, што не прычыніць зла Усяславу і яго сынам. Аднак яны былі спайманы, закаваны ў кайданы, адвезены ў Кіеў …ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Новы нумар / Novy numer

Папярэднія нумары

Copyright © 2022 Czasopis