Pa prostu / Па-просту

  • Płacz zwanoŭ

    10. Abława na kamunistaŭ

    Nidaŭno minuło 70 let ad baluczaj tragedii, jakaja zdaryłasa ŭ Harkawiczach. Za Niemca, 8 marca 1942 r., hitleraŭcy razstralali tam dziewiacioch życialej. Pry darożcy za wioskaj, dzie adbyłasa egzekucja, da dzisia staić niewialiki kamienny pomniczak...ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Po pudlaśki / По-пудляські

  • Trava zabytia

    13. Druha i tretia stryń

    Dobrych deseť liêt tomu, koli ja robiv zakupy v „ Biedronci” v Biêlśku, pudyjšła do mene neznakoma starša kobiêta, pryvitałasie i skazała: A viête znajete, što my z vami svojaki?..ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

RSS і Facebook

Możno chadzić

(„Piesiańka idźjota”)

Padumała, budziam rabić proby ǔ parku. Ja zaihraju dla biełarusaǔ i biełaruskaści ǔsio na prastoj mowie. Scenar wyznaczany dla sceny, ali ǔ parku je scena, tolki ja inaczej adzienusa, na bieło-czyrwono-bieło. My heta widowiszcza rabili na wioscy na polskaj mowie. Jak jano kranaja, kali jaho zrabić na prastoj mowie. Jakraz usio pasuja. Jakraz usio ǔ poru. Możno chadzić.

My zaihrali hety spiektakl u Amfiteatry, 03.10.2020, na prastoj mowie, jon nazywaǔsa: FIOLETOWY UMYSŁ. Da jaho dajszli jaszcze naszyja wierszy, jakich ja tut ni budu dadawać.

Na pustoj scenie ǔ pryciemku dwa piersanaży, Jana i Jon, adziety tak, jak dalej budzia skazano tekstam, i szto budzia widać. Jon ihraja ǔstupnuju miełodju na skrypcy, a muzyczny stend zastupiǔ małym malbertam. Mełodja heta jaho ǔłasnaja kampazycja „Kroki”. Kanczaja ihrać. Ustaje.

Jon: Heta my, Jana i Jon, kożny pa swojamu.

Jana: Heta Jon (rukoju ci baradoju pakazywaja na Jaho).

Jon: Heta Jana (taksamo pakazywaja na Jaje).

Jana: Ja heta ja napeǔno. Kamu druhomu pryśnilibysa ciulpany wielkija jak zbanki. Zbankowaja kwietka.

Jon: Nu ta zaczynajam nasza widowiszcza.

Jana: A spasyłka?

Jon: Jakaja spasyłka?

Jana: Nu kaho pakliczam na patrona naszaho skandału?

Jon: Zależyć, chto na nas prychilniej hlania. Hospadź Boh z wysoka, ci kamera woko ǔ woko?

Jana: Pytańnie jakraz u poru. Hospadź Boh hlania zza wobłaka, moża nawat wychilicca. I zaraz nas zabudziacca, bo na naszaj małocznaj płaneci takich, jak my, maja miljony. A kamera, o, jana ǔsio zapamiataja, skarpetku ni da pary, nawat twar tabie narysuja jak trebo, słuszny ci nisłuszny, i zaraz maja dokazy.

Jon: Dokazy?

Jana: Dokazy ǔ sprawie. Na prykład dokazy twajoj wysunataści z sistemy. I zaraz lamientacji, bo kryǔdujacca cianiok jakohoś imiani. Jakby emocji mieli pakazywać twaju etyku ci smak, ci nawat twajho rozumu byli wyhladam.

Jon: Astajecca nam zakrycca jakojuś uniwiersalnaśćju. Pakliczmo ducha Szekspira, jakomu ǔże nichto niczoho ni moża zrabić:

„Budź pazdarowana pawietra,

niłapalno koǔzkaja,

a ja cibie ściskaju”.

Jana: A ja zdarowajusa z pawietram naszym zmuczanym.

Jon: Dobro, szto słonco ni takoja, jak miesiac u maładziku. Bo świet byǔby jak durań ciomny.

Jana: Haworać, szto kosmas biażyć tolki tamu, szto kaliś raz dobro razbiehsa, i pre napierad naǔhad, jak aǔtamat biez pana. Jon ślapy.

Jon: (Machajucza rukoju pierad licom Jaje, jakby praciraǔ lusterko): Maja Jana, ty pracznisa, tut majam nasz świet, tut! Ja nawat makatku maju i jana robić za dowady ǔ hetych sprawach, i jana moża stawacca nawat abrusam ci koǔrykam dla medytacjaǔ. (Pakazwaja makatku, a na joj słowy Szekspira, jakija tolki szto cytawaǔ: „Budż pazdarowana, pawietra (…)

Jana: Moża taki Szekspir, bolsz pa prostu: Zdaroǔ, pawietra, koǔzkaja, a ściskanaja?  Abo: Witaju cibie, pawietra, niǔławima, a abdymana? Abo i tak: Budź pazdarowana, pawietra, ślizańka, a mocno ściskana?

Jon: Na makatcy pierwszaja wersja i chaj tak budzia. (Chodzić z makatkaju pa scenie i daje ǔsim, chto bliżej ci nawat dalej, praczytać). Makatka heta recz uniwersalnaja. Jana je tym, szto ǔwiersie, i tym, szto ǔnizie. I lażyć jak trebo, prawym bokam na prawym i lewym na lewym, a ja jaje cipier budu składwać u Pifagora. (Kładzie makatku na padłozi i pawoli składwaja ǔ staranny Pifagorawy trykutnik).

Jana: A jak śniedajasz, wiaczerajasz ci abiedajasz, ta pra szto dumajasz?

Jon: Jak pra szto. Pra pawietra.

Jana: Jasno. Lepiaj jadu widać.

Jon: Chacia ni dakryczyszsa da źwiozd, kożna paświedczyć prynamści twajho naża blosk. Zaczynajam, ci nie?

Jana: Witajam was, dobryja ludzi, a pawietra na siońnia ǔsim chopić.

Jon: Znaczyć zaczynajam.

Jana: Z pawietra złowim Niszto i z Niczoho zrobim rużu, i pawietra joju azdobim. Akciory tak raździawajuć duszu swaju.

Jon: My ściplej – u pamiaci majuczy pryhożaja Niszto – bolsz na słowo liczym i jano je ǔzor, jakby paraczka matylkaǔ ślepo szyła ǔ pawietry Niszto, abo pryfastrygoǔwała chwilinu da chwiliny, choć chwiliny syplucca bolsz jak piasok i za niszto majuć jakijaś nitki.

Jana: Ali jeśli ja sztoś każu na prastoj mowie, ta heta ż uże nitka. A kartyny ni majam! Kartyna dzie? A nasza widowiszcza ci bolsz kartyna ǔże mnie nawat śnicca: kartyna, choć żywaja, ta nikoli puza ni maja. Taki wierszyk pryśniła.

Jon: Ta ż heta widowiszcza robim dla prytworku, maja dabraduszna Jana. Chwacić, szto żyćcio skacza nam da praciortaho kaǔnieryka. A wierszyk jakraz ni tolki na siońnia. Praǔda, kartyna nijak ni moża taǔścieć. (Śmijecca).

Jana: A ja sabie kaǔnieryki daǔno adparoła, bo duszyli. Zreszty, chto na heta źwiernia uwahu. My z pawietra. Pawietra ǔ pawietry.

Jon: My ludzi. A woś kasmapalityczny paszpart u żyćcio. (Pakazwaja kardon, składany ǔ harmonik. Raźwiwaja jaho, i jaszcze raz pakazwaja, szto tam napisano): Woś abrewjatura: BOMZ. Pa polsku: bez określonego miejsca zamieszkania. Pa rasiejsku: biez opriedielonnogo miesta żytielstwa. Pa niamiecku: obdachlos, a szyrej: Ohne Dach über dem Kopf. Ja paǔtaraü, aż utoǔk sabie ǔ haławu: ty swabodny. Fiłasaficzno pacyckaj sasulku: ty lehalny, kiń entropju. Budź. Żywi.

Jana: Na prostuju mowu twaja abrewjatura nijak ni pasuja, bo mo byłob: biez kankretnaho miesca życharstwa. Żywi jak aborwany listok?

Jon: Jeśli sezonawo dumać… A maja abrewjatura szyrej biazdomności, heta ǔsie wyhnany z radzimy, usie nielehały emihranty, usie wyhnany z kultury za palitycznu niekarektnaść ci za adwahu. Ja abrewjaturaju jich paźbiraǔ. I kryczu: Budź! Żywi!

Jana: A samo żyćcio. Zapisaü sztoś literami samoho żyćcia pra samoho sibie?

Jon: Nichto da niczoho ni zabawiazywaǔsa.

Jana: A da żyćcia aż da naturalnaj śmierci?

Jon: Jakraz heta warto naśledawać, ali czasto ni wielmi dajecca. (Marmycza swaju piesiańku):

Zaskrypieła kość da kości,

ty za bledna siońnia sztości.

– A niczoho, usio tak-siak,

mo mnie krychu szpiku brak.

Bajusa, szto brat nasz…

Jana: Brat?!

Jon: …i siastra nasza… usio baczyli, usio wiedajuć, majuć selfilusterka, razbirajucca ǔ kirunkach świetu…

Jana: A dzie poǔnacz?

Jon: (Pakazwaja nahoju): Tam.

Jana: A jak stanu tak (praściraja pleczy) abo tak (staje jak da razstrełu „ruki ǔwierch”), abo tak: (staje jak da razstrełu ǔ spinu)?

Jon: A ty tak ni stawaj, bo słonco nakirujasz na pamyłki.

Jana: Tak, tak. Zaǔsza prawo robicca lewym, i słonco ni znaja, kali jamu zajści, a ciańki dastajuć czużoho mentalitetu, a ludzi…

Jon: Ludzi heta my!

Jana: I raptam za mnoho bliżniaho twajho i haǔna jaho.

Jon: A tady ustanaǔliwajacca Dzień Czaławieka i siezon hłabalnaho zatykańnia rota, kab mieńsz pawietra wykarystaǔ. A zreszty ǔsio i tak zmiaszajacca, kali nadyjdzia nocz i zamienić dzień u szeryja i czornyja karty, i sieczku z jich zrobić. Ci ty wybaczyłasa pierad  słoncam? Ta zaczynajam. (Udaje, szto razsoǔwaja kartynu z hałosnym: szsz!-szsz! i zaraz teatralnym hołasam każa): Dwajich winoǔnikaü na ziamle majam: Hospada Boha i pana czaławieka.

(U hetym czasie Jana raściahwaja ekspander – raz na cełu szyrynu, a druhi raz czuć-czuć, na dałoń. Tak pakazwaja Boha i czaławieka. Jana chaciełab, kab źwierchu mihnuło Mahutny Boża poǔnym hołasam i raptam zacichło, i jakby ǔ hety mih sztoś upało z hukam, jakby heta byǔ tresk ad szklanki, jakaja ǔpała na betonawy tratuar. Heta mahłob być wykanalno).

Jon: Raz ja kruciǔsa kala zdymacznaj grupy, film jakiś zdymali, o, i błuzu trafiejnuju maju. (Skidaja adblaskowuju kamizelku, u jakoj dahetul wystupaǔ i pakazwaja, szto heta za błuza – jana padobna da wajskowaj): ja jaje najszoǔ i zatrymaǔ dziela miedaloǔ, jakija ja zaraz pryczapiǔ da błuzy. Hety najbolszy miedal dastaǔ za pachod pad horku, krychu mieńszy za ataku z horki, a siaredni razmier heta zaǔsza standarcik za achwotnuju prylipku da wajny, a najbolszy heta Wielkaja Źwiazda Paśmiarotna – GLORIA MORTIS, trywjalno nazywana Sławaju, ali mnie dali jaszcze żywomu, kab moh joju nacieszycca. Heta wielmi humanno, jak dumajasz? Chacia maja zabaleć. A jak prylipniasz da wajny, ta heta honar na naszaj ziamle, a jak ni prylip, ta ty zajac filip, ci jak tam ty każasz pa prostu, haǔniak. (Barmycza swaju piesiańku):

Kula adnu sekundu mieła,

i hrudź adnu sekundu mieła.

Żaǔnier kulu paszkadawaǔ:

ǔwachodź pamiż miedali,

ahrejaszsa ceła…

A rukzak chałodny, ćwiordo abastyǔ.

A ǔ jom czerstwa chałka,

chleba sinia skibka,

zialonych piać maniet,

i jaszcze

ad maładuchi mindalowy ślozki try

Cipier ihrajam praǔdziwych idźjotaǔ, budziasz szczaśliwa. (Rażwiwaja rułon biełaj cyraty): Pamożasz?

Jana: (Pamahaja): A ci jaszcze majasz jakijaś rekwizyty?

Jon: Czaławiek, ta ż idźjot sam sabie chapaja, ni wiedajasz hetaho? Jamu chapaja ǔłasnaja haława. A szto mieli Didi i Gogo, naszyja swajaki, a idźjotami ni byli? Zamiest haławy mieli radzisku i morkwu. A tabie chopić miaczyka, jaki zaihraja heta, toja i tamtoja. Mahutnaść, mahutnaść! Kliczu mahutanaść. Chaj zjawicca niśmiarotny duch Rilke. Jon cibie ululaja. (Naciahwaja biełyja piarczatki, a ǔpiarod raździawajacca z błuzy da biełaj saroczki, i zaczynaja ǔstaǔlać Jaje): Stań tak. Nie. Moża tak. Apuści haławu, pachili jaje. (Małaja pauza; Jon robić dwa kroki da tyłu i pryhladajacca): Ali twar! Rabi twar idźjota! Ja cibie pawiadu słowam Rilke. Majasz być szczaśliwa.

Jana: Uśmichacca maju? I chadzić pa cyraci? Usio ż taki rekwizyty majam.

Jon: Cyrata heta twoj ceły świet. Rabi muławaty twar. Ni razumiejasz ducha, ali jaho czujasz. Hłybu biaresz, wałoczysz jaje, ali cieszyssa. Hłybu zaihraja miaczyk.

Jana: Miaczyk? Heta miaczysko!

Jon: Chaj. Ty ż sama jaho adzieła ǔ swaju czyrwonuju koftu, zabyłasa? Kofta dobro raściahwajacca. I ja jaje zawiazaǔ z druhoho boku ǔ chwościk. Tak szto sini miaczyk, bo jon byǔ sini, tolki pabloskiwaja siniznaju. Ta ż ty hetu koftu kinuła, bo jana tabie nadajeła. Zreszty majasz stolki adzioży, szto ni znosisz da śmierci. Adziożu swaju ściarahła, ni wykidała, i możno modu piarahladać, jakuju my mieli praz bolsz czym paławinu stahodździa. Miaczyk heta twój ciażar, duch, dusza twaja, słonco nasza i pradmiet, prosto czyrwony miaczyk, znaczyć sini, pieraadziety ǔ twaju czyrwonuju koftu. Rabi twar, krywisa, zakiń miaczyk na pleczy, tut musisz zhorbicca, nosisz ciażar, a tolki idźjot heta robić, ihraj idźjota. Pad twaju ihru ja praczytaju niśmiarotny wiersz Rilke, i trebo heta zrabić, bo ludzi stali tolki razmnażacca i zabywajuć słowy wielkich paetaǔ. Heta punkt, da jakoho my mieli dajści – ihraj pad słowo. Piarachilaj haławu, bo majasz ciażar na patylicy, ali ihraj szczaście. Zazubry heta na pamiać swajim cełym Ja: ty idźjot i szczaście. Ihraj. Heta twaja chwilina.

Moǔczki ihraj. U jakiś mamient skiń swoj czorny Czaplinowy kapalusz, nadzień stary paryk z lonu, budziasz śmiaszniej wyhladać. A ǔsio heta na toja, kab słowo paetaǔ ni pamierło.

Jana: (Usio heta zrobić moǔczki).

Jon: Zrabisa bolsz idźjockaja – bolsz szczaśliwaja. Zazirni ǔ paryk, kali jaho znimiasz z haławy na chwilinu, i ździwisa, szto jon pusty. Ihraj tak, kab było widać, szto ty dumajasz: paryk znimajacca razam z haławoju, z wierchniaju czaśćju haławy. Miaczyk raz chaj budzia kamłyhaju, a raz wiasiołaśćju. Ihraj swajo szczaście napiarakor usiamu, szto siońnia duszyć czaławieka.

Pamiataj: ty śpisz, a twaja daroha idzie.

A cyrata wynimaja cibie z hetaho ruchu pryrody.

Ihraj, heta twaja chwilina moǔczki, ali jakaja ż ważnaja!

Możasz iści napierad, nazad, i znoǔ tak, jak tolki choczasz i jak mnoho choczasz. Ty wynuta z taho upiortaho ziamlanoho statusu: „ty śpisz, a twaja daroha idzie”, bo ihrajasz na scenie. Scena wyrywaja cibie z dnia i noczy. Szczaście chaj tak chodzić pad widam twajim.

Jana: (Usio heta zrobić): Cipier haworym da sibie.

Jon: Bo tak mieło być. Piersz da publiki, patom da sibie, swabodno, tolki probujam, jak maja wyjści i ci wyjdzia. Prypomni, jak wielki majasz hlobus, taki zwyczajny, szkolny, pamieścić try twaji haławy. I hlań na kantynenty i zabacz, szto nijak sibie ni abaznaczysz. Niczym, ni karandaszom, ni czarniłam, ni kredkaju. Na hetym szkolnym hlobusie cibie jak czaławieka nijak ni widać. I padumaj, szto z kosmasu tak samo cibie ni widać. I nima czym zaznaczyć. Nima cibie jak punktu. A tut majasz biełu cyratu i ty na joj wyrazna. Ihraj. Cieszsa chwilinaju. Jeśli cieszyssa chwilinaju, ta czas zatrymoǔwajacca. Napraǔdu tak! Niszto bolsz ni zatrymoǔwaja czasu, tolki szczaście chwiliny.

Jana: (Usio heta zrobić). Ali ja jaszcze maju dudku. Kali ty budziasz kończyć „Piesiańku idźjota” Rilke, ja stanu dychać czeraz dudku. Ja jaje budu ściskać abiejimi dałoniami i rabić czeraz jaje ǔdych i wydych, udych i wydych. I tak świszczuczy ǔdycham i wydycham pajdu pamiż publiku. I raptam zacichnu. I pawoli wiarnusa na cyratu.

Jon: Dobro. Czytaju „Piesiańku idźjota”, a ty ǔsio heta robisz. I patom z dudkaju. A jaszcze i z taho cieszsa, szto ǔsio majam na prastoj mowie, i ty ż sama piaratłumaczyła piesiańku na prastuju mowu. Jaszcze zrabi taki twar, szto cieszyssa z prastoj mowy, bo napraǔdu zaǔsza z hetaho cieszyssa. Nu i dychaj czeraz dudku nakaniec, a ǔsie heta mocno paczujuć, jak czaławiek dychaja. Tut możasz być zmuczana. Hostro dychajasz, aż uże ni możasz. Rabisa trahicznaju. Wychodzisz jak czeraz prahalinu da żyćcia – da publiki. Miaczyk chaj jaszcze raz budzia ciażki jak curbałak, ali zaraz lohki jak piarynka. Pichniesz razok da minie, a ja razok adpichnu. A patom budziasz klikać, jak sabaczku, ci jon sam prybiażyć. Tak pażywie twaja czyrwonaja kofta. Ni budu raździawać z jaje miaczyka. Jaszcze nam budzia patrebny. Tolki ni zamucz słowa swajoju ihroju. Majasz ihrać bledno, ali wielmi wyrazisto. Pryroda wyhaduje bulbu adnu dla czaławieka i dla świńni, ali czaławiek ziamlu papchnie da hetaho, aharod zrobić, a moża być i tak, szto sama z sibie wyhaduja. A jabłyko razumno padaja z jabłyni prost pawodle teorji Njutana, bo hetaho nawuczyłaso jaszcze pierad Njutanam. A tut cyrata, bieły prastakutnik, scena i ty. I nima połapu, ścienaǔ, wuhłoǔ, i nawat Hospada Boha nima, a jeśli je, ta jon jak ty, nasza pani czaławiek – adno szczaście idźjota. Nu i moj hołas i słowy paeta. A nakaniec ja znoǔ zaihraju na skrypcy, znoǔ ułasnuju kampazycju, „Dychańnie”, a kala minie budzia miaczyk, adziety ǔ twaju czyrwonuju koftu.  Pamiataj: ihrajasz idźjota jak ahulnaho idźjota. Ty ni mużyk, ni baba. Tuwim kaliś pisaǔ u piśmie da Micinskaho, szto czaławiectwo heta Wielkaja Idźjotka, jakaja robić ceły czas strasznyja reczy, ali ty ihrajasz sztoś druhoja: pływiesz dobrym czaławiekam. Twoj stan heta: poǔnaja dawierczywaść. Niczoho takoho ni wyczaǔpajasz, kab rabić z sibie czaławiectwo jak tuju Tuwimawu Wielkuju Idźjotku. Tut stan czaławieka robicca słowami: „wie gut” (jak majam u Rilke), szto możno razumieć: jak miło, abo: jak dobro, abo: jak dabramiło. Ty astajeszsa pry: jak miło. A cipier wielkija słowy:

Piesiańka idźjota

Ni miaszajuć mnie. Chaj sabie chodzić.

Każuć, heta ni moża paszkodzić.

Jak miło.

 

Niczoho, niczoho. Ta ż ǔsio na świecie

z światoho ducha biarecca.

Z jakohoś tam ducha (sami wiedajacia) –;

Jak miło.

 

Nie, nima czaho tut bajacca,

szto czymś pahrażajuć hetyja sprawy.

Praǔda, je kroǔ. Kroǔ heta hłyba.

Kamiakowa kahłyba. Kahłyby ciażaraść.

Czasam zdajecca mnie ni pad siłu.

(Jak miło).

 

Ach, ali szto heta za miaczyk wiasioły;

taki czyrwony i kruhły daskanało.

Nu tak, zrabić jaho wam paszychawało.

Ci, jak paklikać, ta sam prybiażoryć?

 

Szto za dziwosy, usio praliwajacca:

adno z druhoho curkom wyciakaja,

krychu nipeǔno, ali zyczliwo.

Jak miło. 

Tamara Bołdak-Janowska

Календарыюм

Гадоў таму

  • ў ліпені-жніўні

    955 – 10.07.1067 г. на Дняпры каля Воршы адбылася сустрэча князёў Яраславічаў з полацкім князем Усяславам Брачыславічам. Кіеўскі князь Ізяслаў пад прысягай цалаваў крыж ды прысягаў, што не прычыніць зла Усяславу і яго сынам. Аднак яны былі спайманы, закаваны ў кайданы, адвезены ў Кіеў …ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Новы нумар / Novy numer

Папярэднія нумары

Copyright © 2022 Czasopis