Pa prostu / Па-просту

  • Płacz zwanoŭ

    10. Abława na kamunistaŭ (3)

    Abławu ŭ Harkawiczach Niemcy zarhanizawali ŭ nacze. Akrużyli wiosku i ludziej zahnali ŭ szkołu. Śpiarsza zrabili pieratrus-rewizju ŭ 27-mi chatach. Chadzili z sołtysam, jaki wioŭ ich na padworki i kazaŭ, chto tam żywie...ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Po pudlaśki / По-пудляські

  • OMELAN

    Sud’ba czołowi͡͡ecza slipaja. Dyt’iatko jak rodytsia, to uże w den’ roduw w niebianskuj tietradi sud’bu jomu zapysujut. Tropinku żytia aż do smerti. I dorożka taja nawet’ jak pokruczona, powychrowana, to niezminna...ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

RSS і Facebook

Môj čeśki film (6)

Koncerty, opery, teatry

Diś u nas taki vitrany, pochmurny deń, tôlko sidiêti, słuchati muzyki i chrupati orêški. Nastaviła ja sobiê Meloradio, zrobiła kavu i, u nostalgičnum nastroji, začała vspominati našy vypravy na koncerty, do opery i do teatru.

Rockery po sorokôvci i pjaťdesiatci

Na peršy koncert u čeśkuj stolici, jak dumaju, my pujšli liêtom 1999, koli vže minuv rôk od našoho perejiêzdu z Biłostoku do Prahi. U siêtum roci jakraz z velikim tournée po Europi jiêzdiv Mike Oldfield, słavny brytanśki multiinstrumentalist i kompozytor. Mike Oldfield prosłavivsie odrazu posli toho, jak nahrav svoju debjutnu płytu „Tubular Bells” u 1973 roci. Jomu tohdy było 19 liêt, i vôn na siêtuj diś uže legendarnuj płyti hrav na vsiêch instrumentach, kotorych tam nazbirałosie puvtora desiatka. U 1999 roci, koli my joho słuchali v Prazi, Oldfield byv autorom bliźko dvadceti muzyčnych albumuv i, jak diś kažut, megazôrkoju muzyki pop i rock.

Pomnitsie, što vystup Oldfielda z zespołom môcno spôznivsie. Pered Oldfieldom, dla „rozohrêvu publiki”, vystupiła mołodaja diêvčyna z harmonieju, kotora štoś tam spivała i pudyhryvała sobiê, ale mikrofony byli nastavlany tôlko na pół gwizdka, i mało što było čuti. Lude nervovalisie i svistali, i nam z Vanioju było velmi škoda toji diêvčyny. A vona hierojśko zaspivała pjať čy šêsť svojich piseń, a potum pokazała klasu, choť u jeji očach bliščali slozy:

– Děkuji vam! Jste skvělý! (Spasibo vam! Vy čudna publika!) – skazała vona na rozvitanie.

To była Raduza, mołodaja spivačka i kompozytorka, kotora čerez para liêt stała pravdivoju zôrkoji čeśkoji popularnoji muzyki. My majemo vsiê jeji płyty, i ja čas od času jich nastavlaju i pudspiêvuju razom z jeju, tomu što i melodyji chvatajut za sercie, i teksty velmi hožy, velmi poetyćki. Raduza to spivačka kameralna, i tam, na velikuj sportovuj areni, de stojało tiažkie instrumentaryjum Oldfielda, vona zovsiêm ne pasovała. Koli my potum pujšli na jeji koncert u małôj čeśkuj hospodi, jeji pisniê zazvučali zovsiêm inakš, tak svôjśko, tak choroše, što až sercie rozryvałosie.

Nu ale nakuneć vyjšov na scenu sam Mike Oldfield i dav džezu, jak to my koliś hovoryli. Ja słuchała jak začarovana. Na tôm tournée Oldfield promovav svojiê dva najnovšy albumy, „Guitars” i vže ne pomniu jaki druhi. Ale vôn zajhrav tože i nekotory kavałki z svojich raniêjšych albumuv, ułučno z fragmentom z „Tubular Bells”. Usio toje, što koliś možna było včuti ono v pôlśkum radivi, u „Trôjci”, teper ja miêła nažyvo. Pravdu kažučy, ja tohdy peršy raz była na pravdivum rock-koncerti. Velizarna arena, scena jak z kazki, sviêtła, lasery, dymy, słavny vykonaveć… Prosto čudo.

Dochaty my vernulisie deś koło pôvnočy, našy chłopci pujšli vže spati, a my šče vypili po kiliškovi vina, ciêły čas hovoračy pro koncert, kotory tôlko što pobačyli i perežyli.

I takich dobrych emocijuv my zafundovali sobiê šče mnôho razy.

Koli pryjiêchav u Prahu Roger Waters, to jak my mohli ne pujti?! Môj Vania to naohuł šarachnuty fan grupy „Pink Floyd” (maje ne tôlko vsiê jichni płyty, ale i kupu knižok ob jich, i interesujetsie tym, što kažny z jich robiv i robit posli toho, jak vony posvarylisie i rozyjšlisie). Ja tože velmi jich lublu, choť mojim favorytom je David Gilmour, kotory, nažal, ne zahlanuv u Prahu posli toho, jak my tudy pereselilisie… Ale i Waters dav mohutny koncert! Ani chviliny ja ne škodovała, što my pryjšli, choť ja była tohdy trochu zastudžana.

Waters dav mohutny koncert

Nikoli tože ne zabudu koncertu Boba Dylana. Jak ja na jôm vynudiłasie! Ja ne je fankoju Dylana, ne lublu joho hołosu, choť mušu pryznati, što teksty vôn maje nekiepśki (jomu naveť Nobla dali za jich). Vôn na pražskum koncerti krakav jak vorona, bôlš u joho vystupi było deklamaciji, čym pravdivoho spivania. Koncert byv strašenno dovhi, ale čoho ne robitsie dla svoho muža… Ale koli mnie Maks puskaje Dylana v našum ohulnum pokoji doma, to ja prohaniaju joho z siêtoju muzykoju do joho gabinetu, tverdo.

Na šče odnoho dinozaura muzyki rock, grupu „Yes”, ja ne chodiła. Vania pujšov z našym starêjšym synom, Igorom, i to naveť dva razy. Mojim chłopciam velmi podobałosie, i to było najvažniêjše.

Pobyvali my tože na čudnum koncertovi „Deep Purple” – to byv šał. To byv odin z najliêpšych koncertuv, na jakich ja v svojôm žyci pobyvała. Do diś pometaju atmosferu, koli čołoviêk odčuvaje, što ne je sam, što vsiêm sieje podobajetsie, što vsiê zadovolany, ščaslivy, tupajut pud muzyku, plaskajut rukami, spivajut. Brakuje mniê słôv, kob sieje opisati. Vania kupiv bilety šče i na druhi koncert „Deep Purple” dva roki puzniêj, ale v kunciovi my na joho ne pušli. Do nas same pryjechav Vaniuv brat Alik z žônkoju Irenoju, i my dali bilety jim, kob i vony natiêšylisie nostalgijeju po 1970-ch liêtach, koli pobyvati na koncerti „Deep Purple” było nedosiahalnoju maroju. Jak Alik z Irenoju obraduvalisie! Jakije rozentuzjazmovany vernulisie do nas posla toho koncertu!

Pobyvali my na čudnum koncertovi „Deep Purple” – to byv šał

Ja ono škoduju, što my ne pujšli na koncert Leonarda Cohena, musit, uže ne dostali biletuv, ja joho potum pohlediêła na DVD, i mniê až płakati chotiêłosie od toho, što nas tam ne było. Z joho piêśniami i viêršmi ja poznakomiłasie šče na studyjach, i vse joho lubiła. My majemo kilka płyt z muzykoju Cohena, a odna z mojich najbôlš ulubjonych nazyvajetsie „Ten New Songs”.

Považnijša muzyka

Do opery nas tože zanesło. Jakoś nadyjšov i taki čas, što my rozlubovalisie v považnuj muzyci. A v Prazi opera velmi choroša. To zusiêm oddiêlny budynok, kotory znachoditsie bliźko hołôvnoho kolejovoho vokzału. Sam budynok pochodit z 1888 roku, joho pobudovali na potreby pražskich niêmciuv – odbyvalisie tam teatralny spektakli. Potum, u časi Druhoji svitovoji vujny, tam była nimećka opera (Deutsches Opernhaus). Čeśkoju nacijonalnoju operoju budynok stav tôlko v 1992 rokovi, posli Aksamitnoji revoluciji, koli od ułady odsunuli komunistuv. Teper pražśka opera naležyt do najbôlš znanych v Evropi. Vystupajut u jôj spivaki i spivački, kotory vže zdobyli sobiê pryznanie publiki v Europi.

Do opery my chodili, tak skazati, trochi bôlš simiêjno, čym na koncerty muzyki rock i pop. Odnoho razu pujšli na „Rigoletta” z Alikom i Irenoju, koli vony odviêdali nas u Prazi. Vania tohdy pohlediêv „Rigoletta” do kuncia, bo peršy raz, koli byv na siêtuj opery v Metropolitan Opera v Novum Jorku, vôn zasnuv i vyklikav nevelički skandal svojim chropaniom na balkoni, de miêv miêstie. Inšym razom my pujšli do opery z mojeju sestroju Anioju. A koli pudrosła naša dočka, to vziali do opery i Marylku. Peršy raz my pujšli, musit, na „Rusałku” Antonina Dvořaka. Marylka odiahnuła svoju balovu zelonu sukienku (kotoru Vania pryviôz jôj z Kanady, koli jiêzdiv tudy na lingvistyčnu konferenciju rozkazuvati pro našu knorozôvśko-lachuvśkuju movu), ja čorne dovhie płatije, a Vania byv u garnitury (opera dla nas – velikie sviato, na jakoje odiahatisie treba poradočno).

– Mamo, a čom na mene tak divlatsie lude? – zapytałasie tohdy Marylka.

– Bo ty v siêtum płatijovi tak choroše vyhladaješ, jak pryncesa – odkazała ja.

Marylka v toj deń vyhladała napravdu velmi dobre. My z Vanieju tohdy raptom odčuli, što naša dočka vže začynaje pomału vychoditi z ditinstva i rozcvitati v divoctvo. Ono spektakl byv dovoli pôzno, začavsie o devjatuj, bo na raniêjšy my ne dostali biletuv. I naša pryncesa pud kuneć stała nam trochu drymati.

Takim sposobom, hože odiahnuty i nastrojany po-prazničnomu, my pohlediêli i „Aidu”, i „Madam Butterfly”, i „Toscu”, i „Figara”, i „Carmen”… Teper, protiahom ostatnich dvoch čy troch rokuv, operu remontovali, ale ja vže z neterplivostieju ždu novych spektakluv i novych vraženiuv.

Teatr i inša rozpusta

Ostatnio ja razom z mojeju koležankoju Agnieškoju, była v teatrovi (Stavovské divadlo) na spektaklovi „Doktor Faust” podług Goethe. To była velmi modernistyčno zroblana inscenizacija, i kob ja ne pometała „Fausta” zo škoły, to, pravdu kažučy, poniała b velmi mało z toho, što odbyvałosie na sceni. Režyser Jan Frič pokazav mnôho cikavych sceničnych pomysłuv, ale ja čuť tam dosediła do kuncia. Bo try z połovinoju hodiny spektaklu i ono dva pereryvy – to, jak na mene, było zadovho. Nekotory starejšy paniê pujšli sobiê dodomu zaraz po peršum pereryvi. Ja peršy raz bačyła, jak nezadovolany lude vychodiat z teatru. Mniê było divno, ale spektakl byv napravdu velmi kontroversijny, i pujti na joho druhi raz vže b nichto mene ne namoviv. Ja diviłasie na ludi, mołodym podobałosie, starêjšym trochu menš. Vidno, i ja vže postarêła.

U Prazi naohuł egzystuje kupa małych teatruv, takich na 60-70 hledačôv, i što cikave, bilety na jichni spektakli treba kupovati para miseciôv napered. Siêtoho liêta my byli z našymi znakomymi v takôm małôm teatrovi, „Na Kampě”, na spektaklovi „Anna Karenina”. Ja tam i posmijałasie, i popłakałasie, bo aktory hrali fantastyčno. A deś v seredini spektaklu, jak muzyčne tło, zazvučała kołychanka po-biłoruśki! Bôhme, ne łhu! Ja była ščasliva, što mohła tam byti…

Ja tože lublu choditi na velikodny koncerty, vony perevažno odbyvajutsie v kostełach abo v jakichś klaštorach. Za bilety tam płatitsie co łaska. Na takije koncerty chodiat tože i turysty, bo vony je i velmi super, i nedorohije.

Takich i inšych bolš i menš považnych kulturalnych imprezuv u Prazi je mnužêń: i malarśki vystavy, i fotografičny, i štoraz to inšy ekspozyciji v muzejach, i spotkani z autorami knižok (ne ono na knižnych kirmašach, ale tože w kavjarniach čy kniharniach).

U Prazi taksamo odbyvajetsie veliki maraton, u kotorum z kažnym rokom bere udiêł štoraz bôlš ludi. Z našoji vjoski startuje v siêtum maratonovi para ludi, kotorych my osobisto znajemo. Ja jim velmi zajzdrošču, bo ja, musit, ne dała b rady na štoś takoje ryšytisie. Ja tôlko chodžu na dovhi spacery z kijočkami. Majemo kružka velmi fajny mistia na spacery, jak, naprykład, Divoku Šarku v Prazi abo park u susiêdnim z našoju vjoskoju horodkovi, Roztokach. Siêty park, kotory nazyvajetsie Tiche Údoli, je taki čudny: čerez joho teče potok, povno tam skałuv i fajnych dorôžok, je sažałka. Rostut tam velizarny buki, duby, klony… Velmi dobre mniê i mojim koležankam tam choditsie, robimo po 10-14 kilometruv. Dochodimo časom až do Vltavy, de od krasy krajovidu až duch v hrudiach zabivaje. Jak čołoviêk na takoje podivitsie, to až žyti chočetsie!

(protiah bude)

Halina Maksimjuk

Календарыюм

Гадоў таму

  • ў сьнежні

    1160 – 862 год. Першыя летапісныя зьвесткі пра Смаленск як адзін з гарадоў крывічоў, продкаў беларусаў. 785 – 1237 год. Разгром войскамі князя Данілы Раманавіча крыжацкіх рыцараў пад Драгічынам на Бугу. 660 – У 1362 годзе войскі Старабеларускай Дзяржавы (Вялікага …ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Новы нумар / Novy numer

Папярэднія нумары

Copyright © 2022 Czasopis