Pa prostu / Па-просту

  • Płacz zwanoŭ

    22. Pierapałki sołtysa Nowaha Tryścianoha (2)

    Stanisłava Żynela sudzili za toje, szto byŭszy nimieckim soltysam „vymagał bezwzględnego podporządkowania się zarządzeniom władz niemieckich, uciekając się nawet do przemocy w wypadku, gdy ktoś uchylał się od stawianych przez niego żądań, a nawet biciem terroryzovał ludność swego sołectwa”. Prakuratar dakazvaŭ, szto ad 1942-ho da…ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Po pudlaśki / По-пудляські

  • Kinoman

    10. Siêta nauka ne dla mene

    Ślubuję uroczyście, że będę: a) zachowywać postawę moralną i obywatelską godną studenta Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej; b) systematycznie i pilnie zdobywać wiedzę w celu należytego przygotowania do pracy zawodowej oraz aktywnego uczestniczenia w budowie socjalizmu… („Ślubowanie studenta”, 1977) Čom ja pujšov studyjovati fizyku, a ne, prykładom,… ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

RSS і Facebook

Ruśki i Pulśki

Cmentarz prawosławny w Juszkowym Grodzie (gm. Michałowo) Fot. Ewa Zwierzyńska
Cmentarz prawosławny w Juszkowym Grodzie (gm. Michałowo)
Fot. Ewa Zwierzyńska

W dzieciństwie lubiłem Ruskich z ZSRR. Do tego stopnia, że często zamiast kibicować polskim sportowcom, trzymałem stronę tych pierwszych. Tak było w przypadku słynnego kolarskiego Wyścigu Pokoju, który w maju nie tylko wjeżdżał na polskie szosy, ale wraz z ogromnym peletonem pakował się do głów większości obywateli naszej socjalistycznej ojczyzny. Ze szkolnego autobusu biegliśmy szybko prawie dwa kilometry z Adamowa do Mętnej, żeby zdążyć na finisz kolejnego etapu, a potem wyjść z rowerami na nasz wiejski bruk i udawać kolarzy. Czasami wrzucaliśmy do kieszeni kapsle, żeby na wyrysowanej patykiem krętej trasie ścigać się pstrykając „kolarzy”, których numery pisaliśmy na wewnętrznej stronie metalowego krążka, wyścielonej miękką, szarą powłoką. Moim idolem był radziecki kolarz o nazwisku Suchoruczenkow, który dwukrotnie – w 1979 i w 1984 r. – triumfował w Wyścigu Pokoju. Oczywiście znałem Szurkowskiego, Szozdę, Langa i Mytnika, ale z jakiegoś powodu moja sympatia pozostała przy radzieckim królu szos. Estoński kolarz Aavo Pikkuus też był moim bohaterem. Dziwiło mnie wprawdzie obco brzmiące nazwisko, ale przecież podpisany był „ZSRR”, czyli Ruśki, jak u nas mówiono, więc na niego też spływała moja sympatia.

W Mętnej Ruśki to był i każdy prawosławny, i zarazem ateista z Kraju Rad. On też był Ruśki. Jakiś taki „swój”, powiedzmy. Katolik był Pulśki. Obcy – bo mówił po polsku i chodził do kościoła. Tak mi wtedy jakoś władował się do głowy ów „radziecki mir”. Dopiero po paru latach zacząłem rozumieć, jak ten system działał. Ale wiem, że sympatia do Ruśkich (czyli też i Sowietów) oraz nieufność do Pulśkich była nie tylko produktem odbywającej się intensywnie indoktrynacji, ona wyszła też z realnych, traumatycznych doświadczeń moich rodziców i dziadków okresu powojennego, gdy oddziały żołnierzy zbrojnego podziemia, zwane też przez mieszkańców Mętnej „bandami”, terroryzowały okolice, co którąś noc podtykając zimne karabinowe lufy pod brudne nosy „głupkowatych” tutejszych, białoruskich chłopów.  Zapachu prochu nie mogli zapomnieć i czuli go potem do końca swego życia. Ja już go nie czułem, ale przeczuwałem, że coś moim dziadkom i rodzicom wciąż nie daje spokoju. Taka emocja gdzieś się we mnie kołatała.

Ojciec kochał Rosjan i gardził zarazem ich „bardakom”, czyli całkowitym brakiem jakiegokolwiek porządku, nienawidził Niemców i jednocześnie podziwiał ich porządek, technikę i sposób bycia. Wzruszał się jak w reżimowej, PRL-owskiej telewizji puszczali pieśń „Atiecziestwiennaja wajna” (Wstawaj strana…), a potem opowiadał – z wyraźną ironią w głosie – jak zaskoczeni sowieccy sołdaci w samej bieliźnie uciekali latem ‘41 roku przed Niemcami. – Ci jechali uśmiechnięci na motorach, z podtoczonymi rękawami, z przewieszonymi automatami i papierosami w gębach – wspominał.

Gdy po skończeniu podstawówki miałem jechać do Białegostoku na dalsze nauki, babcia Dominika przestrzegała mnie: – Tulki ne howory, że ty Ruśki, bo zaraz budut tebe kacapom obzywati, a szcze de woźmut i dadut po hołowi… I to nie było jakieś puste „propagandowe” ostrzeżenie starej kobiety bez szkoły, co tylko po rosyjsku umiała czytać i pisać, bo na bieżeństwie pochodziła sobie do szkoły w Omsku, ale autentyczna troska o ukochanego wnuka, wsparta własnym doświadczeniem. To były porady natury „jak przetrwać”, stawiane nawet przed zrozumiałym może bardziej przykazaniem: „Ucz się”. W bursie szkolnej przy ulicy Dobrej w Białymstoku, gdzie przez pięć lat mieszkałem, najbliższych kolegów miałem z Szepietowa i spod Moniek, a więc bardzo Pulśkich. Ale ich w ogóle nie obchodziły moje konfesyjno-narodowe problemy i ani razu przez cały spędzony z nimi czas nie usłyszałem żadnych obraźliwych tekstów. Pamiętam tylko, że dziwiły mnie słowa jednego dobrego przyjaciela, który opowiadał, jak to jego babcia i cała rodzina cieszyli się w 1941 r., że Ruscy uciekają, a przyszli Niemcy. Na początku byłem zdezorientowany: „Jak to, Niemcy lepsi od Ruskich?” Ale niedługo ten dysonans poznawczy przestał być dla mnie niezrozumiały. Choć sprawy wcale nie okazały się być takie proste, jak się wydaje. Nigdy nie są.

Dzisiaj nie ma Ruśkich z ZSRR. Są Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy, Litwini, Łotysze, Estończycy… Jednak atak na Ukrainę i rosyjska, kremlowska narracja zdają się temu przeczyć. Putin właśnie rozstrzeliwuje i burzy wszelkie ślady jakiejkolwiek sympatii do Rosji. Na dodatek, o czym zdaje się świat zapomniał, Rosjanie to nie Ruśki, którzy pokonali Hitlera. II wojna światowa najbardziej dotknęła chyba Białorusinów i Ukraińców, także odsetek Rosjan walczących w Armii Czerwonej nie był zdaje się zbyt przytłaczający, a już na pewno nie uprawniający do zawłaszczania przez Moskwę i Kreml całego splendoru zwycięstwa nad Niemcami w II wojnie światowej. Putin nie jest Ruśki.

Jerzy Sulżyk

1 каментар да “Ruśki i Pulśki

  1. Ten Surżyk sprawnie pisze po polsku, ale myśli po rusku. Dla mnie niepojęte jest, że prawosławny podniósł rękę na prawosławnego, aby przypomnieć, że ruscy to „ jeden naród, jedna wiara, jedna władza tj. Car”

Пакінуць адказ

Ваш адрас электроннай пошты не будзе апублікаваны.

Календарыюм

Гадоў таму

  • ў чэрвені

    530 – 1494 г. – атрыманьне горадам Высокае самакіраваньня паводле магдэбургскага права. 220 – 1.06.1804 г. у Наваспаскім на Смаленшчыне нар. Міхал Глінка, кампазітар, заснавальнік рускай клясычнай музыкі. Найбольш вядомыя яго творы: оперы „Жыцьцё за цара” (1836), „Руслан і Людміла” …ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Календарыюм / Kalendarium

Сёньня

  • (215) – 1809 г. –  заснаваньне ў Магілёве першай у Беларусі мэтэаралягічнай станцыі.
  • (193) – 15.06.1831 г. у Селішчы Наваградзкага павету нар. Вінцэсь Каратынскі (пам. 7.02.1891 г. у Варшаве), паэт, перакладчык, журналіст. Пісаў у асноўным творы на польскай мове на беларускія тэмы, таксама зьяўляецца аўтарам беларускамоўных вершаў. Пахаваны на Старых Павонзках.

Новы нумар / Novy numer

Папярэднія нумары

Усе правы абаронены; 2024 Czasopis