Pa prostu / Па-просту

  • Płacz zwanoŭ

    10. Abława na kamunistaŭ

    Nidaŭno minuło 70 let ad baluczaj tragedii, jakaja zdaryłasa ŭ Harkawiczach. Za Niemca, 8 marca 1942 r., hitleraŭcy razstralali tam dziewiacioch życialej. Pry darożcy za wioskaj, dzie adbyłasa egzekucja, da dzisia staić niewialiki kamienny pomniczak...ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Po pudlaśki / По-пудляські

  • Trava zabytia

    13. Druha i tretia stryń

    Dobrych deseť liêt tomu, koli ja robiv zakupy v „ Biedronci” v Biêlśku, pudyjšła do mene neznakoma starša kobiêta, pryvitałasie i skazała: A viête znajete, što my z vami svojaki?..ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

RSS і Facebook

Moje niezwykłe stypendium

Zabierając głos, nawiązałem do słów marszałka o wielokulturowości Fot. UMWP
Zabierając głos, nawiązałem do słów marszałka o wielokulturowości
Fot. UMWP

Od blisko trzydziestu lat, odkąd jestem naczelnym Czasopisu, co jakiś czas podejmuję też inne – mniej lub bardziej zbieżne z formułą naszego pisma – inicjatywy wydawnicze. W swoim dorobku mam kilka tytułów prasy lokalnej, dziś już prawie nieobecnej poza wyjątkami, jak Wiadomości Gródeckie – Haradockija Nawiny, które prowadziłem aż przez dwie dekady. Zredagowałem bądź przygotowałem do druku od strony technicznej także wiele książek i periodyków.

I oto przyszedł czas na kolejny mój projekt wydawniczy. Tym razem w Internecie, choć w zamyśle mam też publikację książkową. Spośród wszystkich dotychczasowych inicjatyw ta jest szczególnie dla mnie ważna, gdyż dotyczy barwnych dziejów i wielokulturowej mozaiki mych stron rodzinnych z silnie zakorzenionym tu komponentem białoruskim. Projekt jest wyjątkowy jeszcze dlatego, że zyskał uznanie marszałka województwa podlaskiego, który na jego realizację przyznał mi roczne stypendium. Odebrałem je na uroczystej gali w połowie lutego. Traktuję to jako wyróżnienie i nobilitację.

Latopis Ostrowia Wielkiego

Projekt zatytułowałem „Latopis Ostrowia Wielkiego i ziemi kryńskiej”. Będzie to pisana w Internecie wielotematyczna monografia mej rodzinnej osady, która w XVI w. nosiła właśnie taką nazwę. Opiszę też co ciekawsze wydarzenia z dziejów Krynek i historycznej ziemi kryńskiej, obejmującej w późnym średniowieczu rozległy obszar między Biebrzą, Narwią i Świsłoczą, a więc tereny dzisiejszej Sokólszczyzny i Białostocczyzny, od Nowego Dworu po Gródek i Michałowo. Mam już zaprojektowany szablon strony Vostravo.pl. Jest to odwieczna oryginalna nazwa własna mej miejscowości w tutejszym białoruskim języku prostym. Strona zawierać będzie szereg rubryk. Nie tylko o profilu historycznym i krajoznawczym. Na głównym ekranie pojawiać się będą „Listy z Wostrawa”, poruszające również kwestie współczesne.

Treści ze zrozumiałych względów będą przeważnie polskojęzyczne. Aby nie zatracić prawdziwego obrazu opisywanych miejsc i wydarzeń, zachowam oryginalne nazewnictwo i zwroty pa prostu. Zamieszczę też i będę stale rozwijać słownik tego zanikającego tutejszego języka. Zamierzam również publikować w nim artykuły i opowiastki, czasem także typowo po białorusku. Co ważne, nazwy rubryk na stronie będą dwujęzyczne.

To językowe dziedzictwo postanowiłem na swojej stronie wyeksponować, gdyż zauważyłem, że nie przykładają do tego wagi inni, którzy prowadzą fanpejdże swych miejscowości na facebooku. To wygląda nienaturalnie, a czasem wręcz komicznie. Szczególnie jak ubogą polszczyzną wypowiadają się staruszkowie, którzy między sobą rozmawiają przecież jeszcze po swojemu.

Chcę pokazać, iż da się to zrobić bez kompleksów. Nie sądzę, abym zraził tym do strony swych odbiorców, a liczę na szerokie audytorium. Nie tylko ostrowian (z trzech wsi powstałych po podziale osady w połowie XIX w.) – i nie tak obecnych, nielicznych już, jak byłych mieszkańców bądź mających tu swoje korzenie rodzinne. Ta strona powinna też być nie lada gratką dla pasjonatów i koneserów historii regionalnej. Zwłaszcza, że zamierzam zamieścić na niej kilka perełek, jak kilkanaście artykułów z „Pinkas Krinki” – Księgi Pamięci Żydów z Krynek w tłumaczeniu na język polski z hebrajskiego i jidysz. Czy też opowieść mego autorstwa „Prorok Ilja z Grzybowszczyzny. Historia prawdziwa”. To rozgrywająca się trzy kilometry od Ostrowia rzecz o Eljaszu Klimowiczu, sławnym przedwojennym przywódcy religijnym. Jego dzisiejszy obraz w powszechnej świadomości jest przejaskrawiony i w dużej mierze zakłamany. Postanowiłem na nowo opisać tamte dzieje w oparciu o nieznane dotąd dokumenty archiwalne i wspomnienia mieszkańców ziemi kryńskiej. Ta opowieść, jak też inne wybrane treści ze strony Vostravo.pl, zgodnie z programem stypendium zostaną też opublikowane w Czasopisie.

Uruchomienie witryny – wraz ze wspomaganiem na moim profilu fejsbukowym – nastąpi w kwietniu. Zbiegnie się ono w czasie z ukazaniem się książki „Echa ostoi utraconej” ze wspomnieniami z Ostrowia nieżyjącego już Eugeniusza Czyżewskiego oraz moim suplementem historycznym. W poprzednim numerze Czasopisu zamieściłem swoją przedmowę do tej niezwykłej publikacji.

Bogactwo naszego dziedzictwa

Mój projekt, co znamienne, wystartuje równo dwadzieścia lat od zainicjowania przeze mnie wiosną 2001 r. wydawania miesięcznika „Tutaj. W Krynkach i okolicy”. W początkowym okresie jako jego mutacje ukazywały się też gminne tytuły w Gródku i Michałowie. W Krynkach ten miesięcznik wydawałem do jesieni 2003 r. Na tyle starczyło mi sił i środków. Tamta moja inicjatywa była chyba ostatnią tego rodzaju na Podlasiu. Przynajmniej nie słyszałem, aby w którejś gminie potem ktoś założył lokalną gazetę. Przeciwnie – te, które się ukazywały od połowy lat dziewięćdziesiątych, kiedy nastąpił ich istny wysyp, naraz zaczęły jedna po drugiej zanikać. Cóż, zabrakło pewnie takich entuzjastów jak ja, a poza tym na dobre nastała era Internetu, który diametralnie odmienił dotychczasowe nawyki czytania treści na papierze, jak i politykę informacyjną w gminach. Tym niemniej wydawanie gazety w Krynkach uważam za swoje wielkie osiągnięcie, choć do dziś się głowię, skąd we mnie było wówczas tyle sił i twórczej energii, by – mając wiele obowiązków zawodowych – dwa i pół roku wydawać, w zasadzie w pojedynkę, tak niebanalne pismo na przyzwoitym poziomie. W domowej bibliotece pieczołowicie przechowuję komplet numerów, często do nich z dumą zaglądam.

Ale to wówczas, przed dwudziestu laty, wydając ten miesięcznik, w którym wiele miejsca zajmowała lokalna historia, odkryłem ogromne bogactwo duchowego dziedzictwa tego jakby cudem ocalałego skrawka dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Mój rodzinny Ostrów Wielki (obecnie Południowy), gdzie mam drugi, a w zasadzie pierwszy, dom, przez wiele wieków był ważnym punktem osadniczym i administracyjnym na ziemi kryńskiej i w powiecie grodzieńskim, potem sokólskim.

Przez lata zgromadziłem wiele informacji i materiałów historycznych na ten temat. Dotarłem do źródeł archiwalnych, zebrałem wspomnienia mieszkańców, spisałem także kilkaset słów zanikającego już tutejszego języka prostego. Moi krajanie już dawno namawiali mnie do podzielenia się tą wiedzą w Internecie, mając na uwadze przede wszystkim fejsbuk. Tam takich poważniejszych profili u nas na Podlasiu jest jak dotąd niewiele. Jeden z nich – o Krynkach – prowadzi pasjonatka jak ja lokalnej historii. Zagląda tam sporo osób, zostawiając swoje komentarze. Podobnie jak na innym znanym mi profilu, poświęconym z kolei dziejom wsi Gregorowce w gminie Orla. Prowadzi go pochodzący z tej wsi Eugeniusz Siemieniuk, który kilka artykułów, powstałych na bazie wpisów na profilu, opublikował również w Czasopisie.

Fejsbuk nie jest jednak najlepszym miejscem na takie treści. Tam są one ulotne, żyją najwyżej kilka dni, stopniowo spadają niczym w zapadnię i potem nikt już do nich nie sięga. Dlatego poszukiwałem lepszego, trwalszego sposobu. Tak zrodził się pomysł uruchomienia witryny Vostravo.pl.

Białoruska kultura na marginesie

Do startu ze swoim projektem przymierzałem się jeszcze w roku ubiegłym. W pewnym momencie pomyślałem jednak, że jest on na tyle niezwyczajny i interesujący, iż może warto rozejrzeć się za jakimś niewielkim wsparciem na jego realizację. Wniosek o stypendium marszałka złożyłem – pod koniec lipca ubiegłego roku, bo taki jest termin – jednak bez większego przekonania. Obecne władze województwa, choć ciągle akcentują bogactwo wielokulturowe regionu, to na inicjatywy w tym zakresie (niematerialne) przeznaczają z budżetu niewielkie, wręcz symboliczne, środki. Jednocześnie szerokim strumieniem płyną dotacje na kulturę w regionie o jednoznacznie polskim zabarwieniu narodowym. Tymczasem nasza białoruska mniejszość, która najsilniej wyróżnia się w wielokulturowym krajobrazie regionu i w zasadzie decyduje o tym bogactwie, pod tym względem traktowana jest marginalnie. Dlatego liczyłem się z tym, iż mój wniosek o stypendium może być rozpatrzony negatywnie. Ale i tak projekt bym realizował. Chodziło mi jednak nie tyle o wsparcie finansowe, co nobilitację mej inicjatywy ze strony władz regionu.

Jak dotąd w obecnej kadencji jestem jedynym z naszego środowiska stypendystą marszałka w dziedzinie kultury. Poprzednio w tym gronie również nie było zbyt wielu przedstawicieli białoruskiej mniejszości. Za czasów rządów PO-PSL takie stypendia otrzymali m.in. Doroteusz Fionik z Muzeum Małej Ojczyzny w Studziwodach, Anna Kondratiuk z Niwy i Aneta Prymaka-Oniszk, autorka głośnej książki o bieżeństwie 1915 r. Pewnie nie bez znaczenia było wówczas to, że departamentem kultury w urzędzie marszałkowskim kierował nasz człowiek, Anatol Wap. Po reorganizacji zajmuje się tym biuro kultury, osobiście nadzorowane przez marszałka.

Projekty mniej i bardziej typowe

O stypendium artystyczne na rok 2021 ubiegało się blisko pięćdziesięciu wnioskodawców. Otrzymały je dwadzieścia trzy osoby, osiem półroczne i piętnaście tak jak ja roczne. Odpowiednio po siedem i dziesięć tysięcy złotych na realizację swych projektów. Tegoroczni stypendyści to przeważnie młodzi jeszcze twórcy, z różnych dziedzin kultury, takich jak malarstwo, aktorstwo, muzyka czy taniec. Tylko kilka ich projektów nawiązuje do historii i wielokulturowości regionu. Zdecydowana większość to przedsięwzięcia typowe dla całego kraju – warsztaty filmowe dla dzieci i młodzieży, aranżacje gitarowe muzyki rozrywkowej, filmy krótkometrażowe, wystawy malarskie i albumy fotograficzne. Niektóre inicjatywy są nawet ciekawe. Pewien stypendysta postanowił na przykład zaprojektować i wykonać szereg innowacyjnych sprzętów, które ułatwią codzienne życie osobom w podeszłym wieku.

Spośród projektów z wielokulturowością w tle niezwykle ciekawy wydaje się program „Nora Ney i Stare Kino w przedwojennym Białymstoku”. Jego autor – znany białostocki karykaturzysta i rysownik Tomasz Brański – namaluje cykl prac, poświęconych sławnej aktorce filmowej, która pochodziła z podbiałostockiej rodziny żydowskiej.

W ramach innego stypendium powstanie dwadzieścia prac malarskich o tematyce romskiej. Z kolei stypendysta Jerzy Rajecki, znany w regionie fotograf, zaplanował wydanie składającego się z dwustu zdjęć albumu „Wielokulturowość Podlasia”.

Efektem jednego ze stypendiów będzie kolekcja biżuterii, inspirowanej dawnymi podlaskimi haftowanymi motywami ludowymi. Ale raczej nie w nawiązaniu do naszych wyszywanek białoruskich, bowiem autorka programu swoją pracownię prowadzi w Sokołach, czyli bliżej Mazowsza.

Za inne stypendium zostanie opracowana pierwsza partia katalogu nazwisk mieszkańców parafii Ciechanowiec z XVII wieku. Oczywiście parafii katolickiej, chociaż tam sięgały jeszcze wpływy ruskie, a w mieście istniała (i istnieje do dziś, z wzniesioną w XIX wieku cerkwią) prawosławna parafia.

Zdecydowana większość docenionych przez marszałka inicjatyw dotyczy jednak popularyzacji polskiej kultury narodowej, często spoza Podlasia. W ramach stypendiów zrealizowane zostaną takie projekty, jak nagranie płyty z muzyką kompozytorów polskich do poezji Kazimierza Przerwy-Tetrmajera, czy też praca badawczo-doświadczalna nad genezą tańca polskiego, a także opracowanie i prezentacja „Pieśni kurpiowskich” Karola Szymanowskiego. W ten patriotyczny charakter wpisuje się również czteroodcinkowy program historyczno-kulinarny „Branicki od kuchni”.

Wielokulturowość frazesami przysłonięta

Formalnie stypendia zostały przyznane uchwałą zarządu województwa podlaskiego, podjętą pod koniec stycznia. Wtedy obowiązywały jeszcze obostrzenia epidemiologiczne, zabraniające organizowania spotkań w szerszym gronie. Dlatego początkowo miało nie być jak co roku uroczystego wręczenia stypendiów. Kiedy jednak zapowiedziano poluzowanie obostrzeń, urząd marszałkowski natychmiast zaplanował galę już w pierwszym dniu złagodzenia reżimu sanitarnego, tyle że z oczywistych względów skromniejszą niż w poprzednich latach. Uroczystość odbyła się 12 lutego we wnętrzach Muzeum Podlaskiego w Białymstoku.

Galę otworzył marszałek Artur Kosicki. Gratulując przyznania stypendiów podziękował laureatom za to, że „swą pracą, pasją rozwijają i promują nasz region”. Nie omieszkał oczywiście wspomnieć o walorach wielokulturowych województwa. Następnie stypendyści otrzymali z rąk marszałka certyfikaty. Dziękując za wyróżnienie, krótko wypowiadali się o zgłoszonych projektach. Zabierając głos, nawiązałem do słów marszałka o wielokulturowości. Powiedziałem, iż mój projekt jest w tym gronie jednym z nielicznych, który to bogactwo odzwierciedla. Przekonywałem, aby władze województwa w większym stopniu wspierały kulturalne inicjatywy mniejszości, szczególnie białoruskiej, która w regionie dominuje. Wskazałem na baner z logo województwa. – Zaprojektował je mój kolega, prof. Leon Tarasewicz – przypomniałem. – Odzwierciedla ono wielokulturowość Podlasia, wyeksponowana graficznie różnorodność zobowiązuje, panie marszałku – podsumowałem swoje wystąpienie.

W innych okolicznościach mógłbym powiedzieć dosadniej. Oto niedawno ukazała się pokaźna publikacja z okazji piętnastolecia ustawy o mniejszościach narodowych. Problematyce białoruskiej poświęcony jest w niej obszerny artykuł naszego kolegi Sławomira Iwaniuka, który od 2013 r. zasiada w komisji wspólnej rządu i mniejszości narodowych. Opisał w nim z jednej strony niezwykle wielkie ożywienie naszego ruchu na Białostocczyźnie od 1989 r. do dziś, a z drugiej rozczarowanie z powodu ignorowania tego potencjału przez władze regionu. Bo – jak zauważył – „odmieniana przez wszystkie przypadki przez przedstawicieli władz w regionie tzw. wielokulturowość Podlasia to tylko puste frazesy. Na co dzień nikt nie dostrzeże, że Białystok jest miastem wielokulturowym”.

Czy przyznanie mi przez marszałka stypendium oznacza, że coś w tym względzie drgnęło na lepsze? Bardzo bym tego chciał. Liczę też na to, iż mój wielokulturowy projekt stanie się przykładem dla pasjonatów małych ojczyzn, znajdzie naśladowców. Szczególnie wśród naszej białoruskiej społeczności. Dzięki temu wielokulturowe bogactwo Podlasia stanie się bardziej widoczne, przyczyniając się też w większym niż teraz stopniu do promocji regionu w kraju i na świecie, wpływając chociażby na rozwój turystyki w województwie. Przede wszystkim jednak posłuży to zachowaniu tożsamości tych miejsc, a tym samym tożsamości naszej mniejszości.

Jerzy Chmielewski

Redaktor Naczelny

Календарыюм

Гадоў таму

  • ў ліпені-жніўні

    955 – 10.07.1067 г. на Дняпры каля Воршы адбылася сустрэча князёў Яраславічаў з полацкім князем Усяславам Брачыславічам. Кіеўскі князь Ізяслаў пад прысягай цалаваў крыж ды прысягаў, што не прычыніць зла Усяславу і яго сынам. Аднак яны былі спайманы, закаваны ў кайданы, адвезены ў Кіеў …ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Новы нумар / Novy numer

Папярэднія нумары

Copyright © 2022 Czasopis