Pa prostu / Па-просту

  • Płacz zwanoŭ

    10. Abława na kamunistaŭ (3)

    Abławu ŭ Harkawiczach Niemcy zarhanizawali ŭ nacze. Akrużyli wiosku i ludziej zahnali ŭ szkołu. Śpiarsza zrabili pieratrus-rewizju ŭ 27-mi chatach. Chadzili z sołtysam, jaki wioŭ ich na padworki i kazaŭ, chto tam żywie...ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Po pudlaśki / По-пудляські

  • OMELAN

    Sud’ba czołowi͡͡ecza slipaja. Dyt’iatko jak rodytsia, to uże w den’ roduw w niebianskuj tietradi sud’bu jomu zapysujut. Tropinku żytia aż do smerti. I dorożka taja nawet’ jak pokruczona, powychrowana, to niezminna...ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

RSS і Facebook

Rozmowa

Moja Białoruś będzie ze mną zawsze

Z Alhierdem Bacharewiczem rozmawia Jan Maksymiuk (cz. 2)

Powiedziałeś, że obecnie pisarze znają przynajmniej jeden język obcy. Na swojej drugiej emigracji zacząłeś pisać po niemiecku, a twoja żona po angielsku. Czy to doraźny krok, czy raczej coś długoterminowego?

– Z jednej strony to rzeczywiście doraźny krok, bo znaleźliśmy się w sytuacji, w której chcemy i musimy mówić, w której nie mamy moralnego prawa milczeć. Wydarzenia w Białorusi następowały po sobie tak szybko – jak dobrze pokazał to rok 2020 i także 2021 – że nadążanie za nimi nie było możliwe w tekstach po białorusku. By reagować na te wydarzenia, trzeba było pisać teksty od razu nadające się do publikacji. Zaś teksty napisane po białorusku i potrzebujące tłumaczenia po jakimś czasie traciły  aktualność. Zdziwiłem się,  kiedy tekst napisany przeze mnie po niemiecku dla Frankfurter Allgemeine Zeitung, został opublikowany dosłownie następnego dnia po tym, jak go wysłałem.

Alhierd Bacharewicz Fot. Julia Cimafiejewa
Alhierd Bacharewicz
Fot. Julia Cimafiejewa

Z drugiej strony język daje pewne poczucie dystansu do tego co się dzieje. Czasem ma się  do czynienia z tak potwornymi rzeczami, że trudno w nie uwierzyć i po prostu wpada się  w trudno wytrzymać. A język obcy tworzy dystans do rzeczywistości, pozwala się uspokoić i spojrzeć na to okiem kogoś innego.

Jest jeszcze jedna okoliczność, o której teraz praktycznie nikt nie mówi, chociaż jest ona bardzo ważna dla literatury światowej. Mówiąc ogólnie, na świecie jest coraz więcej pisarzy, którzy piszą w innym języku niż język kraju, w którym się urodzili. Pisarz często zmienia miejsce zamieszkania. Jeśli weźmiemy przykład tegorocznego laureata literackiej Nagrody Nobla Abdulrazaka Gurnaha, to możemy zapytać: Do jakiego kraju ten pisarz należy? W jakim języku powinien był pisać i w jakim języku pisze? Czy  ktokolwiek powie, że jest jakiś język, w którym musimy pisać?

Ale powiedziawszy to wszystko nie zamierzam przeceniać znaczenia języka niemieckiego w moim życiu. Na razie zrobiłem tylko kilka prób. Moja znajomość języka niemieckiego nie jest idealna, zawsze potrzebny jest redaktor do poprawiania moich błędów. Gdybyśmy z żoną wrócili do Białorusi, do nowej Białorusi, to najpewniej do głowy by nam nie przyszło pytanie, w jakim języku mamy pisać.

– Jak sądzisz, jak potoczą się  losy literatury białoruskiej, która szczególnie teraz, po roku 2020, znalazła się na wygnaniu, zarówno w przenośni – bo władzom państwowym zupełnie nie zależy na wspieraniu języka białoruskiego i twórczości w nim – jak i realnie, jako że wielu pisarzy białoruskich, tak jak ty, opuściło Białoruś? Czy masz jakieś optymistyczne prognozy na przyszłość?

– Brakuje mi optymistycznych prognoz. Myślę, że  najważniejszym zadaniem jest zachowanie samej idei wolnej kultury białoruskiej, zachowanie języka i wolnej literatury. Trzeba pracować i starać się wykorzystać wszelkie możliwości, aby ludzie w Białorusi i ci, którzy jak ja znaleźli się na wygnaniu, mieli dostęp do nowej i wolnej literatury białoruskiej. Myślę, że niezależnie od tego, gdzie dzisiaj powstają teksty po białorusku, są one kulturowym ruchem oporu wobec dyktatury, w którym uczestniczymy. Wszystko to, co dzieje się dzisiaj w literaturze białoruskiej, jest sprzeciwem wobec dyktatury. Dowolny tekst dzisiaj, w poezji, prozie czy eseistyce białoruskiej, rodzi się z ducha oporu wobec dyktatury i włącza się do wspólnej walki z nią.

Co będzie z literaturą białoruską, z książką po białorusku? Często myślę o emigracji rosyjskiej z lat 1920. W samym tylko Berlinie znalazło wówczas, jeśli się nie mylę, około pięciuset tysięcy Rosjan. Naturalnie to byli nie tylko Rosjanie, ale też emigranci z innych zakątków Imperium Rosyjskiego. Ci emigranci założyli dziesiątki wydawnictw, publikowali dziesiątki czasopism i gazet, mieli kluby i organizacje literackie. Wyobraźmy sobie, że ci wszyscy emigranci mieliby wtedy Internet. O ile większabyłaby siła oddziaływania tamtej kultury.

Myślę, że to dość interesująca analogia. Możliwe, że my już jesteśmy albo niebawem znajdziemy się w takiej samej sytuacji. Wydawnictwa białoruskie będą powstawały za granicą, tam też będą ukazywały się książki białoruskie, które różnymi drogami będą trafiały do Białorusi. To na pewno będą e-booki, a także książki przemycane w walizkach przez granicę, jeśli wydarzenia pójdą dalej w nieciekawym kierunku. W tym roku wydałem dwa e-booki. Z jednej strony widzę, że zainteresowanie nimi w Białorusi jest raczej niewielkie, przynajmniej ja go nie zauważam, ale to chyba wytłumaczalne – ludziom teraz nie literatura w głowie. Z drugiej strony ludzie na całym świecie mogą teraz bez problemu ściągnąć te książki i przeczytać. Mam już sporo potwierdzeń z całego świata, że tak się dzieje. Tego wcześniej nie było. Mój nowy tomik poezji wychodzi w Pradze w wydawnictwie „Vesna”. I to jest właśnie to, o czym mówię: będzie się tworzyć sieć wydawnictw za granicą jako alternatywa tego, co istnieje w Białorusi.

Nie wiem co będzie dalej z literaturą białoruską, ale wiem dokładnie, że nikt z nas nie zamierza się poddać. Widzę to. Wszyscy czekamy na pojawienie się naprawdę mocnych tekstów o tym, co się stało w Białorusi. To prawdopodobnie będą wiersze, ponieważ one są w stanie reagować na wydarzenia najszybciej. Proza potrzebuje dłuższego czasu, dopóki w obecnym życiu kraju nie zostanie postawiona kropka i nie zacznie się nowy okres. Ale książki będą się ukazywały. Myślę, że najbliższe lata to potwierdzą.

Rozmawiał Jan Maksymiuk

Przetłumaczył Igor Maksymiuk

 

Rozmowa została przeprowadzona po białorusku i zarejestrowana przez Wydawnictwo „Pogranicze” w grudniu 2021 r. Można ją obejrzeć tu:

Календарыюм

Гадоў таму

  • ў лістападзе

    450 – 12.11.1572 г. у Заблудаве памёр Рыгор Хадкевіч, гетман Вялікага Княства Літоўскага, выдатны беларускі дзеяч, апякун супрасльскай лаўры, заснавальнік у Заблудаве першай на Падляшшы друкарні, а таксама манастыра, школы ды шпіталя. 305 – 20.11.1717 нар. Георгій (пам. 13.02.1795 г.), праваслаўны архіепіскап …ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Новы нумар / Novy numer

Папярэднія нумары

Copyright © 2022 Czasopis