Pa prostu / Па-просту

  • Płacz zwanoŭ

    23. Zabytaja tragedia kala Krynak (1)

    U viosaczcy Trejgli niedaloka Krynak za sanacji żyli bahatyja haspadare Jurczeni, jakija mieli 23 ha ziamli. „Bahatyroŭ” u czerwcu 1941 r. enkavudzisty vyvieźli na Sibir (viarnulisa ŭ 1946 r.). Z hetaj pryczyny pośle pajszła ŭ vioscy i vakolicy nizhoda. Syn „kułakoŭ” Edzik za sanacji byŭ…ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Po pudlaśki / По-пудляські

  • Kinoman

    11. Jabłyka i pomarančy

    Knižki i filmy podôbny do jabłyk i pomarančuv. Odny i druhi naležat do ovocuv, ale smakujut preč po-raznomu. (Steven King) To było tohdy, jak ja brontavsie hołodny po Krystijaniji, siêtum divovidnum miêsti, kotoroho čołoviêk ne pokine, poka vono ne nakłade na joho svojoji pôznaki… Siêty… ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

RSS і Facebook

Felieton

Między dżunglą i puszczą

Przez ostatnie kilka lat jeżdżąc po świecie oglądałam lasy na różnych szerokościach geograficznych. Żaden z nich, jak dotąd, nie dorównał Puszczy Białowieskiej.

Lasy tropikalne przyciągają mnie ze szczególną siłą. Mają oczywiście swój urok i osobliwości, ale wyobrażenia o dżungli środkowoafrykańskiej, zbudowane na lekturze Josefa Conrada i filmach National Geografic okazały się w zderzeniu z rzeczywistością dużo mniej spektakularne, mimo że odwiedziłam osławiony park narodowy Dzangha Sangha, słynący z dużych stad leśnych słoni i wolno żyjących goryli. Obserwowanie tych zwierząt, żyjących na wolności, było doświadczeniem wyjątkowym. 

Jakiż to kontrast między gorylami zamkniętymi w zoo, z pożywieniem dostarczanym przez opiekunów pod nos. Ogrody zoologiczne starają się stworzyć małpom warunki zbliżone do naturalnych, zamiast lian i drzew oferują liny i drabinki, lecz ma się to do potrzeb tych zwierząt tak jak dostarczenie gry planszowej i telewizora dla człowieka zamkniętego na długie lata w więzieniu. Spotkanie z żyjącymi na wolności gorylami i obserwacja ich naturalnego  zachowania była ogromnym, nie dającym się porównać z niczym przeżyciem.

Fot. Ewa Zwierzyńska
Fot. Ewa Zwierzyńska

Poza tym, jeśli chodzi i faunę i florę dżungli w centralnej Afryce, rozczarowanie było ogromne. Dżungla jest dużo bardziej… monotonna? Jednowymiarowa? Brak pór roku powoduje, że jest taka sama przez 365 dni w roku. Wciąż grają te same cykady, drzewa są wiecznie zielone, a goryle dzień w dzień robią to samo – zajadają się termitami, orzechami, zabawiają się i odpoczywają. Dżungla podlega oczywiście zmianie, lecz jest to zmiana, którą nazwałabym ciągłą, stałą i równomierną. Dżungla zmienia się równo i systematycznie, niezauważalnie. Najogólniej rzecz ujmując, dżungla po prostu trwa. Niezmienna w nieustannej dynamice, stacza bój między życiem i śmiercią, lecz te dwie siły równoważą się w doskonałej symetrii i znoszą wzajemnie, przez co trwanie owo wydaje się nieruchome. Jest to trwanie poza czasem. Tym co mnie zaskoczyło najbardziej była cisza i pustka. Spodziewałam się obezwładniających dźwięków dzikiej natury, krzyków, wrzasków i pohukiwań. A także dużej ilości różnych stworzeń. Oprócz słoni i goryli, które znajdują się pod ochroną, nie udało mi się zobaczyć nic więcej. Opowieści o atakujących zewsząd wężach i pająkach chwilowo włożyłam między bajki. Może znalazłam się w złym czasie i złym miejscu? Pierwsze podejrzenie, jakie mi się nasuwa, to kłusownictwo. Dżungla afrykańska jest maksymalnie przetrzebiona, zarówno przez zorganizowane szajki kłusowników, którzy za pomocą najnowocześniejszej broni zabijają hurtowe ilości zwierząt sprzedawanych później na targu, jak i przez tubylcze plemiona, które przymierają głodem z powodu ocieplenia klimatu, pozbawione dostępu do tradycyjnych łowisk i działalności owych zawodowych kłusowników. Piramida potrzeb Maslowa jest taka sama pod każdą szerokością geograficzną. Brzuch musi być pełny, by głowa mogła myśleć o czymś innym niż ssanie w żołądku.

W tym roku oglądałam tropikalne lasy namorzynowe w Tanzanii. Są to lasy podmokłe, w których drzewa przystosowały się do życia w słonej wodzie. W czasie przypływu oceanu woda zalewa je nawet po koronę, w czasie odpływu odsłania bagniste dno z labiryntem poskręcanych i splątanych ze sobą korzeni. Widok tych korzeni jest spektakularny, lecz przy dokładniejszym wejrzeniu okazuje się, że lasy mangrowe składają się głównie z jednego gatunku drzewa i są niezwykle monotonne. Plątanina korzeni ciągnie się kilometrami, wciąż niezmienna. Jeśli miałabym przyrównać ich do lasów w naszym klimacie, najbliżej byłoby im do łęgów lub olsów. Lecz gdzież im tam do nich? Tętniących śpiewem ptaków, buszujących zielonością i dziką wolnością nieustającej zmiany. Nieruchome namorzyny wydały mi się nieledwie ich cieniem.

Puszcza Białowieska przywitała mnie majową zielenią i wybuchem życia. Puszcza śpiewa, tętni, ekspanduje, buzuje. Od tych bąbelków kręci się w głowie. Mieni się różnorodnością siedlisk, różnych rodzajów lasu, rozmaitością gatunków i krajobrazów niczym szkiełka w kalejdoskopie. W szalonym kole życia nigdy nie ułożą się one we wzór, który kiedykolwiek był lub będzie. Puszcza to mozaika grądów, łęgów, olsów, różnych wariantów borów, rzek, strumieni, trzcinowisk, zwałowisk. Tam gdzie rok temu rosła grupa świerków, dzisiaj jest rumowisko. Tam gdzie była polana, dzisiaj rośnie młoda brzezina. Puszcza to mnogość, bogactwo, wielowymiarowość. Grądy płynnie przechodzą w olsy, monotonne bory szpilkowe w urozmaicone lasy mieszane. Granice są rozmyte i nieostre, nic tu nie trwa wiecznie, nie jest na stałe. Jedyną stałą jest zmiana. Spieszyć się, śpieszyć, by zdążyć przed innymi! Czas w Puszczy Białowieskiej płynie nierównomiernie, uderza falami, tworzy zygzaki i zakręty. Raz płynie wolno, innym razem niesamowicie szybko. Powalony dąb daje światło, by nagle wyskoczyła nieoczekiwanie brzoza. Wracam po roku w to samo miejsce i trudno mi je poznać. Czy to na pewno to samo miejsce? Dlaczego jest tak inne? Gdzie się podziały stare ścieżki? Zarosły gęstwiną, która zasłoniła znajome widoki. Puszcza skrzy się, przeobraża, uwodzi jak kobieta wciąż innym makijażem. Czy to na pewno ta sama persona? Makijaż tak bardzo potrafi zmienić twarz, że z trudem rozpoznajemy osobę. Nasza puszcza bywa sucha i mokra, rzadka i gęsta, raz pełna dźwięków, ciepła i przyjazna, to znów skuta lodem, głucha i bezlitosna. Była zielona, kolorowa, szara i czarno-biała. Życie w puszczy obezwładnia dynamiką, wprowadza w trans. Wiosenny wybuch zagarnia przestrzeń zachłannie i bez kompromisów. Zdobycie przestrzeni to sprawa życia i śmierci, nie ma tu miejsca na półśrodki. Intensywność pulsującego życia powoduje zawrót głowy i brak tchu, by ustąpić miejsca spokojnej energii lata, melancholijnej jesieni, by zamrozić się ostatecznie i zanurzyć w ciszę białej śmierci.

Ewa Zwierzyńska

Пакінуць адказ

Ваш адрас электроннай пошты не будзе апублікаваны.

Календарыюм

Гадоў таму

  • ў ліпені-жніўні

    710 – перамога дружын Давыда Гарадзенскага у 1314 г. над войскамі крыжакоў пад Наваградкам. 625 – 12 жніўня 1399 г. паражэньне войск Вялікага Княства Літоўскага на чале з князем Вітаўтам у бітве супраць войскаў Залатой Арды на рацэ Ворскла. 510 …ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Календарыюм / Kalendarium

Сёньня

  • (169) – 19.07.1855 г. у Кахачыне пад Оршай памёр Тамаш Зан (нарадзіўся 21.12.1796 г. у Мясоце Наваградзкага пав.), паэт-рамантык, сябра Адама Міцкевіча. З 1841 г. жыў у Кахачыне каля Оршы. Пахаваны ў Смалянах – магіла захавалася.
  • (81) –  19.07.1943 г. у Ніжне-Амурскім ГУЛАГу загінуў Сяргей Дарожны (сапр. Серада, нар. 25.02.1909 г. у Слоніме), паэт, друкаваўся з 1925 г., выйшла некалькі зборнікаў паэзіі ды перакладаў.

Новы нумар / Novy numer

Папярэднія нумары

Усе правы абаронены; 2024 Czasopis