Pa prostu / Па-просту

  • Płacz zwanoŭ

    Byli heto zwyczajnyja bandyty, ale prykidwalisa, szto jany – „Wojsko Polskie”

    U Pałudniowym Wostrawie zaraz na paczatku wioski staić charoszy dom z gankam, u jakim kaliś żyła siamja Ściapana Chmialeŭskaho. Heto byŭ moj daloki swajak. Dom staić pusty jak paru let tamu pamiarła niawiestka Żenia, a trochi raniej jaje mużyk Tolik. Dziciej u ich nie było….ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Po pudlaśki / По-пудляські

  • Kinoman

    14. Chto vpravo, chto vliêvo, chto v błudy

    Posłuchavšy v radivi 13 hrudnia 1981 promovu generała Jaruzelśkoho razy dva-try, my z Gienikom R. i Janom G. vyryšyli, što nam u Varšavi nema sensu zmahatisie ni za socijalizm, ni proti socijalizmu, i postanovili evakuovatisie na Biłostôčynu. Zreštoju, šče pered południom toho samoho dnia administracija domów studenta ohołosiła zarządzenie, što studenty povinny pokinuti akademiki i jiêchati dochaty. ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

RSS і Facebook

„Kora”, „Płomień”. A jak przyjdzie „Młot”…

W 1946 r. ludzie w Mętnej bali się. Nie spali spokojnie, choć wielka wojna już się zakończyła.

Dwa lata wcześniej, gdy Niemcy wycofywali się w pośpiechu, puścili wieś z dymem. Ocalało tylko parę chat. Ludzie poukrywali się całymi rodzinami w okolicznych nieprzebytych lasach. Patrzyli stamtąd, jak dobytek, dorobek ich całego życia – i innych żyć, tych wcześniejszych – przepada, zapada się w ogień, zamienia w garść popiołu. To było straszne, słyszę dziś we wspomnieniach i widzę, jak one odżywają, jak oczy mojej osiemdziesięcioletniej ciotki przybierają dziwny wyraz, zachodzą łzami, a jej wzrok staje się spojrzeniem tamtego dziecka. Cierpieli, ale przeżyli. Nie wszyscy, bo niektórych, co wracali do wsi, żeby zobaczyć, co się dzieje, Niemcy zatrzymywali, a część z nich gdzieś potem powieźli i słuch po nich zaginął.

To, co zostało, trzeba było wygrzebać z popiołu. Moja babcia Dominika znalazła fajerki, ułożyła z cegieł palenisko i gotowała tak dla rodziny. Gdy trzydzieści lat później remontowaliśmy kuchnię i nie można było przez kilka dni z niej korzystać, babcia Dominika znowu ułożyła piec na podwórku z cegieł i fajerek. Pamiętam, jak się cieszyłem z tego gotowania przed domem, całej tej prowizorki, która pachniała zupą, kartoflanymi plackami i przygodą. W 1944 r. nie tak pachniało w Mętnej. Wszędzie śmierdziało spalenizną.

Latem mogli spać w chlewie, ale na zimę poszli mieszkać do człowieka, którego zabudowania ocalały. Rozlokowali się w ni to małym domku, ni to spichlerzu. Dziadek, mąż babci Dominiki, chodził spać do chlewa, w swoim obejściu. Nie zdejmował kożucha, zagrzebywał się w słomie i budził rano z wiszącymi na wąsach soplami. Radzili sobie. Boże – mówi dziś ciotka – to była bieda.

Na wiosnę zbudowali ziemiankę. Na budowanie domu nie mogli sobie pozwolić. Dziura w ziemi, okrąglaki… Duszno, wilgotno, ale już wąsy dziadka Michała nie zamarzały. Ciasno, tyle oddechów, tyle ciepłych ciał obok siebie. Po ścianach ściekała woda. Nikt nie mówił, że jest dobrze. Nikt nie mówił, że jest źle. Było tak, jak mogło być, a miało być lepiej. Przeżyli wojnę. Nastały czasy pokoju.

– 100 tysięcy złotych – tyle macie zapłacić, powiedzieli „Kora” i „Płomień”. Tyle zażądali od ludzi z Mętnej sąsiedzi z katolickich wsi nad Bugiem, trzymając w ręku pepeszę i jakiś karabin. „Za drzewo, które wyrąbali w rządowym lesie” – opowiadał potem oficerowi Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Bielsku Podlaskim „Płomień”. Był jeszcze z nimi „Szmata”. Ten „Szmata”, to miał potem problem z moim ojcem (który nie pochodził z Mętnej, a z oddalonego o 6 kilometrów Wilanowa). Ten bowiem nie raz przypominał mu „prosto w oczy”, jakim był „wielkim bohaterem” w 1946 r., gdy chodził z innymi bohaterami i nakładał na ludzi kontrybucje. – Zdzierałeś z nich kożuchy – mówił ojciec w złości. I wiedział, co mówi. I nie owijał w bawełnę. Nazywał tych żołnierzy bandytami, bo to, co robili w jednej czy drugiej wsi, było dla niego zwykłym bandyctwem. Żadnym bohaterstwem, żadną walką o niepodległość.  I żałośni byli ci bohaterowie, nakładający kontrybucje na prostych i biednych chłopów z Mętnej. Tej właśnie spalonej Mętnej, w której ludzie spali w chlewach i ziemiankach, a ich dzieci nie miały czego jeść. „Byłem zwyczajnym członkiem organizacji WiN. Chodziłem i nakładałem kontrybucje we wsi Mętna” – zeznawał w UB „Płomień”. Ten „Płomień” wstąpił do partyzantki w marcu 1946 r. Prawie dwa lata po tym, jak zakończyła się tu regularna wojna. Wcześniej jakoś nie rwał się do walki. „Kora” mówił, żeby koniecznie ściągać te kontrybucje w Mętnej, bo jak tego nie zrobią, to przyjdzie „Młot” i on już zrobi tu porządek…

Ludzie w Mętnej w 1946 r. bali się. „Płomienia”, „Kory”, „Szmaty”, a najbardziej to chyba tego „Młota”. Przecież pewnego razu poszli do lasu „rządowego” i wycięli tam jakieś drzewa. Byli złodziejami, byli winni. Tak uważało państwo „Młota”, „Szmaty” i innych takich. A może ci ludzie, na których nakładano kontrybucje, chcieli po prostu wyleźć z tych zawilgoconych nor, może chcieli normalnie odbudować domy. Sami przecież sobie tych domów nie spalili. Wojna im je zabrała. Czy państwo „Młota” uważało, że mają być szczurami i mieszkać w ziemiankach, czy może to państwo, czy inne powinno było ich wspierać, pozwolić im wziąć z lasu drewno i zacząć powoli powrót do powojennej normalności. Ludzie w Mętnej lizali rany po wojnie. Te rany zamiast opatrzyć, posypywano solą. Dzisiaj te już prawie zabliźnione rany ktoś stara się rozdrapywać.

Jerzy Sulżyk

Пакінуць адказ

Ваш адрас электроннай пошты не будзе апублікаваны.

Календарыюм

Гадоў таму

  • У красавіку

    – 9(21).04.1835 г. у Віцебску нар. Ялегі Пранціш Вуль (сапр. Элегі Францішак Карафа-Карыбут), беларускі паэт. Удзельнічаў у  студзенскім паўстаньні, за што быў сасланы ў Сібір. Апошнія гады жыцьця правёў у Варшаве, дзе з Вінцэсем Каратынскім і Адамам Плугам стварыў беларускі …ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Календарыюм / Kalendarium

Сёньня

  • (371) – у пачатку красавіка 1654 г. пад Масквой пачалі зьбірацца войскі з намерам зьнішчальнай агрэсіі супраць беларускіх земляў – Вялікага Княства Літоўскага.
  • (179) – 4.04.1846 г. у Вільні памёр Лявон Бароўскі (нар. 27.05.1784 г. у Пінску), літаратуразнавец, пэдагог і публіцыст. У  1807-1811 гг. выкладаў рыторыку і паэтыку ў Сьвіслацкай гімназіі, з 1814 г. выкладаў літаратуразнаўства і красамоўства ў Віленскім унівэрсытэце, а ў 1831-1842 гг. -- у Віленскай духоўнай акадэміі.
  • (136) – 4.04.1889 г. у Баяршчыне каля Лепля на Віцебшчыне нар. кс. Віталь Хамёнак, дзеяч беларускага хрысьціянскага руху. З 1925 г. служыў у Друйскім кляштары айцоў мар’янаў. У 1938 г. разам з іншымі беларускімі сьвятарамі дэпартаваны з Друі ў цэнтральную Польшчу. Памёр 24.12.1971 г. у кляштары айцоў мар’янаў у Скурцы каля Седлец.
  • (134) – 4(16).04.1891 г. на Сакольшчыне нар. Язэп Варонка, старшыня і міністр замежных спраў Народнага Сэкратарыята Беларускай Народнай Рэспублікі (21.02. – 23.07.1918 г.), удзельнічаў у падрыхтоўцы і правядзеньні Першага Усебеларускага Зьезду ў Менску ў сьнежні 1917 г., быў старшынёй Выканаўчага Камітэту Зьезду,
  • (132) – 4.04.1893 г. нар. на Смаленшчыне Мікола Шчаглоў-Куліковіч – кампазытар, этнограф, паэт. Выпускнік Маскоўскай Кансэрваторыі. Працаваў настаўнікам музыкі, з 1939 г. быў дырыжорам сымфанічнага аркестра Усебеларускага Радыёкамітэту ў Менску. У час нямецкай акупацыі займаўся творчай працай у Менску. З 1950 г. жыў у ЗША. У 1950 г. заснаваў у Нью-Ёрку беларускі хор, потым  кіраваў беларускімі харамі ў Кліўлендзе й Чыкага. Памёр 31.03.1969 г. Пакінуў вялікую музычную спадчыну; быў аўтарам опэр, сымфоній, вакальных твораў, апрацовак народных песень.
  • (121) – 4.04.1904 г. у Александрове каля Дзісны нар. кс. Юры Кашыра. З 1925 г. уступіў у кляштар айцоў мар’янаў у Друі. У ІІ сусьветную вайну вёў душпастырскую дзейнасьць у Росіцы на Віцебшчыне. 18.02.1943 г. быў спалены з вернікамі ў Росіцы падчас нямецкай карнай экспэдыцыі.

Новы нумар / Novy numer

Папярэднія нумары

Усе правы абаронены; 2025 Czasopis