Pa prostu / Па-просту

  • Płacz zwanoŭ

    10. Abława na kamunistaŭ

    Nidaŭno minuło 70 let ad baluczaj tragedii, jakaja zdaryłasa ŭ Harkawiczach. Za Niemca, 8 marca 1942 r., hitleraŭcy razstralali tam dziewiacioch życialej. Pry darożcy za wioskaj, dzie adbyłasa egzekucja, da dzisia staić niewialiki kamienny pomniczak...ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Po pudlaśki / По-пудляські

  • Trava zabytia

    13. Druha i tretia stryń

    Dobrych deseť liêt tomu, koli ja robiv zakupy v „ Biedronci” v Biêlśku, pudyjšła do mene neznakoma starša kobiêta, pryvitałasie i skazała: A viête znajete, što my z vami svojaki?..ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

RSS і Facebook

Hospadzi pamiłuj!

Tamtoj Wialikdzień? Ni było. Prowady? Ni było. Zarazny reżym. Ni pajechali na mahiłku Marcelki. Ja lublu naszyja Prowady. Zdajecca, szto jedziasz da żywoho czaławieka, a ǔpiarod jon śnicca, zaǔsza pierad Prowadami. I na liturhji czytajuć nam imiona pamierszych – usich zhetul. Nidaǔno pajechali i ǔhledziali sztoś strasznaja: chtoś padpaliǔ nam pryhożo razpoǔzany dekaratyǔny chmyźniak, kiparysik, ceły zhareǔ. A byǔ taki zdarawienny, taki świeży. I druhi chmyźniak zaniało, bryzhlinawy, i hety na paławinu zhareǔ. A ǔsio zakapciłaso, i kryż. Kamu darahaja nam mahiłka tak piaraszkadżaja? Heta ǔże druhi raz dewastacja. Kaliś czymś żruczym ablili kryż, jaki Tolo wyrazaǔ z akacji. Jon jak steła. Mastacki. Jakijaś durni muczajuć naszu darahuju mahiłku. Takaja polskaść ci ni polskaść, tolki jakiś swoj? Tolo każa, szto heta jakojaś maładoja haǔno robić.

Hospadzi, pamiłuj taho durnia, toja haǔno, bo ja jamu zyczu jak najhorsz. Hospadzi, pamiłuj minie, choć ja tamu durniawi zyczu jak najhorsz. Małady jon, ci stary.

Ja ǔże ni prysiadu, kab abnawić mahiłku. I Tolo ni wielmi moża. Pleczy mnie balać, kaleni.

A Tolo tak napisaǔ pra Marcelku (u kniżcy „Istota”), chaj budzia pa polsku, ni mahu kinuć temy – chaj heta budzia na hetyja Prowady:

 

Łagodność

Tańcz, zmarła córko.

Tańcz pod powiekami.

Taka mi bądź na zawsze.

Tańcz pod poczerniałymi

lusterkami w jasne falbanki:

pod słonecznikami.

Tańcz.

Nawet jak wycinanka tańcz

w wycinankach narcyzów.

Tańcz mi wszędzie,

dokądkolwiek pójdą moje oczy.

Niech świat tobą nadal łagodnieje.

 

Jana była takaja, jak apisaǔ Tolo: łahodnaja.

I jaszcze Tolo (ǔ papiaredniaj kniżcy „Pocałunek oka”) pra toja, jak rabiǔ mastacki kryż z akacji dla Marcelki (tady jaszcze pisaǔ biez kropki i koski):

 

Światło

Ponad trzydziestostopniowy lipiec

Rzeźbię krzyż na grób córki

Ze starości i od upału dogorywa stary pies

Jego białe futro obsiada chmara much

lakierowanych metalicznie jak porsche

Kopię dla niego grób

Kaszle ognisko

Gasi naziemne sople w niebie

Stara kotka zastyga na długo

przy świeżo usypanej mogile psa

Rzeźbię krzyż na grób córki

Litery wyprowadzam chabrem

Przejaśnię

Niech ją świecą

 

I jaszcze Tolo na prastoj mowie (z kniżki „Istota”), karotki kranajuczy wierszyk:

 

***

Listok kałyszacca.

I ja kałyszusa.

Pamierszaja daczuszka,

da cibie ǔże ni tak daloko,

jak u pierszaj chwilini.

 

I jaszcze miniaciury Tola (tak samo z „Istoty”); ja swaji miniaciury traktuju jak kuski bolszaho tekstu  a Tolo swaji miniaciury astaǔlaja samastojnymi, pierszaja:

 

Kaliś

Ty rysawała radużnaho paǔcha, doczka,

kab byǔ charaszejszy.

 

I druhaja Tolawa miniaciura:

 

***

A ty ahladywajaszsa.

Jakby tam możno było sztoś źmianić.

 

Tolo tak napisaǔ, bo padumaǔ, szto nawat swajich pamyłkaǔ ni możno wyprawić, kali ahlaniaszsa i jich baczysz. Możasz probawać sztoś wyprawić, kali kamu kryǔdu zrabiǔ, ali niczoho ni możasz, jeśli skryǔdżany nawat znać cibie ni chocza abo pamior skryǔdżanym, i budzia cibi muczyć sumleńje, ali kryǔdy ni wyprawisz. I ni wyprawisz taho, szto dla sibie zrabiǔ nidobraja. Nima jak. Ni taja ścieżka kaliś pawiała napierad. Źmianiǔ jaje na druhuju, ali szto stałaso, ta stałaso i pakutuja da siońnia.

Dała hetyja wierszy bo ǔ jich paczućcio, i rablu heta napierakor kretynam, jakija spalili nam mahiłku Marcelki, nu i na Prowady. Wobrazy ǔ wierszach raǔniajucca z paczućciom. Hetyja Tolawy teksty praz wobrazy buduć datykać kożnaho, kamu pamierło darosłaja dzicia. A takich ludziej na ziamle mnoho. Małoho dziciaci szkada, a darosłaho jaszcze bolsz. Biez paczućcia wiersz pusty i liszni. Jakijaś durni każuć siońnia, szto wiersz moża napisać kożny. Jaki dzie kożny? Uwiaździe na ziamle ledźwie dwa pracenty czytajuć paezju, a jaje napisać moża kożny? Praǔda, na pierahrużanaj ludźmi ziamle tyja dwa pracenty heta miljony, ali ż heta ni kożny. Ni czapajsa. Piszy pra milejszyja sprawy. Mało milejszych sprawaǔ?

Na cełaj ziamle ludzi stali buntawacca. Bunty wandaławaty da kultury, da pamiatnikaǔ, kniżkaǔ, ali ż sam hłabalizm byǔ wandaławaty da ludziej. Bunty buduć usio straszniejszyja i ǔsio straszniejszaja budzia hłabalizacja. Bunty robiacca jak psichoz. I hłabalizacja daǔno takaja. Wyjadaja duszu z czaławieka, zamianiaja kulturu na pradukt i każa pracawać jak niawolniku na pana. Taki zaǔtraszni dzień czakaja ludziej? Nima adwarotu? Bunty ni ścichnuć.

Ali kab klenczyć pierad bandytam narkamanam, dy rabić z jaho idała, muczanika, bo palicja zaduszyła, jak robiać heta buntaǔniki, piersz ǔ Amierycy? Jeśli palicju wuczać duszyć, ta budzia duszyć. Praǔda, duszyć ni pawinna nikoho, nawat bandyta, jeśli jon ǔże lażyć, i ni pawinna być wuczana, jak duszyć czaławieka. Ali tam palicja daǔno jak warjatka, szto wieczno było widać pa jich filmach. Adnyja stralanki, i reżuć, i duszać, i sama ruka amal kożnaho zdajecca pistaletam. Ali z bandyta rabić idała? Heta ǔże psichoz. Bunty mianiajucca ǔ swaju karykaturu, ali heta rynaczny taki pryjom, piersz ǔ SMI. Tak szto mnie pierszaja czaść buntaǔ padabajacca, ali druhaja ǔże nijak nie, i Hospadzi, pamiłuj minie za takija słowy.

Usio raptam u filmi, u knihach, SMI robiać na rasisckaja. Film „Zyszło z wietram” wykidajuć, bo rasiscki. A kachanaho Rilke taksamo trebo cenzurawać? Bo ǔ jaho wierszy słowo „nehar”? Ali ż słowo tyczycca śmierci! Pry tom słowo „nehar” jak słowo „sławianin” – ułasnaja imia. Jakaja tut rasisckaść? Wiersz Rilke pra śmierć heta mahutny wiersz i chaj astajecca, i jon nijak ni rasiscki, bo nakirowany na czarnatu śmierci, a palitkarektnaść ni wuczyć absalutno niczoho, chibo szto dwajnoj marali, bo rasist budzia rasistam, bo budzia szto druhoja kazać, toja karektnaja, a szto druhoja rabić, bo na pakaz jon miły ǔ słowach, a wielki Rilke każa pra śmierć toja, szto kranaja i nikoho ni kryǔduja, dy czarnata ǔ jim darahaja aǔtaru:

 

***

Ślozy lju. Wyli jich, wyli

ty maja śmierć, moj nehar, moj ty dźwihar

maho serca. Niasi minie bolsz pachiło,

chaj spływuć. Chaczu hawaryć. Ni płaczuczy.

 

Moj bagażowy serca, moj atłant, moj ty smaluszysko.

Haworkami szto źmianiu?

Ty by pawieryǔ, szto ja prarwaǔ maǔczańnie?

 

Kałyszy, stary czort.

 

Palitkarektnaść tolki tady maja sens, kali heta wynik ǔnutraniaj pieramieny czaławieka. Piersz pieramiena, patom słowy. Wielkija paety, jeśli używali słowa „czorny”, „nehar”, ta ni na toja, kab kryǔdzić, paniżać. Wielkija! Dla minie rasisty heta hadkaść, tak było i tak budzia. Rasisty byli i buduć, bo mohuć siońnia prytwaracca pad palitkarektnaść i ni paznajasz jaho, i ni pradwidzisz, szto zrobić ǔ czornym kutku, bo byǔ i astaǔsa rasistam.

A dziarżawy, jakija żyli i bahacieli z niawolnikaǔ, nikoli mnie ni padabalisa i ja daǔno pisała, szto tam buduć bunty, bo jak ni ǔnuki, ta prapraǔnuki niawolnikaǔ zbuntujuca, a toja bahactwo mnie nikoli ni impanawało, i ja czaraz tyja hroszy czuła płacz. I tam adazwiecca sawieckaja „grab nagrableno”, i heta zaǔsim ni śmieszno. Szto nagrabiać, ta nagrabiać tyja, jakich wiekami abiedniwali, chacia heta jany pracawali, pracawali. Chto nabludaja tyja mnohija bunty, ale sam ni lezia ǔ jich, robicca, raǔnaduszny, bo baczyć jich pieramienu ǔ karykaturu. Kożnaja rewalucja pażyraja swajich dziaciej. Heta ni mianiajacca. Źmianilisa SMI – żurnalisty pierahaniajucca ǔ sensacjach. Usio kaleczać, niawieczać. Aby tolki była sensacja. I ważnuju na cełyja hody sprawu raptam pakinuć, bo ǔże z jaje ni dajecca wyciahnuć ni kapli sensacji. Abydniłasa. I abo szaǔmeniać wakruh czahości i kahości, abo kahoś linczujuć. Hałoǔnyja SMI zmarnawalisa aż tak, szto nichto ni wieryć ni ǔ jich nawiny, ni ǔ jich chwalanyja kniżki, ni ǔ kandydataǔ na wybary – ǔ niszto. Bo wiedajuć, szto słowy tam zakamandawaǔ toj ci sioj rekłamadaǔca. Jak prykazali, tak haworać (ta ż zapłacili). Heta tolki pradukt z fabryki słoǔ, a pradukt maja termin – jon ważny tolki ǔ toj momant, kali jaho rekłamujuć. Heta jaho najważniejszy mamant, a patom ta sup z katom. Chto pawieryǔ, tamu adrychniecca ǔczaraszniaja wiera.

A na sam kaniec, Hospadzi, pamiłuj mia hresznuju, skażu, szto ja źmianiła sabie słowy malitwy Otcze Nasz, i ni mahu inaczaj jaje sabie szaptać ǔ nacze, kali ni mahu spać, jak tolki tak: „Da budiet dobra wola Twoja”… Bożaj złoj woli nijak ni chaczu. Nijak ni pasujuć mnie staryja słowy naszaj malitwy, bo ǔ jich ǔsiaka wola, i dadumywajaszsa, szto i złaja, a takaja dadumka zaǔsim ni charosza pry malitwiennaj chwilini. Malitwy stwaraǔ czaławiek. Nawat Papa Rymski paczuǔ, szto sztoś tut ni tak, ali jon ǔ słowach: „I nie wiedi nas wo iskuszenije”. Muki/iskuszeńnia dla Iowy należać da staroj światoj knihi i tak nawat dla Hospada Boha heta ǔże ni toja ǔ 21 stahodździ. Czaławiek czaławieka muczyć, a jaszcze Hospadź Boh? I na szto tyja iskuszeńnia, kab piarakanacca, jak mocno czaławiek wieryć? I tak Boh heta wiedaja, jeśli Jon jeść. Daǔniej słowo „iskuszeńnie” znaczyło: probawać na czaławieku, szto jon moża wytrymać. Znaczeńnie słoǔ mianiajacca. Hospadź Boh adnak staǔ dalej ad czaławieka, bo czaławiek siońnia ǔwiaździe taǔczecca z hurmoj ludziej i redko chocza samotnaści, a tolki samotnaść chilić Hospada Boha da czaławieka i naadwarot. Tolki ǔ pustyni czujasz jaho, raptam i na zaǔsiody. Pustyniu możasz najci dzieś. Ni kwarantanna heta, jakaja skaroczywaja żyćcio starych, a maładych i małodszych ǔpichaja ǔ biezrabocicu. Miesiaca dobraj z ǔłasnaj woli samotnaści chwacić, kab Hospada Boha paczuć. Ni wiera ważna, tolki czućjo. Nima nikoho, ni wodnaho pryjaciela, ta Boha czujasz.

Malitwa adnak pamahaja zasnuć, ci piararoblana, ci staraja. Bo datykaja bożaj praǔdy. A szto heta takoja? Heta peǔnaść, szto rano praśnieszca, nawat jak ni praśnieszca. Peǔnaść żyćcia daje zasnuć. A dalej ta… Da biudiet dobra wola Twoja…

Niwynasimo dla mnie sumnieńnie majo, ci rano prasnusa, ci nie. Ni ǔzdymu snoǔ. Jany buduć kidać na mnie ruiny, cehły byłoho dnia. Niaścierpimy taki ciażar noczy. Niaznosny byǔ dzień i jon ǔwachodzić ǔ son jaszcze straszniejszym. Ceły dni, tydni, miesiacy byli ni da wytrymańnia. Adna doǔhaja traǔma. Ja zmuczana. Ja da tła zamuczana. Zamuczana SMI, karonawirawymi fejkawymi ludźmi SMI, ramontami ǔ majej wysotcy, kali raboczyja hałosiać jaszcze dadatkowo durnawatym disko-pisko, i jak prosisz, kab choć toj durnawataj muzyki ni nastaǔlali tak hałosno, ta jany robiać jaszcze hałaśniej i czujasz: a idż ty w chuja, i sama kryczysz: wy chuje, robole pierdolone, uszy wam chujami pozarastały, i wyzywajasz palicju, a jakiś mużyk rabiǔ pada mnoju atel dla studentaǔ, a jon nawat ni z Olsztyna, i kali palicja sadzić jamu mandaty, ta jon patom srakaju da cibie adwierniacca, bo wielmi skryǔdżany, zamiast spraǔdzić, szto wyczaǔpajuć raboczyja, ali ja jaho adnak prymusiła, kab prywioǔ u paradak swajich raboczych, wieczno padpitych i napitych (ci nawat na nahaszyszkawanych), bo ramont ramontam, ali heta ż ni dyskateka, kab da piaci świerdziałaǔ dadawać jaszcze dacybeły na cełu hłotku, czym pakaleczyli maji wuszy, ahłuszyli, na prawaja wucho amal ni czuju, i tym zamuczana, szto kultura zaduszana.

Za jakiś czas czuju ad znajomaj żurnalistki, szto jana toja samaja: decybeławy ramont pad joju i toja samaja disko-pisko na try hłotki, i piać świerdziałaǔ praz ceły dzień, i toja samaja ruhańjo da jaje, bo jakajaś staraja baba czahoś tut chocza. Ramont pada mnoju: try pakoji źmianili na wosim malusiańkich kamorkaǔ, dadaǔszy kamorku z kuchni. Wiadomo, atel, hroszy. A Berlin wyturyǔ takich atelszczykaǔ z szmatkwaternych budynkaǔ, bo heta nizakonno, heta ździełka – tut ludzi żywuć, tut jich dom, tut na kamputarach piszuć i heta jich praca. Adpaczywaju, kali dumaju i piszu. Ali ramont pada mnoju trywaǔ sześć miesiacaǔ!!! Praz hety czas ja chwareła ad decybełaǔ i dumała, szto pamru. A moj pakoj ǔ majom żyłom budynku heta miesco majej pracy. Moj łaptop, moj kutok, maja sztadzionnaja praca!!! Pry tom ja pawinna była lażać abo miahko sidzieć, bo mieła prablemu z kalenam i siaredziaju. Na szczaście siońniajszyja studenty sidziać cicho. Ali mohuć pryjści druhija hałosnyja, z wyczwarankami dniom i noczju, i narkotykami. Niżej na niekalki pawierchaǔ pad nami ǔże takija byli. Na czatyroch łapach upaǔzali na nasz pawierch. Walalisa pad dźwiarami, bjuczy zanarkatyzowanymi haławami ǔ naszyja dźwiery, dy poǔzajuczy pad dźwiery susiedaǔ, i hublajuczy miaszoczki z haszyszam. Nijakoja nasza puhańjo ni pamahało. Ni tolki heta kwatera źmieniana na atel. Siońnia źmieniany niekalki, i chwaciło, kab siemji stali uciakać. Z starych siemjaǔ, jakich było sorak siem, astałasa adna treć. Chto moh, uciok. Da dziaciej, na wiosku, za hranicu, aby dalej. Bo chto pamior, a dzieci pradali kwateru, zaraz byǔ tam atel. My ni majam kudy uciakać. Praǔda, niekataryja kwatery dzieci pradali narmalnym nowym siemjam. Dom astajecca żyłym szmatkwaternikam i maja regulamin dla żylcoǔ. Heta ni akademik.

A giszeft pad nami ni udaǔsa. Jak kamuś hroszy zaleźli ǔ woczy jak karoǔja stado, ta giszeft staje duba. Pad nami było tolki dwa studenta. I czuju ad susiedki pad hetym atelam, szto giszafcior pradaǔ kwateru, i ǔ jaje abarwaǔsa połap, bo chtoś toj nowy sztoś wyczaǔpaǔ, ciohaǔ czymś ciażkim pa padłozi, i ja czuła, szto jakiś nowy ramont tam, ǔże ni taki straszny. A papiaredni zrabili aby zbyć, niby-to było abnaǔleńnie z nula, ali na peǔno ǔziali tannyja (najtanniejszyja) materyjały, susiedaǔ znizu zaliwało i zaliwaja. Strach dumać, chto tam cipier budzia żyć. Na czużoj kryǔdzi ni robim giszeftaǔ.

A ja tut piszu pra dabro pustyni… Jaszcze sztoś pra heta napiszu. Cichaja nocz. Puli ni świściać. Nażoǔnikaǔ nima. Durnawatych studentaǔ nima i jich hałosnych wyczwarkaǔ. Nijakoho ramontu nima. Nijakoj hałosnaj swarki. A jak ǔ takoj cichaj nacznoj pustyni? Zapluszczanyja woczy. Nima nikoho. Czornaja kamora samotnaści. Hospadzi, pamiłuj…

Śnicca mnie definicja i dowad na isnawańnie Boga: jeśli rabota idzie, nawat ciażkaja, jeśli jaje lubisz, znaczyć Boh pamahaja i Jon isnuje.

Dziakuj, Hospadzi, za hetyja słowy ǔ majej haławie, jaszcze ǔ majich rukach i jaszcze ǔ nohach… Ali heta czaść definicji. Jaszcze czaławiek świecić jak batarejka dabrom. Ścieżku kamuś aświecić, a chtoś tabie. Hospadź Boh heta chwilina siońnia (Haideger heta pradwidziaǔ). Dobro i heta.

Dabranacz.

Tamara Bołdak-Janowska

Календарыюм

Гадоў таму

  • ў ліпені-жніўні

    955 – 10.07.1067 г. на Дняпры каля Воршы адбылася сустрэча князёў Яраславічаў з полацкім князем Усяславам Брачыславічам. Кіеўскі князь Ізяслаў пад прысягай цалаваў крыж ды прысягаў, што не прычыніць зла Усяславу і яго сынам. Аднак яны былі спайманы, закаваны ў кайданы, адвезены ў Кіеў …ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Новы нумар / Novy numer

Папярэднія нумары

Copyright © 2022 Czasopis