Pa prostu / Па-просту

  • Płacz zwanoŭ

    23. Zabytaja tragedia kala Krynak (1)

    U viosaczcy Trejgli niedaloka Krynak za sanacji żyli bahatyja haspadare Jurczeni, jakija mieli 23 ha ziamli. „Bahatyroŭ” u czerwcu 1941 r. enkavudzisty vyvieźli na Sibir (viarnulisa ŭ 1946 r.). Z hetaj pryczyny pośle pajszła ŭ vioscy i vakolicy nizhoda. Syn „kułakoŭ” Edzik za sanacji byŭ…ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Po pudlaśki / По-пудляські

  • Kinoman

    11. Jabłyka i pomarančy

    Knižki i filmy podôbny do jabłyk i pomarančuv. Odny i druhi naležat do ovocuv, ale smakujut preč po-raznomu. (Steven King) To było tohdy, jak ja brontavsie hołodny po Krystijaniji, siêtum divovidnum miêsti, kotoroho čołoviêk ne pokine, poka vono ne nakłade na joho svojoji pôznaki… Siêty… ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

RSS і Facebook

Felieton

Farba znaczy krew

Taki jest tytuł książki, którą polecił mi wiele lat temu Janusz Korbel, jednak dopiero ostatnio trafiła do moich rąk. Napisał ją Zenon Kruczyński, były myśliwy, który na kartach książki przeprowadza dokładną wiwisekcję myślistwa od wielu stron. Szczegółowo analizuje tzw. „koronne argumenty” myśliwych, rozprawia się z wieloma mitami, które do dzisiaj są głęboko zakorzenione w umysłach nie tylko polujących, ale całego społeczeństwa.

Ekosytem to struktura wysoce skomplikowana, powiązana całą siecią zależności, o których wiemy jeszcze niewiele, a ingerencja w jeden element wiążę się z lawiną nieprzewidzianych wcześniej skutków. Jaki wpływ na równowagę ekologiczną mają szczepienia lisów przeciw wściekliźnie? Jaką masowe dokarmianie dzikich zwierząt? Co dzieje się z lasem, w którym mamy nadmiar kopytnych? Albo za mało dzików? (które w związku z ASF prawie całkowicie eksterminowano).

Te i wiele innych kwestii porusza człowiek, który przez wiele lat brał aktywny udział w polowaniach. Uchyla on kurtynę oficjalnej narracji, głoszącej nieodzowność myśliwego w lesie, osłaniającej nam oczy przez zobaczeniem tego, czym w istocie jest myślistwo w XXI wieku i czy jest ono naprawdę niezbędne, by podtrzymywać równowagę w ekosystemie, czy wręcz przeciwnie – rozregulowuje go jeszcze bardziej?

Problem można sprowadzić do wspólnego mianownika – uważamy, że my jako ludzie powinniśmy kontrolować przyrodę, że bez naszej ingerencji przyroda sama sobie nie poradzi, że zaburzyliśmy ekosystem tak bardzo, że nie jest on w stanie poradzić sobie bez naszej ciągłej ingerencji. Więc ingerować musimy już nieustannie, bo inaczej… No właśnie, co stałoby się gdyby jednak polowań zaprzestać? A może powinniśmy zastanowić się, jak naprawić szkody i rzeczywiście pomóc przyrodzie odzyskać równowagę? I czy jest to jeszcze możliwe?

Prof. Rafał Kowalczyk, dyrektor Instytutu Biologii Ssaków w Białowieży, uważa, że tak. Gorzej z nami – ludźmi. Zanim przyroda znalazłaby nowy balans, zaprzestanie polowań doprowadziłoby do czasowych kłopotów i trudności. Myślistwo to tylko jeden puzzel w wielkiej układance i skasowanie tego jednego elementu sytuacji nie naprawi. Potrzebne są działania kompleksowe, prowadzone jednocześnie na wielu poziomach. Układankę, tak pieczołowicie ułożoną i podtrzymywaną przez człowieka, należałoby rozsypać i ułożyć od nowa. Niezbędna będzie do tego współpraca leśników, rolników i polityków. A także zwykłych obywateli, dla których pojawienie się dużej liczby dzikich zwierząt spowodowałoby pewne szkody, a więc konflikty. Czy jesteśmy na to gotowi?

Pokuśmy się jednak o wizję, jakby mogło to wyglądać. Przede wszystkim powinno się zakazać dokarmiania zwierząt. Aby uniknąć dużych zniszczeń lasu przez głodną zwierzynę, należałoby jednocześnie w całym kraju rozgrodzić młode uprawy leśne, dzięki czemu presja rozłożyłaby się równomiernie i nie przyniosła poważnych szkód. Rozgrodzić lasy, a jednocześnie wymusić grodzenie rolniczych upraw (skuteczną motywacją byłoby po prostu zabranie odszkodowań za szkody spowodowane przez dzikie zwierzęta). Koszt niewielki, a zwolniłoby to myśliwych z obowiązku odstrzału „szkodników”. Zgodzić się na powrót prawdziwych drapieżników – wilków i rysi, które zamiast myśliwych „selekcjonowałyby” i „regulowały” wielkość pogłowia. Przy obfitości zwierzyny nie szukałyby one pokarmu poza lasem, a obfitość raczej miałyby zapewnioną, bowiem w związku z ociepleniem klimatu pojawia się coraz więcej zielonej biomasy (wydłużenie okresów wegetacji, łagodne zimy). Rola myśliwych mogłaby być sprowadzona do redukowania tej nadwyżki, z którymi drapieżniki sobie nie radzą, zwierząt niebezpiecznych, lub likwidacji gatunków inwazyjnych, obcych naszej przyrodzie, np. norek amerykańskich uciekających z ferm.

Przyroda jest naszym wielkim narodowym skarbem, który może przemienić się w bardzo konkretne i wymierne korzyści finansowe. Zabite zwierzę można oglądać tylko raz, żywe – wiele razy. Trzy kraje na świecie zakazały polowań komercyjnych i powiększyły wielkości parków narodowych nawet do rozmiarów połowy naszego kraju. Czy coś się złego w związku z tym stało? Oprócz tego, że zaczęły czerpać miliardowe zyski z turystki przyrodniczej – to nic. Zwierzęta, do których się nie strzela, są mniej płochliwe, stanowią doskonałe obiekty obserwacyjne. W USA turystyka przyrodnicza i ptasia generuje roczne zyski w okolicy 30 miliardów dolarów. Dlaczego akurat u nas miałoby być inaczej?

I po ostatnie, ale może najważniejsze – wszystkie te zmiany wymagają gruntowej przemiany świadomości. Musielibyśmy uznać, że przyroda wcale nie potrzebuje naszej kontroli ani opieki, a zwierzęta mają być i żyć tutaj, tak jak my. A może nawet bardziej. To my anektujemy ich tereny budując miasta i autostrady, spychając je w coraz mniejsze enklawy, w których „pozwalamy im być”. I tu właśnie dostrzegam trzon problemu, w naszej ludzkiej mentalności. Naszym stosunku do przyrody oraz np. do uchodźców. Działają tu podobne mechanizmy. Czy stać nas na posunięcie się nieco, aby i inni mogli znaleźć miejsce do życia? Czy jesteśmy gotowi zrezygnować z egoistycznej postawy, z zejścia z wierzchołka piramidy naszych korzyści i z kawałka przywilejów, z tego aby „nasze” zawsze było na wierzchu, najwygodniej dla nas, i zgodzić się na pewne niedyspozycje, a nawet straty – w imię wspólnego dobra?

„Zaprzestanie łowiectwa zmusiłoby nas do przedefiniowania postrzegania świata i środowiska wokół – konkluduje prof. Kowalczyk. – Przyroda na pewno bardzo szybko zaadaptowałaby się do tak zmienionych warunków. Jednak z pewnością nie doszłoby do tego, że jelenie zjedzą nam las, a wilki nas. Bo czegoś takiego absolutnie nie będzie”.

Ewa Zwierzyńska

Пакінуць адказ

Ваш адрас электроннай пошты не будзе апублікаваны.

Календарыюм

Гадоў таму

  • ў ліпені-жніўні

    710 – перамога дружын Давыда Гарадзенскага у 1314 г. над войскамі крыжакоў пад Наваградкам. 625 – 12 жніўня 1399 г. паражэньне войск Вялікага Княства Літоўскага на чале з князем Вітаўтам у бітве супраць войскаў Залатой Арды на рацэ Ворскла. 510 …ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Календарыюм / Kalendarium

Сёньня

  • (764) – 13 ліпеня 1260 г. войскі старабеларускай дзяржавы – Вялікага Княства Літоўскага разьбілі крыжакоў каля возера Дурбе.
  • (392) – 13(23).07.1632 г. памёр Памва Бярында, дзеяч усходнеславянскай культуры, лексікограф, друкар, аўтар сылябічных вершаў і „Лексікона славенароскага...” (1627), самага вялікага на Беларусі слоўніка ХVII ст. (каля 7000 слоў).
  • (196) – 13.07.1828 г. у Нягневічах пад Наваградкам нар. Іван Малышэўскі, гісторык царквы. Закончыў Жыровіцкае Духоўнае Вучылішча, Мінскую Духоўную Сэмінарыю і Кіеўскую Духоўную Акадэмію (1853). У 1962-1897 г.г. быў прафэсарам Кіеўскай Духоўнай Акадэміі, дасьледаваў творы і жыцьцё Кірылы Тураўскага („Творы Св. Кірыла Тураўскага з апісаньнем яго жыцьця” (1878). Памёр 11.01.1897 г. у Кіеве, дзе і пахаваны.
  • (34) – 13-15 ліпеня 1990 г. у Гарадку адбыўся І Фэстываль Музыкі Маладой Беларусі сарганізаваны Беларускім Аб’яднаньнем Студэнтаў ды Гмінным Асяродкам Культуры ў Гарадку. Выступалі між іншым Сяржук Сокалаў-Воюш, гурты „Уліс”, „Мроя”.
  • (34) – у начы  з 12 на 13 ліпеня 1990 г. была падпалена ды згарэла царква Праабражэньня Гасподняга на Сьв. Гары Грабарцы.

Новы нумар / Novy numer

Папярэднія нумары

Усе правы абаронены; 2024 Czasopis