Pa prostu / Па-просту

  • Płacz zwanoŭ

    21. Samaabarona i śmierć Żyda Berszki (2)

    Savieckaje vojsko i pahraniczniki spaczatku ŭsich ludziej z hetych troch viosak vyvieźli za Śvisłacz na zborny punkt u Nieparożnicach. Zahadali im usio z saboju zabrać, szto tolko mahli ŭziać na furmanku. Pośle saviety mieli ich parassyłać dalej u Biełaruś. Raptam pryjszoŭ zahad, szto kali chto…ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Po pudlaśki / По-пудляські

  • Kinoman

    8. Kuneć sielanki

    Nocami z pod ramion krzyżów na rozdrogach sypie się gwiazd błękitne próchno chmurki siedzą przed progiem w murawie to kule białego puchu dmuchawiec Księżyc idzie srebrne chusty prać świerszczyki świergocą w stogach czegóż się bać (Józef Czechowicz, „Na wsi”, 1927) Jak mniê diś dumajetsie, dekada… ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

RSS і Facebook

Zapiski

Dni i myśli

Krótki dialog Tola Sza i Tamary BeJot o duszy

BeJot: Pomodlimy się? Zmówisz naszą wieczernię i dwanaście razy Hospodi pomiłuj?

W ruce Twoji, Hospodi Iisusie Chrystie, Boże moj, predaju duch moj, ty że mia błogosławi, ty mia pomiłuj i żywot wiecznyj daruj mi. Amin.

A jeszcze ja ci przeczytam moją krótką sztukę pt. „Decyzja”:

Oddam moją wolność za nieśmiertelność

Tolo: Co ty mówisz?

BeJot: Właśnie to, co mówię: Oddam moją wolność za nieśmiertelność.

Nie wiem, do kogo mówię. Na pewno nie do człowieka – człowiekowi wolności nie oddam, no i człowiek nie da mi nieśmiertelności. Mityczny szatan też nie rozdaje nieśmiertelności.  Mityczny Chrystus obiecuje ją każdemu, kto uwierzy w Zmartwychwstanie.

Weźmy temat inaczej: ni ja  wiazu  duszu, ali dusza minie wiazie. Cełuju, z psichikaju, z ciełam. A jak ni chwacić cieła, bo pastareja i stania nikudysznaje, ta dusza sama dalej pawiaziecca. Ech. To samo, co wrzasnąć: mega srega łał. Bywaj na zasiody ziamla, jakuju baczać i baczyli maje woczy. Bywaj na zasiody maja prastaja biełaruskaść. Heta mahu kazać, bo heta prada.

Nijak ni zrazumieju, jak możno naradzić Słowo? Twoje czrewo byst’ prostranniejsze niebies… Jak? Zrazumieju, jeśli naradziła jaho niewiesta nieniewiestnaja – jak spiawajam u naszych chramach. Ali heta znaczyć, szto Błag i Czełowiekolubiec, czrewo, naradzić Słowo, niewiesta nieniewiestanaja – usio heta należyć da mifałohji. Ci mify nam patrebny? Jeśli darosłamu patrebny, ta patrebny. Możno z mifa mieć kulbaku dla duszy. Tolki heta? Sokratesa skazano na śmierć, ponieważ nie chciał wierzyć w państwowych bogów, a głosił, że zwraca się do jestestwa, o którym nic nie wie. Jednak do jestestwa. Czuł to coś jako żywe. I nie miał na to żadnej nazwy, żadnego imienia. I nie chciał tego definiować. Tak samo czuję i tak samo wiem, że nic nie wiem. I nie chcę na ten temat definicji ani państwowych haseł. I nie jest to żadna wina. To się nazywa wolność. I te słowa czynią nieśmiertelnym greckiego Sokratesa. Gdyby państwowi bogowie zapewniali nieśmiertelność, to by z wolności zrezygnował każdy. Z jakiej wolności? Doczesnej? No tak.

Kab mnie chtoś zaśpiawa pa-biełarusku kaladku, jak  dziaciństwie tato:

Cichaja nocz, świataja nocz,

sio śpić, śnić dano,

tolki maci świataja sciaż

cicho  jaślach lulaja dzicia,

śpi, synoczak mały…

Ali i taty dano nima, i maho dziaciństwa. A dusza sama tuju kaladku piaje. Zasza  styczniu!!!  I nima tak, szto prawasłanyja ni adroźniwajuć julianskaho kalandara ad hreharjańskaho i pamylajacca jim ruski stary styl z jich kalendarom!!! Nadajeło pra heta hawaryć!!! I tak internetowyja agienty robiać hano z haławy i biaruć kalandar jak rusyfikacju, i   bjuć majo prawasłaje za kalandar!!! Ja raz  chryszczana i ni dam sabie palityczno ukrajinizirawać kalandara!!! Durnieńkija ahienty. Sama budu sabie czytać liturhju  styczniu, jak mnie ahienty pamianiajuć majo świato na „lepszaje”. Za heta, za kalandar i za maju łasnuju liturhju Boh ni pahniewajacca.

Rys. TBJ
Rys. TBJ

Staraja kaszarka. Ja maleńka. A na jołcy harać pradziwyja świeczki i dusza jich pradziwo baczyć. I zaraz jołka upadzie i zaharycca, bo tato nichoczuczy datknu jaje skrypkaju. A heta było  staroj kaszarcy, jaszcze carskaj, pra jakuju pamiaju tolki ja. Ci maja pamiać heta tolki dusza? Dusza maja i niczyja bolsz. Lacić, kudy zachocza, ali tudy, dzie że bywała. A napierad moża? Czasam sztoś pradbaczyć, ali ni dalej, czym da śmierci. Tolki tam, dzie tykajuć hadziny.

To mamy duszę, czy nie? Po łacinie: anima. Po grecku: psiche. Według Sokratesa jest to ludzkie Ja. Z pewnością jest ludzkie Ja i psiche, i anima. Przecież nie zaprzeczymy, że nie ma ludzkiego Ja. Chyba że to bardzo upośledzony człowiek, ale też ma jakieś Ja, przynajmniej resztki. Jeśli nie ma mózgu, to nie ma Ja tej osoby.

Tolo: Na pewno jest ludzkie Ja, i psychika.

BeJot: Skoro jest, to jest. Ja tożsame z psychiką.

Tolo: Co tu udowodniać? Jednakże Ja to proces, Ja – to się zmienia. Nie jest tak, że człowiek nabył jednego poglądu i ma go na całe swoje życie. Nieruchome Ja nie istnieje. Nawet narodowość człowiek sobie zmienia.

BeJot: Ja-psiche-dusza to więcej, niż nabycie jednego poglądu. Ja maju biełaruskuju duszu. I ni zasza jaje mieła. Moża tatarskuju? Ni wiedaju, jakoj bolsz. Baćko tatarski, ali tatary liczyli sibie palakami. U nas hawaryli, szto u czaławieka albo czystaja dusza, abo czornaja i bandyckaja. Byli i zładziejskija duszy. Pra sibie chibo nichto ni dumaje, szto u jaho złaja dusza. Złyja duszy mianiajucca, mohuć zrabicca dobrymi, i naadwarot.

Tolo: A miałaś zacząć od Davida Hanry’ego Thoreau.

BeJot: Thoreau wiąże się z moją duszą, w sensie – psychiką. Filozofowie zaczęli go określać mianem anarchoprymitywisty. Mnie się  ten termin nie podoba, bo Thoreau nie jest prymitywistą ani anarchistą, ani tymi dwoma w jednym. W miarę rozwoju naszej rozmowy muszę to słowo polubić. Co tam. Może jest całkiem fajne. Pierwszy raz takie słyszę.

Języki nam brzydną. Trzeba powiedzieć „mi się nie podoba”. Misię-srysię. Jeśli to początek zdania, to mówimy „mnie”, a nie „mi”!!! Jazyk zrabisa brydziorny! I dalej brydnia. Mi się nie robi – mnie się robi. Mi się na wymioty zbiera… Co za „mi-się”. Mnie się na wymioty zbiera.

Tolo: Jaki? Bry…

BeJot: Brydziorny. Stopień najwyższy od brydki. Hadki – hadziorny. Wielki – wielizarny. 

Tolo: Brydziorny! Co za straszne słowo.

BeJot: Normalne –  o brzydocie przecież. Oddaje istotę brzydoty. Z emocją obrzydzenia i drwiny, raczej z dowcipem. Właśnie. Kiedyś mieliśmy słowa, zawierające w swej formie obrzydzenie i drwinę czy tylko przyganę i wskazanie na cechę, no i dowcip. Spryciorny, chudziorny, kłuściorny, haładziorny, marudziorny, daścipiorny, hałasiorny, dażerny, szyraczerny, taściorny, bahaciorny. Jeśli ktoś utył ponad miarę, mówiliśmy: Sraku sabie razrabiu. O kobiecie, która utyła: Ali ty razrabiłasa. Chibo razbahacieła, bo tolki bahatym sraka tak razrablajacca. Dzisiaj trzeba marudzić  długo i nudno, bez odrobiny uczucia i bez obrazowego przedstawiania, za to z empatią i na emocjach, wyskakujących jak korki od szampana (emocje to nie uczucia, nie ma w nich myślenia, a uczucie wie, za co kogo kocha lub nienawidzi – umie nazwać swoje stany uczuciowe, zna o tym słowa, a emocje walą nieopanowanym słowami na oślep). Mam uczulenie już na słowo „empatia”. Jest nadużywane i stało się gotowcem. Nie wyobrażam sobie uczenia się empatii przez moich dziadków, rodziców, krewnych, wywożonych, wyganianych z domów, dręczonych w obozach zagłady, łagrach. Do kogo mieliby być empatyczni, do swoich oprawców? Do tych, co im domy popalili wraz z bliskimi, a tych żywcem upiekli? Oprawców było więcej niż przychylnych. Słowo „empatia” wtedy nie miało znaczenia, no i nie byłoby czasu na rozpatrywanie, co to takiego.

Razchlabieszczany. Takie śmieszne słowo mieliśmy. Dźwiery razchlabieszczany. I było sobie słowo: nichteczko. Nichteczko ni astasa, sie pawyjażdżali. W języku polskim mamy pokrewne słowo: nikogusieńko. Nie ma nikogusieńko. Wzmożone znaczenia. Każdziutki przyjdzie.  Każdziusieńki. Usieńkija pryduć. Bez takich słów języki stają się mdłe, bezbarwne. Nichteczko. W polskim można powiedzieć: nikteńko. Niktusieńko. Już tak nikt nie mówi. Od nichteczko nie ma formy – chteczko, ale możemy ją stworzyć dla żartu. Tworzenie słów to też praca duszy. Ale o czym mowa, skoro dziś wystarczy mega srega i łał. Dusza, niepracująca w języku, a rzucająca gotowcami, to już nie dusza. To pręt. Pręt jest tak skończony że nieprętem być nie może. Pręt to pręt i nic ponadto. Dusza to coś bardzo ponadto. Człowiek zawsze miał coś ponadto. Teraz nie mówi, nie rozmyśla, tylko krzyczy. Mega srega łał.

Tolo: Mnie się podobało słowo usłyszane na Biełsacie: adbrykasa. Można oczywiście powiedzieć: Podobało mi się… Przenieść tę cholerną „misię” w odpowiednie miejsce.

BeJot: Tak. „Mnie się podobało”. „Podobało mi się”. Język powinien kwitnąć różnorakimi formami, dobrze ustalonymi, nie kaleczącymi ucha. A nie „misić się” i „misić”. Mi się to. Mi się tamto. Co – misię? Misię na języku masz i masz?

W języku polski ocalało coś z tego „adbrykacca”. Rozbrykany. Ciałuszka brykaja. Kaliś brykali naszy cialaty. Radośnie biegać. Z wierzgnięciami. Źrebię kiedyś nam brykało. A gdzie jest książka o chodzeniu? Nie mogę znaleźć. I dzieci razbrykiwalisa.

Tolo: Fredérica Grosa? „Filozofia chodzenia”?

BeJot: No tak. Ta.

Tolo: Zaraz odszukam. O, masz.  Po co ci?

BeJot: Bo to on pisał o Davidzie Thoreau. Przejmująco.

Tolo: A tak. Thoreau.

BeJot: No więc Thoreau był zwolennikiem ruchu obywatelskiego nieposłuszeństwa w sytuacjach, kiedy władza jest przestępcza, na przykład ustanawia system niewolniczy i dzieli ludzi na nadludzi i podludzi. Był abolicjonistą. Uprawiał fleksiterianizm, czyli wegatarianizm, ale taki bez przesady – u przyjaciół zjadł mięso, rybę, co tam mu podali. My też żuliśmy ślimaki we Francji. Jakoś gładko wchodziły. W naszych wioskach mówiliśmy, że jedzenie lezie z powrotem aż z dupy, bo tam je dopchnęliśmy siłą woli i z grzeczności, będąc w gościach, że dławi, że się tego nie zje, abo szto jano raście  roci. Nu raście i ni lezia. A Thoreau sam zbudował chatę gdzieś w lasach concordzkich, żył w niej dwa lata i napisał książkę pt. „Walden”, późniejszą biblię Partii Pracy. Chata dla  niego, mała, ale ciepła, wygodna i piękna, to cała filozofia bycia, a nie tylko mała chata gdzieś tam. Postawienie chaty własnymi rękami, żeby w niej zamieszkać,  to akt filozoficzny. Zostawić sobie rzeczy konieczne i nic więcej. Mało? Mało, ale w sam raz, żeby żyć samym życiem, a nie wymysłami o życiu. Myśliciele nazywali go też transcendentalistą, a to akurat udane filozoficzne imię dla duszy. Dla mnie to cenna postać, bo bliska mojej psychice. 

Cdn

Tamara Bołdak-Janowska 

2 комментария к “Dni i myśli

  1. Stara ikona patrzy na świerk,
    Stojący obok,
    A świerk na ikonę,
    Nie mogą się sobie nadziwić,
    Tyle tu piękna,
    I ciepła z białego kaflowego pieca,
    Które rozchodzi się naturalnie,
    Gdy my idziemy w śnieżną i mroźną noc,
    A oni wtedy zapatrzeni w siebie,
    Siebie niewiadomi,
    Wciąż spiewają po kryjomu :
    – Cichaja nocz,
    Swiataja nocz,
    Usio spić, śnić dauno,
    Tolki Maci Swiataja uściaż
    Cicha u jaślach lulaje Dzicia –
    Śpi, Synoczak mały.
    Luli, luli, śpi.
    * * *
    Старая ікона глядзіць на елку,
    Стаяўшую побач,
    А елка на ікону,
    Яны не могуць наглядзецца адна на адну,
    Столькі тут красы,
    І цяпла ад белай кафлянай печы,
    Якое разыходзіцца натуральным шляхам,
    Калі мы ідзем у снежную і марозную ноч,
    А яны тады загледжаныя адна ў адну,
    Невядомыя адна адной,
    Усё яшчэ спяваюць таемна:
    – Ціхая ноч,
    Святая ноч,
    Усё спіць, спіць даўно,
    Толькі Маці Святая ўсцяж,
    Ціха ў яслях люляе Дзіця –
    Спі, Сыночак малы.
    Люлі, люлі, спі.

  2. BeJot: No więc Thoreau był zwolennikiem ruchu obywatelskiego nieposłuszeństwa w sytuacjach, kiedy władza jest przestępcza, na przykład ustanawia system niewolniczy i dzieli ludzi na nadludzi i podludzi.…..

    Bardzo to do mnie przemawia….

Пакінуць адказ

Ваш адрас электроннай пошты не будзе апублікаваны.

Календарыюм

Гадоў таму

  • ў красавіку

    980 – у 1044 г. пачаў княжаньне ў Полацку Усяслаў Брачыслававіч, званы Чарадзеем. Яго славутая дзейнасьць была апісана ў паэме „Слова аб паходзе Ігаравым”. 920 – у 1104 г. адбыўся вялікі паход кааліцыі князёў Кіеўскай Русі, арганізаваны Уладзімірам Манамахам на …ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Календарыюм / Kalendarium

Сёньня

  • (210) – 18.04.1814 г. у Лагойску нар. Яўстафій Тышкевіч, археоляг, гісторык і краязнавец. Закончыў Менскую гімназію (1831), заснаваў Віленскі музэй старажытнасьцяў і Віленскую археалягічную камісію, вывучаў курганы, гарадзішчы і
  • (121) – 18.04.1903 г. у Пабокавічах каля Бабруйска нар. Платон Галавач, пісьменьнік. Друкаваўся з 1921 г., аўтар зборнікаў „Дробязі жыцьця” (1927), „Хочацца жыць” (1930), „Апавяданьні” (1934). Расстраляны 29.10.1937 г., праўдападобна ў Курапатах.
  • (103) – 18.04.1921 г. афіцыйнае адкрыцьцё ў Менску Беларускага Дзяржаўнага Унівэрсытэту.
  • (58) – 18.04.1966 г. памёр у Кліўлендзе (ЗША) беларускі нацыянальны дзеяч Станіслаў Грынкевіч (народжаны 23.02.1913 г. у Новым Двары на Дуброўшчыне).

Новы нумар / Novy numer

Папярэднія нумары

Усе правы абаронены; 2024 Czasopis