Pa prostu / Па-просту

  • Płacz zwanoŭ

    10. Abława na kamunistaŭ (3)

    Abławu ŭ Harkawiczach Niemcy zarhanizawali ŭ nacze. Akrużyli wiosku i ludziej zahnali ŭ szkołu. Śpiarsza zrabili pieratrus-rewizju ŭ 27-mi chatach. Chadzili z sołtysam, jaki wioŭ ich na padworki i kazaŭ, chto tam żywie...ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Po pudlaśki / По-пудляські

  • OMELAN

    Sud’ba czołowi͡͡ecza slipaja. Dyt’iatko jak rodytsia, to uże w den’ roduw w niebianskuj tietradi sud’bu jomu zapysujut. Tropinku żytia aż do smerti. I dorożka taja nawet’ jak pokruczona, powychrowana, to niezminna...ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

RSS і Facebook

Uspaminy muzykanta

U kancy kastryčnika na Biełastoččynie prajszoŭ fiestyval „Bardaŭskaja vosień” (šyrej budzie pra heta ŭ nastupnym numary). Adzin z kancertaŭ adbyŭsia ŭ domu kultury ŭ Haradku, dzie vystupiŭ miž inšym viadomy tutejšy lehiendarny muzykant Jan Karpovič. Voś jaho niezvyčajny ŭspamin z siamidziesiatych hadoŭ minułaha stahoddzia.

Viasielle Hienika

Asabovy samachod marki Sirena, jak tady nazyvali „karaleva šos”, chutka imčaŭsia ŭ napramku Niazbudki i dalej na Juškaŭ Hrud i Naraŭku.

Spadar Zyhmunt, aficer-pahraničnik, spraŭna abminaŭ jamy dy kałdobiny, uvažliva jechaŭ, kab biez prablemaŭ davieźci muzyčny kalektyŭ „Haradčanie” i hukavuju aparaturu ŭ Huščevinu. Heta była rodnaja vioska našaha hieroja i siabra Hienika, raspałožanaja na ŭskrainie Biełaviežskaj puščy. Jechali my z zadačaj syhrać na kavalerskim viečary i viasielli našaha znakamitaha kalehi. Z našaha boku heta byŭ muzyčny padarunak. Hienik u hety čas u našym Haradku byŭ vialikaj „šyškaj”, jak kazali tutejšyja, „pryviezieny ŭ tečcy”. Zakvataravaŭsia jon u bloku šviejnaj fabryki „Karo”, u jakoj u tym časie pracavała amal 500 žančyn z usiaje Biełastoččyny i Polščy.

Mnohija našy chłopcy, pažanilisia časta z pryčyny ciažarnaści dziaŭčat, jakija pryjechali ŭ Haradok za pracaj.

Haradok razrastaŭsia, budavalisia ŭ tym časie dva rajony – „Manhatan” na zachad i „Piaski” na ŭschod. Pieršyja jaho kroki, jak sam maŭlaŭ, byli ŭ Haradocki Dom Kultury, dzie była biblijateka, kaviarnia i zbor moładzi. Adbyvalisia tancavalnyja zabavy, pačynalisia dyskateki, pracavali amatarskija kalektyvy – u hetym „viry” moładź chutka viazałasia ŭ pary.

Ihrajučy na viasielli ŭ Lovika, na jakim byŭ naš Hienik, u razhary viesiałości pry bahatym zastolli jamu „wpadła w oko” čarniavaja pryhažunia, maja dobraja siabroŭka, z jakoj ja jaho paznajomiŭ u čas zabavy.

Jany chutka pasiabravali, sustrakalisia, i peŭna ŭ siabie zakachalisia, bo nieŭzabavie zaručylisia i zaprasili nas ihrać na viasiełli. U našym narodzie muzykantaŭ šanavali, jak kaža siabra prafiesar Lonik Tarasevič, jaki ŭ tym časie ihraŭ sa mnoj na bubnach. Muzykant byŭ nośbitam tradycyi i muzyčnaha bahaćcia narodu i asiaroddzia. Kavalerski viečar, razvitannie z volnym stanam i ŭvachod u darosłaje žyccio – heta nahoda kab sustrecca i vypić z kalehami, z jakimi prachodzili školnyja i kavalerskija hady.

Jan Karpovič. Zaŭsiody z gitaraj Fota Miry Łukšy
Jan Karpovič. Zaŭsiody z gitaraj
Fota Miry Łukšy

My, kalektyŭ „Haradčanie” ŭ składzie: Jurka harmanist, Janka hitaryst, Kola arhanist i Lonik bubnač, paśla bahataj viačery, ustalavaŭšysia na placoŭcy ŭkviečanaj biarozkami i stužkami, „urezali” viasiołyja, biełaruskija, polskija, ukrainskija i ruskija pieśni i tancy.

Hulała ŭsia vioska i navakolle, baćka Hienika ŭ čas zabavy prynosiŭ nam pajeści i vypić. Pierapynku na viačeru muzykantam nie było.

Usie zachaplalisia našymi muzykaj i pieśniami, zabavu ciažka było zakončyć, usie prasili i kryčali «jašče! jašče! jašče adnu!..». Paśla zabavy prykleiłasia da nas niekalki viaskovych dziaŭčat, z jakimi my krychu paciskalisia na łaŭcy, pažartavali dy pašli spać u humno.

Ranicaj zniačeŭku pačuŭ ja znajomy hołas: «Chłopcy, ustavajcia! – treba papravicca, tak, tak, ad čaho zachvareŭ, tym i lačysia!». Heta haspadar nios butelku harełki, a Hienikava mama zakusku, naliŭšy nam pa dobraj čarcy, pažadali nam dobraha zdaroŭja i kab dobra my zajhrali na viasielli.

Užo pad abied my spakojna čakali, kali buduć schodzicca rodnyja i hości z boku maładoha, kab ich pryvitać viasielnym maršam.

Na panadvorku moładź upryhožvała furmanki biarozkami i kvietkami, a koniej stužkami i zvanočkami. Samy pieršy zjaviŭsia svat maršałak viasiella, dziadźka maładoha, jakoha haspadynia abviazała ručnikom, a haspadar uručyŭ kačałku – „sinonim ułady”.

Pry hetym my ŭračysta zajhrali pieśniu „Pryjšoŭ na viasielle naš svatok”. Pasla abiedu pačali schodzicca hości z miascovych Hrušak, Naraŭki i Biełastoka.

Abnimalisia, vitalisia, maršałak zaprašaŭ da stała na karotki pačastunak. Maładoha dahladała staršaja družba, kab jak najlepš vyhladaŭ. Tak i było – Hienik rosły, strojny, moh padabacca i pryvabić nie adnu dziaŭčynu. Kali ŭsie zjeli i vypili, maršałak zakamandavaŭ siadać na furmanki i jechać pa maładuju. Dla muzykantaŭ pavozka była asobnaja, zaraz za maładym i staršaj družbaj. Jak naličyŭ, było dvanaccać furaŭ. «Pa kaniam!» – kryknuŭ svat i śvisnuŭ puhaj pa pary hniedych, jakija rvanuli i panieślisia, a za imi ŭsie.

Z maršam i viasiołaj muzykaj, sa śmiechami i žartami, cieraz lasy i bałoty, dajechali da maładoj. Pryvitali radniu maładoj i adpravili maładych da šlubu ŭ traśscianickuju carkvu (tak uprasili baćki maładoj).

– Muzykanty dobra zajhrali, vialiki dziakuj! – kryknuŭ svat sa starany maładoj. – Muzykanciki, siadajcie za stoł, treba vypić za maładych, chaj im dobra viadziecca!

Svat naliŭ pa kilišku – zapachła cukroŭkaj, a naš najmałodšy muzykant krucić nosam: «Ciociu, moža, majacie manapaloŭku?» – «A de jaje ŭziać?» – adburknuła, a potym łaskava kaža: «Chłopci, berete, berete, vona z medom». I praŭda, da kanca viasiella było ŭsio z medom i medom. U hałavie jak by narmalna, a nie ŭstaiš – nohi jak z vaty.

Pierad samaj vioskaj, pryvitaŭšy maładych sa šlubu, pačaŭsia razhar viasiella. Małady daryŭ baćkoŭ maładoj, a maładaja baćkoŭ i radniu maładoha. Tostami z pažadanni mnohich let i sto hadoŭ nie było kanca. Muzyka zlivałasia z homanam haściej, jakija pry stałach vypivali, znajomilisia, hutaryli, chvalilisia kolki ŭ pasah dali, dzie chto pracuje i kolki zarablaje.

Kali ŭžo ŭsie dobra vypili i pajeli, pačałosia darennie maładych. Naš svat tut pakazaŭ svaje fokusy. Na kožnuju paru sumieŭ prydumać vieršyk ci prykazku, što razviesialała zastolle.

«Daru duhoju, kab nie biehaŭ za druhoju» – łupcavaŭ kačałkaj pa belkach, až parachno sypałasia, zaklikajučy: „Darujcie! Nie škadujcie! Na maładoje, na kałysku, na pialuški i radziužki!”

Na dobry viečar zajhrali my paśla dareńnia. Heta, možna skazać, byŭ naš ekzamien z repiertuaru. Byvała, zakazvali pieśni, jakich my jašče nie čuli, kryčali „hraj abo hrošy addavaj”. Ale najčaściej zakazvali takija, jakija my dobra vykonvali z miascovaha falkloru, polskija, biełaruskija i pieśni pryviezienyja z biežanstva.

Viasielnaja zabava adbyvałasia ŭ viaskovaj śviatlicy. Pačali my ad valčyka dla maładych „Na chvalach Dunaja”. Paśla ihrali my ŭsio, polki, tanha, kazačka, džajf. Vielmi papularnyja byli ŭ toj čas Laskoŭski, Pałomski, Čyrvonyja Hitary, Puhačova i hetak dalej. Na zabavie ludziej było šmat, aprača viasielnych haściej zbiehłasia ŭsia vioska – zabavy viasielnyja byli biez biletaŭ. Pry ścienach na łaŭkach siadzieli starejšyja žančyny, kab nalubavacca jak hulaje moładź, i kab acanić maładych jak razam vyhladajuć i ci maładoj zaranioŭ nie vyras žyvot. Zajhraŭšy na „dobry dzień”, u paniadziełak, paśla abiedu, małady z maładoj i haśsciami jechali haściavać i viesialicca da maładoha. Svaty i starejšaja družba viezli prydanaje, pasah, i ŭsio, što zdaryli hości.

Pierad samaj vioskaj maładoha adnaviaskoŭcy zrabili „bramu”. Maładyja, pryniaŭšy pažadanni mnohich let, dali haściniec – viadoma, była heta harełka i kaŭbasa. U maładoha viasielle było ŭžo ŭ vialikim zapoi, mnohich trymała jašče ŭčarašniaje. Zabava była znoŭ na placoŭcy, paśla jakoj usie, pamučanyja, palahali spać u humnie.

Nam ciažka było zasnuć. Čuvać było niejkija stohny, cmokanni i rohat. Ranicaj usich mocna rezała pa cukroŭcy z medom. Lečylisia tym samym što pili, a chto padpiŭkam. Kali mužčyny vyjšli na panadvorak, kab zakuryć, naš Jurka-muzykant niastomna ihraŭ svaje lubimyja kavałki, łancuh rvaŭ zły vielizarny sabaka. Chtości z ich skazaŭ: «Chto da jaho padydzie, staŭlu litar harełki! Davajcie zasporym!». Naš Jurka tolki hetaha čakaŭ. Pieraklučyŭšy rehistr harmonii na najvyšejšyja tony, ihrajučy sa śvistam i piskam, pamału išoŭ u napramku złosnaha sabaki, jaki śpiarša pačaŭ skavytać i skuholić, až urešcie ŭbiŭsia ŭ budku, z jakoj niemahčyma było jaho dastać. Jurka, padyšoŭšy, nakryŭ jaho budkaj i tak zarabiŭ litroŭku.

Ranicaj u aŭtorak užo aŭtobusam viartalisia my ŭ Haradok. Kupiŭšy bilety, usielisia na zadnich siadzienniach. Naš Jurka z harmonikam nie razłučaŭsia, jamu ŭžo skura zlezła z levaj ruki ad paska. Usieŭšysia spieradu, ihraŭ svaje najlepšyja piesni. Navat kiroŭca jaho pachvaliŭ: „Panie, jak pan gra, to maszyna lepiej ciągnie!”. Zachodzili ŭ aŭtobus ludzi, a Jurka ihrać nie pierastavaŭ. Nie dajazdžajučy da Michałova: „Stop, bilety do kontroli”. Kantralor pa čarzie praviaraje bilety, a tut raptam: „Szanowna pani, a czemu nie ma biletu?!” – „Oj, panoczku, – pakazała na Jurku, – jak jon zajhraŭ, to ja zabyłasia pra ŭvieś śviet, a vy mianie pra bilet pytajacie?!» Aŭtobus skručvaŭsia ad śmiechu „I kto tu winien – muzykant”. Našto ihraŭ i žančynu začaravaŭ, što pra ŭsio zabyłasia.

Praz tydzień ihrali my na padviasiołku i viarnulisia z instrumientami.

Potym jašče my niekalki raz ihrali ŭ siamji Hienika z vialikim pośpiecham.

Jan Karpovič

Календарыюм

Гадоў таму

  • ў сьнежні

    1160 – 862 год. Першыя летапісныя зьвесткі пра Смаленск як адзін з гарадоў крывічоў, продкаў беларусаў. 785 – 1237 год. Разгром войскамі князя Данілы Раманавіча крыжацкіх рыцараў пад Драгічынам на Бугу. 660 – У 1362 годзе войскі Старабеларускай Дзяржавы (Вялікага …ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Новы нумар / Novy numer

Папярэднія нумары

Copyright © 2022 Czasopis