Pa prostu / Па-просту

  • Płacz zwanoŭ

    21. Samaabarona i śmierć Żyda Berszki (2)

    Savieckaje vojsko i pahraniczniki spaczatku ŭsich ludziej z hetych troch viosak vyvieźli za Śvisłacz na zborny punkt u Nieparożnicach. Zahadali im usio z saboju zabrać, szto tolko mahli ŭziać na furmanku. Pośle saviety mieli ich parassyłać dalej u Biełaruś. Raptam pryjszoŭ zahad, szto kali chto…ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Po pudlaśki / По-пудляські

  • Kinoman

    8. Kuneć sielanki

    Nocami z pod ramion krzyżów na rozdrogach sypie się gwiazd błękitne próchno chmurki siedzą przed progiem w murawie to kule białego puchu dmuchawiec Księżyc idzie srebrne chusty prać świerszczyki świergocą w stogach czegóż się bać (Józef Czechowicz, „Na wsi”, 1927) Jak mniê diś dumajetsie, dekada… ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

RSS і Facebook

Sołowki – wyspa tortur i śmierci

(Wspomnienia z katorgi sowieckiej)

Wikipedia
Wikipedia

Społeczeństwo polskie przyglądając się z dala wielkiej tragedii narodów Rosji jeżeli i ciekawi się sprawami Wschodu – to o tyle tylko o ile bezpośrednio zahaczają one o interesy polskie. Niektórzy ze wstrętem odwracają się od dzikiej wiwisekcji dokonywanej na narodach Rosji, słusznie obawiając się przeniesienia zarazy komunistycznej do Polski.

Piekielne tortury w katordze i terror wewnątrz kraju – oto system rządów komunistycznych, a umysł ludzki nie może ogarnąć tych znęcań, które stosowane tam są przy „wielkiej budowie fundamentów socjalizmu”, obraz których przedstawiają Sołowki.

Pomijając znaczną liczbę katowanych w katordze Polaków i pokaźną ilość mogił polskich na Sołowkach, kto naprawdę chce zrozumieć życie w Rosji, powinien poznac zycie Sołowek, gdyż są one odzwierciedleniem całej Rosji – miniaturą komuny z tą tylko różnicą, że nie krępują się tam żadnymi względami w wyborze środków do osiągnięcia zamierzonego celu.

Kulturalne narody mają małe pojęcie o systemie rządów komunistycznych, a żadne prawie o miejscu masowego niszczenia nie tylko aktywnych wrogów proletariatu, ile mających inny pogląd na rzeczy od ogólnie przyjętego obecnie w Rosji.

Żeby zrozumieć Sołowki, trzeba na ogół zrozumieć bezwzględną politykę bolszewików, a słowa Tytusa Liwjusza „nulla res sacra, nulla religia, nullum metus Deus” („żadnych rzeczy świętych, żadnej religii, żadnej bojaźni Bożej”) „jak w dosłownym tak i przenośnym znaczeniu mają być całkowicie zastosowane do bolszewików.

Nie pełnią Sołowki funkcji katorgi, nie pełnią też, jak przyjęto rozumieć, funkcji instytucji wymiaru zemsty socjalnej – lecz pełnią funkcję narzędzia niepożądanych dla bolszewików osób, które bez hałasu, bez tracenia kuli, wśród najstraszniejszych tortur fizycznych i znęcań moralnych mają powolnie same umierać.

Żeby zrozumieć życie w Sołowkach, trzeba przede wszystkim zrozumieć perfidię bolszewików, którzy zsyłając setki tysięcy niewinnych włościan jednocześnie wysyłają ekspedycje „Krasina” na ratunek kilku zasadniczo znienawidzonym oficerom Nobil’ego. Tym humanitarnym postępkiem wobec oficerów faszystów starają się odwrócić oczy świata od strasznych zbrodni popełnianych wewnątrz własnego kraju.

Tortury są znane narodom Zachodu, lecz to, co się dzieje dziś w jednej z najstraszniejszych jaskiń sowieckich, przechodzi wszelkie ludzkie pojęcia. Tam kara stosowana jest wszechstronnie i obliczana na dłuższy przeciąg czasu. Najpierw napastwić się nad duszą, a później stopniowo, powoli, bez hałasu zabić ciało – oto ich dewiza. By jednka jęk katowanych ofiar nie rozlegał się zbyt głośno, bolszewicy wybrali specjalne miejsce – były klasztor na dalekiej północy, szydząc tam z najświętszych uczuć religijnych i chowając swe zbrodnie przed narodami świata.

Oddając na sąd ludzkości straszną prawdę o strasznym życiu katorgi sołowieckiej, spełniam tylko dług moralny, zaciągnięty wobec moich katowanych współtowarzyszy, rozstrzelanych i zmarłych podczas ciężkich prac, na trupach których poprzysiągłem opowiedzieć o ich straszliwym życiu i okropnej śmierci.

Kto w oddali usłyszy stękania katowanych więźniów, kto ciepło ubrany zrozumie męki marznących w lasach północy, kto syty wyczuje skargę gwałconych matek, hańbą własnego ciała karmiących płaczące z głodu dzieci, kto zrozumie powolną śmierć z wycieńczenia przebywających ponad termin więźniów, kto pozna krzyżową drogę duchowieństwa na Sołowkach?

Budując piekielne podwaliny komunizmu, cześć zastąpili rozpustą, honor – podłością, dobroć – znęcaniem, wstyd – błazeństwem.

Zaledwie nielicznym jednostkom udało się wyrwać z piekła Sołowek i emigrowac za granicę, a wszyscy oni jednogłośnie nazywają Sołowki wyspą tortur i śmierci. Nie mając innych słów do określenia przeżytych i widzianych męczarni – pozostawiam przy swym opowiadaniu tę przymocowaną już do Sołowek nazwę.

 

Ucieczka do Sowietów

Jako student Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie po dwóch latach studiów opuściłem Polskę, udając się najpierw do Czechosłowacji, a stamtąd do Rosji.

Dwie były przyczyny, dla których opuściłem Polskę. Jedna natury osobistej, druga  z powodu niezaspokojenia moich uczuć patriotycznych jako Białorusina.

Widziałem w życiu białoruskim w Polsce tylko ujemne strony, gdy tymczasem poza kordonem tworzyły się początki państwowości białoruskiej i wschodziła nadzieja odzyskania niezależnego bytu. Na nią to jak na lep rzuciła się ze wszystkich stron inteligencja białoruska z zamiarem wzmocnienia narodowych prądów na Białorusi. Krótkie jednak było złudzenie i smutna rzeczywistość rychło rozwiała złote miraże.

Granicę sowiecką przekroczyłem nielegalnie w czerwcu 1924 r.

Nie byłem przychylnie usposobiony do bolszewików nawet wtedy, gdy szedłem do Rosji. Toteż gdy po przekroczeniu granicy ujrzałem dwóch krasnoarmiejców, ścisnęło mi się serce i jakiś wstręt poczułem do tych zbójów, którzy w 1918 r. mieli ręce po łokcie zawalone krwią niewinnych ofiar. Ukryłem się więc za krzakiem w błocie, jakby instynktownie chcąc oddalić chwile spotkania z nimi. Gdy tak siedziałem jak zając ukryty, nagle nadjechał konny patrol z czerwonymi gwiazdami na spiczastych czapkach, na widok których ogarnęło mnie dziwnie przykre uczucie. Przylgnąłem jeszcze bardziej do krzaków i z zapartym oddechem zacząłem śledzić ich ruchy. Na szczęście nie zauważyli i po ich oddaleniu się mogłem spokojnie ruszyć w dalszą drogę. Wiedziałem wprawdzie, że będę aresztowany, lecz nie chciałem, by aresztowano mnie przy granicy. Chciałem dotrzeć do Mińska, gdzie miałem znajomych, którzy by ułatwili mnie pobyt. Nie dotarłem jednak niepostrzeżony do celu, bo juz w Cimkowiczach zostałem zatrzymany i nie przypuszczałem, że zatrzymują mnie aż na siedem lat i że od tego czasu rozpocznę okropna drogę życia. Rozpoczęło się od tego, że po upływie trzech dni byłem więźniem mińskiego G. P. P. Przy byłej ulicy Zacharzewskiej (obecnie Sowieckiej) stoi dom , w którym tyle, tyle przelano łez i krwi. To mińskie G. P. U.

Jak wielką tragedię przeżywa naród białoruski, dławiony straszną pięścią partii komunistycznej, niech świadczą dzikie tajgi Sybiru i Sołowek, lasy i kopalnie Uralu i Azji Środkowej, lochy strasznych więzień G. P. U.

Wszystko co było pięknego i szlachetnego w narodzie białoruskim zostało doszczętnie zniszczone, a dzieci pozbawione nawet krzyży mogilnych – uściełają trupami drogę od kordonu granicznego aż po dzikie stepy północy. Niech nikt nie sądzi, że opłakuje kułaków, bowiem ci, których widziałem w tundrze archangielskiej oraz w błotach i lasach wołogodzkich, nie są żadnymi „kułakami” tylko uczciwymi gospodarzami, a byli tak biedni, że chodzili w łapciach. Zaliczeni zaś zostali do kułaków tylko dlatego, że nie chcieli oddać swego małego, własnym mozołem zapracowanego, mienia na ołtarz bolszewickiej kolektywizacji – nie chcieli być sowieckimi parobkami. Cdn

Franciszek Pietkiewicz

„Kurjer Wileński”, nr 297 (2239), 24 grudnia 1931 r.

Пакінуць адказ

Ваш адрас электроннай пошты не будзе апублікаваны.

Календарыюм

Гадоў таму

  • ў красавіку

    980 – у 1044 г. пачаў княжаньне ў Полацку Усяслаў Брачыслававіч, званы Чарадзеем. Яго славутая дзейнасьць была апісана ў паэме „Слова аб паходзе Ігаравым”. 920 – у 1104 г. адбыўся вялікі паход кааліцыі князёў Кіеўскай Русі, арганізаваны Уладзімірам Манамахам на …ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Календарыюм / Kalendarium

Сёньня

  • (210) – 18.04.1814 г. у Лагойску нар. Яўстафій Тышкевіч, археоляг, гісторык і краязнавец. Закончыў Менскую гімназію (1831), заснаваў Віленскі музэй старажытнасьцяў і Віленскую археалягічную камісію, вывучаў курганы, гарадзішчы і
  • (121) – 18.04.1903 г. у Пабокавічах каля Бабруйска нар. Платон Галавач, пісьменьнік. Друкаваўся з 1921 г., аўтар зборнікаў „Дробязі жыцьця” (1927), „Хочацца жыць” (1930), „Апавяданьні” (1934). Расстраляны 29.10.1937 г., праўдападобна ў Курапатах.
  • (103) – 18.04.1921 г. афіцыйнае адкрыцьцё ў Менску Беларускага Дзяржаўнага Унівэрсытэту.
  • (58) – 18.04.1966 г. памёр у Кліўлендзе (ЗША) беларускі нацыянальны дзеяч Станіслаў Грынкевіч (народжаны 23.02.1913 г. у Новым Двары на Дуброўшчыне).

Новы нумар / Novy numer

Папярэднія нумары

Усе правы абаронены; 2024 Czasopis