Pa prostu / Па-просту

  • Płacz zwanoŭ

    10. Abława na kamunistaŭ (3)

    Abławu ŭ Harkawiczach Niemcy zarhanizawali ŭ nacze. Akrużyli wiosku i ludziej zahnali ŭ szkołu. Śpiarsza zrabili pieratrus-rewizju ŭ 27-mi chatach. Chadzili z sołtysam, jaki wioŭ ich na padworki i kazaŭ, chto tam żywie...ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Po pudlaśki / По-пудляські

  • OMELAN

    Sud’ba czołowi͡͡ecza slipaja. Dyt’iatko jak rodytsia, to uże w den’ roduw w niebianskuj tietradi sud’bu jomu zapysujut. Tropinku żytia aż do smerti. I dorożka taja nawet’ jak pokruczona, powychrowana, to niezminna...ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

RSS і Facebook

Niewyjaśniona tragedia sprzed lat

Czy to szeptuchy zabiły batiuszkę?

W Hajnówce w pogrzebie 38-letniego wikariusza tutejszego soboru Świętej Trójcy uczestniczyło kilkudziesięciu duchownych i setki wiernych Fot. Arkadiusz Panasiuk
W Hajnówce w pogrzebie 38-letniego wikariusza tutejszego soboru Świętej Trójcy uczestniczyło kilkudziesięciu duchownych i setki wiernych
Fot. o. Marek Maciuka

2 maja 2009 roku przed dwudziestą pierwszą batiuszka Tomasz Lewczuk, wikary Soboru Świętej Trójcy w Hajnówce wraca bielską trasą do domu z chrzcin u kolegi, również kapłana. Towarzyszą mu matuszka i dwójka małoletnich dzieci. Na skrzyżowaniu szosy i polnej drogi stoi muszla klozetowa. Lewczuk zauważa ją w ostatniej chwili i gwałtownym skrętem w lewo próbuje ominąć przeszkodę. Bez powodzenia. Traci panowanie nad kierownicą, zjeżdża na prawe pobocze i uderza w przydrożne drzewo.

Karetka, która przybywa na miejsce kilka minut potem reanimuje nieprzytomnego kierowcę. Żona i dzieci wychodzą z wypadku bez szwanku. Niestety, 9 maja kapłan umiera w białostockim szpitalu, nie odzyskawszy przytomności. Policja na zlecenie hajnowskiej prokuratury rozpoczyna śledztwo. Jednym z pierwszych zakładanych przez nią wariantów są powszechne w naszych okolicach praktyki magiczne.

Rzucały urok na brata

Na komendę policji w Hajnówce, zaraz po wypadku, zgłasza się Stefan K. Zeznaje, że jest właścicielem sanitariatu. Muszla miałaby zniknąć z posesji w Istoku, która jest wspólnym dziedzictwem po zmarłych rodzicach Stefana i jego dwóch sióstr – Eugenii N. z Jagodnik i Anny W. z Białegostoku.

Jak opowiada coraz bardziej zdumionym policjantom, jest pewny, iż sedes na skrzyżowanie przyniosły jego siostry. Motyw jest prosty: w ten sposób chciały rzucić na niego zły urok, bo od lat między rodzeństwem nie ma zgody, kto miałby zostać jedynym właścicielem ojcowizny.

– Skąd wzięły taki pomysł? – dopytują się funkcjonariusze. – Poszły do szeptuchy, a ta im powiedziała, jak mi zaszkodzić – twierdzi z przekonaniem Stefan K. – Po prostu stawiając go na rozstaju dróg i plując przez ramię.

Policjantom nie pozostaje nic innego, jak zasięgnąć języka o nazwisko kobiety trudniącej się w najbliższej okolicy tego typu działalnością i przepytać ją na okoliczność tragicznego zdarzenia.

Szeptucha i wariograf

Hanna B. z Rutki była przerażona, kiedy zawitali do niej policjanci. Trudno było cokolwiek z niej wydusić. Nieustannie, na przemian a to zarzekała się, że z sedesem nie ma nic wspólnego, a to żegnała się znakiem krzyża. Za to mąż kobiety nie przejawiał najmniejszych skłonności religijnych i nie miał żadnej czci dla państwowego munduru. W obelżywych słowach kazał im nawet opuścić chatę.

Policjanci nie przestraszyli się męża, poprosili tylko, żeby się uspokoił, a Hannie zasugerowali dla świętego spokoju badanie na wariografie. Takie badanie objęło –  na własną prośbę – obie siostry Stefana K. Efekt? Żadna z kobiet – według urządzenia – nie kłamała. Śledztwo postanowiono przenieść do Prokuratury Okręgowej w Białymstoku. Czynności w sprawie nadal wykonywali policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Hajnówce, ale do pomocy oddelegowano też funkcjonariuszy z komendy wojewódzkiej.

Robocza rękawica

Po przesłuchaniu dziesiątek osób, sprawdzeniu wszelkich, nawet najbardziej absurdalnych tropów uwagę śledczych zwrócił fakt, iż telefony sióstr logowały się w okolicznych BTS-ach dokładnie w dniu i w czasie, kiedy doszło do wypadku. Jak udało się ustalić, zeznania siostry właściciela sedesu Anny W. i jej męża kompletnie rozminęły się z tym, czego dowodziły ich billingi. To były tylko mocne poszlaki, ale żaden twardy dowód.

Mało tego, w muszli była robocza rękawica, na której znaleziono krew. Być może, ktoś się zranił przenosząc uszkodzony sanitariat z miejsca na miejsce? Mąż Anny W. nie zgodził się na pobranie krwi. Prokuratorzy nie zdecydowali się na skierowanie sprawy do sądu. Nie byli pewni wyniku procesu poszlakowego? Śledztwo po prawie dwóch latach umorzono.

„Wsadziłbym obie do aresztu”

Sprawę w prokuraturze okręgowej prowadziła prokurator Iwona Kruszewska, ówczesny naczelnik wydziału śledczego, obecny szef podlaskiego wydziału ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej w Białymstoku. I to ona zdecydowała o umorzeniu sprawy.

Policjant zaangażowany w śledztwo powiedział mi wtedy, że wsadziłby obie siostry do aresztu, „zmiękłyby i zaczęły gadać. Prokuratorzy to zawalili”. Prokurator na to, że to „policja słabo zbierała dowody”.

„To nie młodzież”

W sprawie badano jeszcze jeden ważny wątek. Mieszkanka Hajnówki, wracając tą samą trasą z Bielska Podlaskiego, dostrzegła z okna samochodu sedes porzucony w rowie. Było to właśnie 2 maja 2009, tylko kilka godzin przed wypadkiem. Nie wiadomo oczywiście, kto go tam wyrzucił, i czy był to ten sam przedmiot.

Można było jednak założyć z graniczącym z pewnością prawdopodobieństwem, że mamy do czynienia z tym właśnie, a nie innym sanitariatem. Policjanci postawili więc tezę, iż sedes znalazł się na środku drogi z powodu głupiego żartu miejscowej młodzieży. Mogła to zrobić w drodze na jedną z wiejskich zabaw, mieliśmy bowiem wtedy do czynienia z przedłużonym weekendem. Okazało się jednak, że żadnych potańcówek w okolicy w tym czasie nie było.

„To młodzież”

Wątek młodzieży upadł więc śmiercią naturalną, aczkolwiek do dziś, po kilkunastu latach od tej tragedii, ta wersja jest jednak możliwa. Małolaty nadal piją, ćpają i prawie każdy ma prawo jazdy.

– Wyobraźni nigdy im nie brakowało – ironizują hajnowscy policjanci. – Póki któryś z tych dorosłych już ptaszków, a mamy ich tu kilku, nie powie, jak mogło być, nie ze skruchy oczywiście, ale żeby przy innej okazji ratować swoje cztery litery, będziemy ciągle poruszać się w sferze domysłów.

– Ale wątku „zlecenie od szeptuchy” nie można przecież wykluczyć?

– Tylko, że nas nie interesują czary-mary, tylko ręce, które spowodowały zagrożenie w ruchu drogowym i w rezultacie śmierć człowieka i tragedię jego rodziny.

Arkadiusz Panasiuk

Календарыюм

Гадоў таму

  • ў сьнежні

    1160 – 862 год. Першыя летапісныя зьвесткі пра Смаленск як адзін з гарадоў крывічоў, продкаў беларусаў. 785 – 1237 год. Разгром войскамі князя Данілы Раманавіча крыжацкіх рыцараў пад Драгічынам на Бугу. 660 – У 1362 годзе войскі Старабеларускай Дзяржавы (Вялікага …ЧЫТАЦЬ ДАЛЕЙ / CZYTAJ DALEJ

Новы нумар / Novy numer

Папярэднія нумары

Copyright © 2022 Czasopis