Żubry spod ziemi, Piotr Bajko

Turyści zwiedzający Muzeum Przyrodniczo-Leśne Białowieskiego Parku Narodowego w Białowieży natrafią w sali wystaw czasowych na kopię prehistorycznej rzeźby żubrów. Eksponat ten nie rzuca się specjalnie w oczy, można rzec – drzemie sobie spokojnie, przykryty patyną czasu, w kącie obszernej sali. Niemniej wart jest uwagi – to jedna z nielicznych na świecie kopii rzeźby w glinie, wykonanej przed 14 tysiącami lat p.n.e.

Ilustracja Polska, nr 34/1937

Kopia rzeźby żubrów z jaskini, Ilustracja Polska, nr 34/1937

Rzeźbę tę odkryto głęboko pod ziemią, w krasowej jaskini. Obecnie jest to jeden z najcenniejszych zabytków sztuki paleolitycznej, także najstarszy dokument dotyczący historii żubrów.
Jak doszło do odkrycia tej niezwykle cennej rzeźby? By uzyskać odpowiedź na to pytanie, musimy przenieść się nieco w czasie do południowo-zachodniej Francji, na teren departamentu Ariège.
Jest lipiec 1912 roku. Profesor prehistorii na Uniwersytecie w Tuluzie, znany badacz kultury magdaleńskiej hrabia Henri Begouen (1863-1956), postanowił właśnie urzeczywistnić swój plan spenetrowania podziemnego biegu rzeczki Volp (dopływ Garonny), wypływającej z jaskini Tuc d’Audoubert i przepływającej przez jego posiadłość. W lecie rwące wody Volpu nieco opadały i odsłaniały wnętrze pieczary, tak że można było przeniknąć do jej wnętrza.
Trzech synów profesora wyruszyło w głąb pieczary na sporządzonej przez siebie tratwie. Na razie – bez ojca! Po przepłynięciu kilkudziesięciu metrów okazało się, że dalsza żegluga jest niemożliwa ze względu na znaczne obniżenie sklepienia pieczary. Jednakże dokładne przyjrzenie się całemu wnętrzu groty ujawniło w ścianie otwór o szerokości kilku metrów, przy którym znajdowało się usypisko drobnych kamyków, wyniesionych z głębi skały przez prąd wody. Świadczyło to, że podziemie ma swój rozbudowany system.
Podziemni podróżnicy przedostali się przez otwór i już na samym wstępie dostrzegli szereg rysunków, wyrytych na wapiennych ścianach i załomach jaskini. Łatwo rozpoznali w nich sylwetki żubrów, reniferów i koni – typowych przedstawicieli fauny epoki lodowcowej, uwiecznianych w ten sposób przez ludy kultury oryniackiej i magdaleńskiej. Postacie zwierząt nosiły na sobie znaki strzał, oszczepów i harpunów. Przypuszczalnie zostały sporządzone w celach magii myśliwskiej.
Poinformowany o tym odkryciu profesor Begouen był wprost wniebowzięty, intuicja go jednak nie zawiodła! Ale na odkryciu tych naskalnych rysunków, bardzo cennych dla nauki, wyprawa się nie zakończyła. Jaskinia kryła w zanadrzu jeszcze inne, bardzo cenne niespodzianki. Odkrywcy przez całe trzy miesiące ostrożnie posuwali się w głąb rozgałęzionej pieczary, dokładnie badając jej wnętrze. W pewnym momencie dotarli do przegrody utworzonej przez stalaktytowe kolumny. W pierwszej chwili wydawało się, że tej przeszkody nie da się pokonać. Wyraźnie było widać, że przejście zostało zamknięte przed tysiącami lat i prawdopodobieństwo odkrycia za przegrodą śladów człowieka przedhistorycznego jest znikome. Synowie profesora postanowili jednak przebić wąskie przejście przez przegrodę. Udało się! Przed badaczami odsłoniły się dalsze korytarze, oglądali je oni dokładnie przez kilka dni. W pewnym momencie na glinie wyścielającej dno jaskini dostrzegli ślady stóp ludzkich, a pomiędzy nimi odciski łap niedźwiedzia jaskiniowego. To była prawdziwa rewelacja! I jednocześnie nagroda za ogromny trud włożony w poszukiwania na bardzo trudnym obszarze badawczym.
Synowie profesora, ożywieni tymi fantastycznymi odkryciami, nie ustawali w dalszych poszukiwaniach. Wkrótce dotarli do ostatniej sali groty, położonej mniej więcej siedemset metrów od wejścia. I tu po raz któryś z rzędu zaparło im dech w piersi. Odkryli bowiem rzeźbę żubrów w glinie. Powróciwszy pod wieczór do domu, podekscytowani opowiedzieli ojcu o kolejnym znalezisku i gorąco namawiali go do udania się z nimi na to miejsce. Zapewniali żartobliwie: „Jakoś się ojca przepchnie”.
Podekscytowany niezwykłym odkryciem profesor Begouen odważył się udać do jaskini. To był pamiętny dzień – 10 października 1912 roku. Synowie przy pomocy sznurów wywindowali ojca do sali z żubrami przez wybity w przegrodzie otwór. Jeden popychał go z dołu, a drugi ciągnął za ramiona. Profesorowi rozerwała się koszula, poniszczyły nieco spodnie, nie obeszło się też bez zadrapań na skórze, ale to co zobaczył, wynagrodziło mu całkowicie poniesione trudy.
Wieczorem tego samego dnia hrabia Begouen zatelefonował do swego nauczyciela, wybitnego francuskiego archeologa, profesora Émile Cartailhaca (1845-1921), który był znanym badaczem kultury magdaleńskiej, a także odkrywcą licznych grot ze śladami tej kultury. Begouen oznajmił archeologowi, że magdaleńczycy wykonywali również figury zwierząt w glinie. Odpowiedź Cartailhaca była krótka: przyjeżdżam! W dwa dni później, niezwykle wzruszony, oglądał już rzeźbę żubrów. Zdradził też, że jest to największa radość w jego życiu naukowym. Nie zważając na otarte do krwi ręce i kolana, powracał do tego miejsca jeszcze kilka razy.
Odkryta w jaskini Tuc d’Audoubert płaskorzeźba żubrów umieszczona jest na skale i ma podbudowę z kamieni i gliny. Sylwetki żubrów są półwypukłe. Samica mierzy 61 cm długości, samiec zaś – 63 cm. Ich wysokość – odpowiednio: 29 i 31 cm. Obie figury nie posiadają większych uszkodzeń – jedynie ogon krowy i róg byka uległy zniszczeniu. Zsychanie się materiału, z którego zostały wykonane, sprawiło, że obie postacie mają głębokie rysy pęknięć. Figury oddają właściwe cechy anatomii tych zwierząt, zachowują też proporcje ciała. Ich twórca musiał na własne oczy widzieć żubry i znać właściwości materiału, z którego je ulepił. Poza tym – miał duże zdolności artystyczne. Należy też mieć świadomość, że rzeźba powstała w niezwykle trudnych warunkach – w głębi jaskini, rozświetlonej jedynie mdłym ognikiem knota z mchu, zanurzonego w łoju zwierzęcym.
W 1923 roku czołowy speleolog francuski Norbert Casteret (1897-1987) odkrył w jaskini Montespant (dep. Haute-Garonne) kolejne 30 rzeźb innych gatunków zwierząt z okresu kultury magdaleńskiej, wykonanych także w glinie. Natomiast cztery lata później prof. Begouen natrafił w jaskini, którą od tego momentu zaczęto nazywać na cześć jej odkrywców – synów profesora, Grotą Trzech Braci (Grotte des Trois Frères), liczne wyroby z krzemienia, przekłute zęby zwierząt, ozdoby z kości niedźwiedzia, a pośród nich fragment kości żubra, jakby umyślnie złamanej, oraz kość renifera, na której wyrzeźbiono głowę żubra.

1.

Prof. Henri Begouen w swoim gabinecie

Specjaliści uważają, że jaskiniowe rysunki i rzeźby zwierząt miały magiczne przeznaczenie, wykorzystywano je w obrzędach związanych z myślistwem. Wierzono niegdyś, że każda żywa istota ma swego niewidzialnego sobowtóra, którego poprzez specjalne obrzędy magiczne można uwięzić w figurze lub rysunku tej istoty. Zadając jej wyobrażeniu ciosy lub składając przed nią ofiary, można było zapewnić sukces na prawdziwym polowaniu. Podczas obrzędów śpiewano i recytowano odpowiednie magiczne teksty.
Rzeźba żubrów z pirenejskiej jaskini Tuc d’Audoubert, w przeciwieństwie do rzeźb zwierząt znalezionych w jaskini Montespant, nie nosi śladów ciosów. Należy domniemywać, że zabieg magiczny w tym przypadku miał charakter hodowlany. Być może następowała jedna z kolejnych faz zlodowacenia, która pociągała za sobą emigrację lub zanikanie zwierząt łownych. Stada żubrów, głównych dostarczycieli mięsa, skór na odzież i rogów na narzędzia, stawały się coraz rzadsze. Starszyzna i czarownicy plemienia postanowili więc zbudować sanktuarium, w którym duchy stad obrzędowo uwięzione zmusiłyby żubry do powrotu. Pozostały nawet ślady dokonanego wokół rzeźby żubrów obrzędu w postaci odcisków stóp chłopców, którzy odbyli tutaj rytualny taniec.
W 1923 roku na zamówienie jednego z francuskich muzeów wykonano siedem gipsowych kopii rzeźby z Tuc d’Audoubert. Sześć z nich powędrowało do różnych muzeów na świecie. Staraniem Dyrekcji Naczelnej Lasów Państwowych jedną z kopii w 1937 roku zakupiono do białowieskiego muzeum przyrodniczego. Przed przetransportowaniem kopii do Białowieży, wystawiano ją przez parę tygodni w Instytucie Propagandy Sztuki w Warszawie.
Po przewiezieniu do Białowieży eksponat ustawiono początkowo w westybulu muzeum, a po wojnie przeniesiono do głównej sali wystawowej. W otoczeniu rzeźby umieszczono witraże z prehistorycznymi rysunkami, przedstawiającymi renifery, głowę dzikiego konia – tarpana, żubry i inne zwierzęta.
Kopię rzeźby prezentowano w tym muzeum do końca jego istnienia, tj. do 30 listopada 1971 roku. Po wybudowaniu nowego budynku muzeum i otwarcia w nim 27 czerwca 1972 roku nowej ekspozycji, rzeźbę umieszczono nieopodal wejścia na wystawę. Po przebudowie i modernizacji muzeum, rzeźbę początkowo eksponowano na holu wejściowym, później przeniesiono ją do sali wystaw czasowych.