Strona główna » Villa Sokrates » Annus Albaruthenicus 2010 » Idee dla miasteczek
Idee dla miasteczek
Michał Wróblewski

Kiedy dwa lata temu gościłem po raz pierwszy w Łapiczach, przygotowałem esej o tożsamości miasteczek białoruskich w ujęciu historycznym i urbanistyczno-kulturowym1. Miał on charakter analityczny, mówił o tym co było i do dziś z przeszłości ocalało. Obecnie chciałbym powrócić do tej tematyki, ale przenosząc akcent na myślenie o przyszłości. Po diagnozie stanu zachowania duchowych i materialnych składników tożsamości konkretnych miasteczek, przychodzi czas na spojrzenie z pozycji syntetycznych, szukanie wskazówek, jak twórczo przetworzyć istniejące i utracone dziedzictwo, dążąc ku wzmocnieniu lokalnej tożsamości. Tym razem w tytule celowo nie pojawia się przymiotnik białoruskich, gdyż mimo, że w dalszej części pracy przywołane będą konkretne przykłady miasteczek z pogranicznych etnicznie białorusko-polskich obszarów Białostocczyzny, to sformułowana poniżej propozycja otwartej listy zagadnień mającej ułatwić ocenę stopienia zachowania składników tożsamości ma charakter ogólny i może mieć zastosowanie do każdego małego miasta.

Rozważania te mają doprowadzić do sformułowania podstawowych zasad i wytycznych, swego rodzaju programu naprawczego, który wskazuje najważniejsze pola działania. Każde miasteczko jest przypadkiem swoistym i niepowtarzalnym i dla każdego szczegółowa recepta działania, zwłaszcza wyróżniająca drogi zaradzenia problemom w rozbiciu na najistotniejsze, drugoplanowe i marginesowe, będzie inna. Społeczność danego miasteczka i związanej z nim okolicy (najczęściej gminy) może przeprowadzić analizę potrzeb poprzez ocenę w jakim stopniu poszczególne punkty sformułowanych poniżej zagadnień są spełnione, gdzie sytuacja jest zadowalającą, bądź takiej bliska, a gdzie rozdźwięk pomiędzy życzeniami a rzeczywistością jest największy.

W indywidualnym portrecie tożsamościowym miasteczka należy wychwycić najistotniejsze składniki kompozycyjne, przy czym traktując znany i opisany historycznie czasoprzestrzenny byt miasteczka jako całość równoczesną której elementy nie podlegają wartościowaniu wg kryterium istnieje, bądź nie istnieje na dzień dzisiejszy i w przypadku stwierdzenia istotnych ubytków rozważyć celowość i realność bądź rekonstrukcji, bądź twórczego nawiązania.

Wymaga to przeprowadzenia choćby najbardziej skrótowych rozważań wokół problematyki ochrony substancji zabytkowej stanowiącej istotę materialnego wymiaru tożsamości z jednej strony, a z drugiej możliwości, skali i stopnia, czyli upraszczając granicy, do jakiej się można posunąć w działaniach wzmacniających materialną tożsamość poprzez rekonstrukcje i odbudowy, tak w skali pojedynczych obiektów jak i w szerszym kontekście urbanistycznym, gdy mowa o kształtowaniu i przekształcaniu przestrzeni publicznej miasteczek, które może tożsamość podkreślać, wzmacniać, uwypuklać, ale może ją też zacierać, negować, bądź ignorować.

Prowokacyjnie i przewrotnie zacytuję w tym miejscu „Pana Tadeusza”, fragment wywodu Gerwazego podczas rady w Dobrzyniu:

Więc wojna, car z cesarzem, królowie z królami

Pójdą za łby, jak zwykle między monarchami;

A nam czy siedzieć cicho? Gdy wielki wielkiego

Będzie dusić, my duśmy mniejszych, każdy swego.

Z góry i z dołu, wielcy wielkich, małych mali,

Jak zaczniem ciąć, tak całe szelmostwo się zwali

I tak zakwitnie szczęście i Rzeczpospolita.2

Jeśli ma zakwitnąć, to nie przez rujnację i wojenne zniszczenie, ale przez budowę, rozumianą jako naturalny rozwój i odbudowę rozumianą jako praktyczny wymiar troski o zapewnienie przyszłym pokoleniom możliwości obcowania w realnej przestrzeni z najcenniejszymi dla tożsamości danego miasteczka obiektami architektury, zniszczonymi w złej wierze najczęściej w wyniku działań wojennych, nawet jeśli po odbudowie już nigdy nie będą autentyczne w aspekcie materialnym. Nie zdobycie się na dzieło odbudowy, będzie uznaniem zwycięstwa niszczycielskich sił. Niemal każde miasteczko ma jakiś swój odpowiednik przysłowiowego Zamku Królewskiego w Warszawie, czy to w postaci zwalonych do fundamentów ruin pałacyku lub dworu, placu po spalonej drewnianej bóżnicy, czy niszczejących zabudowań pofabrycznych.

Ogromnie ważne jest, by pojąć i uznać, że nawet w małym miasteczku, nawet po upływie dziesiątków lat, podjęcie dzieła rekonstrukcji może mieć kapitalne znaczenie integrujące dla lokalnego społeczeństwa, stać się źródłem dumy i wyzwalać z kompleksu prowincji. Nie są to pomysły ani nowe, ani rewolucyjne, oto dwa krótkie cytaty z pracy Maxa Dvořaka, czeskiego konserwatora działającego w Wiedniu z wydanej w roku 1916 pracy „Katechizm opieki nad zabytkami”:

„Ochrona zabytków nie może ograniczać się do pojedynczych, wybitnych dzieł sztuki, ale musi obejmować wszystko, co…można postrzegać jako artystyczne dobro wspólne. To zaś, co niepozorne, znacznie częściej wymaga ochrony niż to, co znaczące” 3

…Kogo nie ogarnia głęboka cześć dla wszystkiego, co kiedykolwiek stworzyła sztuka, musi przystać na to, że i jego własna twórczość będzie odbierana z nonszalancją, jak produkt na rynku, który ocenia się tylko pod kątem ceny i potrzeb…” Twórca taki, pisze „…nie powinien oczekiwać, że do jego dzieł przyłoży się jakąś inną miarę 4 Ten drugi cytat szczególnie aktualny jest w obliczu problemu wyburzeń dawnej zabudowy pod nowe inwestycje, który szczególnie jaskrawo wystąpił w ostatnich latach w Grodnie.

Ale nawet tam, gdzie, zdawać by się mogło nie przetrwało nic z dawnych czasów, wartością pozostaje sam układ urbanistyczny, do dzisiaj zazwyczaj nienaruszony, lub zaburzony tylko w niewielkim stopniu, paradoksalnie dzięki zapóźnieniu infrastrukturalnemu tej części Europy. Właściwie dopiero wchodzimy w erę kapitalnej szansy na restaurację zatartych walorów przestrzennych miasteczek po skierowaniu potoków tirów z rynków i wąskich uliczek na obwodnice. O wartości historycznego układu przestrzennego, tak pisał prof. Kazimierz Wejchert w obozie Bergen-Belsen po upadku powstania warszawskiego, przygotowując dzieło dobudowy kraju ze zniszczeń wojennych: Plan ośrodka miejskiego wraz z rynkiem jest zabytkiem sztuki i kultury rodzimej, jest wyrazem tradycji, odzwierciedleniem związku narodu z ziemią i przeszłością. Przemawia to za pieczołowitym jego zachowaniem i otoczeniem specjalną opieką. Bardzo duże znaczenie ma tu zieleń jako element kompozycji planu, tło budynków, czynnik zdrowotny oraz powiązanie serca miasteczka z krajobrazem.5

Istnieją rozmaite doktryny konserwatorskie o różnym stopniu podejścia do kwestii autentyzmu i wynikającego stąd zakresu decyzji, co wolno, a czego niewolno konserwatorowi. Najbardziej purystyczna szkoła angielska pozwala jedynie na zabezpieczenie istniejącej autentycznej zrujnowanej substancji zabytku przed dalszą destrukcją wywołaną czynnikami atmosferycznymi i innymi oraz wyeksponowanie go na neutralnym podłożu w postaci klasycznego angielskiego trawnika. Dobrym przykładem takiej metody konserwatorskiej jest neogotycki kościół w Jałówce, były nim także do czasu odbudowy z lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia pozostałości cerkwi w Supraślu, a nadal są szczątki synagogi w Krynkach, choć wiemy, że mogły by być one zachowane w formie o wiele bardziej przemawiającej do wyobraźni, gdyby w okresie PRL nie wysadzono ich w powietrze. Z kolei na gruncie polskim, po doświadczeniach w specyficznych warunkach odbudowy z niemal totalnych zniszczeń okresu II wojny światowej, dopuszcza się całkowitą rekonstrukcję obiektu, choćby kompletnie unicestwionego, jednakże z zachowaniem maksymalnego pietyzmu w odtwarzaniu dawnych form i detali na podstawie wszelkich dostępnych materiałów źródłowych oraz w przypadku braków i luk w takiej dokumentacji z twórczym wykorzystaniem wiedzy o zasadach kształtowania architektury w epoce w której rekonstruowany obiekt powstał i regionie w którym był wzniesiony. Oczywiście takie działanie z konieczności musi w większym lub mniejszym stopniu zawierać element domniemania i twórczej interpretacji w tych miejscach o których wiadomo niewiele, bądź nic.

Profesor Jan Zachwatowicz, który rekonstruował po II wojnie światowej Stare Miasto z katedrą w Warszawie, a po latach również Zamek Królewski „(...) Lubił przypominany Mu kiedyś cytat scholastyczny conservatio est aeterna creatio; zachowywanie dawnej architektury jest twórczością...”6 Czasem najzupełniej dosłownie rozumianą.

Trzeba mieć świadomość, że znaczący odsetek spośród najsłynniejszych zabytków Europy Zachodniej to w bardzo dużym stopniu dzieła uzupełniane, tak by zwiedzający nie miał dyskomfortu w postaci ubytków formy budowli. Dotyczy to zwłaszcza przykładów francuskich: z katedrą Notre Dame i twierdzą Carcassonne na czele. W zamyśle idei dla miasteczek, nie idzie o konkurowanie z zasobnością w zabytki miasteczek Europy Zachodniej, ale o przynajmniej zmniejszenie tak rażącej dysproporcji. O drobne zabiegi, które mogą jednak przynieść wymierne efekty na polach sanacji tkanki urbanistycznej, wzmocnienia tożsamości kulturowo-przestrzennej i poczucia dumy z lokalnej historii, stworzenia pewnej puli nowych miejsc pracy, na etapie przebudowy, jak i po jej zakończeniu w nowo wytworzonych obiektach, zmniejszenie choćby w minimalnym stopniu zjawiska odpływu ludności do większych miast (w naszym regionie jest to pęcznienie i suburbanizacja Białegostoku) oraz wygenerowania zwiększonego ruchu turystycznego. Każde miasteczko, może ze swej spuścizny historycznej wybrać choćby jeden obiekt z katalogu dóbr utraconych, który może próbować odtworzyć w ramach działania powiązanego z rewitalizacją urbanistyczno-architektoniczną obszaru wokół rekonstruowanego obiektu historycznego dopuszczającego albo wręcz preferującego ów element kreacji z wprowadzeniem obok rekonstrukcji form dawnych również formy nowoczesnej.

Nie należy stawiać kwestii „czy rekonstruować?”. Prawidłowo sformułowane pytanie brzmi jak rekonstruować? I szerzej: za co, dla kogo i z jakim przeznaczeniem? Adresatem odbudowy powinna być przede wszystkim lokalna społeczność dla podniesienia jej świadomości historycznej i dumy z własnego dziedzictwa, następnie turyści którzy zwrotnie pozostawią na miejscu pewne środki, a ze sobą wywiozą pozytywny obraz odwiedzonego miejsca. Przy czym nie należy tu rozumować w kategoriach biznesowych. Tego rodzaju inwestycje mają wartość niewymierną, istota ich polega na tym, że jako nisko dochodowe, bądź wręcz niedochodowe, mimo wszystko nie są bezwartościowe, lecz bezcenne.

* * *

Oto propozycja listy zagadnień, wg których można próbować ocenić kondycję tożsamościową danego miasteczka, a jednocześnie wskazanie kierunków działania zmierzających do praktycznego wzmocnienia tej kondycji:

1. Stan badań i popularyzacji wśród lokalnej społeczności mitów założycielskich oraz późniejszych tradycji, niekoniecznie weryfikowalnych historycznie.

2. Badanie i popularyzacja elementów identyfikacji symbolicznej miasteczek: nazwy i jej wyjaśnienia, herbu i flagi oraz ich genezy, Popularyzacja poprzez wprowadzenie zwyczaju wywieszania w dni świąteczne obok flagi państwowej i flagi unijnej, również flagi lokalnej (miejskiej lub gminnej), a w wypadku jej braku, stworzenie takiej flagi w zgodzie z tradycyjnymi kanonami. Wykorzystywanie herbu na wszelkiego rodzaju budynkach miejskich, a także prywatnych tablicach adresowych. Opracowanie i promocja do zastosowań mniej oficjalnych logotypu miasteczka. Ewentualność opracowania do celów wzmocnienia samoidentyfikacji kulturowej lokalnego kroju pisma (tego rodzaju inicjatywa przeprowadzona na Śląsku zaowocowała stworzeniem czcionki silesiana).

3. Wprowadzanie zgodnie z ustawą o mniejszościach narodowych dwujęzycznych (lub wielojęzycznych) tablic z nazwami miejscowości — w naszym regionie polskich i białoruskich. Nota bene symptomatyczne jest, że o ile występuje opór wobec wprowadzania takich tablic w gminach spełniających kryteria demograficzne, to jednocześnie powszechne są komercyjne tablice reklamowe w języku rosyjskim, zwłaszcza przy trasach wylotowych z Białegostoku w kierunku granicy z Republiką Białoruś.

4. Nadawanie ulicom nazw związanych z lokalnym wymiarem historii i tradycji. Zbyt dużo jest w małych miasteczkach przysłowiowych „Rynków Kościuszki”, czy „Placów 11 listopada”, a zbyt mało ulic honorujących zasłużone osoby, które wyszły z danej miejscowości, zdobywając sławę ogólnokrajową, bądź szerszą. W Gródku po 1989 roku udało się nazwać jedną z głównych ulic imieniem Aleksandra i Grzegorza Chodkiewiczów. Dziś po 20 latach poprzednia nazwa K. Świerczewskiego brzmi kuriozalnie. Badanie historyczno-geograficznego układu odniesienia zapisanego w dawnych nierzadko zapomnianych tradycjach nazewniczych. Dość przypomnieć, że dzisiejsza Dąbrowa Białostocka do czasów PRL nazywana była Grodzieńską, co nie powinno dziwić bo z Dąbrowy do Białegostoku jest 70 kilometrów, a do Grodna 30. Co ciekawe szukając przed laty śladów po mieszczącej się we dworze w Jurowcach koło podbiałostockiego Wasilkowa letniej rezydencji ministra spraw zagranicznych Rosji carskiej Sazonowa natrafiłem na kartę pocztową z widokiem dworu i drukowanym cyrylicą podpisem: Jurowce, Wasilków Grodzieński. Daje to pojęcie o sile oddziaływania lokalnej stolicy. Grodno było wszak miastem wojewódzkim Pierwszej Rzeczypospolitej, a w okresie zaborów miastem gubernialnym.

5. Upamiętnianie pochodzących z danej miejscowości postaci historycznych poprzez wznoszenie im pomników. Jak dotąd autorowi wiadomo o wystawieniu udanego plastycznie pomnika króla Zygmunta Augusta w Knyszynie. O idei wystawienia pomnika Aleksandrowi Chodkiewiczowi w Gródku, szerzej w dalszej części pracy.

6. Wyraziste punktowanie ważnych dat i rocznic historycznych, np. na rynku miasteczka mógłby chodzić specjalny zegar odmierzający czas od otrzymania praw miejskich, swoista lokalna era, jak rzymskie AUC — AB URBE CONDITA.

7. Święto lokalne mające szansę integrować społeczność na bazie miejscowego dziedzictwa kulturowego, a nie tylko wewnątrzreligijnie (jak np. odpusty katolickie). Pole do popisu w zakresie pomysłowości, co do sposobu organizowania takich imprez pozostaje właściwie nieograniczone. W regionie białostockim niemal każde miasteczko organizuje swoje dni, między innymi Krynki, Wasilków, Gródek. Stopniowo rośnie ranga i rozgłos takich cyklicznych wydarzeń jak supraskie Uroczysko, czy podgródeckie Basowiszcza i Siabrouskaja Biasieda. Jako istotny element lokalnych świąt powinien występować wyjątkowo silnie integrujący czynnik rywalizacji o charakterze konkursowym bądź sportowo-turniejowym, na wzór choćby słynnego Palio — sieneńskiego wyścigu konnego o tradycji sięgającej średniowiecza. Kompleksów związanych z metryką tego zachodniego przykładu łatwo będzie się można pozbyć po uświadomieniu sobie potencjału tkwiącego choćby w prastarej tradycji nocy Kupały.

8. Zlecanie opracowywania monografii historycznych miasteczek, które mogłyby być przygotowywane w dwóch wersjach — naukowej i popularnej, ta ostatnia powinna być dystrybuowana pod przysłowiowe strzechy, by podnieść poziom podstawowej świadomość historycznej w wymiarze lokalnym.

9. Rozpoznanie stanu istniejącej zabytkowej substancji architektonicznej i historii strat w tej substancji. Innymi słowy czy, i jakie, ważne budynki dla tożsamościowego obrazu architektury miasteczka uległy częściowemu bądź całkowitemu zniszczeniu. Kiedy i w jakich okolicznościach? Czy zachowała się dokumentacja archiwalna i jak jest bogata? Czy miejsce lokalizacji takiego nieistniejącego budynku jest obecnie zabudowane i w czyim pozostaje władaniu? Sformułowanie na tej podstawie wniosków co do zasadności, realności, planowanego programu funkcjonalnego i kosztów ewentualnej rekonstrukcji.

10. Rewaloryzacja przestrzeni rynkowych jako najważniejszych dla tożsamości miasteczka, stanowiących o jego obliczu i charakterze. Rynek jest swoistą twarzą miasteczka. Trzy działania minimum: po pierwsze regulacja pierzejowo-wyskościowa, po drugie rekompozycja zieleni wysokiej, której w większości przypadków na rynkach jest stanowczo za dużo i jest złej jakości (nasadzenia topolowe z czasów PRL-u), po trzecie rewaloryzacja posadzki.

11. Sanacja i wzmocnienie lokalnych i tożsamościowych cech przestrzeni miasteczka w warstwie urbanistycznej i architektonicznej w pozostałym obszarze pozarynkowym. Konieczne tu jest podniesienie do nowej jakości i szczegółowości planów zagospodarowania przestrzennego. Ten punkt i dwa powyższe mogą być pomocne przy tworzeniu analiz i wniosków do planów miejscowych, w których czynnik analizy historycznej zazwyczaj jest traktowany po macoszemu.

12. Popularyzacja lokalnych typów budownictwa tak w zakresie form jak i materiałów, jako przeciwwaga dla zalewu rynku architektonicznego ogólnopolskimi katalogami projektów typowych, które nie mają wiele wspólnego z tradycją po za mniej lub bardziej nieudanymi pastiszami dworków. Tworzenie katalogów-wzorników domów regionalnych. Pierwsze jaskółki tego rodzaju opracowań powstały już dla okolic Białowieży i Hajnówki, autorstwa arch. Janusza Korbela. W Białymstoku opracowano również tzw. Katalog chat bojarskich. Tradycje architektury regionalnej białostocczyzny, czy szerzej pogranicza polsko-białoruskiego posiadają wyrazistość nie mniejszą niż choćby Podhale, która przed z górą stu laty, posłużyła Stanisławowi Witkiewiczowi do stworzenia słynnego stylu zakopiańskiego, zresztą na fali podobnych przedsięwzięć w Europie Zachodniej.

13. Działania w obrębie środowiska przyrodniczego i krajobrazu: ochrona punktów widokowych, nowe nasadzenie alei i zwartej zieleni, rekonstrukcja bądź tworzenie nowych zbiorników wodnych. Spośród miasteczek regionu białostockiego miały je między innymi Gródek, Knyszyn i Zabłudów.

14. Organizowanie w oparciu np. o miejscowe gimnazja i nauczycieli historii lokalnych izb muzealnych gromadzących eksponaty zebrane przez uczniów w domach rodzinnych i sąsiedzkich: fotografie, ubrania, przedmioty codziennego użytku, pamiątki, książki, listy, mapy, narzędzia rolnicze, militaria itp., Przedmioty te zebrane i odpowiednio wyeksponowane w izbie stanowiącej muzeum będące własnością lokalnej społeczności, upowszechnią w świadomości mieszkańców nieoczywisty fakt, że historia wielka na poziomie kraju, bądź powszechnym, łączy się i splata z historią lokalną, wzajemnie na siebie oddziałują.

15. Aktywizacja i włączenie do działań lub przynajmniej zebranie opinii i oczekiwań mieszkańców. Proces długofalowy obliczony na pozytywne przemiany w kierunku zwiększenia zainteresowania społecznego tożsamością przestrzenno-kulturową swojej okolicy. Szeroki wachlarz możliwych form od ankiet i sondaży z przewidzianą dyskusją nad ich wynikami, przez imprezy historyczno-edukacyjne, aż po gry miejskie oparte na rozwijających się obecnie wzorcach zachodnich tzw. Building Futures Game, służące właśnie włączeniu społeczności lokalnej w proces projektowy i optymalizacji kierunków rozwoju bez oderwania od społecznych potrzeb i oczekiwań.

16. Wykorzystanie jako pomoc w przeprowadzaniu powyższych działań nowoczesnego medium jakim jest Internet, tak w zakresie informacyjnym jak i forum dyskusyjnego.

* * *

Poniżej krótki przegląd kilku konkretnych przykładów miasteczek z regionu Białostockiego omówionych przez pryzmat problematyki perspektyw wzmocnienia ich tożsamości.

Gródek — jeden z najstarszych ośrodków osadniczych w regionie, datowany na XII wiek, od końca XV wieku we władaniu znakomitego rodu Chodkiewiczów, utracił prawa miejskie w 1897 roku po niemal czterystu latach od ich nadania. W 1995 roku Leon Tarasewicz opublikował w „Wiadomościach Gródeckich” tekst, w którym ogłosił ideę przywrócenia dawnemu miasteczku drewnianego zamku Chodkiewiczów, w którego obrębie wznosiła się najstarsza na tych terenach świątynia chrześcijańska, wystawienia Aleksandrowi Chodkiewiczowi konnego pomnika o formie nawiązującej do antycznych pomników cesarzy rzymskich oraz odtworzenia sztucznego jeziora — utworzonego w czasach wzniesienia zamku poprzez spiętrzenie wody w zabagnionej dolinie górnej Supraśli.7 Twórca tej idei, widzi jej wykonawców wśród lokalnej ludności. Po blisko piętnastu latach od publikacji realizacja marzenia Tarasewicza jest bliższa niż kiedykolwiek. Miejscowa społeczność stopniowo dojrzała do akceptacji, a nawet entuzjazmu dla tej idei. Jeśli będzie ona przeprowadzona przy zachowaniu wysokich standardów rekonstrukcji, z wykorzystaniem dostępnych źródeł historycznych w postaci zachowanych inwentarzy zamkowych, badań porównawczych analogicznych obiektów o lepszym stopniu udokumentowania oraz z twórczą interpretacją wyników wykopalisk prowadzonych na terenie majdanu zamkowego w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, to wynik powinien być nie gorszy niż w przypadku słynnych dziewiętnastowiecznych rekonstrukcji takich jak francuska twierdza Carcassonne i kreteński pałac w Knossos, czy bliższa nam w czasie i przestrzeni litewska rekonstrukcja zamku w Trokach.

Knyszyn — miasto rezydencji Zygmunta Augusta, miejsce podpisania przez króla kilku doniosłych ustaw. m.in. powołania Komisji Morskiej — pierwszego organu floty Rzeczypospolitej, oraz Ustawy Leśniczem — pierwszego dokumentu o ochronie lasów, w okresach przebywania króla — nieformalna stolica, usytuowana na pograniczu Korony i WXL, wreszcie miejsce bezpotomnej śmierci króla. Obecnie, mimo odzyskania praw miejskich, musi znosić specyficzne upokorzenie — administracyjnie należąc do powiatu monieckiego — słynnej w PRL jedynej wsi powiatowej, wyniesionej do rangi miasta dopiero w roku 1965. Gdyby trasę Via Baltica, co nie jest jeszcze definitywnie przesądzone, poprowadzić w wariancie omijającym miasto a jednocześnie całą Puszczę Knyszyńską od zachodu, Knyszyn automatycznie stałyby się Bramą do Puszczy, co byłoby o tyle naturalne, że przecież wzięła ona od niego swą nazwę. Uruchomiłoby to słabo dotychczas wykorzystany potencjał turystyczny, logika nakazywałaby rekonstrukcję linii kolejki wąskotorowej, która mogłaby stać się istotnym elementem krwioobiegu turystycznego łączącego poszczególne części Puszczy od Knyszyna aż do Walił z punktem węzłowym w Czarnej Białostockiej. Miasto posiada ciekawy oryginalny trapezowy rynek i ratusz-urząd miejski trafnie zlokalizowany na rynku. W 1998 roku odsłonięto pomnik Zygmunta Augusta, o bardzo udanej skromnej i powściągliwej formie. W 1999 roku piszący te słowa zaproponował w projekcie dyplomowym8 obronionym na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej wzniesienie na Górze Królowej Bony Ośrodka Regionalnego w połączeniu z rewaloryzacją polodowcowego wzgórza w znacznej mierze zniszczonego przez wyrobisko po żwirowni. Projekt operujący współczesnym językiem architektonicznym z nawiązaniem do lokalnych tradycji materiałowych (drewno i kamień polny) znalazł pewne zainteresowanie wśród władz Knyszyna i działających społecznie pasjonatów lokalnej historii, aczkolwiek nie ukrywano, że preferowane byłyby formy historyzujące.

Supraśl — miasto o jednym z najpiękniejszych mitów założycielskich w regionie, wykształciło się w ciągu pięciu stuleci wokół klasztoru przeniesionego z Gródka. Mnisi szukali miejsca bardziej sprzyjającego kontemplacji i pracy duchowej. Wybór nowej lokalizacji klasztoru miał być powierzony opatrzności — drewniany krzyż puszczony w Gródku na wody Supraśli zatrzymał się w puszczańskiej głuszy na uroczysku Suchy Hrud u stóp skarpy na której dziś wznosi się cerkiew i pałac opatów, nota bene cerkiew będąca przykładem bezdyskusyjnego sukcesu całkowitej rekonstrukcji przeprowadzonej na wysokim poziomie. Świątynia wzniesiona w latach 1503-1511 została wysadzona w powietrze w 1944 roku w okresie wycofywania się wojsk niemieckich pod naporem sowieckich armii 2 frontu białoruskiego. Odbudowa prowadzona od połowy lat 80 XX w. dziś jest bliska ukończenia.

Miasto ze względu na swoje położenie w centrum Puszczy Knyszyńskiej oraz bogate złoża borowiny w naturalny sposób predestynowane było do miana uzdrowiska, co najmniej od okresu międzywojennego posiada tradycje uzdrowiskowe, oficjalny status uzdrowiska uzyskało w 1999 roku. W 2004 roku zorganizowana została konferencja na temat Supraśla jako uzdrowiska, opracowano studium zagospodarowania uwzględniającego specyfikę miasta uzdrowiskowego, ale mimo upływu dziesięciu lat nie powstał jednak żaden znaczący obiekt uzdrowiskowy. Cały czas zaplecze dla ruchu uzdrowiskowego stanowią prywatne kwatery oraz nieliczne modernizowane ośrodki wypoczynkowe jeszcze z czasów PRL np. Knieja.

Wiosną 1999 roku dyrektor Towarzystwa Wierszalin Teatr — Piotr Tomaszuk oraz piszący te słowa, podpisali, jako efekt wspólnych rozmów nt. potencjału miasteczka prywatną deklarację woli stworzenia w Supraślu obiektu łączącego w sobie funkcje uzdrowiskowe i kulturalne nazwanego roboczo Termami Bazyliańskimi9, w których rekreacyjno-kulturalna tradycja antycznych term rzymskich miałaby zostać inkorporowana w pobazyliański krajobraz kulturowy miasteczka. Z założenia obiekt miał wpisywać się w kontekst urbanistyczny miasta w rejonie skarpy doliny Supraśli na wschód od ul. Konarskiego z zachodnią elewacją frontową i wejściem głównym na osi wybiegającej spod kościoła ewangelickiego ulicy Ogrodowej, z niską bryłą schodzącą aż do rzeki i łączącą się z nią układem basenów z ciepłą i zimną wodą przechodzących w otwarte kąpielisko. Dodatkowo w obiekcie miał znaleźć się program kulturalny w postaci teatru, galerii, czytelni itp. W przekonaniu, że powstanie tego rodzaju obiektu jest w tym miejscu prędzej, czy później, niemal naturalne, deklaracja została odłożona ad acta. Dziś pomimo upływu dziesięciu lat nie wydarzyło się w miasteczku nic, bądź prawie nic, co mogłoby być odczytane jako choćby częściowa realizacja tych oczywistych potrzeb. W innej lokalizacji powstaje co prawda spa, jednakże nie należy oczekiwać by ta inwestycja uwzględniała w swoim programie szeroki kontekst kulturowy. Natomiast teren lokalizacji upatrzonej dla term, został zakupiony przez dużego dewelopera z Białegostoku i najprawdopodobniej powstanie tam hotel. Wobec takiego biegu wydarzeń, wydaje się że po latach warto będzie jednak wyciągnąć z szuflady prywatną i idealistyczną koncepcję Term Bazyliańskich i wypromować ją wśród społeczności Supraśla, jednocześnie szukając dla tej inwestycji alternatywnej lokalizacji.

Zabłudów nie ma tyle szczęścia co Gródek, w którym mimo upływu setek lat, teren po drewnianym zamku pozostał do dziś praktycznie nie zainwestowany. Wydaje się porównując przedwojenne mapy oraz szkice wykonane po latach z pamięci przez ocalonych z holokaustu dla potrzeb Pinkas Zabłudów, że w miejscu po najsłynniejszej drewnianej bóżnicy grupy białostocko-grodzieńskiej znajduje się obecne sad podzielony pomiędzy dwie prywatne posesje. Inicjatywa rekonstrukcji bóżnicy, przewijająca się w prasie od kilku lat10, zawiera w sobie jedno założenie w moim przekonaniu groźne, bo skazujące, już na starcie, całe przedsięwzięcie na niepowodzenie duchowe. Otóż jako miejsce rekonstrukcji wskazywany jest teren skansenu Białostockiego Muzeum Wsi w Jurowcach koło Białegostoku. Należy uczynić wszystko, by bóżnica zabłudowska, o ile ponownie zostanie zmaterializowana, mogła być nazywana bóżnicą w Zabłudowie, a nie z Zabłudowa. Inicjatywa rekonstrukcji bóżnicy, w sytuacji gdyby udało się zgromadzić środki na jej przeprowadzenie, powinna za docelową lokalizację obrać dokładnie pierwotne miejsce, na którym oryginalny obiekt został wzniesiony ponad trzysta pięćdziesiąt lat temu i gdzie przez 295 lat nieprzerwanie funkcjonował. Czymże wobec tego imponującego przedziału czasowego jest 68 lat, jakie upłynęły od dnia jej barbarzyńskiego spalenia przez hitlerowców? Jeśli bóżnica zostanie zrekonstruowana w ciągu kilku najbliższych lat, ów tragiczny okres jej nieistnienia, bardzo szybko stanie się z perspektywy historycznej, krótkim epizodem. Jeśli, co w tym przypadku oczywiste, niemożliwe jest utrzymanie autentyzmu materii rekonstruowanej bóżnicy, to trzeba walczyć o autentyzm na wszystkich pozostałych płaszczyznach realnych i symbolicznych, a wśród obu tych grup autentyzm lokalizacji jest jednym z najważniejszych. Na przeszkodzie stoi jednak obecne zainwestowanie historycznego miejsca lokalizacji bóżnicy. Realnej alternatywy, dla rozwiązania tego problemu, można upatrywać w rekonstrukcji przeprowadzonej tak blisko oryginalnej lokalizacji jak to możliwe na wybranym wolnym terenie w obrębie Zabłudowa, a posesje położne w pierwotnym miejscu po bóżnicy objąć długofalowym programem wykupu np. na zasadzie rent dożywotnich dla obecnych prywatnych właścicieli. W chwili gdy całość obszaru zostanie wykupiona, będzie mogło nastąpić przeniesienie zrekonstruowanej bóżnicy w należne jej miejsce.

Mówiąc o Zabłudowie nie sposób nie wspomnieć o tradycjach reformacyjnych i działającej tu drukarni kalwińskiej. Supraśl wskrzesił swoje tradycje drukarskie, być może znajdzie się w przyszłości ktoś, kto podejmie inicjatywę restytucji takich tradycji w Zabłudowie.

Krynki — pilnie potrzebują uzupełnienia pierzei rynkowych, co wzmocniłoby kompozycję wyjątkowo rzadko spotykanego sześciobocznego placu, do czego najodpowiedniejsza wydaje się forma dwóch zachowanych domów w układzie szczytowym. W tym wypadku — miasta o tradycjach co najmniej wczesnojagiellońskich, przebudowanego urbanistycznie przez Antoniego Tyzenhauza w końcu XVIII, jeszcze silniejsze podkreślenie formalizmu kompozycji rynku pozostawałoby w zgodzie z duchem oświeceniowych projektów ówczesnej awangardy architektonicznej reprezentowanej na Zachodzie Europy przez C.-N. Ledoux i Etienne-Louis Boullée, a na naszym obszarze chociażby przez Szymona Bogumiła Zuga. Obok wyzwania jakie mogłoby stanowić rekonstrukcja XVIII hali targowej, rynek krynecki bezwzględnie domaga się wodotrysku, który najpełniej wyraziłby tożsamość miasteczka zbudowaną wokół słynnych źródlisk z których pozyskiwana jest Krynka — znakomita woda mineralna, którą, według przekazów, jeszcze w 1434 roku raczył się sędziwy król Władysław Jagiełło.

Wasilków, ten wspominany wcześniej jako Grodzieński jest jednym ze sztandarowych przykładów miasteczka założonego w ramach pomiary włócznej w połowie XVI wieku. Do dziś zachował czytelny układ urbanistyczny, ale brak mu sprecyzowanej wizji dalszego rozwoju przestrzennego. Szerzej przykład Wasilkowa omawiałem w opracowaniu sprzed dwóch lat. W tym miejscu chciałbym tylko przypomnieć, że po zrealizowaniu trwającej obecnie inwestycji budowy obwodnicy Białegostoku, która uwolni od TIR-ów także Wasilków, miasteczko zyska możliwości przeprowadzenia rewaloryzacji rynku, która może przynieść znakomite efekty. Naturalnym kandydatem na cokół pomnikowy na rynku, wydaje się być Łukasz Górnicki, niegdysiejszy wasilkowski starosta i jedna z istotnych postaci literackiego renesansu, schowana, może zbyt silnie, w cieniu Kochanowskiego i Reja. Ponadto w Wasilkowie pozostał do dziś wolny teren wzgórza na którym zlokalizowany był pierwszy w miasteczku szesnastowieczny drewniany kościół, jego rekonstrukcja została zaproponowana w zwycięskiej pracy konkursowej z 2004 roku, w konkursie architektonicznym na budowę Sali widowiskowo-kinowej, jako dominanta urbanistyczna zamykająca oś jednej z ulic w obszarze opracowania.11

Czarna Białostocka — miasteczko o stosunkowo młodej dziewiętnastowiecznej metryce związanej z przemysłem tartacznym. Od czasów okupacji przez Niemców w okresie pierwszej wojny światowej Czarna Białostocka stała się sercem sieci kolejki wąskotorowej, która zbudowana z inicjatywy Niemców obiegła wszystkie części Puszczy torami ponad 150 km długości. Ówcześnie kolejka służyła rabunkowej eksploatacji puszczańskich drzewostanów na potrzeby militarne, co powtórzyło się w czasie drugiej wojny, ale w okresie międzywojennym i przez cały okres PRL służyła lokalnej gospodarce leśnej. Do rangi symbolu urasta fakt, że została zlikwidowana dokładnie w 1989 roku, w momencie kiedy otwierały się przed nią nowe perspektywy wykorzystania turystycznego. Na szczęście już po kilku latach pojawiła się grupa inicjatywna na czele z osobą Macieja Kozłowskiego, który powołał Fundację Kolei Leśnych i sukcesywnie rewitalizuje ocalałe odcinki torowisk pomiędzy Czarną Białostocką i Kopną Górą. Wydaje się że wokół bazy kolejki wąskotorowej stanowiącej istotny składnik tożsamości miasteczka, można i należy rozwijać dalej infrastrukturę turystyczną i muzealną. Kilometry nasypów i wykopów oraz dziesiątki mostków w leśnych ostępach od Knyszyna po Waliły, czekają aż znów rozlegnie się w nich gwizd lokomotywek, dziś napędzanych przyjaznym środowisku paliwem rzepakowym.

* * *

Trzeba wyraźnie podkreślić, że te pozytywne procesy o których była powyżej mowa, w znakomitej większości dzieją się już. Lokalne społeczności, aktywizują się wokół różnorodnych działań wśród których znaleźć można inicjatywy rekonstrukcji i renowacji ważnych obiektów (m.in. zamku w Tykocinie i grodziska w Surażu). Tu i ówdzie słyszy się o akcjach porządkowania cmentarzy żydowskich. Młodzież gimnazjalna, oprócz wielkich faktów-symboli z historii krajowej i powszechnej, poznaje na lekcjach także dzieje najbliższej okolicy. Organizowane są święta lokalne — jak choćby ostatnio dni Krynek związane w tym roku z 500-leciem nadania herbu. Kilka spośród miasteczek regionu doczekało się monografii historycznych, zapewne kolejne są przygotowywane.12

Stąd radość piszącego te słowa, że nie są one wołaniem na puszczy, ale raczej próbą opisu sytuacji in statu nascendi — w chwili powstawania, i jednocześnie troska o to, by działaniom tym towarzyszyło dążenie do nadawania ich jakości jak najwyższej próby.

Bibliografia

1. Hanna Adamczewska-Wejchert, Kazimierz Wejchert „Małe miasta. Problemy urbanistyczne stale aktualne”. Wydawnictwo Arkady, Warszawa 1986

2. Aleksander Gieysztor Jan Zachwatowicz 1900-1983 w: „Kwartalnik Architektury i Urbanistyki” Tom XXXVIII Zeszyt 3-4 Wydawnictwo Naukowe PWN Warszawa 1994,

3. Robert Harbison „Zbudowane, niezbudowane i nie do zbudowania. W poszukiwaniu znaczenia architektonicznego.”

4. Danuta Kłosek-Kozłowska „Ochrona wartości kulturowych miast a urbanistyka” Oficyna Wydawnicza Politechniki Warszawskiej, Warszawa 2007.

5. Adam Mickiewicz „Pan Tadeusz” Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1994r.

6. Grzegorz Piątek AOC: Miasto jest grą w: „Architektura — Murator” Nr 9/2009, s. 116.

Michał Wróblewski — ur. 1974 w Warszawie, architekt, absolwent Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej (dyplom 1999). Równolegle z pracą zawodową interesuje się spuścizną kulturową pogranicza Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Publikował w kwartalniku „Białostocczyzna”, miesięcznikach „Spotkania z Zabytkami” i „Czasopis” oraz roczniku „Annus Albaruthenicus”, w latach 1999-2007 stały współpracownik „Czasopisu”.

1 Michał Wróblewski Tożsamość miasteczek białoruskich w aspekcie urbanistycznym i historyczno-kulturowym; w: „Annus Albaruthenicus 2008”.

2 Adam Mickiewicz „Pan Tadeusz” Ks. VII. Rada, w. 284-290.

3 Max Dvořak (1874-1921), Katechizm opieki nad zabytkami (1916), cytat za: Danuta Kłosek-Kozłowska „Ochrona wartości kulturowych miast a urbanistyka” Oficyna Wydawnicza Politechniki Warszawskiej, Warszawa 2007, s. 49

4 Ibidem, s. 50.

5 Hanna Adamczewska-Wejchert, Kazimierz Wejchert „Małe miasta. Problemy urbanistyczne stale aktualne”. Wydawnictwo Arkady, Warszawa 1986, s. 50.

6 Aleksander Gieysztor Jan Zachwatowicz 1900-1983 w: „Kwartalnik Architektury i Urbanistyki” Tom XXXVIII Zeszyt 3-4 Wydawnictwo Naukowe PWN Warszawa 1994, s. 215.

7 Informacje z rozmowy telefonicznej z Leonem Tarasewiczem przeprowadzonej 28.07.2009.

8 Michał Wróblewski „Ośrodek Ziemi Knyszyńskiej”, projekt dyplomowy obroniony na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej w marcu 1999 roku. Promotor prof. Konrad Kucza-Kuczyński. Egzemplarz projektu w zbiorach Biblioteki Wydziału Architektury.

9 Piotr Tomaszuk, Michał Wróblewski „Termy Bazyliańskie w Supraślu” 1999r. Egzemplarz deklaracji w zbiorach autora.

10 Monika Żmijewska Pogranicze jak gwarancja, w: „Gazeta Wyborcza Białystok” 31 maja — 1 czerwca 2003, s. 1.

11 Ewa Bogusławska, Michał Bogusławski, Michał Wróblewski „Sala widowiskowo-kinowa w Wasilkowie” — zwycięski projekt konkursowy w konkursie architektonicznym przeprowadzonym przez Urząd Miejski w Wasilkowie w 2004 r. Egzemplarz projektu w archiwum Urzędu Miejskiego w Wasilkowie.

12 W trakcie trwania tegorocznego trialogu autor uzyskał informację, że właśnie została napisana i obecnie czeka na wydanie monografia Krynek autorstwa dr Vitala Karniluka, historyka z uniwersytetu w Grodnie.