Jak wskazują badania socjologiczne ostatnich lat dwoje z trzech obywateli Białorusi w tym czy innym stopniu są dumni ze swojego obywatelstwa białoruskiego. Ale, jak wynika z tychże sondaży, dzisiejsza ich duma ze swego kraju w niewielkim stopniu uwarunkowana jest konkretnymi osiągnięciami Białorusi. Prawie 65% uważa, że jest to po prostu dobry kraj i ludzie, ojczyzna przodków. Własną kulturą i niepodległością kraju szczyci się trochę ponad 9% badanych.1 Jak się okazało, prawie połowa Białorusinów nie przejmuje się zbytnio możliwością utraty swej odrębności i tradycyjnej kultury2. Wyniki rokrocznych analiz białoruskiej opinii społecznej, przeprowadzanych przez Niezależny Instytut Badań Społeczno-Ekonomicznych i Politycznych ukazują, iż takie problemy jak naruszanie praw człowieka, degradacja kultury narodowej, podziały społeczne, zagrożenie straty niepodległości państwowej i izolacja międzynarodowa od lat nie przyciągają do siebie większej uwagi. Te wartości nie są dla Białorusinów prioretytowe, zdecydowanie ustępując pierwszeństwo lękom i obawom, związanym z możliwością utraty osiągniętego poziomu dobrobytu.3 Mając do wyboru alternatywę: lepszy stan gospodarki czy niezależność kraju, większość opowiada się za „lepszą gospodarką”.4 Należąc do rodziny narodów Europy Środkowo-Wschodniej, ponad połowa Białorusinów nie czuje się Europejczykami, nie odczuwa swej przynależności do kultury i historii społeczności europejskiej.5
Wartro zatem zastanowić się nad przyczynami tak paradoksalnej sytuacji oraz podłożem zjawisk, które ją spowodowały.
Rządzeni
Społeczeństwo białoruskie, przygniecione ciężarem odwiecznych represji, wyniszczone ludobójstwem bolszewickim i zdezorientowane propagandą komunistyczną nie nadążało za zmianami ideowymi końca XX wieku, źle rozumiało i nie zupełnie uświadomiało istotę i konieczność rozwoju narodowego i działalności państwowotwórczej. Okres unaradawiająco-oświatowy okazał się zbyt krótkim jak na szersze i aktywne uczestnictwo Białorusinów w tworzeniu własnego niepodległego państwa i wykształcenie się elit politycznych dążących do zmian. Po upadku komunizmu społeczeństwo pozostało po sowiecku biernym w kwestii zmiany władzy, reagując bezpośrednio tylko na socjalne pogorszenie swego stanu i nie zdając sobie sprawy z przyczyn takiego stanu rzeczy. W początkowym okresie niepodległości zdarzało się, że ludzie w ogóle nie mogli zrozumieć w jakim państwie żyją. Także obserwatorom zagranicznym w tamtym okresie wydawało się, że przyszłość Białorusi „nie spoczywała w rękach jej obywateli, lecz, oczekiwała jakby zawieszona w próżni, na kolejny przypadek lub może kaprys historii”6. Ale nawet dziś, po osiemnastu latach samodzielnego istnienia, Białorusini z trudem przyzwyczajają się do faktu istnienia własnego państwa. Jest to poniekąd wynik osobliwości rozwoju historycznego tego kraju. Białoruś była, bowiem szczególną częścią Związku Sowieckiego. W masowym odczuciu jej ludności nie istniało uświadomienie przynależności do narodu skolonizowanego. Podzcas przeprowadzonego w marcu 1991 r. sondażu socjologiczego, dosłownie na kilka miesięcy przed rozpadem ZSRR, 69% Białorusinów określiło swą tożsamość społeczną jak „obywatele sowieccy” i tylko 24% jak „obywatele swojej republiki”. Innymi słowy, niespełna jedna czwarta opytanych oddała pierszeństwo szczególnej cesze, wyróżniającej Białorusinów wśród innych narodów ZSRR. Dla porównania, za obywateli ZSRR uznało siebie w tamtym czasie: 63% Rosjan, 42% Ukraińców, 3% Estończyków7. A więc samoistność narodowa dla zdecydowanej większości sowieckich Białorusinów nie stanowiła istotnej wartości.
Jednocześnie występowało powszechne zjawisko braku zaufania do niepodległości, niemal powszechne i trwałe przekonanie, że ZSRR niebawem da się odnowić, że suwerenność Białorusi to stan tymczasowy. Te nostalgiczne nastroje były podsycane przez władze, wywodzące się z byłej nomenklatury komunistycznej i gospodarczej średniego szczebla, żywionce nadzieję, iż w Rosji ostatecznie zwyciężą siły prosowieckie, zorientowane na najściślejszą integrację z Białorusią, z jej ponownym wchłonięciem włącznie. Już w 1992 r. nastąpił dryf w stronę Rosji, będący naturalnym odruchem warunkowym nabytym w czasach kolonialnych. Wzmogła się też retoryka integracyjna. Można powiedzieć, że był to unikalny przypadek w postkolonialnym świecie, kiedy to kraj, który stał się niepodległym, gotów był zrezygnować ze swej państwowości.
Epoka komunistyczna wytworzyła określoną strukturę ustrojową. Jak dotychczas pozostawiono ją na Białorusi nienaruszoną, dlatego zewnętrzne zmiany polityczne nie spowodowały głębszej transformacji społecznej. Wręcz odwrotnie, nowe zjawiska usiłowano wtłoczyć do koleiny wyjeżdzonej przez komunizm. Jak trafnie zauważył publicysta białoruski, w 1991 r. mieszkańcy Białorusi otrzymali możliwość nie tylko zajrzeć do swej przyszłości, ale też w niej żyć. „Lecz przeważającej większości ludzi sowieckich ta przyszłość nie spodobała się. Ona na tyle nas przeraziła, że po kilku latach wróciliśmy do przeszłości i nadal pogrążamy się w nią jak w bagno”.8 A więc kontynuacja polityki sowieckiej w warunkach niepodległości państwowej nastąpiła nie w wynku realizacji jakiegoś wcześniej powziętego planu lub zamierzonych działań czy też świadomego wyboru, dokonanego przez władzę. Stało się to samoczynnie, w ramach ciągłości polityki sowieckiej, dobrze znanej rządzącej grupie i społeczeństwu oraz przez nie akceptowanej. Granice możliwych przemian tak na początku lat 90., jak i dziś określane są wartościami człowieka sowieckiego oraz jego doświadczeniem i umiejętnością adaptacji do zachodzących zmian zewnętrznych. Tym się w dużym stopniu tłumaczy dotychczasowy brak reform strukturalnych. Ten stan został obrazowo ujęty przez znanego reżysera białoruskiego następująco: „Utkwiliśmy w Związku Sowieckim jak prosię w parkanie”.9
Dla zdecydowanej większości ludności Białorusi nie istniało problemu wolności, swobód obywatelskich. Po prostu nic o tym nie wiedzieli, od kilku pokoleń żyjąc w niewoli. Większość Białorusinów po rozpadzie ZSRR nawet nie odczuła, że przez jakiś czas żyła w warunkach względnej wolności politycznej, bo społeczeństwo nigdy nie funkcjonowało w ustroju demokratycznym. Wartości europejskie: wolność, demokracja, parlamentaryzm były mu obce, rychło zrezygnowano więc z nich dobrowolnie. Kiedy sprawę wyboru przyszłego ustroju postawiono na ostrzu noża, jak to było podczas wyborów prezydenckich 1994 r. i referend lat 1995-1996, wariant demokracji liberalnej został odrzucony niemalże odruchowo. Wolność Białorusinom zabrano bo sami jej nie chcieli.* Świadomie wybrali autorytaryzm, bo spełniał ich oczekiwania, odpowiadał ich wizji władzy i jej roli w społeczeństwie, polegającej na zastąpieniu podziału władz paternalizmem. Autorytarny charakter władzy nie był postrzegany jako coś ujemnego, coś co przeszkadza żyć, natomiast zmianę ustroju kojarzono z pogorszeniem warunków życia, co przejściowo zawsze ma miejsce w okresach transformacji. Stąd też wzięło się niemal powszechne obecnie przekonanie, iż za ZSRR żyło się lepiej. Nastąpił zatem proces przejścia od politycznego zniewolenia sowieckiego do politycznego zniewolenia postsowieckiego. Zmieniono formę tego zniewolenia, lecz zachowano treść.
Długoterminowy wpływ sowieckiego systemu wychowania i edukacji, który hamował indywidualny rozwój jednostki na rzecz zbiorowości, nie sprzyjał wyrobieniu zdolności samodzielnego krytycznego myślenia. Wpłynęło to na stan umysłowości Białorusinów. Ludzie zatracili zdolność analizowania społecznie znaczących faktów i wydarzeń. Dyskusja przestała być uważana za normalne zjawisko. Prymitywizacja myślenia w perspektywie historycznej prowadziła z kolei do wzrostu obskurantyzmu we wszystkich jego przejawach. Urobiony w ten sposób człowiek opierał swe rozumowanie na wąskich przesłankach lokalnych faktów i osobistego doświadczenia. Jego abstrakcyjne myślenie stopniowo zanikało, co uniemożliwialo przewidywanie rozwoju wydarzeń, obliczenie własnego postępowania na przyszłość. Stąd lęk przed nowoczesnością, strach przed robieniem czegoś, co wykracza poza granice doraźnych przezyć i tradycyjnie ustalonych norm.
Manipulowanie społeczeństwem ułatwił niski poziom świadomości prawnej ludności. Taki sam poziom zresztą właściwy jest i dzisiejszym białoruskim prawodawcom. Ponadto reżim ustawicznie łamie ustanowione przez siebie prawo, co podkopuje zarówno autorytet władzy państwowej, jak i prawa. Istniejąca obecnie na Białorusi powszechna opinia, sugerująca ignorowanie praworządności w życiu codziennym, jest wynikiem przekonania, że obowiązujące prawo odzwierciedla urojony, fikcyjny świat, nie mający nic wspólnego z rzeczywistością. A więc naiwnością byłoby przestrzeganie norm prawnych, które lekceważą nawet sami ich twórcy i którym prawna „oprawa” potrzebna jest jedynie do zachowania pozorów, stworzenia wrażenia istnienia państwa prawa. W konsekwencji w świadomości zbiorowej ludności zapanował nihilizm prawny, negatywne skutki którego mogą mieć bardzo nieporządane konsekwencje tak dla obecnej władzy, jak i przyszłej.
Cechą charakterystyczną istnienia społeczeństwa obywatelskiego w warunkach dyktatury jest dążenie obywateli do uzyskania swobodnej informacji. Dlatego stopień zapotrzebowania na wolne słowo jest wskaźnikiem bardzo ważnym. Swego czasu PRL-owska opozycja zakładała nie tylko podziemne wydawnictwa, ale też tworzyła alternatywne prasę i kulturę, na które istniało olbrzymie zapotrzebowanie. Większość Polaków usiłowała uzyskać prawdziwą, nieocenzurowaną informację, chociażby poprzez masowe słuchanie zachodnich rozgłośni radiowych. Czegoś takiego nie ma w dzisiejszym społeczeństwie białoruskim. Literatka Swiatłana Aleksiajewicz opisuje przypadek, kiedy w białoruskim miasteczku rozdawano niezależną prasę z opisaniem okoliczności zniknięcia opozycynych polityków i dziennikarzy, o których media państwowe nigdy nie wspominały. W ciągu godziny z propozycji skorzystało nie więcej niż pięć osób, a niektóre z nich egzemplarze gazety od razu zwracali. Nie chodziło tylko o strach. Ich to nie interesowało10.
Jak wskazują badania, na Białorusi stopień akceptacji władzy nie zależy od poziomu i zakresu informacji, w tym też pochodzącej ze źródeł niezależnych, lecz od sposobu myślenia jednostek ukształtowanych w specyficznych warunkach sowieckich. Uzyskiwana informacja nie jest analizowana, oceniana krytycznie, konsekwencją jej otrzymania nie jest wyprowadzenie szerszych wniosków. Spływa prawie nie pozostawiając śladów.11
Od lat socjolodzy rejestrują na Białorusi istnienie sporej grupy ludności, stanowiącej szacunkowo ok. 20% społeczeństwa12, która jest wyobcowana ze społeczno-politycznego systemu kraju. Ci ludzie w ogóle nikomu nie ufają: ani władzy, ani opozycji, ani też własnym rodakom. Właściwie odtrącają społeczeństwo jako takie. Nie ma żadnej instytucji państwowej albo środowiska społecznego, któreby ta grupa darzyła zaufaniem. Totalność braku zaufania wykazywanego przez „wyobcowanych” daje podstawy do przypuszczenia, że nie akceptują władzę nie dlatego, iż jest z ich punktu widzenia zła. Odrzucają ją bo odrzucają wszystko. W tej grupie odsetek młodzieży jest większy, niż w innych. To nie może nie zastanawiać, szczególnie tych, kto pokłada nadzieje w młodzieży jako sile napędowej ew. przyszłych zmian ustrojowych.
Ludność Białorusi nie posiada jednoczących cały naród predylekcji o charakterze społecznym. Większość nie uświadamia konieczności istnienia własnego państwa, narodowego życia politycznego, nie szanuje języka przodków, własnej historii, zasad demokracji. Typ postsowieckiej tożsamości narodowej mieszkańców kraju jeszcze nie ukształtował się ostatecznie. Powoduje to, że nie czują się narodem „samowystarczalnym”, samodzielnym. Muszą zawsze być „przy kimś”. Najczęściej „przy Rosji”, ale też (nieporównywalnie rzadziej) i „przy Europie”, tylko nie „o własnym chlebie”.
Społeczeństwo białoruskie pozostaje zatomizowanym. Ludzi nie wiążą już tradycje, jak to było w epoce przedindustrialnej. Nie potrafi ich zjednoczyć też władza centralna. Skupiając w swych rękach absolutne prawo podejmowania decyzji, pozbawiła w ten sposób ludzi poczucia odpowiedzialności za państwo i społeczeństwo. Prócz tego, władza świadomie (a czasem też bezwiednie) blokuje procesy kształtowania się instytucji społeczeństwa obywatelskiego. W latach niepodległości na Białorusi nie wykształciło się społeczeństwo jak autonomiczny względem władzy typ organizacji ludzi, system niezależnych od niej instytucji. W stadium zalążkowym znajduje się proces kształtowania się grup społecznych, zdolnych nie tylko artykułować, ale też bronić swych interesów. Wiekszość obywateli demonstruje też brak samodzielności, woli i zdolności dokonania definitywnego wyboru. Popularność każdego projektu szybko upada, kiedy powstaje kwestia ceny, którą trzeba zapłacić w celu jego realizacji. W sytuacjach kiedy należy przejawić inicjatywę, a tym bardziej się poświęcić, szczególnie jeśli istnieje ryzyko niepowodzenia, Białorusin woli nie robić nic, niż narażać się na ewentualne straty.
Znany socjolog białoruski Alfred Majchrowicz wyodrębnił następujące cechy chrakterystyczne mentalności Białorusinów, wzmożone i utrwalone przez praktyki ideologiczne bolszewizmu. Według niego Białorusinom właściwa jest: podatność na oddziaływanie doraźnej sytuacji politycznej i społeczno-ekonomicznej; szczególna wrażliwość na presje zewnętrzne (otoczenie, okoliczności); przewaga utopijnych nadziei i wyobrażeń, w połączeniu z abstrakcyjnymi ideami powszechnej sprawiedliwości, nieraz w postaci prymitywnego egalitaryzmu; nadmierna uległość wobec władzy13.
Białorusini z reguły ufają władzy i niekrytycznie oceniają jej postępowanie ze względu na historycznie wpojony paternalizm. Pozostałością totalitarnej epoki jest też masowe rozdwojenie świadomości, „schozofrenia społeczna”, kiedy na skalę masową ludzie myślą jedno, zaś mówią i postępują inaczej, wbrew własnym przekonaniom.
Istotny problem plega też na braku wiary w możliwość jakichkolwiek zmian, któreby mogły doprowadzić do europeizacji kraju. Dziś o powrocie do Europy marzy przede wszystkim ta część Białorusinów, która uważa, że ich kraj historycznie należał do cywilizacji europejskiej. Obecnie zwolennicy tego poglądu stanowią znaczną, lecz jeszcze nie dominującą część populacji. Nie posiadają też możliwości podejmowania decyzji strategicznych, wyznaczających długoterminowy rozwój kraju. Zresztą istnieją też duże wątpliwości co do sposobu rozumienia przez nich samego pojęcia „europejskości”. Są bowiem liczne przykłady ujmowania go w kategoriach „czystości ulic i zewnętrznego porządku”. Ale w tej grupie występuje pozornie absurdalny fenomen. Większość „eurobiałorusinów” zwolenników integracji z UE uważa, że kraje zachodnie są nieprzyjazne i nieżyczliwe wobec Białorusi. Powstaje zatem pytanie, po co integrować się z wrogami twego kraju? Występuje tu typowo białoruskie zjawisko. Kiedy prozachodnio nastawieni Białorusini odpowiadają na pytanie o polityce obcych państw wobec Białorusi, zachodzi zwrot znaczeniowy i faktycznie udziela się odpowiedzi na pytanie o stosunku tych państw do istniejącego na Białorusi reżimu. Stosunek ten zaś ze strony Zachodu rzeczywiście jest krytyczny, natomiast Rosji i Chin — przyjazny. Ale pytano przecież nie o stosunek do białoruskiej władzy, tylko o stosunek do Białorusi jako państwa. Już sam fakt, że taki zwrot znaczeniowy występuje świadczy o kolosalnym wyobcowaniu znacznej części ludności białoruskiej z własnego państwa. Obywatele nie utożsamiają się z nim. Dla wielu Białoruś po prostu nie jest ich krajem, lecz krajem rządzącej ekipy i jej zwolenników.14 Dla pozostałej części Białorusinów Europa nadal jest terra incognita, którą oni muszą dopiero odkryć, pod warunkiem, że będą tego chcieli.
Pod względem uświadomienia swego pochodzenia etnicznego społeczeństwo białoruskie również znajduje się w stanie rozłamu. Sondaże przeprowadzone w latach 1999-2004 ujawniły, że mniej więcej równe jego części uważały Białorusinów za: samodzielny naród; część trialistycznego narodu wschodniosłowiańskiego, rzekomo składającego się z Białorusinów, Rosjan i Ukraińców. Nie przypadkowo więc nastroje prorosyjskie pozostają w kraju bardzo silne. Jeszcze kilka lat temu mniej więcej połowa obywateli opowiadała się za zjednoczeniem z Rosją. Białorusini nadal mają trudnosci z własną tożsamością narodową. Pod tym względem oblicze ludności kraju jest niewyraźne. Przeszkadza to zarówno międzynarodowej integracji państwa, jak też kształtowaniu się lokalnych mechanizmów społeczeństwa demokratycznego.
Pod koniec lat 80. XX wieku proces rusyfikacji ludności białoruskiej posunął się już wystarczająco daleko, następstwem czego stało się drastyczne zmniejszenie liczby nosicieli języka białoruskiego. Dane spisu ludności z 1989 r. świadczą, iż w momencie proklamowania niepodległości językiem białoruskim posługiwała się 1/5 część mieszkańców republiki. Szokującym przykładem stanu języka białoruskiego na Białorusi był casus Nasty Lisicynej, która na początku lat 80. ubiegłego wieku była jedyną białoruskojęzyczną uczennicą w półtoromilionowym Mińsku. Koledzy i koleżanki z klasy przezywali ją „białorusinką” (większość z nich formalnie należała do narodowości białoruskiej). Sekretarz miejskiego komitetu KPZR przychodził do szkoły żeby sprawdzić, czy jest poczytalna, a jej rodziców usiłowano pozbawić praw rodzicielskich i skierować do szpitalu psychiatrycznego.15
Na etapie legalizacji sowieckiej kultury Rosja w stosunku do Białorusi odgrywała rolę dawcy kulturalnego, który dostarczał nowe teksty i nowe wzorce kulturowe. Wdrożyło to Białorusinów do rosyjskiego stylu życia. Wystąpiło typowe zjawisko rosyjskiej penetracji kolonizatorskiej, która spowodowała całkowity rozpad białoruskiej całości kulturowej poddanej naciskowi bardzo gwałtownej frontalnej dyfuzji, uniemożliwiającej jakiekolwiek zmiany adaptacyjne w tym systemie przejmującym. W rezultacie kultura białoruska właściwie zastąpiona została kulturą rosyjską, czy też raczej jej quasi-kulturową odmianą. Po odzyskaniu niepodległości nadal korzystano z rosyjskiej przestrzeni kulturalnej i informacyjnej zamiast tworzyć konkurencyjną własną, co oznacza, że wybrano drogę najmniejszego oporu. Z dość wysokim stopniem prawdopodobieństwa można też założyć, że procesy w tej dziedzinie przybrały charakter nieodwracalny. W ich wyniku wyrobił się swoisty białoruski kompleks niepełnowartościowości, uwarunkowany sytuacją, w której Białorusini znajdowali się w ciągu wielu dziesięcioleci. Zmuszono ich patrzeć na siebie obcymi oczami, przeglądać się w cudzym lusterku, oceniać siebie według obcych kryteriów. Odrodzenie białoruskie końca XX wieku nie urosło do rzędu znaczącego ruchu, bo było gwałtownie powstrzymane w połowie lat 90. Obecnie Białoruś występuje w roli biorcy, który przyswaja wzory pochodzące z rosyjskiego obszaru kulturowego. W warunkach braku bariery językowej oraz faktycznej samoizolacji Białorusi, pozostawiających ją na uboczu międzynarodowych prądów politycznych i kulturalnych, bez większych inwestycji we własną kulturę, Białoruś pozostaje peryferią kulturową Rosji.
Postsowieccy Białorusini postrzegają siebie jako naród zgoła inaczej i w innym wymiarze, niż to tradycyjnie czynią współczesne narody. Ani wspólnota etniczna, ani język nie mają dla nich takiej wartości jak wspólnota terytorialna, oparta na miejscowych zwyczajach i kulturze. Ostatnia jest wąsko rozumiana jako tradycja ludowa, folklor, obrzędy i rytuały życia powszedniego. Wspólnota terytorialna zaś sprowadza się przede wszystkim do wspólnoty lokalnej: miasta, wsi. Tylko mniej więcej jedna czwarta populacji utożsamia się z krajem jako całością. O złożoności procesów przebiegających w sferze świadomości narodowej współczesnych Białorusinów świadczyć może ich zupełnie nietypowa postawa wobec podziału według zasady „swój — obcy”, która jest jedną z części składowych systemu kodowego każdej tradycji narodowej i kulturowej. Na przyklad za „swego” może być uznany na Białorusi Rosjanin, mówiący w tym samym języku co i zrusyfikowany Białorusin, natomiast białoruskojęzyczny rodak może być postrzegany jako obcy. A to dlatego, że absolutna większość Białorusinów nie uważa język ojczysty za symbol jednoczący mieszkańców kraju. Wręcz odwrotnie. Większość deklarujących się jako Białorusini, stanowiący 83-86% ludności kraju, odbiera mówienie po białorusku w środowisku zawodowym, towarzyskim i prywatnym jako nietypowe zachowanie się (pomijajmy tu niektóre specyficzne i nieliczne środowiska twórcze i pedagogiczne narodowo uświadomionej inteligencji). Zaznaczmy, że nie chodzi tu o obojętność lub bierną dezaprobatę, tylko o aktywny przejaw niechęci w stosunku do używania języka przodków. Już samo pytanie: „Dlaczego nie mówi się po białorusku ?” — wywołuje na Białorusi szczere zdumienie. Tylko 29,7 % obywateli białoruskich uważa, że kierownik państwa powinien zawsze mówić po białorusku. Ponad jedna trzecia (34,3%) sadzi, że to nie jest obowiązkowe, i prawie tyle samo (34, 1%), że językowi białoruskiemu warto składać haracz od czasu do czasu.16.
Język białoruski dla milionów Białorusinów stał się oznaką innej kultury. Nie jest już odbierany jako język ojczysty, coś bliskiego, swojskiego. Stosunek do niego nie jest przepojony ciepłem, intymnością. Ale tragizm i paradoksalność zarazem obecnej sytuacji polega na tym, że Białorusini nie są obecnie nosicielami zarówno białoruskiej jak i rosyjskiej kultury, ponieważ ta ostatnia przyswajana jest przez nich bardzo powierzchownie.
Wszystko to powoduje, że pod względem tożsamości narodowej proces kształtowania się społeczeństwa białoruskiego przebiega w sposób skomplikowany i niejednoznaczny. Badania socjologiczne wskazują, że młodzież w znacznie większym stopmiu niż starsze pokolenie wyzbywa się dziedzictwa sowieckiego, a stopień jej integracji kulturowej w kontekście nie tylko białoruskim, ale i (co warto podkreślić) rosyjskim, jest znacznie większy, niż u rodziców i dziadków.17 Wprowadzenie programów szkolnych opartych na wzorcach sowieckich, w połaczeniu z nieustającą i sterowaną odgórnie prosowiecką indoktrynacją, też robi swoje. Mieszkaniec Mińska przeprowadził na swym osiedlu minisondaż wśród dzieci w wieku od 10 do 15 lat. Oto jakie wyniki uzyskał w oodpowiedziach na pytanie: „Kiedy Białoruś uzyskała niiepodległość?”. Nikt z dzieci nie potrafił wymienić ani datę 27 lipca 1990 roku, kiedy to Rada Najwyższa Białoruskiej Socjslistycznej Republiki Radzieckiej uchwaliła deklarację o suwerenności państwowej, ani 19 września 1991, kiedy kraj zmienił nazwę na Republikę Bialoruś, ani tym bardziej datę 25 marca 1918, kiedy została proklamowana Białoruska Republika Ludowa. „W ogóle” — pisze obserwator — „powstawało wrażenie, że kiedy chodziło o białoruską niepodległość, uczniowie jakby „zawieszali się” jak nagle zacinający się komputer. To o ZSRR i BSRR, jak się wyjaśniło, wiedzieli wzyscy. Natomiast określić moment, kiedy „skończyła się„ BSRR i „zaczęła się” Republika Białoruś nie potrafił nikt z pytanych nastolatków”.18
Prócz rusyfikacji językowej i kulturowej oraz nihilizmu historycznego na Bialorusi występuje dość charakterystyczne zjawisko, warunkujące prorosyjskie nastawienie postsowieckiego społeczeństwa białoruskiego. W sposób paradoksalny najbardziej pasuje do niego określenie „syndrom postimperialny”. Narodem imperialnym w ZSRR byli Rosjanie, ale absolutna większość Białorusinów utożsamiała się z nimi. Pod tym względem uważali się za jeden z kluczowych centrów ówczesnego potężnego imperium, które trzymało w szachu cały świat. Z rozpadem mocarstwa stracili poczucie własnej znaczności. Dotychczas nie mogą się pogodzić z tym, że zostali obywatelami niewielkiego, niezamożnego na miarę europejską i niestabilnego kraju. W tych warunkach olbrzymia Rosja jakby zastępuje w ich oczach Związek Sowiecki, staje się namiastką byłego imperium, którego częścią się czuli i z czego byli dumni. W tym układzie Moskwa stanowi naturalny biegun przyciągający zsowietyzowanego Białorusina jako zapowiedź przywrócenia dawnej glorii potęgi sowieckiej. Sowieckość zatem zastępuje (lub też rekompensuje) Białorusinom brak tożsamości narodowej stanowiącej tę trwałą podstawę, na której opiera się społeczność każdego kraju.
Jedną z poważnych barier blokujących reformy gospodarcze na Bialorusi jest brak gotowości społeczno-psychologicznej znacznej części ludności kraju do funkcjonowania w warunkach rynkowych. Według danych Mińskiego Centrum Badań Instytutu Biznesu i Zarądzania oraz Warszawskiego Ośrodka Badań Społeczno-Ekonomicznych CASE, liczba zwolenników ingerencji państwa w gospodarkę jest większa, niż zwolenników jej reformowania. Białorusini generalnie kategorycznie odrzucają powszechną prywatyzację zakładów państwowych i występują przeciwko prywatnej własności na ziemię. Nie chcą też reformy bankowej. Ponad 40% uważa za niedopusczalny sprzedaż białoruskich przedsiębiorstw obcokrajowcom. Przyczyną tego jest nie tylko słabe rozumienie kwestii ekonomicznych, ale też skutki oddziaływania zmasowanej propagandy reżimowej. Wśród badanych środowisk najwięcej zwolenników gospodarki rynkowej jest w grupach z wyższym wykształceniem. Natomiast wśród zwolenników modelu paternalistycznego największy jest odsetek ludzi z wykształceniem podstawowym. Istotne znaczenie ma też wiek. Wśród osób odrzucających reformy jest nawięcej emerytów19.
W społeczeństwie, w którym od dłuższego czasu kultywowano tzw. socjalną bezinteresowność i wymuszony altruizm, negatywny stosunek do działalności komercyjnej, niechęć do własności prywatnej, te zakorzenione nastawienia mentalnościowe wchodzą w sprzeczność z realiami współczesnego życia. Warto też uwzględnić, że od czasów sowieckich ludzie są przyzwyczajeni do tego, że władza w każdym momencie może im wszystko zabrać, co dodatkowo pozbawia ich bodźców do samodzielnego działania. Wolą „kontynuację socjalizmu”, bo nie chcą i nie potrafią żyć w warunkach konkurencji rynkowej. Nie dostrzegają też związku przyczynowego między modelem gospodarki i ich poziomem życia.
Względnie niski poziom potrzeb życiowych ludności postsowieckiej jest następnym ważnym czynnikiem utrudniającym przeprowadzenie zmian systemowych. Dane sondaży przeprowadzonych na Białorusi świadczą, że prawie połowa badanych podaje, iż w przypadku wystąpienia poważniejszych problemów życiowych, wymagających dodatkowych wysiłków, wybiera opcję zmniejszenia poziomu własnych potrzeb, a 15% wolą w ogóle nic nie robić, czyli biernie obserwować ewentualne pogorszenie stanu swego życia. Uzyskane dane wskazują też, że prawie połowa opytanych wolałaby żyć nawet biedniej, mając gwarantowany poziom dochodów i nie narażając się na ryzyko podejmowania samodzielnych decyzji, niż przejawiać inicjatywę i żyć zasobniej (prawie jedna trzecia badanych w ogóle nie udzieliła odpowiedzi, co świadczy o braku wyrobionego zdania dotyczącego tak ważnej kwestii życiowej).20 Jednocześnie większość ludności na Białorusi jest przekonana, iż w ostatnich latach Białoruś osiągnęła większe sukcesy w zakresie gospodarki, niż kraje sąsiednie. Przy tym pensja 79% respondentów nie przekraczała 200 USD misięcznie.21 Zaznaczmy, że według badań przeprowadzonych przez Legatum Institute, pod względem jakości życia w 2008 r. Białoruś, wśród 104 badanych krajów, zajmowała 78 miejsce (Polska — 38).22
Urabiane przez wiele dziesięcioleci w sowieckim ustróju komunistycznym mentalność i system wartości społeczeństwa białoruskiego, ulegają zmianom z trudem i bardzo powoli. Skutki takiego stanu rzeczy nie są pocieszające. Młoda, wykształcona i przedsiębiorcza część narodu staje się zakładnikiem istniejącego systemu.
Rządzący
Także wynaradowione kierownictwo Białorusi do końca pozostawało lojalne wobec ZSRR*, i traktowało własny naród i państwo jako kategorie wyłącznie regionalno-terytorialne. Po rozpadzie ZSRR cała władza pozostała w rękach dawnej nomenklatury sowieckiej, w świadomości której przeważał konformizm, kolonialny sposób myślenia oraz nadzieja na powrót ZSRR. Jej przedstawiciele dostosowywali się do nowych okoliczności opieszale i ostrożnie, nie posiadając żadnej samodzielnej koncepcji rozwoju czy też perspektyw ideowych, prócz oglądania się na Moskwę. Politycznym i ideologicznym przejawem tej tendencji stało się zachowanie pozostałości systemu sowieckiego. Na Białorusi sowieckość tę usiłowano ukryć za propagandową fasadą rozważań o jakiejś rzekomo „szczególnej drodze” kraju „w rodzinie narodów wschodniosłowiańskich” oraz zachowaniu „tego, co było najlepsze w ustroju sowieckim”. Zatem integralną polityczną i ideologiczną treścią ukonstytuowanego obecnie na Białorusi reżimu jest sowieckość, której przejaw polega nie tylko na tęsknocie za odchodzącą epoką, ale i świadomym dążeniu do maksymalnego zachamowania na Białorusi procesu rozwóju demokratyzacji oraz zachowaniu lub przywróceni (na ile to jest możliwe w nowych warunkach) w postaci zmodyfikowanej podstawowych elementów ustroju sowieckiego.
O stanie umysłów dzisiejszej białoruskiej rządzącej ekipy można wnioskować na podstawie niektórych wypowiedzi jej czołowych przedstawicieli. W czerwcu 2007 r. przewodniczący Akademii Nauk Białorusi oświadczył na konferencji międzynarodowej, że podstawową przyczyną rozpadu ZSRR było wykreślenie pod koniec lat 80. z konstytucji sowieckiej artykułu o przewodniej roli KPZR, bo wraz z usunięciem tego artykułu społeczeństwo zostało pozbawione trzonu.23 Dwa lata wcześniej pierwszy zastępca kierownika administracji prezydenta w następujący sposób ujął wizję procesu demkratyzacji: „Cała ta kultura demokratyczna powstje nie lada dzień. Dlatego wolności pwinno się przydzielać społeczeństwu (kursywa moja, J.W.) tyle, na ile gotowe ono jest ponosić za nią odpowiedzialność. Jeżeli zaś poziom wolności przekracza miarę odpowiedzialności, prowadzi to do destabilizacji społeczeństwa i może mieć destrukcyjne konsekwencje”.24 Minister sprawiedliwości kraju z kolei uważa, że: „Ideę państwa prawa nie należy idealizować, a tym bardziej bezoględnie naśladować model zachodni... System parlamentarny nie jest w stanie w sposób całkowity rozstrzygnąć problemy społeczeństwa... często w oczach zwykłych obywateli słabość władzy jest mniej wybaczalna, niż twardość i samowola ze strony państwa”.25 Z kolei były przewodniczący białoruskiej bezpieki oświadczył w listopadzie 2006 r.: „Państwo widzicie przecież ile środków się przeznacza (chodzi o finansowanie zachodnie, J.W.) na, że tak powiem, promowanie u nas demokracji. Ale zaszczepić nam demokrację — to jest to samo, co ożenić mnie z niekochaną kobietą. Po co mi to jest potrzebne?... Przecież wszystko jedno zmusić się nie da. Kiedy zaś dojrzejemy, kiedy ewolucyjnie przyjdziemy ku temu — wtedy owszem. A tak to po co pieniądze wydawać? Mnie to dziwi...”.26 Natomiast pierwszy zastępca kierownika Głównego Zarządu Ideologicznego Administracji Prezydenta mówił wprost: „Nie będę twierdził, że u nas jest klasyczna demokracja europejska. Oczywiście jej nie ma. I bardzo dobrze! Póki co nam nie pasuje. U nas w czystej postaci autorytaryzm, i historycznie dla nas jest to najlepszy system”.27
Z tych wypowiedzi wynika, że grupa sprawująca władzę zdaje sobie sprawę z tego, że konstruowany przez nią model ustroju nie może być wkomponowany w zasadniczy nurt rozwoju krajów demokratycznych, dysonuje z międzynarodowym otoczeniem i nie jest w stanie funkcjonować w ramach europejskich wartości politycznych. Obstaje jednak uporczywie przy swoich założeniach, wymawiając się rzekomą szczególną drogą rozwoju Białorusi, specyficzną mentalnościa jej ludności, brakiem odpowiednich warunków, niedojrzałością społeczeństwa itp.
W odróżnieniu od innych postkomunistycznych krajów europejskich, na Białorusi po uzyskaniu niepodległości nie nastąpiła zmiana elit politycznych. Stara kadra partyjno-sowiecka zachowała władzę. Jej trzon nadal stanowią działacze, którzy zrobili karierę jeszcze za czasów ZSRR. Zachowują się jako chwilowi władcy działający z przejściowych pobudek. Dla wielu z nich niepodległość Białorusi sprowadza się do kwestii opłacalnej koniunktury gospodarczej. Ta klasa polityczna kraju, ze względu na niedorozwój świadomości narodowej, serwilistyczny kompleks lokalnych urzędników, obawy przed konkurencją w warunkach rynkowych oraz częściowe zachowanie ideologicznych elementów dawnego ustroju, faktycznie odrzuciła politykę reform. W rezultacie zmiany w kraju odbywa się tylko w tym stopniu, w którym urządza to nomenklaturę lub zmusza ją do „ustępstw”.
Obecnie Białoruś tylko geograficznie jest częścią Europy. Władza izoluje ją od ogólnego nurtu rozwoju cywilizacyjnego w celu zachowania quasi-sowieckiego układu. Rządząca krajem grupa nie ma też nic wspólnego z europejskością. Otwarta gospodarka rynkowa jest sprzeczna z jej interesami, ponieważ pozbawia ją narzędzia ingerencji państwa w gospodarkę, zapewniającej utrzymanie władzy i możliwości osobistego bogacenia się członków nomenklatury. Zresztą nie można wykluczyć i jeszcze jednego czynnika — braku rozumienia bezpośrednich i odwrotnych zależności, zachodzących w gospodarce światowej i handlu międzynarodowym. Nie przypadokowo więc kierownictwo Białorusi ustawicznie twierdzi o „specyficznej białoruskiej sytuacji” i rzekomo „szczególnej, odrębnej drodze rozwoju Białorusi”. W rzeczywistości jednak obecne władze nie tyle realizują własną koncepcję rozwoju społeczeństwa, co reagują na zewnętrzne wydarzenia. Można też wątpić, czy posiadają własną strategię. Zwyczajne bowiem pochlebianie poglądom zbitego z tropu elektoratu i rozpalanie jego wyobraźni płomiennymi przemówieniami o rzekomym zagrożeniu zewnętrznym, to trochę za mało jak na nowoczesny rząd. Jako jeden z walorów swych rządów władze wynoszą rzekome stabilność i przewidywalność sytuacji w kraju. Ale to, co władze białoruskie uważają za przejaw stabilności społecznej, jest raczej społeczną biernością, będącą zarzewiem nieprzewidywalności. W warunkach przygniatającej dominacji politycznej rządzących, braku zewnętrznych zagrożeń oraz wzrostu realnych dochodów ludności jeszcze można na niej polegać, lecz w przypadku naruszenia równowagi tych czynników od pozornej stabilności może nie pozostać i śladu.
Zasadniczym celem obecnej rządzącej ekipy jest zachowanie władzy za wszelką cenę. Żadne profity i preferencje gospodarcze w zamian za ulżenie reformom demokratycznym ją nie zadowolą, gdyż wszelka demokratyzacja jest dla reżimu synonimem jego własnej klęski. Wszelkie przejawy pluralizmu, samorządności i samodzielności postrzegane są jako naruszenia centralizmu, kojarzonego wyłącznie z porządkiem i ładem. Logika takiego rozumowania prowadzi ostatecznie do wniosku i przekonania, że każde odstępstwo od rygorystycznie urządzonego systemu władzy powoduje zaburzenie porządku i chaos. Rozumowanie takie ujmuje się w prostą formułę — nim więcej centralizmu i odgórnego sterowania, tym więcej porządku.
Ciagle przedłużając swoje pełnomocnictwa, nie posiadając perspektywistycznych idei i inicjatyw obecna władza zdaje Białoruś na łaskę wydarzeń, pozwalając krajowi toczyć się z prądem bez istotnego wpływu na rozwój społeczno-gospodarczy. Co zaś dotyczy stosunku ludności do obecnej władzy to, jak wskazują sondaże, większość rozumie wadliwość i wątpliwą legitymność reżimu, ale godzi się z jego istnieniem, ponieważ obawia się, że będzie jeszcze gorzej. Nawet w warunkach dotkliwego kryzysu światowego i pogarszającej się sytuacji gospodarczej w kraju, kiedy prawie 50% obywateli obarcza odpowiedzialnością za to prezydenta i rząd,28 notowania władzy nie spadają. Przyczyny tego pozornego paradoksu tkwią w paternalistycznym nastawieniu społeczeństwa i wynikającej z niego potrzeby znalezienia personalizowanego obrońcy, w postaci którego na bezalternatywnej białoruskiej przestrzeni politycznej występuje prezydent.
Richard Pipes zauważa, że w krajach wschodnich, gdzie nie istniała prywatna własność ziemi, wyróżnienie i zamożność można było zdobyć jedynym sposobem: poprzez wysoką pozycję w służbie władcy. Sprawowanie władzy w imieniu suwerena nie oznaczało służby dla kraju, lecz stanowiło sposób bogacenia się. Podobnie działo się w ustroju komunistycznym, gdzie udział w rządach reżimu, skupiającego w swych rękach całość władzy i bogactwa kraju, traktowano jako środek umożliwiający osiągnięcie odpowiedniej pozycji w społeczeństwie i zdobycie majątku.29 W warunkach postsowieckich skupienie w rękach nomenklatury władzy i własności odbywa się w posstaci quasi-rynkowej, co prowadzi do kształtowania się nowej warstwy, dającej się określić jako „biurokratyczna burżuazja”. Na Białorusi właśnie nomenklatura kontroluje najważniejsze etapy nowego podziału własności, co niewątpliwie sprzyja korupcji. Eksperci uważają za podstawową przyczynę jej wzrostu na Białorusi aktywną paternalistyczną rolę państwa w gospodarce. Według organizacji międzynarodowej Transparency International, obliczającej wskaźniki postrzegania korupcji w 180 krajach świata (nim wyższe miejsce — tym lepsza sytuacja), w 2002 r. Białoruś pod tym względem znajdowała się na 36 miejscu, w 2003 — spadła na 53, w 2004 r. na 74, , w 2005 r. — na 107, i znalazła się w jednym szeregu z takimi krajami jak Honduras, Zimbabwe, Ukraina.30 W r. 2008 lokowano ją już na 151 miejscu, w jednej grupie z Tadżykistanem, Laosem, Ekwadorem, Papuą-Nową Gwineą, Republiką Środkowoafrykańską oraz Wybrzeżem Kości Słoniowej (Côte d’Ivoire).31
Władze białoruskie często blokują niezależne inicjatywy skierowane na odrodzenie historyczno-narodowych podstaw białoruskiej kultury oraz upowszechnienia języka białoruskiego. Dzieje się tak dlatego, że w odrodzeniu białoruskiej świadomości narodowej własnie te czynniki odgrywają decydującą rolę. Natomiast w oczach obecnych władców stanowią zagrożenie dla legitymizacji obecnego reżimu w oczach białoruskiego, lecz jednocześnie nadal jeszcze sowieckiego elektoratu, gdyż ze względu na swój wybitnie sowiecki charakter władza nie jest w stanie funkcjonować w kontekście narodowym, upatrując w nim potencjalne zagrożenie dla swego istnienia. Zdaje też sobie sprawe z tego, że obywatele bez wyraźnej tożsamości narodowej łatwiej ulegają kontroli. W drodze innej opcji reżim odwołuje się do mitologii sowieckiej i sowieckich stereotypów, którym zagraża właśnie uświadomienie siebie poza sowieckim kontekstem, w szerszej historyczno-kulturowej perspektywie, zdanie sobie sprawy ze swojej samoistności, odbrązowienie mitu o „postępie komunistycznym”.
Wnioski
Podsumowując powyższe rozważania można powiedzieć, że najpoważniejszym problemem rodzącej się białoruskiej niepodległości było to, że wszystkie zmiany w kraju dokonywały się wyłącznie za sprawą rządzącej sowieckiej nomenklatury. Nowe elity nie zostały dopuszczone do rządzenia, zaś większość społeczeństwa zajęła postawę wyczekującą. Dotychczas ani społeczeństwo, ani państwo białoruskie nie uporało się jednoznacznie z dziedzictwem komunizmu. Tożsamość białoruska posiada dzisiaj charakter nie tyle etniczny, co społeczno-polityczny. Problemem zatem społeczeństwa białoruskiego jest nie brak uświadomienia przynależności do własnego kraju oraz postrzegania siebie jako odrębnej zbiorowości, lecz raczej brak jednolitego rozumienia tego, czym jest Białoruś i naród białoruski w perspektywie historycznej. Słaba konsolidacja narodowa zagraża państwowości białoruskiej bardziej, niż obecny reżim autorytarny. Ujmując rzecz przyszłościowo można zaryzykować twierdzenie, że główny problem kraju stanowi nie osoba autorytarnego władcy, lecz niedokształtowanie narodu. W znacznym stopniu obecna władza sama jest produktem nieukończonych procesów narodotwórczych.
РЭЗЮМЭ
Аўтар праводзіць аналіз гістарычных умоў адсутнасці фармавання беларускай нацыі, што закончылася ў сучасны момант узнікненнем Рэспублікі Беларусь як асколка савецкай імперыі з дамінантай у ёй расейска-савецкай культурнасці, светапогляду.
Беларусы — гэта ўнікальнае ў Эўропе насельніцтва без пачуцця бацькаўшчыны, як і перспектывы на будучыню, якая немагчымая без нацыянальнасці. Тыповы вясковая правінцыя загледжаная у чужа-сталічны бляск. Фармальная сталіца Мінск уяўляе сабою каланіяльную метраполію заходнерускага тыпу накшталт афрыканскіх шматмільённых гарадоў пасярод апусцелага бушу.
Менталітэт жыхароў Рэспублікі Беларусь знаходзіцца на ўзроўні мужыцка-калгаснага існавання без сур’ёзных імкненняў у бок цывілізаванага развіцця. Зрухі дзеля эўрапеізацыі адбудуцца не раней, чым у пакаленні сённяшніх унукаў. Пры ўмове, што не вырадзіцца ўшчэнт цяперашняя папуляцыя. Рэспубліцы Беларусь пагражае апустыненасць, засмоктаненасць пад уплывам еўрапейскіх арэалаў росквіту, перш за ўсё Нямеччыны, таксама Польшчы і Чэхіі.
Юры Вашкевіч — доктар гуманітарных навук у галіне гісторыі. Навуковы супрацоўнік Беларускага калегіума ў Мінску. Прадмет даследвання — найноўшая гісторыя.
1 Wg sondażu z maja 2005 r. przeprowadzonego przez zarejestrowany na Litwie Niezależny Instytytut Badań Społeczno-Ekonomicznych i Politycznych (skrót ros. NISEPI) oraz Fundacji „Pontis” (Słowacja); Drakachrust J., Kab lubić Biełaruś naszu miłuju...., „Nasza Niwa”, 15.07.2005 [nr 26], s. 2, 14-15.
2 Dokładnie — 47,5%, wg wyników badań przeprowadzonych na początku 2007 r. przez Eurasian Monitoring, cyt. za: Jofe H., Biełaruskaje nacyjatwarennie u pryzmie aposznich prezidenckich wybarau, „ARCHE”, 2007, nr 6, s. 221.
3 „Новости НИСЭПИ”, Выпуск 4, декабрь 2007, s. 18.
4 Ibidem.
5 А. Класкоўскі, Двубой у каралеўстве крывых люстэркаў, „Наша ніва”, 28.04.2006 [nr 16], s. 24; Jegoż, Лукашэнка — лідэр на бязрыб’і, „Наша ніва”, 08.04.2009 [nr 14], s. 5; С. Николюк, Между Востоком и Западом, „Белорусы и рынок”, 13.04.2009 [nr 15], s. 19.
6 Patrz. np. Śliwiński M., Čekmonas V., Świadomość narodowa mieszkańców Litwy i Białorusi, „Przegląd Wschodni”, t. IV, Zeszyt 3(15), 1997, s. 580.
7 Wg wyników sondażu przeprowadzonego prez Ośrodek Badań Opinii Społecznej ZSRR. Cyt. za: Л.Г. Титаренко, Национальная идентичность и социокультурные ценности населения в современном белорусском обществе, Минск 2006, s. 76.
8 В.Тарас, Пад адхон, „Наша ніва”, 15.06.2007 [№ 22], s. 12
9 В. Дашук, Бал сатаны, „Народная воля”, 17.05.2005 [nr 91-92], s. 3.
* Pod tym względem interesujące są wyniki badań, przeprowadzonych w Rosji w 2004 r. przez firmę ROMIR Monitoring. 71% Rosjan uważało, że cenzura w mediach jest potrzebna. W sondażach białoruskich takiego pytania nie stawiano, lecz prawdopodobieństwo analogicznych wyników jest bardzo wielkie. (M. Wojciechowski, Rosja tęskni za cenzurą, „Gazeta Wyborcza”, 29.07.2004).
10 Г. Йофэ, Беларускае нацыятварэнне ў прызме апошніх прэзідэнцкіх выбараў, „ARCHE”, 2007, nr 6, s. 219.
11 „Новости НИСЭПИ”, Выпуск 2 [48], 2008, s. 31.
12 „Nowosti NISEPI”, Wypusk 4, декабрь 2007, s. 14.
13 Cyt. za: А. Грицанов, Тяжкие вериги Восточной Европы или Тоталитарный человек, „Белорусский рынок”, 27.06.2005, nr 24, s. 23.
14 „Nowosti NISEPI”, Wypusk 4, diekabr’ 2007, s. 7.
15 S. Budkin, Jaje nazywali „biełaruskaj”, „Nasza Niwa”, 16.03.2007 [nr 9], s. 22-23.
16 А. Класкоўскі, Ментальная прорва, „Наша ніва”, 06.07.2007 [nr 25], s. 8.
17 Nowosti NISEPI, wypusk 2 (48)б 2008, s. 10.
18 В. Демидов, История ХХ века глазами белорусских детей ХХІ века, „Народная воля”, 18.09. 2008 [nr 138-139], s. 6.
19 А. Кудрыцкі, Рэформы: вярхі ня хочуць, нізы ўжо вагаюцца, бізнэсоўцы — за, „Наша ніва”, 24.01.2008 [nr 3], s. 9, 10-11.
20 Cyt. za: Л.Г. Титаренко, op.cit., s. 71.
21 „Наша ніва”, 08.12.2006 [45], s. 3. Zgodnie z wynikami badań przeprowadzonych przez Europejski Bank Rekonstrukcji i Rozwoju oraz Bank Światowy w 2007 r., obywatele Białorusi uważali, że dzisiaj żyje się im lepiej, niż 18 lat temu i są pewni przyszłości, nie obawiając się trudności materialnych. Pod tym względem róznili się radykalnie od większości obywateli pozostałych 28 państw byłego obozu komunistycznego.. (Все довольны, „Белорусы и рынок”, 11.06.2007 [nr 22], s. 22). Jest to niewątpliwie skutek oddziaływania zmonopolizowanej propagandy oraz niewysokiego poziomu pierwotnych wymagań społeczeństwa.
22 Па якасці жыцця Беларусь саступае Кітаю, Венесуэле і Індыі, „Народная воля”, 24-26.02.2009 [nr 29-30], s. 3.
* Ale w momencie rozpadu Związku Sowieckiego w 1991 r. nomenklatura białoruska nawet nie usiłowała bronić tego państwa, jak zrezsztą i jej pobratymcy w Moskwie.
23 Мясніковіч шкадуе што нямя КПСС, „Наша ніва”, 29.06.2007 [nr 24], s. 5.
24 Wypowiedź akademika A. Rubinowa w filmie „Wojna sieciowa”, wyświetlanego w telewizji białoruskiej 15 sierpnia 2007 r. Cyt. za: С. Никалюк, Как КГБ «воюет» с белорусами, „Народная воля”, 19.09.2007 [nr 149-150], s. 2.
25 В. Голованов, О некоторых аспектах строительства правового государства, „Юстиция Беларуси”, 1999, nr 3, s. 7, 9.
26 M. Коктыш, Степан Сухаренко, председатель КГБ: „Привить” нам демократию — это то же самое, что женить меня на нелюбимой женщине…”, „Народная воля”, 03.11.2006 [nr 176-177] s. 3.
27 Cyt. za: В. Оргиш, Сигнал к диалогу, „Народная воля”, 26.01.2007 [nr 15-16] s. 2.
28 С. Николюк, Двуликий кризис, „Белорусы и рынок”, 06.04.2009 [nr 14], s. 7; А. Класкоўскі, op. cit.
29 R. Pipes, Komunizm, Warszawa 2008, s.132-133.
30 „Наша ніва”, 28.10.2005 [nr 40], s. 2.
31 А. Подвицкий, Жесточайшее восприятие. Беларусь на 151-м месте по восприятию коррупции, „БелГазета”, 06.10.2008 [nr 40], s. 15.
