Nieudana prowokacja

DSCF1098-

Fot. Andrzej Salnikow

Od początku było wiadomo, że I Hajnowski Marsz Żołnierzy Wyklętych to prowokacja wymierzona w społeczność prawosławną i białoruską. Ostatecznie wzięło w nim udział ok. 150 osób, w ogromnej większości przyjezdni. Na ulicach Hajnówki słychać było „kibolski” zaśpiew „Bury, Bury, nasz bohater”. W marszu uczestniczył Artur Zawisza – jedna z twarzy Ruchu Narodowego w Polsce.

Atmosferę przed marszem rozgrzały stanowiska przyjęte przez hajnowskich i bielskich samorządowców, mające na celu uczczenie pamięci 70. rocznicę pacyfikacji białoruskich wiosek. Lokalna prasa zwróciła wtedy uwagę na zachowanie radnego Bogusława Łabędzkiego z PiS na sesji rady powiatu w Hajnówce, który tuż przed minutą ciszy opuścił salę obrad. Prawdopodobnie uczynił tak w geście sprzeciwu. Samorządowiec z etatem rzymskokatolickiego katechety kategorycznie nie przyjmuje do wiadomości, iż kpt. Romuald Rajs jest dla prawosławnych symbolem zbrodni i nie powinien być eksponowany jako polski bohater. Nie przeszkodziło to organizatorom hajnowskiego marszu, którymi były Obóz Narodowo-Radykalny oraz Stowarzyszenie Historyczne im. Danuty Siedzikówny „Inki”, w umieszczeniu na plakacie „imprezy” właśnie postaci „Burego”.

Nieoczekiwanie w sukurs narodowcom przyszedł białostocki oddział Instytut Pamięci Narodowej. Najpierw w styczniu, w opinii przedłożonej bielskiej radzie miasta, a następnie w połowie lutego w kolejnej – tym razem dla Hajnówki – padają słowa podważające kilkuletnie śledztwo w tej sprawie. O tym, że pacyfikacja białoruskich wsi w 1946 roku miała podłoże polityczne, a nie – jak twierdził w 2005 roku prokurator Dariusz Olszewski – narodowościowe, zaświadcza swoim podpisem dyrektor białostockiego oddziału, Barbara Bojaryn-Kazberuk.

W ostatniej opinii czytamy, że tak twierdzi wielu historyków, w tym dr Wojciech Muszyński i Leszek Żebrowski – z zawodu ekonomista, z pasji popularyzator historii Niezłomnych. Muszyński, współautor książki „Polska dla Polaków! Kim byli i są polscy narodowcy”, w wywiadzie dla jednego z portali z przekonaniem twierdził, że w Zaleszanach po wkroczeniu oddziału… wywiązała się bitwa, a chłopi zginęli właściwie z bronią w ręku.

W niedawnym reportażu Marcina Kąckiego dla Dużego Formatu wspomniany wcześniej katecheta próbował wyjaśniać, iż dzieci spłonęły w Zaleszanach, bo ukryły się w domach i nie wykonały rozkazu. Spłonęły lub były zastrzelone za to, że grały w chowanego. Zapamiętałem również wypowiedź Macieja Świrskiego, założyciela Reduty Dobrego Imienia – Polskiej Ligi Przeciw Zniesławieniom, również doradcy wicepremiera Piotra Glińskiego. Na pytanie o śledztwo IPN z 2005 roku odparł, że przecież IPN to nie jest Pan Bóg. Uderzyło mnie to stwierdzenie, podważające 15 lat pracy tej bodaj najbardziej zasłużonej w badaniu historii najnowszej instytucji w Polsce. Jeżeli podważamy wyniki śledztwa, które nam się nie podobają, to możemy uczynić podobnie w stosunku do innych. Z nie lada problemem musi się teraz zmierzyć pan wicepremier, do niedawna znany bardziej jako wykładowca i socjolog w UwB. Gliński jest promotorem pracy hajnowianki Anny Moroz na temat konfliktu wokół „Burego”. Książkę od kilku miesięcy wydaje IPN. Do jej ukończenia brakuje już tylko wstępu, który miał napisać aktualny minister kultury. Co wicepremierowi doradzi Świrski? Czas pokaże.

Cenne w reportażu Kąckiego było to, że o „Burym” mogła się dowiedzieć cała Polska. Czy to właśnie lektura Gazety Wyborczej była powodem decyzji prezydenta Andrzeja Dudy w związku z hajnowskim marszem? A może do przemyśleń skłoniły go akcje pozaparlamentarnej partii Razem? Bo właśnie o to, o uleganie lewackim naciskom, prezydent był przez część swego elektoratu oskarżany. Kancelaria Dudy podała, iż prezydent nie obejmie swoim patronatem I Hajnowskiego Marszu Żołnierzy Wyklętych. Jednocześnie podkreśliła, iż takiego patronatu nigdy nie było, co natychmiast podchwyciły prawicowe media. Jak było naprawdę? Jeszcze przed wydaniem oświadczenia informacja na temat marszu i jego przebiegu na oficjalnej stronie prezydenta była, następnie znikła. Warto odnotować głosy rozsądku wśród dziennikarzy kojarzonych z prawicą. Sprawę na swoim twitterze nagłośnił Cezary Gmyz, który przyznał, że publikowanie wizerunku „Burego” na okładce tygodnika DoRzeczy było błędem, a gloryfikowanie zbrodniarza nie ma sensu. Przeciw prezydenckiemu patronatowi wystąpiła również szefowa Belsat TV, Agnieszka Romaszewska-Guzy. To była poniekąd kontynuacja linii obrony ze strony narodowo-katolickiego środowiska przed zarzutami o wyprodukowanie rzekomo antypolskiego filmu „Siaroża” w reżyserii Jerzego Kaliny, w dodatku za polskie pieniądze. Kto zatem przekonał prezydenta do tak ryzykownego zagrania, uderzającego w elektorat skrajnie prawicowy, który również na niego głosował? Kto wie, być może powodem tej decyzji była rozmowa metropolity Sawy – jak się dowiedziałem – z dwoma ministrami z kancelarii.

Tuż przed marszem na łamach narodowo-katolickiego „Naszego Dziennika” opublikowano list w obronie dobrego imienia Rajsa, podpisany przez syna i wnuków kapitana oraz długą listę historyków. Warto odnotować, iż zbrodnie „Burego” próbują usprawiedliwiać tacy historycy, jak senator prof. Jan Żaryn czy urodzony w Olmontach pod Białymstokiem były minister obrony narodowej Romuald Szeremietiew, który – jak czytamy – swoje imię otrzymał po tym polskim bohaterze. Przez sam list trudno przebrnąć, gdyż już na początku dowiadujemy się, że Romuald Rajs „podejmował walkę w ramach ogólnopolskiego powstania antykomunistycznego, w której drugą stroną byli sowieci i komuniści, do których należeli zabici mieszkańcy wymienionych wsi. Za wolnej Polski byli oni działaczami i współpracownikami Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi, deklarującymi chęć oderwania Podlasia i Białostocczyny od Macierzy, by włączyć te polskie ziemie do Związku Sowieckiego”. Fragment listu został odczytany podczas samego marszu w odczycie przed Urzędem Miasta. Zrobiono to w fatalny sposób, brak profesjonalizmu w czytaniu wyraźnie irytował nawet osoby przychylne takiemu rodzajowi świętowania. List w obronie „Burego” w ustach młodego człowieka brzmiał jak katechizm, którym raz na zawsze powinno się zamknąć buzie niedowiarkom. Tym bardziej, że lektor zadeklarował się jako wyznawca prawosławia.

Dwa dni przed marszem w mediach pojawił się list otwarty adresowany do prezydenta i prymasa Polski (czyt. str. 54 – red.). O zaniepokojeniu sytuacją zawiadamiali mieszkańcy Hajnówki i okolic. Wśród sygnatariuszy wielu hajnowskich samorządowców – z powiatu, miasta i gminy, dyrektorzy miejskich placówek, reprezentanci środowiska białoruskiego i zwykli mieszkańcy. Pod listem w internecie złożono ponad tysiąc podpisów, nie tylko mieszkańców Hajnówki. Z informacji, które posiadam, wynika, że kuria gnieźnieńska przekazała sprawę do diecezji drohiczyńskiej, którą zarządza bp Tadeusz Pikus. W przeddzień marszu miało się odbyć spotkanie księży z dekanatu, podczas którego zapadła decyzja o ustosunkowaniu się wobec organizatorów. W rezultacie uczestników pochodu nie wpuszczono do kościoła Podwyższenia Krzyża, sprzed którego ruszył. Nie było również Mszy świętej w kościele świętych Cyryla i Metodego. Uczestników wpuszczono jedynie, by mogli złożyć wieńce pod tablicami „Łupaszki” oraz „Inki”. Bezsprzecznie Kościół stanął na wysokości zadania.

Można założyć, że mieszkańcy Hajnówki w większości zastosowali się do jednej z propozycji, zamieszczonej na portalu społecznościowym przez osoby związane ze środowiskiem prawosławnym. Nawoływano w niej do bojkotu wydarzenia i pozostania w domu lub też wyjazdu z Hajnówki na wieś bądź do lasu. Marsz obserwowało kilkadziesiąt, głównie starszych, osób. Słychać było na zmianę „kibolskie” okrzyki „Bury, Bury, nasz bohater” i niekiedy nawet ostrą reakcję dezaprobaty ze strony mieszkańców. Ale bojkot nie był jedyną możliwą opcją. Środowisko prawosławne, zrzeszone pod sztandarem prawosławno-monarchistycznego bractwa, nawoływało do aktywnej obrony i pikietowania. Grupka prawosławnych pod dowództwem młodego mnicha, przebywającego na stałe w Grecji, miała się spotkać w okolicach amfiteatru. Duchowny, znany w Polsce jako lektor Marcin Piekarski, kilka lat temu ogłosił swój manifest, w którym wyrzekł się przynależności do polskiej Cerkwi, bo „jest siedliskiem herezji ekumenizmu”, dołączył tym samym do Cerkwi starokalendarzowców. Mówił, że przyjechał do Hajnówki z okolic, z których pochodzi, by zamanifestować swój sprzeciw wobec gloryfikowania „Burego”. Zgromadził wokół siebie grupkę ludzi, trzymających ikony Matki Bożej z Zaleszan, która niedawno się objawiła i bezpośrednio wiąże się z tragiczną pacyfikacją. Co ciekawe, wizerunek Matki Bożej widniał również na chorągwiach, które wzięły udział w marszu. Pikieta ustawiła się naprzeciw kościoła świętych Cyryla i Metodego i w ten sposób zwróciła na siebie uwagę mediów. Nie tylko lokalnych, bo marsz przyciągnął też duże komercyjne stacje. Swój materiał tego samego dnia wieczorem pokazał rosyjski Pierwszy Kanał, był również reporter prawosławnej stacji Sojuz TV. Organizatorzy sprawili rosyjskiej opinii publicznej świetną okazję do zaprezentowania swojego rozumienia patriotyzmu.

Za całkowicie nieudaną należy z kolei uznać pikietę SLD, zorganizowaną jeszcze przed marszem. Kilku białostockich polityków z pewnością liczyło w swoim tradycyjnym mateczniku na większe audytorium. Kilkunastoosobowa grupa gapiów i dwa transparenty „Bury – nie nasz bohater” oraz „Wieczna pamięć ofiarom Burego”. Niby to samo hasło, ale wyczuwało się wyraźny dystans grupki ultraprawosławnych wobec polityków lewicy.

Jednak coś się w Hajnówce zmieniło. Prowokację, mającą na celu skłócenie ze sobą katolików i prawosławnych, nalezy uznać za nieudaną. Można wręcz odnieść wrażenie, że marsz przysłużył się do konsolidacji podzielonego dotychczas środowiska przeciw próbom gloryfikacji zbrodniarza.

Tomasz Sulima

Komentarze

  1. I discovered your blog site on google and check a few of your early posts. Continue to keep up the very good operate. I just additional up your RSS feed to my MSN News Reader. Seeking forward to reading more from you later on!…

  2. 5Bw4ko I value the article post.Really looking forward to read more. Want more.

  3. Excellent blog! Do you have any hints for aspiring writers?

    I’m hoping to start my own blog soon but I’m a little lost on everything.

    Would you recommend starting with a free platform like WordPress or go for a paid option? There are so many options out there that I’m totally overwhelmed ..

    Any recommendations? Thanks!

  4. I don’t even understand how I ended up here, however I assumed this post was good.

    I don’t realize who you’re but definitely you’re going to
    a famous blogger if you are not already. Cheers!

  5. I just like the valuable info you provide for your articles.
    I’ll bookmark your blog and test once more here regularly.
    I am quite certain I’ll learn a lot of new
    stuff right here! Best of luck for the following!

  6. You actually make it appear so easy along with your presentation however I to find this matter to
    be really something that I think I might by no means understand.
    It kind of feels too complex and very huge for me.
    I am having a look forward to your subsequent submit, I will try to get the cling of it!

  7. I have been exploring for a bit for any high quality articles or blog posts in this kind of area .

    Exploring in Yahoo I eventually stumbled upon this site.
    Reading this info So i am happy to convey that I’ve a very just right uncanny feeling I found out exactly what
    I needed. I such a lot unquestionably will make certain to do not disregard this
    site and provides it a look regularly.

  8. Link exchange is nothing else except it is just placing the other person’s website link on your
    page at appropriate place and other person will also do same in favor of you.

  9. When I initially commented I clicked the „Notify me when new comments are added” checkbox and now each time a comment is added I get four emails with the same comment.
    Is there any way you can remove me from that service?
    Thanks a lot!