Leon Monke – Tundra

5. Zbieraliśmy się już do drogi. Lecz nie tak to było łatwe. Gospodyni nastawiła wodę na herbatę i nie chciała nas puścić bez tego „smakołyku”. Chociaż jedliśmy tylko zimne dania i na domiar żona przemokła, to jednak zbyt długi tutaj pobyt rodził niebezpieczeństwo. Lada chwila mogła zawitać do izby „władza”. A co wtedy?…
„Kurier Wileński” nr 136, 19.05.1938 r., s. 6

Lecz gospodarze, a szczególnie gospodyni, nalegali. W tych warunkach opuszczenie izby przed końcem poczęstunku wyglądałoby na ucieczkę i wzbudziłoby podejrzenia. Jednocześnie pokusa wypicia czegoś gorącego była zbyt wielka. Zdecydowaliśmy się zostać. To było ryzyko. Jak wielkie było to ryzyko – wkrótce się przekonaliśmy.
Woda ani rusz nie chciała się zagotować, nasz pobyt przedłużał się. Niepokoiliśmy się, nie dając jednak tego poznać po sobie i prowadząc ożywioną rozmowę o warunkach życia i pracy tutejszej ludności i o naszym pobycie w tundrze.
Opowiadałem o wrażeniach z tundry, o wielkiej ilości napotkanego po drodze dzikiego ptactwa – pardwach, kaczkach, gęsiach, łabędziach. Mówiliśmy o reniferach. To ostatnie bardzo zaciekawiło gospodarzy. Wypytywali, czy zbierają się już w stada, gdzie i w jakiej ilości je widzieliśmy. Pytania te miały dla nich znaczenie praktyczne. Na tutejsze warunki była już późna, chociaż ciepła, jesień. We wrześniu już bardzo często pada tutaj śnieg i nie schodzi aż do wiosny. Od wiosny renifery wyruszają na pastwisko do tundry i pozostają tam do jesieni. Na jesieni cała ludność męska wychodzi je zganiać. Gospodarz lub członek jego rodziny podchodzi do napotkanego w tundrze stada reniferów. Spędza z nimi dzień lub dwa. Renifery poznają go i ruszają wślad za nim. Po drodze przyłączają się do stada napotkane pojedyncze sztuki i stada. „W ten sposób wędrujemy, póki nie zbierzemy reniferów – opowiadał gospodarz – a wtedy prowadzimy je do domu”.
– Jak to? – zdziwiłem się. – Czyż one nie uciekają, nie przyłączają się do stad dzikich reniferów?
– Nie – odparł gospodarz – one nas znają. A reniferów dzikich wcale nie ma. Tutaj tylko nasze, oswojone.
Dziwne mi się to wydało – na tak olbrzymiej przestrzeni dzikiej, bezludnej tundry nie ma dzikich reniferów. Nie mniej dziwne wydało się to, że renifery, pozostawione same sobie, koczując przez całe lato po tundrze, nie dziczeją! Reniferów podczas naszej podróży spotkaliśmy wielką liczbę, lecz pastuchów przy nich nie widzieliśmy.
Podczas tej rozmowy wzrok mój padł na środek izby, gdzie w pobliżu kołyski siedziała kobieta i coś majstrowała ze skóry.
– Co się tam robi? – spytałem gospodynię.
– Szyjemy buty ze skóry reniferowej dla naszych mężczyzn. W takich bucikach, jak nasze, daleko nie przejdziesz, a oni muszą dużo chodzić po tundrze. Jak wyruszają nasi mężczyźni do tundry, nie wracają całymi miesiącami. Dopóki zapas prowiantów nie skończy się, siedzą, gdy skończy się – nie ma rady, znów wracają do chaty po jedzenie. Ot tak, jak wy…
Przy ostatnich słowach, wypowiedzianych nieco przyciszonym głosem, gospodyni przenikliwie spojrzała na nas. Jednak pozostaliśmy „niewzruszeni”, nie zdradzając się bynajmniej, że ostatnie słowa mogą mieć jakiekolwiek do nas zastosowanie.
Co oznaczały te słowa? Czy chciała z reakcji naszej upewnić się w swych podejrzeniach? Czy może już przeniknęła naszą tajemnicę i chciała nam to dać do zrozumienia oraz wyrazić w ten sposób współczucie i sympatię?
Takie myśli przelatywały mi przez głowę, gdy zewnętrznie zachowywałem całkowity spokój, oczekując ze słów dalszych rozwiązania tej zagadki.
Rozwiązania się nie doczekałem. W tej chwili wszedł do izby gospodarz, który niedawno się oddalił, i stanął między nami a swą żoną. Rozmowa urwała się.
– Co to za ozdoby? – spytałem, gdy przysiadł się do mnie.
– Są to kły zabitych przeze mnie niedźwiedzi – odrzekł.
– A czyż są tu niedźwiedzie?
– O, ile jeszcze! Tylko bieda, że nie ma czym polować. GPU wszystkie strzelby zabrało. Na broń nie dają pozwolenia. A ile szkody nam przynoszą niedźwiedzie! Ot niedawno niedźwiedź cielę sąsiada rozszarpał. No, i nie ma rady, gdy nie ma broni. Z pustymi rękami na niedźwiedzia nie pójdziesz. A dzikiego ptactwa teraz ile! Przecież widzieliście chyba?
– Tak – powiadam – nie tylko widziałem, lecz gołą ręką złapałem młodą pardwę.
Gospodarz uśmiechnął się.
„Kurier Wileński” nr 137, 20.05.1938 r., s. 6

Dlaczego GPU nie daje pozwolenia na broń i odebrało tę, którą miejscowi ludzie posiadali – już nie pytałem. Sam fakt mówił za siebie najwymowniej. Władze sowieckie tak nie ufają miejscowej ludności, że temu plemieniu, hodującemu renifery, trudniącemu się rybołówstwem i polowaniem, odebrano wszystką broń, pozbawiając go jednej z trzech podstaw życia.
Świadczyło to nader wymownie o wzajemnych stosunkach ludności i władz.
Zainteresowała mnie również i druga podstawa bytu – hodowla reniferów.
Jeszcze w Murmańsku słyszałem, iż tam, gdzie poprzednio było dwa tysiące reniferów, teraz pozostało dwieście. Chciałem sprawdzić te informacje.
Jednakże gospodarz na ten temat stał się dziwnie małomówny. Powiedział mi tylko, iż reniferów, przypadających na jego gospodarkę, liczy się w kołchozie 45. O znaczeniu tej cyfry i o tym, ile mieli przedtem, nie powiedział ani słowa. W ogóle o kołchozie i kolektywizacji milczał po prostu, albo dawał takie odpowiedzi, które nieobeznanemu z miejscowymi stosunkami człowiekowi nie mogły absolutnie nic powiedzieć.
Ta małomówność była nadzwyczaj charakterystyczna i znacząca, gdyż w Sowietach nieznajomym ludziom mówi się tylko o tym co dobre, albo… nic.
Dla żartu tylko zadałem pytanie, czy też zdarzały się u nich w czasie kolektywizacji deportacje. Tu, na dalekiej północy ZSSR, w tundrze, na polarnej pustyni, pytanie to, zdawało mi się, ma humorystyczny charakter.
– Były… i nie jednego… z całą rodziną – odrzekł mi na to gospodarz stłumionym głosem, jakim zwykli mówić prymitywni ludzie o nieboszczykach lub zjawiskach, o których nie powinno się na głos wspominać, by nie sprowadzić biedy i nieszczęść. Po tym tonie i twarzy jego można było sądzić, jakie uczucie grozy wywołały w nim te wspomnienia.
I nie dziw. Nie surowa przyroda przejmowała grozą mieszkańców tundry, lecz los rodaków, pozbawionych z rodzinami podstawy egzystencji, krów i reniferów. Jaki los czekał ich w tundrach Uralu i Syberii?
Nie dziwiłem się mu doprawdy.
Rozmowę naszą przerwało wejście jakiejś młodej dziewczyny. Ubrana była na wzór wszystkich tutejszych kobiet, może tylko trochę lepiej, lecz wyróżniała się inteligentnym wyrazem twarzy i przenikliwością spojrzenia. Podeszła do stołu i bezceremonialnie przysiadła do nas, z punktu zasypując nas pytaniami.
I znów zaczęło się od początku:
– Kim jesteście?
– Badacze geologowie – odpowiedziała żona takim tonem, jakby odpowiadała na to pytanie po raz pierwszy.
– Złota i żelaza szukamy – dodałem, chcąc być z jednej strony w zgodzie z geologią, z drugiej zaś – w zgodzie z samym sobą, nie zaprzeczając temu, co oświadczyłem na samym początku. „Złoto i żelazo” – odpowiadało obydwu warunkom.
Zaledwie zdążyłem to powiedzieć, jak żona, nie dając przyjść do słowa naszej rozmówczyni, pouczającym i poważnym tonem objaśniła:
– Gdy znajdziemy żelazo, będziecie mieli kosy. Po tych słowach dziewczyna obdarzyła żonę uśmiechem porozumienia i aprobaty. Ten inteligentny błysk uśmiechu nie pozostawił mi żadnej wątpliwości co do tego, z kim mamy do czynienia. Była to nauczycielka ludowa, z którą spotkania tak chcieliśmy uniknąć!
Zapewne we wsi dowiedziała się, że przybyli jakiś mężczyzna i kobieta, podający się za geologów, i zdecydowała z tytułu swojej pracy społecznej i z obowiązku agenta GPU powitać nas i uprzyjemnić czas rozmową.
Wypowiedź mojej żony została przez nią zrozumiana jako popularyzacja sowieckiej geologii i usposobiła ją do nas korzystnie. Wzrok jej stał się mniej badawczy. Po zadaniu jeszcze kilku pytań usunęła się w głąb izby, jednakże nie przestając nas obserwować.
Do chaty zagladali wciąż jeden za drugim jacyś mężczyźni, kobiety. Wiadomość o naszym przybyciu rozeszła się już po wsi. Wchodząc do izby, nieoczekiwanie zwracali się do nas w niezrozumiałym języku i dopiero, widząc nasze zdziwienie, przechodzili na język rosyjski. Zapewne sprawdzano naszą znajomośći języka fińskiego.
Po każdym skrzypnięciu drzwi czuliśmy się nieswojo. Lada chwila mógł przyjść ktoś z tutejszej władzy – prezes, sekretarz lub wprost członek sielsowietu, nie mówiąc już o uniformowanych agentach GPU, i zapytać o… dokumenty.
Herbata uporczywie nie chciała się zagotować. My zaś siedzieliśmy jak na gorących węglach.
Jednakże doczekaliśmy się. Gospodyni podsunęła cukiernicę, nalała herbaty, córka znów podała rybę, znów pojawiły się na stole pajdy chleba. Gospodyni nie omieszkała przy tym wyrazić swoich żalów z powodu niedostatecznej racji żywnościowej.
Z niezbyt gościnnym wyrazem twarzy obdzielała nas chlebem. Przy nowych utyskiwaniach gosposi na brak chleba, żona zrobiła uwagę, że wszak ziemniaki doskonale zastępują chleb i w ogóle ratują sytuację.
– Tak – odpowiedziała gospodyni – ale gdyby one były! Przecież je przywożą…
– A czyż u was tutaj nie rodzą? W muzeum w Murmańsku pokazywano nam ogórki i nawet pomidory, które wyhodowano w tutejszych stronach.
„Kurier Wileński” nr 138, 21.05.1938 r., s. 6

– Ziemniaki może by i wyrosły. Lecz my nie umiemy sadzić. Ot, w roku ubiegłym posadziliśmy. Wyrosły, zakwitły, zebraliśmy nasiona i nic z nich nie wyszło.
Żona z właściwym jej ożywieniem zaczęła opowiadać o uprawie ziemniaków, co i jak należy czynić.
Gospodyni, słuchając, nie tylko rozpływała się w uśmiechach pełnych wdzięczności, lecz ze szczerego serca krajała jedną pajdę chleba za drugą, napełniając nimi całą misę. W tym czasie nauczycielka, szerzycielka kultury, stała w głębi izby, nie spuszczając z nas swego podejrzliwego wzroku. Miała pod dostatkiem czasu i energii, aby, dowiedziawszy się o naszym przybyciu, przyjść tutaj, wybadać nas, wypełnić swe obowiązku agenta GPU, stercząc tu nie wiadomo jak długo, lecz brak jej było czasu i chęci, by nauczyć swych wioskowych sąsiadów, jak sadzić i pielęgnować kartofle, jak wybrnąć z beznadziejnej nędzy. Przykładna, klasowo czujna pracowniczka społeczna, „udarnica”! Bezduszna czynownica! Ileż jest ich takich na ziemi sowieckiej?!
Doczekawszy się nareszcie herbaty, chciwie zacząłem ją pić, nie oszczędzając cukru. Delektowałem się tym gorącym, słodkim, dawno nie widzianym napojem, który rozgrzewał nasze wnętrzności. Po przymusowej kąpieli i zimnym mleku była to rozkosz prawdziwa. Piłem prędzej od żony. Podczas gdy ona kończyła drugą szklankę herbaty, ja już dopiłem trzecią.
Podczas tej libacji nowi nieznajomi wchodzili i wychodzili z izby, witając się z nami. Przy każdym skrzypnięciu drzwi oczekiwaliśmy, że ujrzymy agenta GPU lub geologa, przybyłego powitać swych nowych, niegrzecznych kolegów. W każdym witającym nas chłopie w pierwszej chwili widzieliśmy przedstawiciela sielsowietu. Barometr nastroju – wyraz twarzy naszych gospodarzy – z uprzejmego stawał się stopniowo ponury.
Wstaliśmy od stołu i podziękowaliśmy gospodarzom za przyjęcie. Przy pożegnaniu ze słowami: „Niech to będzie dla dzieci na cukierki”, położyłem na stół jeszcze jednego rubla. Żwawo narzuciwszy na plecy torby podróżne, opuściliśmy izbę. Stojąca na swym miejscu, w głębi izby nauczycielka chciała coś rzec, lecz my, udając że nie zauważyliśmy tego, wyszliśmy na podwórko.
Szybkim krokiem skierowaliśmy się ku skrajowi lasu. Gdyśmy już byli u otaczającego domostwo płotu, nauczycielka, która wyszła w ślad za nami, zawołała:
– Nie w tę stronę idziecie!
– Idziemy w góry! – odrzekłem.
Z tymi słowami przekroczyliśmy ogrodzenie i byliśmy już w lesie.

Zamykamy
Teraz z bijącym sercem, z zapasem nowych sił, pędziliśmy w góry z jedną tylko myślą – jak najszybciej, jak najdalej od wioski! Po stromym wzniesieniu drapaliśmy się rękami, czepiając się brzozowych krzewów.
Obfite śniadanie, dawno nie widziana gorąca, słodka herbata, parogodzinny odpoczynek w ciepłej izbie i strach, że nas mogą zatrzymać, wszystko to potroiło nasze siły, uskrzydliło nas. Biegiem prawie wdrapywaliśmy się na stromą górę. Byliśmy rzeczywiście podobni do ludzi salwujących się ucieczką. Gdyby teraz ktokolwiek nas dojrzał, nie miałby żadnej wątpliwości.
Lecz zaledwie zdążyliśmy dotrzeć do pokrytej brzozami polany, usłyszeliśmy kobiece głosy. Dzięki temu, że posuwaliśmy się w milczeniu, starając się zachować jak największą ciszę, dowiadywaliśmy się o bliskiej obecności ludzi prędzej, niż ci zdążyli nas zauważyć. Orientując się według ich głosów, staraliśmy się ich wyminąć niepostrzeżenie.
Około 15 minut posuwaliśmy się w ten sposób w milczeniu, gdy wtem z prawej strony usłyszeliśmy znowu głosy ludzkie. Stąpając jeszcze ciszej, boso, rzuciliśmy się przeciwległą stronę.
Сdn ■

Komentarze

  1. Nice post. I was checking continuously this blog and I’m impressed! Very useful info specifically the last part 🙂 I care for such information much. I was seeking this certain info for a very long time. Thank you and best of luck.

  2. „Thanks for your article. I would also love to say that a health insurance specialist also works well with the benefit of the coordinators of any group insurance policies. The health broker is given a long list of benefits sought by somebody or a group coordinator. Exactly what a broker does indeed is try to find individuals or coordinators which will best complement those demands. Then he gifts his recommendations and if each party agree, this broker formulates a legal contract between the 2 parties.”

  3. You made some good points there. I looked on the internet for additional information about the issue and found most individuals will go along with your views on this website.

  4. I precisely had to appreciate you all over again. I am not sure the things I could possibly have implemented without the entire basics provided by you on my area. It truly was the terrifying issue for me, however , noticing your well-written manner you dealt with the issue took me to leap for contentment. I’m happy for the help and thus hope you comprehend what an amazing job you are always undertaking training other individuals via your web blog. I know that you haven’t come across all of us.

  5. I wanted to draft you this very little note so as to give many thanks as before with the spectacular thoughts you have discussed here. It’s so incredibly open-handed of you to allow freely just what a number of people could have offered for an e-book to generate some cash for themselves, even more so considering that you could have done it in the event you decided. These techniques additionally worked as the fantastic way to understand that most people have similar desire much like my personal own to know the truth lots more regarding this problem. I know there are a lot more pleasant moments in the future for many who check out your website.

  6. I am usually to blogging and i actually admire your content. The article has really peaks my interest. I am going to bookmark your website and preserve checking for brand spanking new information.

  7. Thank you so much for providing individuals with an exceptionally remarkable possiblity to read from this blog. It’s usually very great and also jam-packed with a good time for me and my office peers to search your site at least three times in 7 days to find out the new issues you have got. Not to mention, I am just always impressed considering the staggering methods you give. Certain 3 tips in this posting are undoubtedly the most beneficial I have ever had.

  8. Aw, this was a really nice post. In thought I want to put in writing like this moreover ?taking time and precise effort to make an excellent article?but what can I say?I procrastinate alot and by no means appear to get something done.

  9. I am usually to running a blog and i actually respect your content. The article has actually peaks my interest. I am going to bookmark your web site and hold checking for brand spanking new information.

  10. I抦 impressed, I must say. Actually hardly ever do I encounter a weblog that抯 each educative and entertaining, and let me let you know, you could have hit the nail on the head. Your idea is excellent; the difficulty is one thing that not sufficient persons are speaking intelligently about. I’m very joyful that I stumbled across this in my search for one thing referring to this.

  11. Youre so cool! I dont suppose Ive learn anything like this before. So nice to find someone with some authentic thoughts on this subject. realy thanks for beginning this up. this website is one thing that is wanted on the internet, someone with a bit of originality. useful job for bringing something new to the internet!

  12. I and my pals have been digesting the excellent information found on your web site and then all of the sudden I had a terrible suspicion I had not thanked the website owner for those tips. All the ladies appeared to be so joyful to study them and have in fact been tapping into those things. Thanks for really being so helpful as well as for deciding on these kinds of nice tips most people are really desirous to learn about. Our own sincere apologies for not expressing appreciation to you sooner.

  13. A powerful share, I simply given this onto a colleague who was doing just a little evaluation on this. And he in fact purchased me breakfast as a result of I found it for him.. smile. So let me reword that: Thnx for the deal with! But yeah Thnkx for spending the time to debate this, I feel strongly about it and love studying extra on this topic. If possible, as you turn into expertise, would you mind updating your blog with extra particulars? It is extremely helpful for me. Large thumb up for this blog put up!

  14. After study a few of the weblog posts in your website now, and I really like your means of blogging. I bookmarked it to my bookmark web site checklist and will be checking again soon. Pls check out my website online as properly and let me know what you think.

  15. I抦 impressed, I need to say. Actually rarely do I encounter a blog that抯 both educative and entertaining, and let me tell you, you’ve hit the nail on the head. Your idea is outstanding; the issue is something that not enough people are talking intelligently about. I’m very glad that I stumbled across this in my search for one thing referring to this.

  16. Youre so cool! I dont suppose Ive learn anything like this before. So good to find any person with some original thoughts on this subject. realy thanks for starting this up. this web site is one thing that is wanted on the internet, someone with a little bit originality. helpful job for bringing one thing new to the internet!

  17. Good post. I study something tougher on completely different blogs everyday. It can all the time be stimulating to read content material from other writers and practice a little something from their store. I抎 favor to use some with the content material on my blog whether or not you don抰 mind. Natually I抣l provide you with a link in your web blog. Thanks for sharing.

  18. I happen to be commenting to let you be aware of what a excellent discovery my child gained browsing your web site. She learned such a lot of issues, with the inclusion of what it’s like to possess an excellent helping mood to have many others easily completely grasp specified problematic things. You actually exceeded our expected results. I appreciate you for displaying such important, trustworthy, revealing not to mention easy tips about that topic to Gloria.

  19. I’m usually to running a blog and i actually appreciate your content. The article has really peaks my interest. I’m going to bookmark your website and maintain checking for brand new information.

  20. I抦 impressed, I have to say. Actually hardly ever do I encounter a weblog that抯 both educative and entertaining, and let me tell you, you have hit the nail on the head. Your thought is excellent; the problem is something that not sufficient people are talking intelligently about. I am very blissful that I stumbled across this in my seek for something referring to this.

  21. There are some interesting time limits on this article but I don抰 know if I see all of them center to heart. There may be some validity however I’ll take hold opinion until I look into it further. Good article , thanks and we would like extra! Added to FeedBurner as nicely

  22. That is the right weblog for anyone who desires to search out out about this topic. You understand so much its nearly laborious to argue with you (not that I actually would want匟aHa). You undoubtedly put a brand new spin on a subject thats been written about for years. Great stuff, simply great!

  23. My wife and i have been now relieved Jordan could complete his investigations out of the precious recommendations he received from your own web pages. It is now and again perplexing just to continually be giving away secrets which often many others have been trying to sell. So we see we’ve got you to be grateful to for this. The type of explanations you have made, the easy website navigation, the friendships you make it possible to create – it’s most astounding, and it’s making our son and us feel that this content is exciting, which is especially pressing. Thanks for everything!

  24. The next time I read a weblog, I hope that it doesnt disappoint me as much as this one. I imply, I do know it was my option to learn, however I truly thought youd have one thing interesting to say. All I hear is a bunch of whining about one thing that you can repair in case you werent too busy searching for attention.

  25. The following time I learn a blog, I hope that it doesnt disappoint me as a lot as this one. I mean, I know it was my choice to learn, but I really thought youd have one thing attention-grabbing to say. All I hear is a bunch of whining about one thing that you might fix should you werent too busy in search of attention.