Strona główna » Czasopis » Nr 02/12 (LUTY/ ЛЮТЫ 2012) » Nikogo nie przekonam
Nikogo nie przekonam
Janusz Korbel
Kliknij by zobaczyć obraz w pełnych rozmiarach...

Wiem, że nikogo nie przekonam do tego, dlaczego jestem przeciw obecnemu przywilejowi, jaki posiadają gminy, ale przynajmniej podzielę się swoimi myślami na ten temat i gorącymi doświadczeniami sprzed kilku dni. W połowie stycznia w parlamencie miało miejsce czytanie społecznego projektu zmiany Ustawy o ochronie przyrody. Projekt ten powstał w odpowiedzi na fiasko dekady wszelkich starań o utworzenie lub powiększenie parków narodowych w różnych rejonach Polski. Scenariusz był zawsze taki sam: po miesiącach negocjacji, czasami przetargów, w końcu samorządy nie wyrażały wymaganej zgody i do utworzenia bądź powiększenia parku narodowego nie dochodziło. Było tak na Pogórzu Przemyskim, Mazurach, w Białowieży. Zawsze park narodowy był dla kogoś przeszkodą w jego interesach. Warto tu wspomnieć, że wbrew popularnej opinii Polska nie jest w czołówce Europy jeśli chodzi o powierzchnię objętą parkami narodowymi. W Polsce parkami narodowymi jest objęty zaledwie 1 proc. powierzchni kraju! Niewspółmiernie mało, jak na zachowane u nas jeszcze walory przyrodnicze. Najwięcej przetrwało ich właśnie w naszym województwie, co niektórzy politycy nazywają „barierami w rozwoju”. Przecież nasze zabytki nie mają się co równać zabytkom europejskim, a właśnie przyroda jest czymś wyróżniającym nas od reszty. Nie przyroda „przystrzyżona”, a przyroda dzika, ukazująca cud naturalnych procesów, nie uporządkowana gospodarka leśna czy parki kulturowe — tych w Europie jest pod dostatkiem i raczej nie mamy co z nimi konkurować. Możemy sobie żartować, nazywając rezydencję Branickich „Wersalem północy”, choć z Wersalem ma on tyle wspólnego co nadnarwiańska chata mojej prababci z pałacem Paca w Dowspudzie. Nasz krajobraz, nasza tożsamość i ostatki przyrody europejskiej są największymi skarbami kraju. Białoruska tożsamość wiąże się dla mnie z zachowaniem wyjątkowego w skali europejskiej krajobrazu i kontynuowaniem związków z korzeniami kulturowymi.

Rezygnacja z posiadanego przywileju nie jest akceptowana przez uprzywilejowanych. Mimo to, mieszkając od wielu lat w Białowieży, sam zbierałem podpisy pod zmianą zapisów ustawy (odbierających przywilej weta) i cieszyło mnie liczne poparcie ze strony młodzieży z puszczańskiego regionu. Wszak odbieraliśmy sobie „przywilej” mówienia „nie bo nie” dla powiększenia lub tworzenia parków! Ale odbieraliśmy po to, żeby zacząć uczciwe rozmowy i żeby zacząć naprawdę chronić dziedzictwo przyrodnicze! W dniu, kiedy Krzysztof Worobiec — mieszkaniec małej wsi Kadzidłowo na Mazurach — czytał w Sejmie społeczny projekt drobnej zmiany w ustawie, zastępując słowo „uzgodnienie” słowem „konsultacje”, udzielałem wywiadów lokalnym mediom, próbując wyjaśnić, że prawdziwe porozumienia rodzą się tylko wtedy, kiedy wszyscy uczestnicy platformy dialogu mają te same prawa. Ktoś może mi zarzucić, że zniesienie obecnego narzędzia w postaci „weta” w rękach samorządów pozbawi je wpływu na decyzje podejmowane przez rząd, bo z opiniami przecież nie trzeba się liczyć — jak powiedział starosta hajnowski. Ale przecież nie chodzi o jakiś obcy rząd! Psim obowiązkiem rządu jest zapewnienie najlepszych rozwiązań w interesie wszystkich obywateli kraju, także nas, żyjących tutaj. Zamiast bronić zapisu dającego gminom prawo „liberum veto” (pamiętacie, do czego doprowadziło to w rękach polskiej szlachty?) trzeba raczej skupić się na takim dopracowaniu nowego kształtu zapisu w ustawie, żeby zagwarantować osłonę interesu gmin (np. ustawowego zapisu zwrotu rekompensaty za utraconą część podatku gruntowego) jeśli jakieś obszary leżące w ich granicach będą przyłączane do parku. Proszę zauważyć — jeśli chodzi o Puszczę to nie są to tereny będące własnością gmin, tylko Skarbu Państwa, czyli całe społeczeństwo ma prawo o nich decydować. Nie warto wojować ze społeczeństwem, lepiej przekonać go do swoich racji a wówczas nikt nie będzie przeciw zrekompensowaniu strat, jeśli tylko będzie można je wiarygodnie przedstawić. Park narodowy, będący w wiecznym konflikcie z mieszkańcami, nie ma przyszłości! Może jestem niepoprawnym optymistą, ale wierzę w mądrość ludzi i powszechne dążenie do sprawiedliwości. Wierzę też, że żyjemy w na tyle wolnym kraju, że próby oszukania interesów lokalnych społeczności byłyby natychmiast ujawnione przez środki przekazu. Nie potrzeba bandyckiego „liberum veto”, wystarczy rzetelny dialog.

Na marginesie, kompletnie niezrozumiałe było dla mnie wystąpienie w Sejmie posła Eugeniusza Czykwina. Ten zasłużony dla mniejszości poseł przedstawił sytuację wokół Puszczy, jako niemalże zamach ekologów i przyrodników na... Białorusinów! Wspomniał on mianowicie o wyludnianiu się wsi spowodowanym bezrobociem, będącym według posła wynikiem... ochrony przyrody. A moim zdaniem objęcie Puszczy Białowieskiej w całości parkiem narodowym jest ostatnią szansą, by Hajnówka stała się centrum o znaczeniu krajowym i międzynarodowym — prawdziwą bramą do najznamienitszego w Europie parku narodowego i żeby zatrzymać młodych ludzi w lokalnym rynku pracy.

Wiem, że różnię się tu diametralnie z lokalnymi politykami i nikogo pewnie do swoich poglądów nie przekonam. Kiedy jednak oglądałem w Internecie transmisję z Sejmu, zadzwonił kolega z Hajnówki, przysłuchujący się też tej transmisji i poruszony powiedział: „Nasz poseł tymi słowami prowadzi do zamknięcia nas w skansenie. Chce żebyśmy może jeszcze w łapciach chodzili?! Nasłuchał się opowieści emerytowanych drzewiarzy i nie widzi, że my młodzi mamy nieco inne ambicje”. Autor tego telefonu ma 30 lat, jest Białorusinem. Anonimowy autor wpisał wkrótce na blogu puszczańskim, który prowadzę od dwóch lat, takie zdania: „Pan Czykwin to do kabaretu się nadaje. Konkluzja z jego przemowy jest bowiem następująca: Drwal, pilarz, tracz, stolarz, cieśla — to zawody przypisane (na wyłączność?) osobom narodowości białoruskiej. Naukowcy i ekolodzy dążący do ochrony Puszczy Białowieskiej — to wyłącznie Polacy, którzy swoimi działaniami zmuszają Białorusinów do migracji (za pracą), względnie wymuszają ich polonizację (jeśli chcą pozostać). Wniosek: zmiana zawodu pociąga za sobą zmianę narodowości. Poseł Czykwin dokonał wiekowego odkrycia, czy też może jego nienawiść do wszystkiego co polskie sięgnęła już zenitu?”.

Bolesne słowa, niesprawiedliwe, dzielące. Może jednak jest możliwość porozumienia, spotkania na płaszczyźnie wspólnych wartości. Bo o wartościach musimy rozmawiać. Bo kultura i przyroda są wartościami. Bo także w interesie Polaków powinno być zachowanie Białorusi w Polsce, na ziemiach, których historia nie jest jednowymiarowa.

P.S. 20 stycznia minister środowiska Marcin Korolec odwołał dyrektora Białowieskiego Parku Narodowego, Zdzisława Szkirucia, z powodu naruszenia dyscypliny finansowej. Minister nie zajmuje się innymi pracownikami parku narodowego — do jego kompetencji należy tylko powoływanie i odwoływanie dyrektora. Ministerstwo Środowiska wkrótce ogłosi kolejny konkurs na nowego dyrektora Białowieskiego Parku Narodowego. Będzie to już czwarty konkurs w ostatnich dziesięciu latach — w tym czasie parkiem kierowało pięć osób.

Kliknij, by wyświetlić formularz...Kliknij, by ukryć formularz... Napisz komentarz
  • Wymagane pola zostały oznaczone *.
  • Komentarze są publikowane po przeczytaniu przez moderatora serwisu.
  • Prosimy Państwa o staranne wpisywanie adresów e-mailowych — Państwa adresy nie są ani publikowane, ani komukolwiek ujawniane, jednakże w niektórych przypadkach prawidłowy e-mail jest nam niezbędny do wyjaśnienia z autorem kwestii, które mogą budzić nasze wątpliwości w nadesłanym przez niego komentarzu.
  • Moderator jest w 100% człowiekiem, a nie programem komputerowym, więc publikacja może potrwać czas jakiś — cierpliwości.
  • Komentarze nie na temat — jest on zadany przez powyższy artykuł — będą odrzucane.

* Kod:
 
Wpisz ten kod (dwie litery i dwie cyfry) w odpowiednie pole formularza podczas wysyłania komentarza. Jeśli nie możesz go odczytać, spróbuj wygenerować inny...
krystyna trefon
Comment
Re: Nikogo nie przekonam
Komentarz #1 wysłany 2012-02-06, 18:21:25
Janusz, kocham każde Twoje słowo, mądre słowo, ważne słowo, które broni zarośnięte trawniki i pokrzywione drzewa i śpiącego wilczka... pozdrawiam.
Daniel Paczkowski
Comment
komentarz
Komentarz #2 wysłany 2012-02-07, 10:27:30
Nie będę polemizował z treścią artykułu, bo jest on przekonujący. Malutka dygresja tylko odnośnie pałacu Branickich. Był prawdziwym Wersalem Północy, a że dziś nie jest, to wynik historii. Nazywanie go tak, a nie inaczej to nawiązanie do jego świetności. I co tu dużo mówić, jest prawdziwym skarbem Białegostoku (poza białym kościołem oczywiście)
tamara bołdak-janowska
Comment
Problemu nie można zasłaniać
Komentarz #3 wysłany 2012-02-13, 15:26:05
ani białoruskością, ani polskością. Problem musi znaleźć łamy dla omówienia, ale gdzie one są, te łamy? Łamy mamy w Internecie. To za mało chyba, aby przedyskutować problem? Chyba za mało. Panie Januszu, ja też wierzę w mądrych ludzi, starych i młodych. Wierzę w ustawy, mądrze stworzone. Wiara jak to wiara, nie musi powstawać na cudach, ale może oczekiwać cudów. Lepiej stawiać na mądrych ludzi i dobre ustawy. Wiara wtedy znajduj solidne podstawy.Czyli bardziej stawiać niż wierzyć.
Czasopis.pl na Facebook