Część mych Narejek została sprzedana. Działki kupili ludzie z innych krajów. Nagle stanął domek kanadyjski za pustym miejscem po domu, w którym żyła Paraska. Słyszałam, że nowy właściciel domu i działki posiada taboret, który wygląda, jak taboret stąd, w stu procentach podlaski. A więc jest to poniekąd nasz człowiek.
Nie jest to jednak już nasza gra w nasze życie. Nasz krajobraz kulturowy odchodzi na zawsze. Nowa jakość w jego miejscu nie będzie dla nas budująca. Wioski nadal będą miały charakter małych letnich rezydencji. Dzieci tu się nie pojawią. Tylko na wakacje.
Ludzie, którzy tu się budują, pragną ciszy z pięknym krajobrazem. Krajobraz jest więcej niż piękny. Jest przepiękny, aż archaiczny, bo z samosiejnymi gajami i lasami. I to znajdują.
Wioski białoruskie istnieją w internetowych fotogaleriach. Te fotografie również są atrakcyjne, lecz ich czytelność jest inna: stoją domy z funkcją letnich rezydencji, kupujcie, jeśli jeszcze są do sprzedania. To są wioski zabytki, unikatowe w skali światowej. Czegoś podobnego nie ma nigdzie na świecie. Działki tu kupujcie, budujcie się na skrajach tych wiosek, a kto może, niech kupuje środek wioski.
Nowi mieszkańcy na naszych terenach sami sobie będą sąsiadami, a my będziemy ich sąsiadami martwymi? Nie wiem. Będą zaglądać na nasz cmentarz w Mostowlanach? Nie wiem. Będą uczestniczyć w naszej przepięknej liturgii w cerkwi w Mostowlanach? Nie wiem. Będą rozmawiać w naszym języku? Zdecydowanie — nie. Ocalą przedmioty po nas? Chyba tak. Taboret, kołowrotek, widelec. Będą pielęgnować takie same kwiaty przed oknami? Chyba tak. Malwy. Będą organizować wnętrza domów, jak my, z piecem w centrum, tak żeby ogrzał ściany? Raczej nie. Będą mieli kominki. Będą, jak my, tynkować drewniane ściany w porywie ku nowoczesności? Nie. Będą mieli rustykalne deski wewnątrz, jak my przed II wojną światową.
Zapomną nas?
Co będzie za 50 lat w miejscu Narejek, Świsłoczan, Mostowlan, Gobiat, Zubek? Jeśli oczywiście nie będzie żadnego kataklizmu?
Czy możliwa jest symulacja tej przyszłości?
Czy pomiędzy wioskami staną nowe domy i przez to wioski się połączą, tworząc raj wypoczynkowy, niemożliwy gdzie indziej, bo tu nigdy nie było przemysłu, bo tu jest wciąż ślicznie dziko? Nie wiem. Ile starych domów wytrzyma te 50 lat? Prawie wszystkie — 50 lat dla domów niewiele znaczy. Jeśli nie będzie żadnego kataklizmu. Czy tu nadal będzie granica, uporczywie powojennna? Nie wiem. Czy tu mimo wszystko będą się rodzić dzieci? Nie wiem. Wszystko to zobaczy moja wnuczka, która będzie miała 55 lat i w dobrym zdrowiu jeszcze pożyje. Jeśli nie wyemigruje. Jeśli zachowa przywiązanie do Narejek, do tego małego domku, w którym uwielbia bywać latem. Być może w tym miejscu wyrośnie nowy dom, być może utrzymany w dawnym stylu.
W naszych wioskach na jednego żywego przypada dwudziestu albo nawet pięćdziesięciu martwych lub tych, co wyjechali i nie wrócą. I oni ciągną pojedynczego żywego w dół, w samotność i w nieustający smutek. Donikąd nie wyjeżdżał, znikąd nie wracał, ani nie przybył tu z daleka, aby pobudować nowiutki dom pośród rajskiej przyrody. Wciąż żyje w starym małym domu. Jest cały stąd i coraz bardziej samotny na starość. To nasza aktualna fala informacji.
Dobrze jednak, że powstają tu nowe domy, że przybywają tu ludzie z innych krajów, że już zdążyli to miejsce pokochać, naoglądawszy się innych, nie tak kuszących. Im więcej tu ludzi i nowych domów, tym większe prawdopodobieństwo upadku wszelkim dotychczasowych durnych rojeń o umieszczeniu tu ogromnego wysypiska śmieci!
Być może za 50 lat śmieci, przerabiane na bieżąco i na miejscu ich powstawania przez cyfrowe maszyny, zmieszczą się w pudełku od zapałek, które to pudełko będzie energetycznie pożyteczne, nietrujące środowiska, i nie będzie wysypywania śmieci komuś pod nos, byle dalej od siebie.
A może przybędą w końcu do naszego raju artyści w wielkiej liczbie? Aktorzy, malarze, śpiewacy, piosenkarze, pisarze i poeci?
Po zważeniu, że władze kurczą przestrzeń dla kultury, że lekceważą twórców, przychodzi taka myśl, że musimy się gdzieś zebrać, że musi być dla nas miejsce. Na razie artyści działają u nas w pojedynkę, jak np. Leon Tarasewicz.


Komentarz #1 wysłany 2010-07-09, 21:12:57