— Większość mniejszości białoruskiej oddało swój głos na Bronisława Komorowskiego, ponieważ boimy się fanatyzmu. Jarosław Kaczyński sprawia wrażenie takiego fanatycznego człowieka, człowieka wsi, a Komorowski to człowiek miasta. Mieszkańcy miast są inteligentniejsi i bardziej wykształceni, z takimi ludźmi można się porozumieć, a z człowiekiem wsi nie zawsze. U tych drugich jest duża podatność na agitację. Rzymski katolicyzm pozostał w naszej pamięci jako niedobre wspomnienie. Rozumiemy, że teraz jest inaczej, ale stereotypy z przeszłości wciąż funkcjonują. Katolicyzm jest misyjny i niekiedy nawraca siłą. Dzieli ludzi na to, kto jest bardzo chrześcijański, a kto nie. I właśnie Kaczyński sprawiał wrażenie człowieka, który chce podzielić Polskę na ludzi pierwszej i drugiej kategorii. Komorowski dał gwarancję, że takich podziałów nie będzie, że wszyscy będą równi. Odebrałem wynik wyborów z ulgą. Głosowałem na Komorowskiego, moja małżonka również. Jednak chciałbym zaznaczyć, że nie dlatego, że tak mocno lubimy jego osobę, ale dlatego, że boimy się fanatyzmu Jarosława Kaczyńskiego.
— Pytają mnie, dlaczego Podlaskie włącza się w obchody rocznicy własną akcją, skoro nie miało z bitwą pod Grunwaldem nic wspólnego. A to nieprawda. Właśnie przez tereny dzisiejszej Białostocczyzny musiały w czerwcu 1410 roku maszerować zdążające z Wilna pod Czerwińsk wojska litewsko-ruskie. A kilka miesięcy wcześniej na tym obszarze operowały krzyżackie wojska marszałka Friedricha von Wallenrode, których zuchwały najazd na ziemie Wielkiego Księstwa zakończył się spaleniem 14 marca Wołkowyska. W samej bitwie pod Grunwaldem udział brała zaś podlaska Chorągiew Drohicka.
— Problemem regionu jest brak miejsc pracy, które mogłyby zatrzymać emigrujących mieszkańców. Jeśli będzie industria, będzie i kultura i sztuka. Jeśli tego nie będzie, będziemy się cofać i pokazywać to co było. To, jaka będzie kultura i region, zależy czy będą inwestycje. Trzeba pomyśleć o tym, aby ta ziemia miała przyszłość i mogła się rozwijać.
Czasem wydaje się, że nowe obiekty — czy to domy mieszkalne, bloki, czy też biurowce — projektują domorośli architekci. Zastanawiam się też czy Białegostoku i regionu nie stać na (pozwolę sobie tak to ująć) „szkołę białostocką” lub „szkolę podlaską” architektury? Przecież mamy wokół wiele inspiracji — przede wszystkim przyrodę, historię, tradycję i folklor, zróżnicowanie etniczne, dawną architekturę — stąd można przecież czerpać wzorce i podpowiedzi jak, z czego, w jakich kolorach budować. Weźmy na przykład Skandynawię — architektura państw północy jest znana na całym świecie, a nawiązuje przede wszystkim do charakteru tego regionu — surowości przyrody, harmonii z nią etc. Serce boli, gdy powstają nowe budynki, całkowicie oderwane od rzeczywistości, a ich niemal barokowy przepych i kolorystyka to wyraz braku smaku inwestorów i architektów. Zostają one na długie lata, a może i na wieczność.
— Białoruś się robi! Nie dopuszczają do krzyża!
Niewiele jest w Polsce miejsc i regionów, które mogą pochwalić się tak bogatą i ciągle żywą mieszanką kultur i tradycji, jaką przedstawia województwo podlaskie. Od wieków region ten stanowi prawdziwy tygiel wielu narodowości, religii oraz zwyczajów, a współistnienie i przenikanie się różnorodnych nurtów wytworzyło niespotykany gdzie indziej koloryt.
