Strona główna » Czasopis » Nr 09/10 (WRZESIEŃ/ ВЕРАСЕНЬ 2010) » Puszcza a sprawa białoruska
Puszcza a sprawa białoruska
Janusz Korbel
Kliknij by zobaczyć obraz w pełnych rozmiarach...

Ktoś napisał żartem na blogu puszczańskim: „Terrorystyczna mniejszość białoruska parceluje polskie lasy na Podlasiu, wycinając Puszczę Białowieską, będącą dziedzictwem przyrodniczym także Polaków i Litwinów. Zarzucając, że powiększenie Parku Narodowego uderza w ich kulturę, niszcząc ich odrębność narodową (!?!)”. Można by się tylko uśmiechnąć i zlekceważyć ten niemądry wpis, jak wiele innych głupot na forach internetowych, gdyby nie fakt, że podczas spotkania z senatorami w Białowieży przedstawiciel drzewiarzy z Hajnówki wykrzykiwał do trojga członków pozarządowych organizacji z regionu ni mniej ni więcej: „Wy niszczycie narodowość białoruską!”. Mój zdumiony kolega, pochodzący spod Krynek, zapytał na ucho: „Mam mu odpowiedzieć po naszemu? Chyba nie ma sensu, bo nie zrozumie”. Jakiś czas później rozmawialiśmy w gronie osób, którym na zachowaniu kultury białoruskiej mocno zależy, które coś w tej sprawie robią i jeden z nas, w kontekście sporu wokół powiększenia parku narodowego, argumentował, że nastawienie się na rozwój turystyki wokół powiększonego parku narodowego sprowadzi Białorusinów do roli Siouxów w rezerwacie, bo będą musieli usługiwać turystom przyjeżdżającym z Warszawy i innych stolic. Pomijając nietrafność porównania rezerwatu, zastanawia mnie skąd bierze się ta obawa? Chyba z bolesnego doświadczenia historycznego, bo realne zagrożenie dla białoruskości płynie z zupełnie innej strony.

Przytoczyłem tę obawę o sprowadzenie Białorusinów do roli służących mojemu przyjacielowi, też zresztą opowiadającemu się wielokrotnie na rzecz sprawy białoruskiej, a on kompletnie zaskoczony odpowiedział pytaniem: „A teraz komu służą jako naganiacze albo drwale, czy piłując deski na meble do Warszawy?”.

Pieprzu całej sprawie dodaje fakt, że wójt najmocniej protestujący przeciw parkowi narodowemu w Puszczy, występuje często na łamach katolickiego „Naszego Dziennika”, podobnie jak pewna emerytowana nauczycielka, nawołująca z rozgłośni katolickiej, by nie powiększać parku narodowego, czy tutejszy ekspert leśniczy, cytowany w lokalnych mediach, sympatyzujący raczej nie z białoruską tradycją. Wiele z tych osób gotowych jest udowadniać odwieczną polskość Puszczy Białowieskiej. O co więc chodzi z tym zagrożeniem narodowości białoruskiej przez zwolenników ochrony przyrody na Podlasiu?

Łatwo mi zarzucić brak obiektywizmu, bo jestem mocno przekonany o konieczności objęcia całej Puszczy parkiem narodowym i nie ukrywam, po której stronie w tym sporze stoję, niemniej jednak spróbuję — patrząc z dystansu — zastanowić się nad przyczynami i konsekwencjami łączenia konfliktu o ochronę przyrody z narodowością białoruską.

Otóż mam wrażenie, że wypowiadający te obawy wpadli w pułapkę stereotypu. Że mianowicie Białorusin to musi być prosty człowiek, prosty chłop lub pilarz, ostatecznie naganiacz na polowaniu.

W okresie międzywojennym polska administracja dołożyła bólu duszy, degradując społecznie i dodatkowo traktując miejscowych „ruskich” jako obcych, co nie było bez wpływu na tragiczne zbrodnie w okresie wojennym i powojennym.

Teraz bywa to wykorzystywane w wyjątkowo niedobry sposób, bo wiele osób identyfikujących się z białoruskością stało się narzędziem grup interesów, nie mających z narodowością nic wspólnego. Ludzie ci — nieświadomie — bronią swojej pozycji człowieka gorszej kategorii. Czytałem nawet kiedyś opracowanie, którego autor, niewiele wiedzący o lokalnych uwarunkowaniach, przedstawiał zagrożenie Białorusinów ze strony... naukowców! Ponieważ jednak w placówkach naukowych jest coraz więcej ludzi miejscowego pochodzenia, wśród młodzieży powiatu hajnowskiego jest coraz więcej ludzi wykształconych, bywałych za granicą i zwolenników nowoczesnego podejścia do ochrony przyrody, ta teza staje się absurdalna.

Każdy kto odwiedza Białowieżę musi przyznać, że miejscowość ta wyróżnia się spośród innych podlaskich wsi. W co drugim domu mieści się kwatera turystyczna, jest coraz więcej pensjonatów, rozwija się handel i usługi, a codziennie jadą tu do pracy setki mieszkańców dziesięciokrotnie większej Hajnówki. Wcale nie czują się upokorzeni, choć żadna praca nie dyskwalifikuje człowieka. Niektórzy prowadzą już własne przedsiębiorstwa turystyczne, inni pracują w instytucjach naukowych i Parku, różnego rodzaju biznesy okołoturystyczne są bardzo liczne.

Tymczasem wpływowe grupy interesu od wielu lat skutecznie blokują utworzenie czy powiększenie parku narodowego, marki turystycznej, stymulującej rozwój regionu bez jego degradacji. Narzędziem do tego jest zapis w ustawie o ochronie przyrody, pozwalający samorządom każdego szczebla na stosowanie liberum weta na obszarach będących własnością Skarbu Państwa. Przyroda stała się zakładnikiem kilku radnych, mogących toczyć targi z ministrem o różne ekstra dotacje lub po prostu powiedzieć: nie, bo nie. Parki narodowe zajmują w Polsce zaledwie 1% powierzchni (jesteśmy na szarym końcu w uprzemysłowionej Europie!) i nieliczne gminy, w których granicach te parki leżą, mogą obecnie piętrzyć żądania kosztem 90% gmin pozbawionych przez naturę tej karty przetargowej. Słusznie zresztą niektórzy samorządowcy z regionu sami wypominali ministerstwu, że zamiast wspierać niezbędne inwestycje prośrodowiskowe próbuje nimi handlować w zamian za zgodę na powiększenie Parku. Pomijając więc prawną słuszność postulowanej zmiany zapisu, zastępującej prawo weta konsultacjami, uważam, że nie ucierpi na tym narodowość białoruska ani żadna inna.

Kliknij, by wyświetlić formularz...Kliknij, by ukryć formularz... Napisz komentarz
  • Wymagane pola zostały oznaczone *.
  • Komentarze są publikowane po przeczytaniu przez moderatora serwisu.
  • Prosimy Państwa o staranne wpisywanie adresów e-mailowych — Państwa adresy nie są ani publikowane, ani komukolwiek ujawniane, jednakże w niektórych przypadkach prawidłowy e-mail jest nam niezbędny do wyjaśnienia z autorem kwestii, które mogą budzić nasze wątpliwości w nadesłanym przez niego komentarzu.
  • Moderator jest w 100% człowiekiem, a nie programem komputerowym, więc publikacja może potrwać czas jakiś — cierpliwości.
  • Komentarze nie na temat — jest on zadany przez powyższy artykuł — będą odrzucane.

* Kod:
 
Wpisz ten kod (dwie litery i dwie cyfry) w odpowiednie pole formularza podczas wysyłania komentarza. Jeśli nie możesz go odczytać, spróbuj wygenerować inny...
Czasopis.pl na Facebook