Strona główna » Czasopis » Nr 05/10 (MAJ/ ТРАВЕНЬ 2010) » Zawłaszczona ojcowizna
Zawłaszczona ojcowizna
Kliknij by zobaczyć obraz w pełnych rozmiarach...
Jan Mordań

— Ziemi już prawie nie mamy — mówi się dziś w Haćkach, Rajsku i Chrabołach. W poprzednim numerze „Czasopisu” w tekście „Od redaktora” wspomniano, iż „przedstawiciele władz i instytucji, do których trafiły skargi podbielskich rolników — Białorusinów, jednym głosem twierdzą, że prawo nie zostało złamane”. Ponadto red. Jerzy Chmielewski zauważa, że „protestujący rolnicy w żadnym z pism nie wyjaśnili, w jaki sposób tak lekką ręką wyzbywane teraz przez agencję grunta trafiły we władanie skarbu państwa. Ich poprzednimi prawowitymi właścicielami byli bowiem [tutejsi] Białorusini”.

Problem, z jakim zwróciło się Towarzystwo „Haj” na spotkaniu 8 marca u wojewody z przedstawicielami mniejszości narodowych, jest bardzo złożony i dotyczy wielu aspektów społeczno-gospodarczej sytuacji mieszkańców wsi Haćki, Rajsk, Chraboły (zapewne i innych na Podlasiu, zamieszkałych przez Białorusinów). Spór o grunty rolne w tych miejscowościach jest dość skomplikowany.

Kogo chroni prawo?

Skoro urzędnicy twierdzą że prawo nie zostało złamane, to warto zwrócić tu uwagę na aspekt prawny. W preambule Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej jest m.in. zapis, że prawa podstawowe oparte są na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot. I właśnie Towarzystwo „Haj” oraz rolnicy i mieszkańcy wsi Haćki, Rajsk i Chraboły od 2003 roku w swoich wnioskach, oświadczeniach i petycjach kierowanych do różnych przedstawicieli władz i instytucji zwracają uwagę na brak dialogu i współdziałania na rzecz umacniania uprawnień obywateli i ich wspólnot wiejskich. Oto fragmenty z oświadczenia właścicieli rodzinnych gospodarstw rolnych wsi Haćki z listopada 2009 r.:

• „W poczuciu niezbywalnych praw do dziedzictwa na obszarze swojej wsi niniejszym oświadczamy, że grunty te od 1999 roku użytkuje rolnik z gminy Wyszki, który wszedł w ich posiadanie w nieznanych dla nas okolicznościach. Poprzednio niektórzy z rolników z Haciek zwracali się do administracji z wnioskami o pozyskanie tych gruntów w użytkowanie, lecz nie uzyskano możliwości ich nabycia”.

• „Jako miejscowi rolnicy dotychczas byliśmy pozbawieni możliwości powiększenia areału rodzinnych gospodarstw rolnych poprzez nabycie sąsiadujących gruntów, a tym samym rozwoju podczas zachodzących przemian społeczno-gospodarczych”.

Rolnicy z Rajska w swojej petycji z 22 grudnia 2009 roku do Rządu Rzeczypospolitej Polskiej (odpowiedzi wciąż nie ma) napisali m.in.: „Jesteśmy właścicielami rodzinnych gospodarstw rolnych. Przekazane grunty w okresie PRL były przejęte od miejscowych właścicieli z różnych tytułów i utworzono PGR. Po jego zlikwidowaniu w 1993 roku, nie dokonano restrukturyzacji nieruchomości rolnych na rzecz poprawy struktury obszarowej gospodarstw rodzinnych i stworzenia warunków sprzyjających racjonalnemu ich zagospodarowaniu, co jest niezgodne z art. 6 Ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa z dnia 19 października 1991r. W wyniku naszych starań dzierżawiliśmy w 2006 roku większość tych gruntów i o ich przekazaniu Prawosławnej Diecezji Lubelsko-Chełmskiej dowiedzieliśmy się po fakcie, bez możliwości odwołania się. Decyzja ANR o przekazaniu gruntów bez poinformowania nas, jest niezgodna z zapisami w Konstytucji RP Art. 22 — „Ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest dopuszczalne tylko w drodze ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny” i Art. 23 — „Podstawą ustroju rolnego państwa jest gospodarstwo rodzinne”.

Oczywisty więc jest fakt, że została złamana zasada pomocniczości, polegająca na zaspokajaniu przez Państwo potrzeb zbiorowości lokalnej i naruszono w/w artykuły Konstytucji RP. Istotą problemu w Haćkach i Rajsku jest sposób oraz skutki zarządzania nieruchomościami rolnymi z Zasobu Skarbu Państwa po zlikwidowaniu PGR-u w 1993 roku. Ośrodki gospodarcze Zakładu Rolnego w Haćkach zostały wybudowane przez miejscowych mieszkańców w latach 1950-1954. W białoruskim tygodniku „Niwa” z 1956 roku można znaleźć krótką korespondencję o socjalistycznym rolnictwie w Haćkach.

Trochę historii

W 1956 roku po zlikwidowaniu kołchozu w Haćkach nie było „państwowej” ziemi. W latach kolejnych ponad 400 ha wbrew żywotnym interesom miejscowych rodzin chłopskich przejął Państwowy Fundusz Ziemi i na bazie wybudowanych przez spółdzielnie produkcyjne ośrodków gospodarczych w Haćkach i Rajsku po1970 roku utworzono Zakład Rolny PGR Bielsk Podlaski. Wówczas na potrzeby państwowego gospodarstwa scalono też najlepsze grunty rolników indywidualnych, dając im w zamian działki w innym miejscu i najczęściej gorszej klasy. Takie były zasady socjalistycznej gospodarki.

Skończył się socjalizm, PGR w 1993 roku zlikwidowano. Ziemia pozostała „państwowa”. Nie przeprowadzono restrukturyzacji nieruchomości „popegeerowskich”, a tym samym nic nie zrobiono, by zrekompensować krzywdy rolników (ich następców) z lat minionych. Na sposób zagospodarowania gruntów byłego PGR mieszkańcy nie mieli żadnego wpływu, nikt ich o zdanie nie pytał. Cały popegeerowski majątek został przekazany spółce z o. o. Kombinat Rolny „Agrodrób” w Rybołach. Spólka tak gospodarowała, że z czasem zbankrutowała, a w Haćkach i Rajsku pozostały zapuszczone użytki rolne i zdewastowane zabudowania gospodarcze (nawet elektryczność odcięto).

Miejscowi gospodarze, widząc jak nieudolnie gospodaruje „kapitalistyczny” Agrodrób, z sentymentem wspominali socjalistyczne porządki, a niektórzy zwracali się do agencji z prośbą o nabycie poszczególnych działek rolnych. Niestety, urzędnicy ignorowali ich prośby, powołując się na przepisy prawne.

Ale rolnicy z innych gmin widać mieli lepsze „chody”, bo jesienią 1999 r. część nieruchomości użytkowanych przez Agrodrób przejęli. Wówczas w Haćkach, na obszarze cennym przyrodniczo, zawarczała piła motorowa. Ktoś obcy wyciął dorodne modrzewie. Niezwłocznie o zdarzeniu powiadomiono policję. Po czterech miesiącach starostwo powiatowe w Bielsku Podlaskim „wobec niewykrycia sprawcy” postępowanie w sprawie wycinki i zaboru czterech drzew umorzyło. Później okazało się, że grunty o powierzchni ponad 70 ha, na których wycięto te drzewa, wydzierżawił rolnik zamieszkały w Warpechach Starych (gmina Wyszki). A w Rajsku rolnik spod Szepietowa w oborach „po kołchozie” założył fermę gęsi.

Miejscowi gospodarze, których pozostało już niewielu, pogodzili się z faktem, iż nastał kapitalizm i są skazani na „klepanie biedy” na swoich małych poletkach. Niektórzy wyruszyli szukać pracy nawet za granicami kraju. Najbardziej zaradny rolnik z Haciek sprzedał część swojego gospodarstwa i od wielu lat pracuje w Nowym Jorku. Natomiast 285 hektarów po byłym Zakładzie Rolnym w Haćkach w obrębie Rajska, Haciek i Chrabołów pod nadzorem Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa pozostawało nadal we władaniu bankrutującej spółki, której zaległości finansowe za czynsz i podatek rolny stale rosły, bo pola uprawne zdominowało zielsko (perz właściwy, skrzyp polny i inne chwasty pospolite).

Zmiany jednak nastąpiły, ale o tym napiszę już w następnym numerze. Poruszę wtedy także bezcenność przyrodniczych i kulturowych walorów krajobrazu, który w wyniku nieprzemyślanej gospodarki rolniczej w ostatnich latach uległ dewastacji i zniszczeniu. Teraz chciałbym tylko pokrótce przedstawić ten aspekt przyrodniczy w ujęciu prawnym.

A kogo to obchodzi...

Warto zwrócić uwagę, że Polskę obowiązują również umowy międzynarodowe. W Europejskiej Konwencji Krajobrazowej z roku 2000 ratyfikowanej przez Polskę w 2004 r. mamy wymowne określenia:

• „krajobraz pełni ważną rolę w publicznych zainteresowaniach dziedzinami kultury, ekologii i sprawami społecznymi oraz stanowi on zasób sprzyjający działalności gospodarczej i że jego ochrona, a także gospodarka i planowanie mogą przyczyniać się do tworzenia zatrudnienia”;

• „krajobraz przyczynia się do tworzenia kultur lokalnych oraz jest on podstawowym komponentem europejskiego dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego, przyczyniając się do dobrobytu ludzi i konsolidacji europejskiej tożsamości”;

• „krajobraz jest ważną częścią jakości życia ludzi zamieszkujących wszędzie: w obszarach miejskich i na wsi, na obszarach zdegradowanych, jak również w obszarach o wysokiej jakości, na obszarach uznawanych za charakteryzujące się wyjątkowym pięknem, jak i w obszarach pospolitych”;

• „krajobraz jest kluczowym elementem dobrobytu całości społeczeństwa i jednostek, a jego ochrona, a także gospodarowanie nim i planowanie wiąże się z prawami i obowiązkami każdego człowieka”;

Państwa sygnatariusze tej Konwencji Krajobrazowej zobowiązały się m.in. do „prawnego uznania krajobrazów za istotny komponent otoczenia ludzi, wyraz różnorodności kulturowej i przyrodniczej oraz podstawy ich tożsamości”.

W styczniu 2009 roku odbyła się w Białowieży wielce uroczysta konferencja (patrz „Czasopis” nr 3 z 2009 r. — „Краявід і Парк”). Jej konkretnym owocem była „Białowieska deklaracja krajobrazowa”, wystosowana do rządu, władz samorządowych, polityków i mediów. W deklaracji jakże pięknie wyłożono pojęcie krajobrazu i jego znaczenie: „Krajobraz jest najważniejszym elementem otoczenia ludzkiego, jest odziedziczoną, wspólną wartością… Każdy krajobraz kulturowy posiada swoją historycznie ukształtowaną sylwetę, elementy tożsamości, wyróżniające go cechy (ukształtowanie terenu, układ urbanistyczny z liniami zabudowy, dominanty, wnętrza urbanistyczne, skalę architektoniczną, osie widokowe, aż po detal architektoniczny czy toponomastykę). Zmiany w krajobrazie, które są nieuniknioną cechą rozwoju, powinny zachodzić w sposób zrównoważony i harmonijny, służąc zachowywaniu regionalnych wartości i odtwarzaniu lub tworzeniu krajobrazów harmonijnych, godzących ochronę przyrody, substancji kulturowej i rozwój zrównoważony.

My, obywatele, żądamy od tych, którzy w naszym imieniu sprawują władzę, ustanowienia i wdrożenia polityki krajobrazowej na wszystkich szczeblach, do czego zobowiązuje nas ratyfikowana europejska konwencja krajobrazowa.”

Jeden z moich znajomych skomentował tę deklarację krótko i zwięźle: „Папера ўсё можа вытрымаць” („Papier wszystko przyjmie”).

Ileż to mądrych i pięknych deklaracji i rozpraw naukowych napisano o konieczności ochrony krajobrazu, przyrody, zabytków i na ogół dziedzictwa Podlasia. Niestety, ciągle jest to głos wołającego po puszczy. Ładnie to ujął profesor Andrzej Strumiłło, uczestnik tamtej konferencji: „Indywidualne egoizmy i zachcianki niszczą nasze wspólne dobro, dziedzictwo i spadek dla następnych pokoleń. W ciągu ostatnich 20 lat środowisko naturalne i dziedzictwo kulturowe wsi na „ścianie wschodniej” niszczeje intensywniej niż w innych miejscach i często z aprobatą urzędników i przedstawicieli różnych władz. Oni są niezwykle odporni na wszelkie prośby i wnioski, zasłaniając się przepisami prawa, chyba im tylko znanymi”.

Warto jednak zajrzeć do niektórych obowiązujących uregulowaniach prawnych, żeby dowiedzieć się np.:

• Z Ustawy o ochronie przyrody — „Organy administracji publicznej są obowiązane do zapewnienia warunków prawnych, organizacyjnych i finansowych dla ochrony przyrody”.

• Z Ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami — „Ochrona zabytków polega, w szczególności, na podejmowaniu przez organy administracji publicznej działań mających na celu:

1) zapewnienie warunków prawnych, organizacyjnych i finansowych umożliwiających trwałe zachowanie zabytków oraz ich zagospodarowanie i utrzymanie;

2) zapobieganie zagrożeniom mogącym spowodować uszczerbek dla wartości zabytków;

3) udaremnianie niszczenia i niewłaściwego korzystania z zabytków”.

Najogólniej rzecz biorąc za krajobraz uważa się ogół cech przyrodniczych i antropogenicznych wyróżniających określony teren, zespół typowych cech danego terenu. Nastała dziwna moda na ochronę i walkę ekologów w obronie dzikiej przyrody na „kresach wschodnich” przy całkowitej niepamięci o żyjących tutaj Białorusinach. Obszar Haciek i sąsiednich wsi według wielu naukowych autorytetów i na podstawie ich kilkudziesięcioletnich badań na tym terenie jest miejscem szczególnym pod wieloma względami, nawet w skali ponadkrajowej. To unikat o znaczeniu europejskim.

Autor jest prezesem Towarzystwa „Haj” z siedzibą w Haćkach.

Kliknij, by wyświetlić formularz...Kliknij, by ukryć formularz... Napisz komentarz
  • Wymagane pola zostały oznaczone *.
  • Komentarze są publikowane po przeczytaniu przez moderatora serwisu.
  • Prosimy Państwa o staranne wpisywanie adresów e-mailowych — Państwa adresy nie są ani publikowane, ani komukolwiek ujawniane, jednakże w niektórych przypadkach prawidłowy e-mail jest nam niezbędny do wyjaśnienia z autorem kwestii, które mogą budzić nasze wątpliwości w nadesłanym przez niego komentarzu.
  • Moderator jest w 100% człowiekiem, a nie programem komputerowym, więc publikacja może potrwać czas jakiś — cierpliwości.
  • Komentarze nie na temat — jest on zadany przez powyższy artykuł — będą odrzucane.

* Kod:
 
Wpisz ten kod (dwie litery i dwie cyfry) w odpowiednie pole formularza podczas wysyłania komentarza. Jeśli nie możesz go odczytać, spróbuj wygenerować inny...
Czasopis.pl na Facebook