Strona główna » Czasopis » Nr 03/10 (MARZEC/ САКАВІК 2010) » Opinie, cytaty
Opinie, cytaty

— Jesteśmy bardzo rozczarowani. Gdybyśmy choć wiedzieli, jaka jest przyczyna decyzji. Ale takiej informacji nie mamy. Doskonalimy wnioski, jak dotąd były uznawane za dobrze przygotowane. Sądziliśmy, że nasz festiwal ma dobre notowania w ministerstwie, docierają do nas pochlebne głosy z różnych środowisk.

Ks. mitrat Michał Niegierewicz, dyrektor festiwalu muzyki cerkiewnej w Hajnówce, o nieprzyznaniu dotacji na tegoroczną jego edycję przez ministra kultury, „Gazeta Wyborcza. Białystok”, 18 lutego 2010

— To pokłosie dawnej mentalności sowieckiej, starcie dwóch cywilizacji — wschodniej i zachodniej, które może przybierać nieprzyjemne formy. Reżim Łukaszenki chce zepchnąć Polaków do podziemia, robi wszystko, by sprawę polskiej mniejszości upolitycznić.

Marek Bućko, b. zastępca polskiego ambasadora na Białorusi, Onet.pl, 15 lutego 2010

— Do naszego Związku zadzwonił jakiś mężczyzna. Nie przedstawił się, tylko od razu zaczął: „Przekażcie Andrzejowi Poczobutowi, że właśnie urodził mu się syn. Może teraz zmądrzeje, przestanie się zajmować głupotami”. I rzucił słuchawkę. Pomyśleliśmy, że ktoś robi sobie głupie żarty. Ale piętnaście minut później zadzwoniła żona i potwierdziła, że dziecko rzeczywiście przyszło na świat. Tak to u nas już jest, że KGB śledzi człowieka od pierwszej minuty życia.

Andżelika Borys, „Gazeta Wyborcza”, 19 lutego 2010.

— Nasze ustawodawstwo gwarantuje, a państwo zapewnia, prawa mniejszości narodowych. I to w pełni dotyczy mniejszości polskiej. Białoruś stale udziela jej znaczącej pomocy w działalności kulturalnej i edukacyjnej. Informacje polskich mediów wypaczają rzeczywistość oraz wprowadzają w błąd koła polityczne i opinię publiczną Polski, negatywnie wpływają na stosunki polsko-białoruskie.

Rzecznik prasowy MSZ Białorusi Andrzej Popow, z komunikatu Ambasady RB w Warszawie, 17 lutego 2010

Uwaga na pokusę odwetu. Konflikt z reżimem

— Zawsze gdy Łukaszenko przykręca Polonii śrubę, my zaczynamy czuć strach. Polska to od ponad 20 lat kraj demokratyczny, a mimo to zawsze znajdzie się tu jakiś idiota, który w takiej sytuacji krzyczy: „Jak oni nam tam, tam my im tu” — mówi mi znajomy działacz mniejszości białoruskiej, gdy pytam go o ocenę tego, co dzieje się w tej chwili na Grodzieńszczyźnie. I na tym właściwie rozmowa się kończy.

— Nie zrozum mnie źle, ale wolimy w takich chwilach na siebie nie zwracać uwagi. Zwłaszcza że i wśród nas nie brakuje idiotów — kończy rozmowę.

Wcale mu się nie dziwię. Nie dalej jak kilkanaście miesięcy temu jeden z podlaskich radnych poprosił sejmik o finansowe wsparcie budowy pomnika polskich obywateli narodowości białoruskiej, pomordowanych przez obywateli polskich narodowości polskiej. Czyli wozaków spod Bielska, ofiar bestialskiego mordu bandziorów, podszywających się pod niepodległościową partyzantkę. Wsparcia oczywiście nie dostał, jak zwykle w takich sytuacjach okazało się, że procedury nie pozwalają. Przy okazji jednak wywiązała się dość ciekawa dyskusja, dowodząca, że demokracja w naszym kraju to zjawisko młode i słabo zakorzenione. Że nawet wśród radnych nie brak osób, które mentalnością niewiele różnią się od urzędników białoruskiego reżimu. Jak inaczej bowiem określić radnego, który na wszelkie argumenty w toku dyskusji na temat pomnika odpowiadał hasłem: „Polacy na Białorusi i tak mają gorzej”.

Samo stwierdzenie jest prawdziwe, tyle że w normalnym, demokratycznym kraju to nie powinno mieć nic do rzeczy. Przecież nie chcemy być mierzeni tą samą miarą co dyktatura.

A może jednak chcemy? Jak inaczej bowiem wytłumaczyć sobie coraz głośniejsze — zwłaszcza wśród opozycji — głosy, że Polska nie powinna podpisywać z Białorusią umowy o małym ruchu granicznym. (...) Te pomysły białoruskim władzom nie zaszkodzą, za to uderzą w 1,5 miliona zwykłych ludzi po obu stronach granicy. Polaków i Białorusinów z Polski, Polaków i Białorusinów z Białorusi. Ludzi żyjących w pasie 30 kilometrów po obu stronach granicy, mających rodziny po obu stronach granicy, prowadzących w końcu po obu stronach granicy mniejsze i większe interesy. Ludzi, których dziś dzieli restrykcyjna polityka wizowa.

Jeśli polski parlament da posłuch tym, co wołają o konieczności odwetu, i odmówi ratyfikacji umowy o MRG, łagodzącej tę politykę, to uderzy nie w Łukaszenkę, nie w jego urzędników, ale właśnie w tych zwykłych ludzi.

Dialog człowieka kulturalnego z bandziorem jest zawsze trudny. Bandziora mało kiedy interesuje siła logicznych argumentów, gdzieś ma uniwersalne humanistyczne wartości. Ponadto zawsze można dostać od niego w zęby. Jeśli jednak zaczniemy sięgać po te same co on metody, to czym będziemy się od niego różnić? Polska musi zareagować, to oczywiste. Widać też, że prowadzona od jakiegoś czasu polityka ocieplania stosunków z białoruskimi władzami nie bardzo się sprawdza i trzeba ją zmienić. Alegorycznie rzecz ujmując, zapraszanie chama na salony to za mało, by przestał być chamem.

Ale zamiast stosować zasadę zbiorowej odpowiedzialności czy traktować białoruską mniejszość jak zakładników, używajmy narzędzi dotkliwych dla reżimu. Indywidualnych sankcji, zamrażania kont bankowych. Środków, z których z powodzeniem korzystaliśmy w przeszłości.

Jakub Medek, Gazeta Wyborcza Białystok, 16 lutego 2010

Oni w tej materii nie zrobili nic

— W normalnym kraju taka sytuacja miejsca mieć nie powinna. To co się wydarzyło, to była gra wielkich partii politycznych o poparcie i aplauz wśród swoich wyborców — powiedział 10 lutego Piotr Selwesiuk, wójt gminy Orla, podczas sesji Rady Gminy.

Wypowiedź w szczególności dotyczyła odmowy Ministerstwa Rolnictwa — potem odmowę tę uchylono — w sprawie odrolnienia 46 hektarów gruntów pod budowę fabryki Ikei, będącej obecnie jedną z największych inwestycji na Podlasiu i życiową szansą gminy Orla.

— Z całą stanowczością chciałbym stwierdzić, — kontynuował wójt Selwesiuk — iż na etapie prac, próśb, jeżdżenia do Warszawy takich osób, które chciały pomóc i rzeczywiście pomagały, było niewiele. Wszyscy stanęli z boku i przyglądali się. A gdy zapadła decyzja, to wtedy okazało się, że nawet poseł Czykwin, który nigdy nie pomagał, który nic nie zrobił w sprawie tej inwestycji, jako pierwszy pochwalił się i oznajmił, że on pomógł. Z całą stanowczością chciałbym stwierdzić, iż nie pomógł, nie pomagał, a jedynie szkodził.

— Poseł Kamiński i cały PSL, który określa się mianem partii rolniczej, chłopskiej, wiejskiej — też postąpił podobnie, bronił tylko błędów w Ministerstwie Rolnictwa, głupich decyzji, a później, gdy okazało się, że jest pozytywna decyzja, to stwierdził, że on także tak chciał, pomagał, że to rzekomo tylko wójt nie dostarczył jakichś dokumentów. To wierutna bzdura.

— Za jakiś czas odbędą się znowu wybory i bardzo bym prosił, ażebyście państwo zapamiętali, że ci którzy krzyczą, mówią, chwalą się — oni w tej materii nie zrobili nic, — podsumował Piotr Selwesiuk.

Michał Mincewicz

Napisz komentarz
  • Wymagane pola zostały oznaczone *.
  • Komentarze są publikowane po przeczytaniu przez moderatora serwisu.
  • Prosimy Państwa o staranne wpisywanie adresów e-mailowych — Państwa adresy nie są ani publikowane, ani komukolwiek ujawniane, jednakże w niektórych przypadkach prawidłowy e-mail jest nam niezbędny do wyjaśnienia z autorem kwestii, które mogą budzić nasze wątpliwości w nadesłanym przez niego komentarzu.
  • Moderator jest w 100% człowiekiem, a nie programem komputerowym, więc publikacja może potrwać czas jakiś — cierpliwości.
  • Komentarze nie na temat — jest on zadany przez powyższy artykuł — będą odrzucane.

* Kod:
 
Wpisz ten kod (dwie litery i dwie cyfry) w odpowiednie pole formularza podczas wysyłania komentarza. Jeśli nie możesz go odczytać, spróbuj wygenerować inny...