Strona główna » Czasopis » Nr 03/10 (MARZEC/ САКАВІК 2010) » Na przednówku
Na przednówku
Jerzy Sulżyk
Kliknij by zobaczyć obraz w pełnych rozmiarach...

Klimat się ociepla. To widać. Chciałem to wytłumaczyć swoim rybom, ale stawik zamarzł i od trzech prawie miesięcy nie mam z nimi kontaktu. Czterdzieści centymetrów lodu i sześćdziesiąt śniegu — razem metr zimowego dobra. Ponieważ jednak klimat i tak się ociepla, to zapewne już w maju wszystko stopnieje i rybki łatwo załapią o co chodzi w tym globalnym ociepleniu. Dzisiaj, mimo moich najszczerszych chęci, zapewne miałyby kłopot ze zrozumieniem zjawiska wyjaśnianego podczas wykładu w przerębli.

Klimat na Ziemi najbardziej ocieplał się bezpośrednio przed ubiegłoroczną konferencją klimatyczną w Kopenhadze. Gdy trzeba było liczyć pieniądze. Temperatura rosła, gdy uczeni mędrcy, a za nimi politycy, występowali przed kamerami, a spadała gwałtownie podczas prywatnych rozmów. Jak wtedy, gdy brytyjscy klimatolodzy, siedząc wygodnie w domowym zaciszu, pisali do siebie szczere otwarte listy o tym, jak trzeba się będzie nieźle napocić, żeby jakoś uzasadnić globalne ocieplenie wywoływane przez człowieka. Powiało skandalem, ale nawet porządnej z tego burzy nie było. A gdy przyszła zima, dziwnie było w ogóle całym tym ociepleniem się zajmować. Przestano o nim pisać we wpływowych, opiniotwórczych gazetach, usunięto temat z serwisów informacyjnych stacji telewizyjnych. Bo głupio jakoś tak byłoby uzasadniać widzom czy czytelnikom, którzy marzną na 20-stopniowym mrozie i codziennie odśnieżają zasypane ścieżki, że jest coraz cieplej. No i co na to powiedzieliby reklamodawcy?

Chyba przeceniamy znaczenie człowieka, naszą rolę w dziejach Ziemi. My, poukładane we wzorki białka, ścinające się powyżej czterdziestu kilku stopni Celsjusza, mielibyśmy kierować potężnym ziemskim globem?! Co za tupet! A jednak coś w tym jest, skoro zauważyłem u siebie jego symptomy, gdy patrzyłem na codziennie padający śnieg, gdy musiałem chwytać za łopatę i przebijać się przez zaspy. Obrażałem się, wkurzałem na pogodę, a śnieg i tak wciąż padał. Dlaczego? (Ja, człowiek, nie chcę!). Przecież ostatnimi laty zimy były zupełnie inne? Już zacieram ręce i czekam na jakiś genialny artykuł w opiniotwórczej gazecie, w którym ktoś wyjaśni, cóż znowu zrobił człowiek, że zima była taka sroga. Względy marketingowe przemawiają za tym, żeby takie artykuły się ukazały.

Światem rządzą menedżerowie. Czyli ludzie, którzy umieją sobie ze wszystkim poradzić. Którzy wyznaczają trendy i zdobywają pieniądze. Potrafią zasugerować właściwie wszystko. Menedżerowie od globalnego ocieplenia zajęli się nawet tak banalną kwestią, jak wycofanie tradycyjnych żarówek setek i zastąpienie ich energooszczędnymi. Menedżerowie od zdrowia ogłosili pandemię świńskiej grypy i sprzedali szczepionki za wiele miliardów dolarów, a dzisiaj pies z kulawą nogą tym się nie interesuje (game’s over). Menedżerowie od powszechnego dobrobytu ogłosili światowy kryzys gospodarczy, nie wiedząc do końca, na czym właściwie on polega. Ludzie teraz się boją i czekają, kiedy kryzys zostanie odwołany. Trwam w niepewności i na przednówku oczekuję, że wszystko samo się wiosną wyjaśni. Choć pewności przecież nie mam.

Obserwuję za to ze spokojem ruch naszej planety. To wciąż za jej sprawą raz jest noc, a raz dzień, dzisiaj mam zamarznięty stawik, a niedługo będę mógł znów patrzeć na wielkie liście nenufarów, bujających się na jego powierzchni. Obserwuję i darzę naszą Ziemię pełnym zaufaniem. W tym moim zaufaniu jest miejsce i na poczucie bezpieczeństwa, i na paniczny strach, jest miejsce na nudę, niezauważanie i zapomnienie o tymże świecie, ale też i na zachwyt i na „nieoderwanie” oczu od jego obrazu. I jakże się cieszę, że nie mam na to żadnego wpływu. Ziemia się obraca. Sama. Ach, słodkie lenistwo…

Lód na moim małym stawiku ma czterdzieści centymetrów grubości. Codziennie rozbijam go w jednym miejscu, żeby ryby mogły trochę świeżego tlenu łyknąć, a jakoweś brzydko pachnące siarką gazy wydostały się na zewnątrz. Czy w tej ciemnej, zatrutej wodzie żyje coś jeszcze, czy dotrwa do wiosny?

Napisz komentarz
  • Wymagane pola zostały oznaczone *.
  • Komentarze są publikowane po przeczytaniu przez moderatora serwisu.
  • Prosimy Państwa o staranne wpisywanie adresów e-mailowych — Państwa adresy nie są ani publikowane, ani komukolwiek ujawniane, jednakże w niektórych przypadkach prawidłowy e-mail jest nam niezbędny do wyjaśnienia z autorem kwestii, które mogą budzić nasze wątpliwości w nadesłanym przez niego komentarzu.
  • Moderator jest w 100% człowiekiem, a nie programem komputerowym, więc publikacja może potrwać czas jakiś — cierpliwości.
  • Komentarze nie na temat — jest on zadany przez powyższy artykuł — będą odrzucane.

* Kod:
 
Wpisz ten kod (dwie litery i dwie cyfry) w odpowiednie pole formularza podczas wysyłania komentarza. Jeśli nie możesz go odczytać, spróbuj wygenerować inny...