Mieszkam w Orli od urodzenia — już ponad pół wieku — z czego prawie połowę swojego czasu poświęciłem dziennikarstwu, jestem kronikarzem tej ziemi. Swoją dziennikarską przygodę rozpocząłem, pisząc do pisma „Nad Buhom i Narwoju” i przyznam, że od początku spotykałem się z kąśliwymi uwagami wielu mieszkańców — dlaczego ja, Białorusin, o nich — Białorusinach — piszę do tego pisma.
Osobiście ceniłem sobie współpracę ze stroną ukraińską. Dodam także, że krótko współpracowałem także z audycją ukraińską w telewizji — na początku emitowaną w ramach Warszawskiego Ośrodka Telewizyjnego, a potem w TV Białystok. Redakcji białoruskiej tej telewizji moja osoba i tematy wówczas nie interesowały.
Zastanawia i zadziwia mnie to, że pismo „Nad Buhom i Narwoju” w żaden sposób nie zainteresowało się tematem Żydów w Orli, którzy przecież od początku istnienia miejscowości współtworzyli ją, mieszkając po sąsiedzku z prawosławnymi i katolikami. Ilekroć proponowałem taki temat — odrzucano go.
Zatem jakie narodowości zamieszkiwały tu razem z Żydami?
W swoich publikacjach uwieczniłem obraz życia mojej gminy na przestrzeni całego minionego stulecia. Ludzie powierzali mi swoje życiorysy i podkreślali, kim są — z pełnym przekonaniem stwierdzali, iż są Białorusinami. W Orli nigdy nie było rdzennych Ukraińców — tak mówili najstarsi wiekiem mieszkańcy, z którymi przeprowadzałem wywiady. Jedynie po ostatniej wojnie osiedliło się tu kilku, jak potocznie ich nazywano, „szucmanów-własowców”, ale oni odeszli już z tego świata.
Idąc dalej tropem białoruskich korzeni gminy Orla, można wspomnieć o tym, że w czasie II wojny światowej funkcjonowała tu Беларуская Няпоўная Сярэдняя Школа. Kto ją wprowadził? Sowieci, oczywiście. Ale dlaczego właśnie białoruską i dlaczego przedmiotem „родная мова” był w niej język białoruski?
W czasie przymusowych robót na rzecz III Rzeszy tutejsi Białorusini nie nosili naszywek, a jedynie, jak Polacy, dużą niebieską literę „P” na białym polu, Rosjanie — napis „Ost”. Potwierdzenie białoruskiej narodowości wysyłano do Niemiec z urzędu gminy w Orli. Niektórych potem wcielono do Armii Czerwonej, także tylko dlatego, że byli Białorusinami z białostockiego.
Konkludując więc, żaden doktor ani profesor ukraiński lub białoruski nie posiada tyle autentycznej wiedzy i materiału, ile powierzyli mi mieszkańcy tej ziemi. Ani ja, ani ktokolwiek z mojej gminy nie zamierza padać na kolana przed uczonymi wywodami profesorów, gdyż to nie profesorskie wywody, ale tutejsi mieszkańcy tworzą historię swojej ziemi.
Zadziwia mnie, jak również wielu innych mieszkańców, pouczanie nas przez działaczy Związku Ukraińców Podlasia, kim to niby jesteśmy, pouczanie nas nawet w sytuacji, gdy tego nie potrzebujemy, ani nawet nie czujemy sympatii do tego rodzaju nauk. Takie nachalne narzucanie nam cudzej ideologii odbieram jako wprowadzanie zamętu w imię czyichś jednostkowych interesów. Jest to także obraza pamięci naszych przodków. To niesmaczne i niebezpieczne — przyznają mieszkańcy, którzy nie chcą tu „drugiej Serbii”. Nasz kraj jest w Unii Europejskiej, a my wciąż wystawiamy się tu na śmieszność...

Komentarz #1 wysłany 2010-02-22, 09:06:25