Strona główna » Czasopis » Nr 01/10 (STYCZEŃ/ СТУДЗЕНЬ 2010) » Smutne forum
Smutne forum
Janusz Korbel
Kliknij by zobaczyć obraz w pełnych rozmiarach...

Kolega przysłał mi dzisiaj (połowa grudnia) link do forum internetowego pewnego radia, z zapytaniem, czy to czytałem. Nie, nie czytałem, nie wiedziałem, że takie forum istnieje, poza tym nie lubię for internetowych. A tymczasem od dwóch tygodni ludzie tam piszą o sprawie bardzo mi bliskiej, bo wiążącej się z regionem, w którym mieszkam. Piszą więc ludzie, którzy też tutaj mieszkają, pracują, stanowią część jakiejś całości i od ich wzajemnych relacji zależy w dużym stopniu, czy nasz dom będzie przyjazny i ciepły dla wszystkich mieszkańców, czy wrogi i obojętny wobec sąsiada. Ponieważ wszystko jest powiązane, od stanu emocji, uczuć, od uśmiechów lub grymasów niechęci czy nienawiści zależy wszystko inne. I krajobraz, i przyroda, i architektura, i język, pieśń. Wszystko. Wiem, w Internecie ludzie piszą strasznie, piszą anonimowo, więc stają się „odważni” aż do przekraczania wszelkich granic, stąd częste wulgaryzmy i personalne ataki. Nie robią na mnie wrażenia krótkie zwykle i pełne wyzwisk wpisy pod tekstami, których autorzy mieli inne zdanie niż „komentatorzy”. Szkoda czasu na ich czytanie. Jednak to forum mnie wciągnęło. Po pierwsze dlatego, że link dostałem od kolegi, któremu bliska jest moja okolicy, więc o coś mu chodziło, a po drugie, bo już z pierwszego wpisu zorientowałem się, że toczy się tu zajadła dyskusja o miejscu, które w powszechnym odbiorze jest symbolem wartości, a nie zwykłym zakładem, który oddziałuje na wielokulturowe środowisko. Uczestnicy tej dyskusji tutaj mieszkają lub pracują. To nie są głosy wk.... internautów, tylko ludzi głęboko poranionych, obrażonych, nienawidzących, którzy nie mieli odwagi albo szansy podjąć kiedyś dialogu, więc to forum jest miejscem odreagowania. Ale nie terapii. Nie ma tam nawet wulgarnych słów, co najwyżej pierwsza litera domyślnego epitetu, jest natomiast ogrom niechęci i nienawiści do innych. Tych innych jest sporo — więc nawzajem do siebie, anonimowo, tutaj piszą. Z treści wypowiedzi można się domyślać, że znają się nawzajem, że pracują obok siebie i, że jakikolwik dialog między nimi... nie jest możliwy. Zajmują się tylko wytykaniem innym (pracownikom tej samej instytucji) ich wad, przypisując im wszystko złe, co tylko można przypisać. Zauważyłem, że forma dyskusji osiągnęła już poziom artystyczny! Czytam oto dramat psychologiczny, okraszany od czasu do czasu triumfalnymi wpisami, jak dźwiękiem fanfar (z radości, że ktoś komuś dołożył, uśmiercił właściwie). Akcja dramatu rozwija się tak, że konflikt obejmuje wszystkich i nie da się go rozwiązać. Pojawiają się, ujawnione przez jednego z bohaterów, klany czy spółki wplątane w konflikt i wtórują im wpisy różnych „życzliwych” czy „obserwatorów z boku” — jakby internetowy chór antyczny. Są i postaci tragiczne w swych beznadziejnych próbach powstrzymania postępującej destrukcji („nawet ptaki o małych mózgach swoich gniazd nie kalają”). Nikt ich wołania o opamiętanie nie słucha i coraz więcej brudów jest wyciągane przed widzów (czytelników) forum internetowego. Jedność akcji, miejsca i czasu podkreślają przechadzające się w tle żubry. Aż strach pomyśleć, że problemy dramatu mają charakter uniwersalny, że według antycznego modelu ukazuje on tragizm jednostki i zbiorowości, skazanych na zagładę. I że ja sam, choć nie pisałem postów, nie jestem tylko widzem, ale jak w awangardowym teatrze uczestnikiem tej zbiorowości. Bo przecież Ricky, Sąsiad, Bazio, Życzliwy, Postronny, Znajomy, Oburzony, Bilbo, Zito, Głos Rozsądku, Leśnik, Tamara czy którakolwiek inna z postaci dramatu, po spektaklu wracają do pracy, której scena rozciąga się wokół mnie. Żubry chodzą naprawdę po łąkach w Teremiskach (gdzie w stodole grywany bywa spektakl „Opowieści Teremiszczańskie”).

Miałem ochotę dopisać i swój komentarz na forum, cytując chór z Antygony:

[...] gdy wstrząśnie węgłem domu
mściwy, nielitosny bóg,
pokolenia w spadku biorą
groźne klęski od pokoleń

Ale nie dopisałem, bo jak miałbym się podpisać... Sofokles?

Kliknij, by wyświetlić formularz...Kliknij, by ukryć formularz... Napisz komentarz
  • Wymagane pola zostały oznaczone *.
  • Komentarze są publikowane po przeczytaniu przez moderatora serwisu.
  • Prosimy Państwa o staranne wpisywanie adresów e-mailowych — Państwa adresy nie są ani publikowane, ani komukolwiek ujawniane, jednakże w niektórych przypadkach prawidłowy e-mail jest nam niezbędny do wyjaśnienia z autorem kwestii, które mogą budzić nasze wątpliwości w nadesłanym przez niego komentarzu.
  • Moderator jest w 100% człowiekiem, a nie programem komputerowym, więc publikacja może potrwać czas jakiś — cierpliwości.
  • Komentarze nie na temat — jest on zadany przez powyższy artykuł — będą odrzucane.

* Kod:
 
Wpisz ten kod (dwie litery i dwie cyfry) w odpowiednie pole formularza podczas wysyłania komentarza. Jeśli nie możesz go odczytać, spróbuj wygenerować inny...
Czasopis.pl na Facebook