Strona główna » Czasopis » Nr 7-8/09 (ЛІПЕНЬ-ЖНІВЕНЬ 2009) » Uczyć o swoim regionie
Uczyć o swoim regionie
Janusz Korbel

Ile razy słyszymy, że nic się nie da zrobić, że brakuje nam środków, możliwości, pomysłów, a w ogóle to warunki są niesprzyjające. Tymczasem w liceum w Hajnówce od kilku lat udaje się coś, czego nie ma w programie i na co nie ma środków. David Orr, znany w świecie publicysta i autor, profesor wielu uniwersytetów, jeden z teoretyków edukacji, często krytykuje szkoły w krajach cywilizacji zachodniej za zbyt mały nacisk na poznanie najbliższej okolicy. Uczymy o historii kraju, o sprawach światowych, a brakuje wiedzy o historii miejsca, w którym żyjemy. Zdaniem Orra edukacja powinna zawsze nawiązywać do najbliższego regionu przyrodniczego i kulturowego.

Ala Pietraszek jest wicedyrektorką liceum w Hajnówce, uczy języka polskiego. W roku 2003 założyła koło etnograficzne. Poza spotkaniami w szkole organizowała wyjazdy, żeby poznawać okolicę, stare domy, świątynie, cmentarze. Uczniowie odwiedzali także rezerwaty przyrody, a zaprzyjaźniony nauczyciel historii, Piotr Omeljaniuk, służył im informacją historyczną. Granice obszaru penetracji wyznacza w naturalny sposób środek lokomocji, którym dla grupy młodych etnografów są ekologiczne rowery. Od kilku lat Ala organizuje też w szkole wystawy etnograficzne. Przed pięciu laty postanowiła zainteresować młodzież z koła wyszukiwaniem w swoich domach dawnych tkanin. Chciała je wypożyczyć na jakiś czas do szkoły i zorganizować wystawę. Serwetki, kapy, dywany, ręczniki o tradycyjnych dla regionu wzorach pojawiły się w szkolnym wnętrzu, ale młodzież zaczęła przynosić także różne lokalne, tradycyjne przedmioty i wystawa się rozrosła.

Pytam Alę, czy ta działalność wynika z planów szkolnych i odbywa się w ramach zajęć? Nie — odpowiada. — Przez lata była to po prostu moja inicjatywa, realizowana z grupą zapaleńców po zajęciach szkolnych. Były lata, kiedy trafiali się uczniowie bardzo zainteresowani, niektóre uczennice przychodziły nawet kilka razy w tygodniu, niektóre nauczyły się starych pieśni i na otwarciu wystawy wystąpiły ze śpiewem. Odnoszę jednak wrażenie, że w ostatnim czasie zaangażowanie młodzieży spada. Jest jednak kilkunastoosobowa grupa tych, którzy chcą poznawać swoje kulturowe korzenie.

Zapomniane, odszukane, odnalezione — czyli aktualna wystawa, była przygotowywana przez pół roku. Ala zachęcała uczniów, by pytali rodziców i dziadków o skarby przechowywane w szafach i na strychach. Dzisiaj mówi, że szczególnie cenne jest to, że wystawa dla uczniów ma bardzo osobisty charakter. Żadne z odszukanych przedmiotów nie były nigdy pokazywane w muzeach czy na wystawach. Poszukiwanie skarbów przyczyniło się do zaangażowania członków rodzin, zdarzało się na przykład, że już w trakcie wystawy uczennice donosiły kolejne przedmioty, gdyż mama coś jeszcze znalazła, wyprała i wyprasowała na wystawę. Wzruszyłam się, kiedy na tę wystawę przyszła babcia jednej z uczennic i skomentowała, że bardzo jej się podoba — dodaje.

Na otwarciu byli uczniowie i nauczyciele, później, na godzinach wychowawczych, zwiedzały ją kolejne klasy. Ala zaprosiła też położone po sąsiedzku przedszkole, gimnazjalistów z białoruskiego liceum, uczniów z podstawówki.

— Przyglądając się pięknym przedmiotom myślę, że gdyby nie koło etnograficzne, prawie nikt by ich nie oglądał! Uczniowie bardzo niewiele wiedzą o swoim regionie — mówi Ala. — Kiedy opowiadam o ręcznikach czy makatkach, spełniających niegdyś rolę obrazów, ktoś sobie nagle przypomina: — Tak! Coś takiego u mnie w domu też było. Ale bywają i zabawne komentarze. Jeden z uczniów powiedział na krosna, że to dawny model maszyny do szycia. Dzieci, które mają jeszcze na wsi dziadków, wiedzą więcej, te z miasta często nie rozumieją nawet nazw. Ktoś na kołowrotek powiedział, że to wrzeciono, bo pamiętał bajkę o śpiącej królewnie, ale nie wiedział, do czego służy. Młodzież nie mogła uwierzyć, że obrus lniany powstawał w domu od początku do końca.

Wystawa nie sprowadza się tylko do zgromadzenia i pokazywania dawnych przedmiotów. Ala stara się przybliżyć ich zastosowanie, przekazać towarzyszące im rytuały, zwyczaje. Między przedmiotami odnalezionymi i zebranymi są też wytwory uczennic, zainspirowanych wystawą — obrazek i dwie serwetki, wyszyte według wzorów przekazanych przez babcie. Ala opowiada, że przed trzema laty wystawa była nawet większa od obecnej, a ponieważ szkołę odwiedziła wtedy młodzież z Finlandii, Niemiec i Węgier, zgromadzone przedmioty zyskały nazwy w trzech językach. Uczniowie oprowadzali zagranicznych rówieśników starając się im opowiedzieć, co do czego służy.

Ala chciałaby wystawę i poszerzyć o warsztaty rękodzieła, by uczniowie osobiście mogli poznać dawne umiejętności. W programie szkoły średniej takich zajęć nie ma. Jest za to tzw. ścieżka regionalna, realizowana na poszczególnych przedmiotach, np. na historii można nawiązać do wydarzeń w regionie lub na języku polskim opowiedzieć o miejscowym twórcy. Ale jak opowiedzieć o wyszywaniu czy o śpiewie, skoro nie ma przedmiotów artystycznych? A przecież nasza lokalna kultura to także na przykład potrawy i kiedy opowiadamy o zwyczajach, zwykle kończy się to przygotowaniem tradycyjnych potraw i ich degustacją.

Nie zapytałem Ali, dlaczego to robi, bo odpowiedź może być tylko jedna: ta kultura jest jej bliska. Jeżeli coś jest dla nas ważne, jeżeli coś naprawdę kochamy, to nie ma niesprzyjających okoliczności i potrafimy znaleźć dla tego czegoś przestrzeń. Podobno niektóre uczennice Ali, dzisiaj dorosłe, same przekazują dzieciom lokalną kulturę...

Kliknij, by wyświetlić formularz...Kliknij, by ukryć formularz... Napisz komentarz
  • Wymagane pola zostały oznaczone *.
  • Komentarze są publikowane po przeczytaniu przez moderatora serwisu.
  • Prosimy Państwa o staranne wpisywanie adresów e-mailowych — Państwa adresy nie są ani publikowane, ani komukolwiek ujawniane, jednakże w niektórych przypadkach prawidłowy e-mail jest nam niezbędny do wyjaśnienia z autorem kwestii, które mogą budzić nasze wątpliwości w nadesłanym przez niego komentarzu.
  • Moderator jest w 100% człowiekiem, a nie programem komputerowym, więc publikacja może potrwać czas jakiś — cierpliwości.
  • Komentarze nie na temat — jest on zadany przez powyższy artykuł — będą odrzucane.

* Kod:
 
Wpisz ten kod (dwie litery i dwie cyfry) w odpowiednie pole formularza podczas wysyłania komentarza. Jeśli nie możesz go odczytać, spróbuj wygenerować inny...
Czasopis.pl na Facebook