Strona główna » Czasopis » Nr 05/09 (MAJ/ТРАВЕНЬ 2009) » Taki pejzaż
Taki pejzaż
Janusz Korbel
Kliknij by zobaczyć obraz w pełnych rozmiarach...
Jest wczesna wiosna kiedy jedziemy samochodem drogami Podlasia, mijając rozlane rzeki, krajobraz szykujący się do zmiany barw z szarości i czerni w soczystą zieleń i żółć wiosennych kwiatów. Ta zieleń dużo przykryje. Teraz widać więcej. Ten krajobraz za mojego życia zmienił się radykalnie. Nie ma już stogów na łąkach ani snopków po żniwach, zamiast nich można oglądać walce balotów słomy. Wszędzie rzucają się w oczy szeregi paskudnych plastikowych bel sianokiszonki, z których, jak wynika z badań, ponad 60% folii jest po prostu spalana z wielką szkodą dla środowiska, a reszta wala się po polach. Uporządkowane, biedne ale schludne wsie powoli zamieniają się w bardziej chaotyczne, ale za to bogatsze w formy, kształty i wielkości domów, „tereny zabudowane”. W tym roku najbardziej uderzyło mnie uparte wycinanie drzew przydrożnych i to nawet wzdłuż bocznych, mało uczęszczanych dróg. Krajobraz porządkowany przydrożnymi drzewami zamienia się w pustynię. Widocznie nie chcemy alei, wolimy krajobraz bez drzew. Przyglądam się więc żałosnym pniakom, w otoczeniu wszelkiego rodzaju śmieci (bo śmieci najlepiej wyrzuca się do lasu lub na pobocze drogi), teraz wyraźnie widocznych na tle wypalonej trawy, bo żeby dokończyć dzieła porządków wiosennych, ktoś po wycięciu drzew podpalał gałęzie i suchą, zeszłoroczną trawę wraz z leżącymi w niej śmieciami. Słyszałem kiedyś, że te drzewa to wycina się w trosce o człowieka, bo jak stoją wzdłuż drogi to „zabijają”. Ciekawa teoria. Niemieccy kierowcy natomiast uznali, że to nie drzewa zabijają, lecz brawurowo jeżdżący kierowcy rozbijają się o nie i właśnie stowarzyszenie kierowców powołało organizację wprowadzającą ograniczenie prędkości na krętych drogach obsadzonych drzewami i chroniącą aleje, bo krajobraz z alejami jest ładniejszy. A my nie zawracamy sobie głowy jakąś estetyką, za to jesteśmy bardziej humanitarni i — jak w swoim blogu napisał Adam Wajrak — wycinamy drzewa i nie szanujemy przyrody i krajobrazu dla dobra człowieka, posługując się frazesami, co to niby „jest ważniejsze od ludzi”. Czytam listę przytoczoną przez Adama: ze strony lokalnych władz i w mediach pojawiają się co jakiś czas alarmistyczne stwierdzenia, że drzewa są ważniejsze od ludzi!, żabki ważniejsze od ludzi! dzięcioły ważniejsze od ludzi (to w związku z planem poszerzenia parku narodowego)! robaki ważniejsze od ludzi (to w związku z wycinaniem starych drzew), a najzabawniej, moim zdaniem, zabrzmiało przypomnienie przez autora blogu słów poprzedniego ministra środowiska, który apelował, że „Tatry mają być dla Polaków, a nie świstaków”. Słuchając tych słów można by pomyśleć, że ludzie mają się u nas bardzo źle i cała przyroda i krajobraz chcą nas zniszczyć. Kiedy jadę z mojej miejscowości do miasteczka przez las będący rezerwatem, oglądam w nim powycinane po obu stronach drzewa, nawet kilkadziesiąt metrów od drogi. To także podobno dla mojego dobra, bo gdyby ich nie wycięto, mogłyby upaść na mój samochód lub rower.

Kiedy wyjechaliśmy na niewielkie wzniesienie, z którego od dzieciństwa oglądałem panoramę rozległej doliny rzecznej, z wtopionymi harmonijnie liniami wsi i liniami drzew, wyznaczających drogi biegnące przez mozaikę pól, moim oczom ukazał się zupełnie nowy krajobraz — płaski, odsłonięty, bezdrzewny. Z rozebranego przed kilkunastu laty dworku pobliskiego majątku pozostały cztery kolumienki z dawnego portyku, a między nimi pasły się w lecie unijne krowy z żółtymi plastikami w uszach. Drzew w alei prowadzącej do nieistniejącego dzisiaj dworku powoli ubywa. Nawet na cmentarzu zostało już tylko pięć ostatnich drzew. Pamiętam z dzieciństwa wielkie drzewa przy wejściu na cmentarz, a pod nimi żeliwne krzyże prawosławne. Tych grobów wówczas już nikt nie odwiedzał. Kilkanaście lat temu drzew już nie zastałem, a jeden z krzyży, chyba ostatni, leżał ułamany i wyrzucony na stertę śmieci przed bramą cmentarną. W otoczeniu dużych, geometrycznych, murowanych domów, takich samych jak na przedmieściach wszystkich polskich miast, ktoś postawił wiatrak. Wygląda zaskakująco w takim kontekście. Za to widok spod niego rozpościera się szeroki, niczym nie przysłonięty.

Zmiany są nieuchronne. Czy jest jeszcze miejsce na architekturę krajobrazu? Jaka jest dzisiaj rola architektury? W renesansie architekt z szeregów rzemieślników wstąpił do grona artystów. Idee architektury jako sztuki próbowały łączyć aspekt technologiczny z aspektem poetyckim. Dom, jako dzieło architektury i krajobraz, jako dzieło świadomego kształtowania otoczenia, dającego poczucie tożsamości, regionalizmu, tworzący szacunek do regionalnej specyfiki, swoisty patriotyzm miejsca, łączy najbardziej wszechstronnie różne aspekty naszego życia. Im bliżej wsi, tym bardziej z obszaru sztuki architektura przesuwała się do obszaru użyteczności, bo bieda zawsze była matką funkcjonalności. Kiedy nastała rewolucja w technologii i materiałach, a proces globalizacji zatarł różnice regionalne, architektura stała się z powrotem budownictwem, a zawód architekta się spauperyzował i rozmył, bo większości projektów wszak nie robią architekci lub są one projektami z katalogów, a nie wynikają z uwarunkowań miejsca. W miarę zasobności inwestora pojawiają się jednak pretensje do estetyki, „sztuki”, tyle, że rodem z kolorowych magazynów i seriali telewizyjnych. Krajobraz gdzieś całkowicie zgubiliśmy. Kończy się na granicach własnej działki. A jednak to architektura krajobrazu i budynków łączy różne aspekty życia, „antropologiczne, społeczne, ekonomiczne, estetyczno-artystyczne itd.” — jak napisała Elżbieta Gieysztor-Miłobędzka.

Zatrzymałem samochód na wzniesieniu, w pobliżu jakiegoś zagłębienia przy dawnym siedlisku, dzisiaj wypełnionym śmieciami i patrząc na rozległy, szary krajobraz, pozbawiony drzew, czując jeszcze zapach spalenizny wypalonych traw na poboczu, zastanawiałem się, jakich możliwości, gustów, jakiego stosunku do otoczenia jest wyrazem ten pejzaż? To jest mój krajobraz w czasach szybkich zmian. Jest jak otwarta księga: pokazuje różne procesy, które mnie też dotyczą. Domy w tym otoczeniu pokazują, do czego dążymy, za czym tęsknimy, czy chcemy uchodzić za kogoś innego niż jesteśmy? Czy w ogóle za kogoś chcemy uchodzić?

Kliknij, by wyświetlić formularz...Kliknij, by ukryć formularz... Napisz komentarz
  • Wymagane pola zostały oznaczone *.
  • Komentarze są publikowane po przeczytaniu przez moderatora serwisu.
  • Prosimy Państwa o staranne wpisywanie adresów e-mailowych — Państwa adresy nie są ani publikowane, ani komukolwiek ujawniane, jednakże w niektórych przypadkach prawidłowy e-mail jest nam niezbędny do wyjaśnienia z autorem kwestii, które mogą budzić nasze wątpliwości w nadesłanym przez niego komentarzu.
  • Moderator jest w 100% człowiekiem, a nie programem komputerowym, więc publikacja może potrwać czas jakiś — cierpliwości.
  • Komentarze nie na temat — jest on zadany przez powyższy artykuł — będą odrzucane.

* Kod:
 
Wpisz ten kod (dwie litery i dwie cyfry) w odpowiednie pole formularza podczas wysyłania komentarza. Jeśli nie możesz go odczytać, spróbuj wygenerować inny...
max marian (Maurycy)
Comment
wspomienia
Komentarz #1 wysłany 2010-09-15, 23:11:59
Bardzo smutne realia , nasz polski krajobraz niestety jest juz bardzo
okaleczony tym plastikowym zachodem.
Dziekuje Andrzej za ten bardzo osobisty i sentymentaly obraz tego czego za kilka lat juz nie bedzie. Twoja pasja i milosc do natury jest nadzieja byc moze wiecej ludzi zmieni sposob myslenia. Ps. mam bardzo mile wspomienia z Kamieniczyka bralem udzial 1978/9
w kilku medytacjach wraz z Andrzejem Kaldowskim
Tomasz Maczuga
Comment
no cóż, przychodzi na myśl tytuł książki Barbary Skargi
Komentarz #2 wysłany 2011-04-22, 13:58:08
'Człowiek to nie jest piękne zwierzę'. (książka była na inny temat).
Niestety w tym niszczeniu krajobrazu swój udział mają ludzie z tytułem architekta. Prawdopodobnie za ileś tam lat będą próby naprawienia popełnianych obecnie błędów ale może być i będzie często już za późno. Tak jak to stało się z dewastacją transportu kolejowego.

Najlepsze pozdrowienia dla autora.
Czasopis.pl na Facebook