Strona główna » Czasopis » Nr 05/09 (MAJ/ТРАВЕНЬ 2009) » Od redaktora
Od redaktora
Jerzy Chmielewski
Kliknij by zobaczyć obraz w pełnych rozmiarach...

W słowniku pojęć dotyczących mniejszości bardzo popularne w ostatnim czasie stało się słowo wielokulturowość. Często pojawia się ono i na łamach naszego miesięcznika, a już szczególnie chętnie sięgają po nie nasi rozmówcy, jak w opublikowanym w tym numerze wywiadzie z wiceprezydentami Białegostoku. Wielokulturowość rzeczywiście ostatnio jest bardzo modna i... wygodna, chociażby przy pozyskiwaniu dotacji. Słowo to jednak rozmydla rzeczywisty obraz, do jednego worka wrzucając kultury wszystkich mniejszości — i tych z przeszłości, jak Żydów, Niemców, Rosjan, i wciąż obecnych, czyli nas Białorusinów, traktowanych przy tym na równi z Tatarami czy Romami.

Bo tego unikatowego zjawiska nikt jakoś po imieniu nie nazywa. Dotykając tematu mniejszości naszego z regionu przeważnie używa się właśnie zamiennika wielokulturowość, co w domyśle dopiero ma oznaczać prawosławie lub białoruskość. Taki unik wynika najzwyczajniej z kompleksów, jakby wstydzono się prawdy o narodowych i religijnych korzeniach znaczącej, a bywa że i dominującej społeczności na danym terenie. Ten wstyd nie przeszkadza jednak sięganiu po tzw. mniejszościowe pieniądze. Przykładem takiego oszukańczego wyrafinowania może być gmina Michałowo. Poprzedni wójt bez skrupułów w latach 90. sięgnął po środki z ministerstwa edukacji na budowę kompleksu szkolnego właśnie z puli dla szkolnictwa mniejszości narodowych (w tym wypadku białoruskiej, podobnie jak w Dubinach pod Hajnówką). I chociaż istniało tam niegdyś nawet liceum białoruskie, a w ostatnim spisie powszechnym 15 proc. mieszkańców gminy zadeklarowało narodowość białoruską, to do dziś nikt z mieszkańców nie wie, z jakich to funduszy pobudowano im nowoczesną, niezwykle okazałą szkołę. Nie mówiąc o śladzie choćby prowadzenia w niej zajęć z języka białoruskiego.

Obecne władze tej gminy kontynuują te „zasłaniające” działania, rękoma i nogami zapierając się białoruskości, przykładając tym samym rękę do jej wymierania. 1 stycznia Michałowo uzyskało status miasta i na jednej z pierwszych sesji byłej rady gminy, a teraz rady miejskiej, nadano tej szkole (gimnazjum) imię zmarłego dziesięć lat temu miejscowego społecznika — historyka Leszka Nosa. I tylko wtajemniczeni wiedzą, że naprawdę miał na imię Eliasz, bo tak został ochrzczony w cerkwi.

Konsekwencje tego rodzaju praktyk odczuwamy i w naszym „Cz”. Trudno bowiem propagować idee białoruskiej tożsamości w kreowanej publicznie atmosferze dewaluowania tych wartości. Zjawisko stygmatyzacji, naukowo rozpracowane przez prof. Elżbietę Czykwin z białostockiego uniwersytetu, wśród naszej społeczności przez tego typu działania wciąż się utrzymuje. Tym właśnie, między innymi, można tłumaczyć, że z roku na rok coraz trudniejsza staje się dla nas walka o czytelnika. Problem ten zauważyła czytelniczka z Hajnówki, której sympatyczny list publikujemy w tym numerze. Jej spostrzeżenia utwierdzają nas w przekonaniu, że „Cz” jest pismem wartościowym i potrzebnym. Natomiast to, że nie zawsze cały nakład się rozchodzi, jest już problemem niezwykle złożonym. I nie tylko my z tym się borykamy. Przede wszystkim dzisiejsze czasy nie sprzyjają czytaniu. Wyniki prowadzonych na ten temat badań są zatrważające. Mało kto z dorosłych bierze już do ręki cokolwiek do poczytania. Nawyk ten w społeczeństwie wyraźnie ustał wraz z ekspansją mediów elektronicznych, szczególnie internetu. Wydawcy gazet i czasopism imają się najróżniejszych sposobów, byle utrzymać się na rynku. Funkcjonują już niemal w stu procentach w oparciu o reklamę i konkursy z nagrodami. Dawno na dalszy plan zeszła wartość publikowanego słowa. Prawie wszystkie gazety na siłę szukają afer, a szpalty zapełniają doniesieniami z sądu i policji.

My tą drogą oczywiście podążać nie możemy. Ale chcąc nie chcąc do wymogów czasu dostosowywać się musimy. Naszą bolączką od dłuższego czasu był brak własnej strony internetowej z prawdziwego zdarzenia. Dobrych kilka lat temu, korzystając z życzliwości Związku Młodzieży Białoruskiej, publikowaliśmy skróty tekstów z kolejnych numerów na ich portalu sonca.org. Od dłuższego czasu jesteśmy też dostępni w białoruskiej bibliotece internetowej kamunikat.org. Aby skłonić jak najwięcej czytelników, by sięgali po tradycyjną wersję papierową, w internecie początkowo ukazuje się tylko kilka wybranych artykułów. Dopiero pod koniec miesiąca publikujemy pełny numer (w formacie PDF). I oto począwszy od tego miesiąca „Cz” będzie już mieć całkiem nową stronę internetową pod adresem czasopis.pl. Internautów czeka tam miła niespodzianka. Czasopis.pl to część składowa szerszego projektu pod egidą Villi Sokrates (villasokrates.pl) — miniportalu zawierającego też stronę autorską Sokrata Janowicza, dział poświęcony ważniejszym inicjatywom jego stowarzyszenia, czyli Trialogom Białoruskim i rocznikowi Annus Albaruthenicus, a także witrynę szczególnie mi bliską Ostrów — Krynki, dotyczącą mych stron rodzinnych. Będę tam też prowadzić swój blog, odkrywać historię najbliższych swych okolic i zamieszczać inne materiały i publikacje, do których sam często przyłożyłem rękę. Szczególnie gorąco polecam prawdziwą perełkę — „Słounik prostaj movy”, w którym będę spisywał i objaśniał piękne, choć przeważnie już nie używane, słowa ze swego ojczystego języka, który w przeszłości stał się podstawą literackiej białoruszczyzny.

Zaletą naszego nowego portalu niewątpliwie będzie możliwość bezpośredniego komentowania publikowanych tam treści, w tym także artykułów z „Cz”. Niezależnie od tego dołączona zostanie książka gości, w której można będzie zamieszczać uwagi, opinie i refleksje. Serdecznie zatem zapraszam na naszą nową stronę internetową, prosząc o jak najszersze jej rozpropagowanie wśród znajomych i sympatyków tematyki, której jest poświęcona.

У штодзённай працы на пасадзе дырэктара Дома культуры ў Гарадку маю ўрэшце магчымасць паглядзець на беларускія справы таксама вачыма тых, да каго раней звяртаўся я выключна ў якасці рэдактара і журналіста. Сустракаюся цяпер з мноствам народу: дзяцьмі, моладдзю, людзьмі як простага, так і больш вытанчанага складу думкі ды — і гэта таксама істотна — чыноўнікамі: пераважна войтамі і прадстаўнікамі ваяводскай адміністрацыі. Найперш заўважыў я, што г.зв. „нашы людзі” наогул не жывуць тымі праблемамі, пра якія клапоціцца наша эліта (дзеячы, журналісты, інтэлігенцыя). „Часопіс”, „Ніва”, беларускія радыё- і тэлеперадачы застаюцца без заўважнага ўплыву на фармаванне грамадскай думкі ў нас і, гэтым самым, амаль і не гуртуюць вакол сябе ды беларускай справы людзей. Трэба тут памяняць падыход і больш проста быць з народам. Падаваць у эфір беларускі голас, без зваротнай сувязі на яго — гэта быццам вецер у полі. Пачуе хто, а можа і не...

Другая рэч, гэта, аказваецца, сімпатычнае стаўленне да нас рознага кшталту польскіх начальнікаў — ад войтаў па ваяводскага маршалка і ваяводу. Усім ім вельмі падабаюцца нашы песні. Толькі чамусьці ніхто з іх не бачыць, што ўсё гэта штучнае і напаказ. Раней нашу закамплексаванасць разумеў я як страх перад тым, каб азвацца па-свойму ў людзях, але не паміж сабою. А тут, аказваецца, справы пайшлі навыварат — нашы калектывы спяваюць на сцэне і гавораць там выключна па-беларуску, нават да поўнасцю польскай публікі, а прыватна ўжо — размаўляюць толькі па-польску. Во, дзіва. Выглядае, што беларускасць у нас пераўтварылася ў сцэнічную дзею, у рытуал. Рыхтык у царкве...

Kliknij, by wyświetlić formularz...Kliknij, by ukryć formularz... Napisz komentarz
  • Wymagane pola zostały oznaczone *.
  • Komentarze są publikowane po przeczytaniu przez moderatora serwisu.
  • Prosimy Państwa o staranne wpisywanie adresów e-mailowych — Państwa adresy nie są ani publikowane, ani komukolwiek ujawniane, jednakże w niektórych przypadkach prawidłowy e-mail jest nam niezbędny do wyjaśnienia z autorem kwestii, które mogą budzić nasze wątpliwości w nadesłanym przez niego komentarzu.
  • Moderator jest w 100% człowiekiem, a nie programem komputerowym, więc publikacja może potrwać czas jakiś — cierpliwości.
  • Komentarze nie na temat — jest on zadany przez powyższy artykuł — będą odrzucane.

* Kod:
 
Wpisz ten kod (dwie litery i dwie cyfry) w odpowiednie pole formularza podczas wysyłania komentarza. Jeśli nie możesz go odczytać, spróbuj wygenerować inny...
Czasopis.pl na Facebook