Strona główna » Czasopis » Nr 03/09 (MARZEC/ САКАВІК 2009) » Краявід і Парк
Краявід і Парк
Kliknij by zobaczyć obraz w pełnych rozmiarach...

W przerwie sympozjum wystąpił zespół „Żemerwa”

Janusz Korbel

Nieprzypadkowo zatytułowałem ten artykuł w języku białoruskim, drugim, obok polskiego, jaki składa się na krajobraz regionu. I to też stanowi wartość. Krajobraz i park — pod takim tytułem 30. stycznia br. w Białowieskim Parku Narodowym odbyło się sympozjum zorganizowane przez Park i przez stowarzyszenie Towarzystwo Ochrony Krajobrazu z Hajnówki. Temat okazał się tak ważny, że do Białowieży przyjechało ponad stu uczestników sympozjum z całej Polski a także z Trok, z Berlina i Mińska. Organizatorzy postanowili zerwać z monotonią długich prelekcji i konferencja była przeplatana występami artystów, bo o krajobrazie należy mówić językiem sztuki, a nie przy pomocy definicji. Ostatecznie chodzi nam przecież o estetykę, o piękno, nie tylko o funkcję. Dlatego zanim sympozjum otworzyli formalnie dyrektor Białowieskiego Parku Narodowego Małgorzata Karaś i prezes Towarzystwa Ochrony Krajobrazu Janusz Korbel, uczestnicy wzięli udział w estetycznej uczcie, oglądając pokaz slajdów wybitnego fotografika z Podlasia Wiktora Wołkowa, wprowadzający w klimat miejsc, które mogą nieodwracalnie stracić swoją wartość, jeśli nie będziemy dbali o krajobraz.

Wśród gości sympozjum znaleźli się przedstawiciele urzędów (ministerstwa środowiska, Centrum Koordynacji Projektów Środowiskowych, Biura Dziedzictwa Ludzkości), samorządowcy, pracownicy kilku parków narodowych, leśnicy, młodzież i zwykli mieszkańcy. Mogliśmy wysłuchać referatów dyrektorów parków narodowych biebrzańskiego i magurskiego, którzy dzielili się problemami z zachowaniem wysokiej jakości krajobrazu nie tylko na terenie parku, ale także w jego otoczeniu. Nela Szczuka z Hajnówki opowiedziała o roli krzyży w naszym krajobrazie i o procesach, jakim one ulegają w miarę pojawiania się nowych technologii, materiałów i zmieniania się mody, z kolei Magdalena Prosińska z Berlina podzieliła się własnym doświadczeniem z realizowanym od pewnego czasu projektem „Otwarte ogrody” i jego mutacją „Otwarte zagrody”, integrującym społeczność lokalną wokół wartości dziedzictwa krajobrazu. Lokalnymi doświadczeniami ochrony zabytkowej architektury i pejzażu Mazur podzielił się Krzysztof Worobiec, prezes znanego w kraju przede wszystkim z kampanii na rzecz ratowania alei, ale i z prywatnego skansenu drewnianej architektury, ochrony cmentarzy starowierów i innych działań, stowarzyszenia „Sadyba”. O zakresie zagadnień poruszanych na sympozjum niech świadczy fakt, że wśród prelegentów był twórca ośrodka w odrestaurowanym dworze Czarne pod Jelenią Górą, architekt Jacek Jakubiec, dyrektor Muzeum Pałac w Wilanowie Paweł Jaskanis, prezes fundacji Pro Publico Bono Waldemar Rataj i tak znani twórcy, jak profesorowie Jeremi T. Królikowski i Andrzej Strumiłło.

W przerwach, w foyer uczestnicy mogli wysłuchać pieśni w językach białoruskim, ukraińskim i w lokalnych gwarach. Śpiewała „Żemerwa” ze Studziwód i „Ethno Lyrics” z Białegostoku, a na zakończenie Zmicier Wajciuszkiewicz zaśpiewał piosenki w kilku językach występujących historycznie w okolicy Puszczy Białowieskiej.

Wielu uczestników konferencji podkreślało jej wyjątkowość. Była to pierwsza w Polsce obywatelska inicjatywa połączenia oddolnych działań lokalnego stowarzyszenia z działalnością parku narodowego, którego dyrektor podjęła się wytyczania nowej formuły roli parku — także jako strażnika wartości krajobrazu. Kiedy jest chęć i potrzeba działania społecznego dla ważnej sprawy, można zorganizować sympozjum praktycznie z niczego, nie oglądając się na sponsorów i ośrodki decyzyjne. Chciałoby się mieć nadzieję, że w ten sposób rozpoczęła się w Polsce batalia o ratowanie krajobrazu. Krajobraz Podlasia — przede wszystkim wiejski — z jego wielokulturowością, melodiami i językami, jest być może najmniej jeszcze zniszczony chaosem i brzydotą, tutaj także jest najwięcej krajobrazu przyrodniczego najwyższej jakości, wydaje się więc, że jest to najlepsze miejsce skąd apel mógł wypłynąć, bo tutaj właśnie pojawiające się coraz częściej obce formy architektoniczne rażą najbardziej. Już w pierwszym wykładzie profesor Andrzej Strumiłło nazwał wielu inwestorów tych szkaradnych w krajobrazie domów konsumpcyjnymi idiotami. Planowanie przestrzenne nie może być koncertem życzeń inwestorów. Indywidualne egoizmy i zachcianki niszczą nasze wspólne dobro, dziedzictwo i spadek dla następnych pokoleń.

— Mam nadzieje, że będziemy rozumnymi i dobrymi gospodarzami i potrafimy zachować krajobraz ruskiej wsi Podlasia — mówił, zapytany przez Radio Racja, Andrzej Strumiłło. Jednak, żeby tak było, potrzeba podjęcia dużego trudu, uwagi i zrozumienia ze strony samorządów — dodał — bo zwykle nie myślimy o interesach następnych pokoleń. Konflikt jest też między oczekiwaniami mieszkańców wioski i mieszkańców kraju. Tubylec często myśli tylko o postępie, wyższym standardzie życia, zarobkach, tymczasem turysta przyjeżdża w poszukiwaniu spokoju, ciszy, kontaktu z przyrodą, spotkania z przeszłością. Dlatego, zdaniem profesora, bardzo trudno znaleźć złoty środek. Musi on być dopiero stworzony, w poszukiwaniu harmonii między zachowaniem historycznych form z adaptacją do współczesnego życia. Cóż za paradoks, że często w obronie lokalnych form występują silniej przyjezdni, szukający tu dawno utraconych wartości, niż miejscowi.

Minister Janusz Zaleski z Ministerstwa Środowiska dzielił się spostrzeżeniem, że w czasach, w których rządzi pieniądz, wszyscy wiedzą, że krajobraz trzeba chronić, ale nieliczni są gotowi do ustępstw. Zgadzał się z przewijającą się podczas konferencji tezą o postępującym zniszczeniu krajobrazu i mówił, że główna odpowiedzialność spada na ośrodki decyzyjne i ludzi ustanawiających prawo. Niestety — powiedział minister — dzisiaj krajobraz kształtowany jest przez pieniądz, a nie wartości. Nawet nie w tym problem, że krajobraz niszczymy, problem w tym, że staje się on coraz brzydszy. A dzieje się tak również z tego powodu, że brakuje planowania przestrzennego i że mało jest autorytetów w tej dziedzinie, a powinny nimi przede wszystkim być środowiska ludzi kultury. Zdaniem ministra trzeba domagać się od środków masowego przekazu, ludzi kultury, a także ludzi tworzących prawo, by wreszcie zdecydowanie zająć się ochroną niszczonego krajobrazu.

Doroteusz Fionik, który przedstawił wykład o duszy wschodniej, krajobraz łączył z językiem, z mową. Podczas rozmowy w kuluarach wyjaśniał to następująco: Галоўнае, на што мы павінны звярнуць увагу пры захаванні культурнага краявіда нашай зямлі, — гэта мова і слова. А за словам ідуць песні, за словам ідзе вялікі арэал літаратуры. Важныя помнікі архітэктуры, важны краявід, прырода, але што ж наша зямля без нас, без нашага слова значыла б? Напрыклад, Бельск — гэта шматкультурны, шматмоўны горад. Тут ёсць дыялог, ёсць дыскусія, жывая дыскусія, бо ёсць жывыя людзі. Зараз у Польшчы існуе мода на „ўспамінкавыя” канферэнцыі пра тое, чаго ўжо няма. Так, як пра Паўдзённае Падляшша. Можам успамінаць, што там была рускія карані, быў рускі этнас, якога цяпер няма. Ствараюцца сотні тамоў, кніг з даследаваннямі, ладзяцца канферэнцыі, але што з таго. Таму я акцэнтую гўвагу на гісторыі слова, жыцці слова, пэўных постаціях, якія ад ранняга сярэднявечча ставілі малыя крокі ў гісторыі слова нашай зямлі. Бо напачатку было слова, якое далей дэтэрмінуе ў гісторыі. Слова!

Barbara Kuzub-Samosiuk z Czeremchy powiedziała o trudnych początkach pracy dla zachowania kulturowych elementów z niedawnej przeszłości, a wspólnie z mężem zaprezentowała scenkę sporu między życzliwym i nieżyczliwym: Некаторыя смяюцца з нас. Спачатку смяяліся, як мы пачыналі спяваць, засноўвалі Чарамшыну. Круцілі пальцам ля скроні і казалі, што будзем спяваць песні, якія старыя бабы спяваюць. Пасля, як рабілі фестываль, ізноў былі прэтэнзіі, чаму мы не хочам пластыкавых вяночкаў, чаму прыязджаюць такія калектывы, а не зоркі першай велічыні. І зараз тое паўтараецца. Было вельмі складана дамовіцца з людзьмі праводзіць ткацкія заняткі. Усё ткуць. Ва ўсіх стаяць кросны, але як прасілі, каб навучылі дзяцей, то адразу: „Навошта... пашто... там бракуе чагосьці... а пашто вам тое... ой, то не патрэбна..." (z www.racyja.com).

Konkretnym efektem sympozjum jest „Białowieska deklaracja krajobrazowa”, wystosowana do rządu, władz samorządowych, polityków i mediów.

Białowieska deklaracja krajobrazowa

Europejska Konwencja Krajobrazowa z roku 2000 została ratyfikowana przez Polskę w roku 2004.

Zgodnie z postanowieniami Konwencji jakość i różnorodność krajobrazów europejskich stanowi wspólny zasób, wymagający ochrony i świadomego planowania.

Krajobraz, będąc dobrem ogólnospołecznym i elementem dobrobytu społeczeństwa i jednostek ulega szybkim przemianom. W Polsce przemiany te niejednokrotnie prowadzą do degradacji krajobrazu, zarówno przyrodniczego jak i kulturowego.

W zastraszającym tempie giną na naszych oczach historyczne, kulturowe i przyrodnicze wartości krajobrazu. Ma miejsce wyprzedaż krajobrazu przyrodniczego i kulturowego pod pretekstem rozwoju, a w istocie chęci łatwego zysku. Chaotyczna przestrzennie i architektonicznie zabudowa, w myśl zasady, że każdy u siebie może robić co chce, nie ma nic wspólnego z demokracją, a jest szkodliwa społecznie. Depczemy historię miejsc uzurpując sobie prawo do dowolnego ich dzielenia, zabudowywania, a nawet nazywania, pogardzając zastanym dziedzictwem setek lat wspólnej na tej ziemi kultury ludzi różnej tradycji, religii, narodowości.

Krajobraz jest najważniejszym elementem otoczenia ludzkiego, jest odziedziczoną, wspólną wartością, której ochrona jest obowiązkiem wszystkich obywateli. Obowiązkiem, którego wrogiem jest populizm i chęć zysku, a z którego wypełnienia rozliczą nas pokolenia następne.

Krajobraz nigdy nie jest anonimowym terenem inwestycyjnym: posiada swoją historię, pamięć, ciągłość. Każdy region posiada swoiste cechy, zarówno krajobrazu przyrodniczego jak i kulturowego.

Planowanie nie może być koncertem życzeń inwestorów i właścicieli gruntów, lecz dopasowywać te życzenia do uwarunkowań wynikających z ochrony ogólnospołecznych wartości, jakimi jest ochrona przyrody i ochrona dóbr kultury.

Każdy krajobraz kulturowy posiada swoją historycznie ukształtowaną sylwetę, elementy tożsamości, wyróżniające go cechy (ukształtowanie terenu, układ urbanistyczny z liniami zabudowy, dominanty, wnętrza urbanistyczne, skalę architektoniczną, osie widokowe, aż po detal architektoniczny czy toponomastykę). Zmiany w krajobrazie, które są nieuniknioną cechą rozwoju powinny zachodzić w sposób zrównoważony i harmonijny, służąc zachowywaniu regionalnych wartości i odtwarzaniu lub tworzeniu krajobrazów harmonijnych, godzących ochronę przyrody, substancji kulturowej i rozwój zrównoważony.

My, obywatele, żądamy od tych, którzy w naszym imieniu sprawują władzę ustanowienia i wdrożenia polityki krajobrazowej na wszystkich szczeblach, do czego zobowiązuje nas ratyfikowana europejska konwencja krajobrazowa.

Żądamy przywrócenia planowania przestrzennego, które powinno być zawsze uwarunkowane waloryzacją przyrodniczą i kulturową.

Żądamy od polityków samorządowych i państwowych, ośrodków opiniotwórczych, przedstawicieli środowisk kultury i środków przekazu: ratujmy polski krajobraz przed unifikacją, szpeceniem, dewastacją. Ochrona krajobrazu nasz wspólny obowiązek.

Żądamy w pierwszej kolejności od samorządów gospodarujących w otoczeniach parków narodowych: niech krajobrazy wokół miejsc o najwyższej wartości przyrodniczej dadzą przykład podnoszenia wartości kulturowej, niech nie będzie tam miejsca dla chaosu przestrzennego, niech zachowają cechy regionalne, dając świadectwo historycznym procesom i lokalnym uwarunkowaniom.

Uczestnicy sympozjum „KRAJOBRAZ I PARK”, Białowieża, 30 stycznia 2009 r.

Kliknij, by wyświetlić formularz...Kliknij, by ukryć formularz... Napisz komentarz
  • Wymagane pola zostały oznaczone *.
  • Komentarze są publikowane po przeczytaniu przez moderatora serwisu.
  • Prosimy Państwa o staranne wpisywanie adresów e-mailowych — Państwa adresy nie są ani publikowane, ani komukolwiek ujawniane, jednakże w niektórych przypadkach prawidłowy e-mail jest nam niezbędny do wyjaśnienia z autorem kwestii, które mogą budzić nasze wątpliwości w nadesłanym przez niego komentarzu.
  • Moderator jest w 100% człowiekiem, a nie programem komputerowym, więc publikacja może potrwać czas jakiś — cierpliwości.
  • Komentarze nie na temat — jest on zadany przez powyższy artykuł — będą odrzucane.

* Kod:
 
Wpisz ten kod (dwie litery i dwie cyfry) w odpowiednie pole formularza podczas wysyłania komentarza. Jeśli nie możesz go odczytać, spróbuj wygenerować inny...
Czasopis.pl na Facebook