Strona główna » Czasopis » Nr 01/09 (STYCZEŃ/ СТУДЗЕНЬ 2009) » Od redaktora
Od redaktora
Jerzy Chmielewski
Kliknij by zobaczyć obraz w pełnych rozmiarach...

Pod sam koniec listopada, kiedy grudniowy numer był już w druku, wraz z kolegami z „Niwy” pojechałem do szkoły w Orli, gdzie spędziłem kilka przyjemnych godzin podczas zorganizowanego tam III Dnia Kultury Białoruskiej.

Najpierw było poetycko i nostalgicznie. Na spotkaniu autorskim swoje wiersze recytowali Mira Łuksza i Jurek Bujniuk. Nasza współpracowniczka przywiozła ze sobą swój najnowszy, pachnący jeszcze farbą drukarską, tomik prozy „Гісторыі з белага свету” z opowiadaniami znanymi m.in. i z łamów „Cz”. Opowiadała o swej twórczości i zainteresowaniach. Szkolnej młodzieży najbardziej podobało się, gdy czytała swe wiersze dla dzieci o „tytułowych” zwierzątkach z naszych wiosek, jak Lisiczki, Zajączki itp. Jurek Bujniuk jest zaś młodym poetą, należącym do białoruskiej grupy literackiej „Białowieża”, a pochodzi z położonej właśnie w gminie Orla wsi Malinniki. Na spotkaniu czytał swe liryczne wiersze oraz fragmenty wpisów na blogu autorskim w internecie, prowadzonym w rodzimym dialekcie. Kilka utworów zaśpiewał także przygrywając na gitarze.

Następnie było kolorowo i bajecznie. Na szkolnym korytarzu podczas części artystycznej uczniowie szkoły podstawowej i gimnazjum prezentowali zaadaptowane na język białoruski scenki na motywach znanych bajek i opowiadań oraz śpiewali białoruskie piosenki. Mali aktorzy wystąpili w barwnych strojach z bogatą scenografią. Siedzący obok mnie pan dyrektor pochwalił się, że na organizację święta szkole udało się pozyskać dodatkowe fundusze. — Teraz stroje i dekoracje będziemy też mieli na inne okazje — dodał.

Przyjemny nastrój popsuła nieco ostatnia część — spotkanie młodzieży gimnazjalnej ze mną oraz redaktorem naczelnym „Niwy”. Przybył na nie wójt Piotr Selwesiuk, by wypowiedzieć, jak się okazało, gorzkie słowa pod adresem naszych pism. Najbardziej dostało się Gienkowi Wappie. Wójt zarzucił „Niwie” brak rzetelności dziennikarskiej i obiektywizmu przy opisywaniu wydarzeń i problemów gminy Orla. Miał żal o jednostronne ich prezentowanie, szczególnie spraw dotyczących samorządu. Chodzi o teksty naszego orlańskiego współpracownika, Michała Mincewicza, który jako korespondent „Niwy” relacjonuje niekiedy na jej łamach przebieg sesji Rady Gminy i opisuje pracę wójta, nie unikając spraw drażliwych i lokalnej władzy niewygodnych. A że sam również jest radnym, w dodatku opozycyjnym, takiej reakcji nie ma co się dziwić. Naczelny „Niwy”, odpierając zarzuty, podkreślił, że łamy tygodnika są otwarte i każdy zawsze może odnieść się do publikowanych treści. Przypomniał, iż swego czasu oddelegował jednego z dziennikarzy do Orli z poleceniem spisania opinii wójta i taki tekst się ukazał.

Wójt Selwesiuk miał żal także do „Czasopisu”. Chodziło o nasze, bezzasadne jego zdaniem, niepokoje i pretensje dotyczące obecnego charakteru gminnego festynu białoruskiego w Orli. — Przemawiałem na nim po polsku — tłumaczył się wójt — gdyż festyn połączony był z jubileuszem naszej straży pożarnej. Przybyło wielu ważnych przedstawicieli władz. Jakby to wyglądało, gdybym przemawiał inaczej?

— Ale tu, podczas Dnia Kultury Białoruskiej, pan nie musi wypowiadać się po polsku — odpowiedziałem (oczywiście po białorusku). Wójt, nieco zmieszany, tłumaczył się — już w swoim dialekcie — że inaczej mógłby być... niekomunikatywny i nie do końca zrozumiany.

Postanowiłem jednak powstrzymać ten gorzki ton spotkania, podkreślając że w szkole wszak trwa święto, a na poważne dyskusje można znaleźć inny czas i miejsce. Potem w prywatnej rozmowie wójt przyznał mi częściowo rację, obiecując większy niż dotąd nacisk lokalnych władz na kultywowanie w gminie miejscowej tradycji i kultury.

Ten nazbyt poważny akcent miał miejsce pod sam koniec naszego spotkania z gimnazjalistami. Wcześniej uczniowie zaprezentowali nakręcony przez siebie film z sondą dotyczącą poczytności w Orli „Niwy” i „Czasopisu”. Jak na obecne realia, kiedy na życie codzienne nakłada się niesamowity szum medialny, a ludzie są skoncentrowani na sprawach przyziemnych, nasz miesięcznik wypadł nie najgorzej. Główna w tym zasługa oczywiście Michała Mincewicza, który — jak tak dalej pójdzie — w „Cz” uwieczni obraz życia swej gminy w całym minionym stuleciu. Gienek Wappa był mniej usatysfakcjonowany, chociaż „Niwa” w Orli wciąż jest obecna, a numer z kalendarzem rozchodzi się co roku w zwielokrotnionym nakładzie. Mój kolega wytknął jednak miejscowym włodarzom, iż naszych pism nie ma w orlańskich bibliotekach, bo na prenumeratę „swojej” prasy żałują paru groszy, gdy bez wahania opłacają drogie, kolorowe popularne tygodniki z Warszawy. Gimnazjalistom udzielił zaś długiej i poważnej lekcji lokalnego patriotyzmu.

Postarałem się chociaż trochę rozpogodzić ten nastrój i opowiedziałem, jak wygląda moja redaktorsko-dziennikarska praca i jakie mam zainteresowania. Młodzież z uwagą słuchała opowieści o rodzinnych stronach pod Krynkami, jak też o Sokracie Janowiczu czy Leonie Tarasewiczu, których stawiałem im jako wzór do naśladowania w dorosłym życiu.

Mimo nie do końca odpowiadającym charakterowi uroczystości dyskusjom, w szkole w Orli spędziłem czas przyjemnie i pouczająco. Mam nadzieję, że uczniowie i nauczyciele też tak to ocenili.

Ostatnio nieco ostygło we mnie zainteresowanie białoruskim państwem. Wciąż jednak uważnie śledzę, co dzieje się za wschodnią granicą i widzę, jak wszystkim tamtejszym patriotom i opozycyjnym działaczom po kolei opadają ręce. To samo można zaobserwować i w Polsce, która jest dość mocno wszak zaangażowana — także finansowo — w starania o polityczne przemiany u wschodnich sąsiadów. Ale determinacji i szczerej woli zmagań o to jest coraz mniej. W grudniu uroczyście posumowano rok działalności emitowanego z Warszawy telewizyjnego satelitarnego kanału Belsat. W rozesłanym do mediów komunikacie podano, że tegoroczny budżet tej stacji wyniósł 27 mln zł. Wiadomo, koszty takiego przedsięwzięcia są ogromne. Ale co mam mówić coraz częściej zgłaszającym się do naszej redakcji politycznym uchodźcom i studentom z Białorusi, którym programy pomocowe odmawiają zaledwie kilkusetzłotowych kwot na druk ulotek?

Лічу, што 2008 год не быў для нас, беларусаў, ні лепшы, ні горшы ад папярэдніх. На Беласточчыне мы — неадлучны кампанент, і добра што ўлады пачынаюць урэшце бачыць у гэтым не толькі клопаты, але таксама карысці. Мінулы год быў жа ў Польшчы Еўрапейскім Годам Міжкультурнага Дыялогу. І хаця заставацца сабою надалей нам нялёгка і няпроста, то думаю, аднак, што сваю прысутнасць з году ў год замацоўваем. Хаця б шматлікімі культурнымі мерапрыемствамі, выданнямі ці перадачамі ў радыё- і тэлеэфіры. Іншая справа, што карыстальнікаў гэтага робіцца менш, але гэта цяпер паўсюдная ў свеце праблема. Таму трымаймася свайго, будзьма разам і ў 2009-ым годзе, які, дай Бог, каб для ўсіх нас быў лепшы!

Kliknij, by wyświetlić formularz...Kliknij, by ukryć formularz... Napisz komentarz
  • Wymagane pola zostały oznaczone *.
  • Komentarze są publikowane po przeczytaniu przez moderatora serwisu.
  • Prosimy Państwa o staranne wpisywanie adresów e-mailowych — Państwa adresy nie są ani publikowane, ani komukolwiek ujawniane, jednakże w niektórych przypadkach prawidłowy e-mail jest nam niezbędny do wyjaśnienia z autorem kwestii, które mogą budzić nasze wątpliwości w nadesłanym przez niego komentarzu.
  • Moderator jest w 100% człowiekiem, a nie programem komputerowym, więc publikacja może potrwać czas jakiś — cierpliwości.
  • Komentarze nie na temat — jest on zadany przez powyższy artykuł — będą odrzucane.

* Kod:
 
Wpisz ten kod (dwie litery i dwie cyfry) w odpowiednie pole formularza podczas wysyłania komentarza. Jeśli nie możesz go odczytać, spróbuj wygenerować inny...
Czasopis.pl na Facebook