Białorusin w Białymstoku – Ewa Zwierzyńska

felietonisci-071. Galopem po Europie. Vitalij ma czerwone oczy. Zaciąga się LM-em i dopija kompot.

– Przywieźliśmy wam kasę. Jesteście z tego zadowoleni? – śmieje się z satysfakcją i nalewa po kieliszku wódki – sobie, żonie i Andrzejowi, koledze. Tylko po jednym. Na zmęczenie. Z Mińska wyjechał wczoraj wieczorem, całą noc stał na granicy. O szóstej rano był w Białymstoku. Zaczął od rynku na Kawaleryjskiej, gdzie zaopatrzył się w elektronarzędzia i rury, w salonie oświetleniowym spędził z żoną trzy godziny, wybierając żyrandole, potem market budowlany z armaturą do łazienek, gdzie kupił umywalkę i sedes. Żona w tym czasie obiegła sklepy z ubraniami i kosmetykami. Na obiad zjedzony w biegu składała się wcześniej przygotowana kanapka. Tutaj, w dwugwiazdkowym hotelu Turkus, mógł w końcu usiąść i zjeść coś porządnego. Wewnątrz hotel prezentuje się zdecydowanie lepiej niż na zewnątrz. Wciśnięty między ruchliwą ulicę, stację benzynową i warsztat samochodowy, obity blachą pomalowaną w biało-czerwone pasy idealnie odzwierciedla czasy, w którym powstał, czyli początek lat 90., z jego dzikim kapitalizmem i marzeniami, usiłującymi ujarzmić szary, betonowy klocek PRL-u. W holu stoją rzędem podświetlane akwaria z egzotycznymi rybkami, a na zewnątrz kilkanaście samochodów na białoruskich rejestracjach.

Vitalik wszystko ma wyliczone, co gdzie kosztuje, jak i za ile. Jednym tchem przelicza ruble na euro, dolary na złotówki i na odwrót. Tłumaczy zawiłości podatkowe i wizowe, sposób postępowania z celnikami i opłacalność każdego wyjazdu. Jednorazowy jest nieopłacalny. Najlepiej jeździć dużo i często, jak najczęściej. I kupować rzeczy drogie. Jeśli ma do wyboru czekolady z wyższej półki, dobrej jakości, a większą ilość czekoladek tanich i miernych, zawsze wybiera te pierwsze. Na tym jest największa przebitka. W Polsce jest po kilka razu w roku, czasem kilka razy w miesiącu. I tak od sześciu lat. Wie dobrze, która zmiana celników jest „dobra”, a która „zła”, jak duży tonaż przypada na jedna osobę (50kg), produktów spożywczych (5kg) i że sok 100% zalicza się do tonażu, a nektar owocowy już nie. Ta wiedza jest niezbędna, jeśli nie chce mieć problemów na granicy i zapłacić kary, bo wtedy całą opłacalność diabli wezmą.

– Produkcja na Białorusi stoi, towarów nie ma, a te które są, to barachło jakieś, bez żadnej jakości, a ceny szalone! – mówi Vitalik. – Teraz u nas wszystko jest droższe niż u was – i ubrania, i elektronika, pampersy i kosmetyki, meble i glazury, a nawet żywność. Jeszcze tylko papierosy i wódka tańsza, no i benzyna, ale już niedługo. Jak w takim tempie będą drożeć, to i u nas ceny europejskie będą. Od kilku lat kupuję w Polsce wszystko, czego potrzebuję. A nasz prezydent ma pretensję – dlaczego wywozicie z kraju walutę? To zrób tak, żeby twoje towary były takiej samej jakości, obniż ceny, to ja na Białorusi będę kupować, po co do Polski się tłuc? Kup sobie pastę do zębów niemiecką i białoruską – i porównaj. Niemiecką poszorujesz, to cała buzia zapieniona, a białoruska? Lichutkie to to, zębów nie umyje jak trzeba. Nie mam pojęcia, z czego oni ją robią.

– Do Polski przyjeżdżamy w celach czysto biznesowych. Kupujemy, ładujemy, śpimy, kupujemy, ładujemy, wracamy. Nie ma sił i czasu, a nawet pieniędzy na to, żeby coś więcej tu zobaczyć, pozwiedzać. Wszystkim rządzi teraz ekonomia. Z czego żyją u nas mieszkańcy przygranicznych miejscowości? Przecież oni nigdzie nie są zatrudnieni. Żyją tylko z handlu. Ot, jeden sąsiad poprosi telewizor, drugiemu i trzeciemu też coś trzeba, załadują do samochodu papierosy i wódkę i jadą do was. Jedno sprzedadzą, kupią co trzeba i jeszcze tego samego dnia do domu wrócą. I tydzień czasu spokojnie w domu siedzą, odpoczywają. Za jeden skok mają 200 dolarów. Pojedzie cztery razy w miesiącu i zarobi trzy razy więcej niż z codziennej na okrągło pracy w zakładzie. Niczego więcej w życiu im nie trzeba. Bywa, że stoisz z nimi w kolejce na granicy i słuchasz, jak narzekają, a kolejka jaka długa, a męczyć się trzeba. To idź do fabryki, pracuj! Nikt nie pójdzie.

Vitalij interesu nie robi. Robi remont. A Andrzej buduje nowy dom. Jutro chce dokupić drewniane schody, a Vitalij – może telewizor?
– Oczywiście, mógłbym sobie rano spokojnie wstać, pójść do restauracji na śniadanie, zjeść jak człowiek, pozwiedzać miasto, potem znów coś zjeść, i wtedy w ogóle niczego nie zdążylibyśmy załatwić. Czas też ma swoją cenę. Jestem tu jeden-dwa dni, a wszystko trzeba oblecieć, załatwić, kupić. To się u nas nazywa „galopem po Europie”. Biegasz do zamknięcia sklepów. Jako kierownik w zakładzie meblarskim zarabiam 500 dolarów – jak za to utrzymać rodzinę? Dwoje dzieci mam. Wychodzi mi, że 1000 dolarów to minimum, żeby zabezpieczyć nasze podstawowe potrzeby, za benzynę zapłacić, za garaż. Ale żeby kupić ubrania? Albo pojechać na urlop? Starasz się zarobić ten dodatkowy grosz, brać jakieś roboty po godzinach.
– Nie wierzcie mu – Andrzej macha ręką – wystarcza mu kasy, w przeciwnym wypadku nie przyjeżdżałby tutaj i nie wykupowałby połowy sklepu.
– Jasne, ale jakim kosztem? – zaperza się Vitalij. – Kto odpracuje swoją zmianę i do domu idzie, niczego się nie dorobi. Musisz pracować na dwie zmiany, a przychodzi dzień wolny, to odsypiasz. Albo masz więcej wolnego czasu i nie masz pieniędzy, albo masz pieniądze i na nic czasu. Wybór należy do ciebie.

Życie Białegostoku, nazywanego Polską B, toczy się niespiesznie. Zaczyna się weekend. Mieszkańcy miasta spacerują po reprezentacyj
nym deptaku w centrum, piją piwo pod parasolami, wracają z pracy do swoich domów lub śpieszą na wieczorny koncert. Niewielu zdaje sobie sprawę, że pod powierzchnią tego przeciętnego polskiego miasta przycupnął inny świat. Ten świat od czasu do czasu prześwituje przez szczeliny codzienności, najczęściej w postaci białoruskiej rejestracji na samochodzie, kolejki do kantoru czy języka rosyjskiego w galeriach handlowych. I tyle. Te oba światy funkcjonują równolegle i rzadko się przecinają. Polacy nie znają bliżej Białorusinów, których całe tłumy kupują w białostockich supermarketach. Nie wiedzą nic o ich życiu, kłopotach, ich codzienności. Białoruś jako kraj znają najczęściej jedynie z telewizorów, jako „ostatni reżim w Europie” rządzony przez wąsatego prezydenta. Interakcje inne niż handlowe zdarzają się rzadko. Białorusini przyjeżdżają, kupują, ładują do samochodów i odjeżdżają.

Dzielnica Nowe Miasto tylko z pozoru wygląda na zwykłe osiedle domków jednorodzinnych. Szare klocki z PRL-u otoczone płotami z zielonej siatki usypiają czujność, oszukują wzrok jak maskujący parawan. Mało kto wie, że za ich murami nocuje więcej Białorusinów niż Polaków. Tutaj mają swoją sypialnię. W większości domów śpi po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt osób, nierzadko pokotem, na podłodze. Ich właściciele na gościach ze wschodu zbili majątek. Z obecności Białorusinów korzystają hotelarze, handlarze, gastronomia, w coraz większym stopniu również usługi. Na trasie Kuźnica – Białystok roi się od reklam w języku rosyjskim. Markety handlowe i kantory również robią się dwujęzyczne. Białostockie firmy nierzadko szukają specjalistów ze znajomością języka rosyjskiego. Białystok dba o wschodnich klientów, wiadomo – klient to pieniądze.

Karolina od dwóch lat pracuje w jednym z ekskluzywnych butików w białostockiej galerii handlowej. Jej nienaganny wygląd i makijaż podkreślają przyjemną atmosferę luksusu, delikatnie otulającą sukienki z najwyższej jakości japońskiego lnu.
– Moje klientki mają na stałe wynajęte całe mieszkania lub po prostu kupują tu sobie własne. Niektórzy kupują po kilka mieszkań pod wynajem dla innych Białorusinów i zaczynają u nas prowadzić własny biznes. Wytwarza się cała sieć powiązań, interesów, zależności. W moim sklepie podstawowy klient to bogate Białorusinki. Zostawiają u nas mnóstwo pieniędzy. Kupują wszystko i dużo – sukienki, buty, torebki, drogie rzeczy też, bardzo drogie. Najczęściej są bardzo miłe, ale tak jak cała klasa ludzi bogatych mają swoje standardy i określone zachowania. Potrafią przymierzać po 25 sukienek, rzucają je byle gdzie. Zdążysz jeszcze powiedzieć – przepraszam, pomogę pani odłożyć, a one fiuuuu – i do widzenia, bez słowa wychodzą ze sklepu. Wybrzydzają na Białystok – a to wodę macie w basenie za twardą, a to jedzenie niedobre. Szef mój przynosi im listę restauracji, w których można dobrze zjeść.

przed_Auchan
Jest też inna grupa kobiet – bardzo młode dziewczyny, które przychodzą ze swoimi sponsorami. Ci najczęściej są bardzo mili. Duża grupa kobiet kupuje towar hurtowo, do swoich butików na Białorusi. Pakują to w wielkie torby i przekazują na granicy kierowcom, którzy przewożą im towar. Jeśli trafią u nas na wyprzedaże, a dodatkowo mają zwracany VAT, to robią kokosowy interes.

Polacy, obserwując przybyszów ze wschodu, nierzadko łapią się za głowę, widząc jak duże zakupy robią i jaką gotówką dysponują. Zawartość jednego wózka przewyższa często pensję, za którą wielu Polaków musi przeżyć cały miesiąc. Stereotyp biednego Białorusina, mieszkającego w „ostatnim kołchozie Europy”, zaczyna ustępować stereotypowi Białorusina bardzo bogatego, nierzadko szastającego pieniędzmi na prawo i lewo. Każdy stereotyp to jednak uogólnienie, uśrednienie – tych bardzo bogatych i tych biedniejszych, kupujących nie tylko dla siebie, ale dla licznego grona znajomych czy rodziny. Białoruskich klientów można spotkać wszędzie – i w ekskluzywnych restauracjach, i przy budkach z kebabem. W galeriach i na bazarze. W drogich hotelach i tanich pensjonatach.

Ze statystyk wynika, że Białorusini przyjeżdżają do Białegostoku w celach czysto biznesowych. Izba Celna podaje, że w zeszłym roku zagraniczni goście wywieźli z Podlasia towar na miliard złotych. Wiele sklepów, firm, funkcjonuje tylko dlatego, że przyjeżdżają tu Białorusini. „Tylko to nas trzyma przy życiu” – oceniają handlarze z rynku na Kawaleryjskiej. „To dzięki nim mamy pracę” – mówią ekspedientki w sklepach. „Mój brat żyje z tego, że organizuje przejazdy dla Białorusinów z Białegostoku do warszawskich galerii”. „Bez nich Białostocki handel piszczałby cienko, wiele sklepów by zbankrutowało”.

Tak było jeszcze do niedawna.
W marcu Białoruś wprowadziła w życie nowe przepisy, które znacznie ograniczają wwóz towarów na teren państwa. Osoby bez działalności gospodarczej nie mogą przewozić towarów w ilościach hurtowych. Towary elektroniczne, jak telewizory czy lodówki, mogą przywieźć tylko jedną sztukę na trzy lata. Handlowi nie sprzyja też drożejący na Białorusi dolar. Ceny w naszych sklepach przestają dla nich być tak atrakcyjne. Białostoccy handlarze kochają Białorusinów. Dla nich klienci z Białorusi to czysty pieniądz – nie narzekają, nie grymaszą, biorą dużo i wszystko jak leci. Na bazarze przy ulicy Kawaleryjskiej większość samochodów ma wschodnie rejestracje. – 90 procent moich klientów to Białorusini – ocenia właścicielka straganu z odzieżą – gdyby nie oni, przepadlibyśmy z kretesem. Polski klient nie kupuje dzisiaj na bazarze, tylko w galerii – tam jest ciepło, elegancko, na głowę nie pada, chociaż i Białorusini lubią chodzić po galeriach, dlatego handel najlepiej idzie do dziewiątej rano. Potem wszyscy zawijają się do marketów. Szmat kupują mało, raczej nastawieni są na gospodarstwo domowe – patelnie, proszki do prania, grabie, łopaty, wszystko biorą. Ale teraz, po wejściu nowych przepisów wyraźnie odczuwa się spadek obrotów. Kupują mało, bo nie mogą tego przewieźć w większych ilościach. Nawet jak kupią pięć jednakowych koszulek dla dziecka, to rozdzielają po samochodach, żeby w każdym było tylko po jednej. To nie jest wina naszych władz, tylko przepisów, które wprowadzono na Białorusi. My nie wnikamy w ich politykę, nie dyskutujemy o reżimie Łukaszenki, ale bardzo szkoda, że tak się dzieje. Z roku na rok jest coraz gorzej. W weekend jest jeszcze jako tako, ale w tygodniu to klęska. Między straganami hula pustka i wiatr. Bywa, że przez cały dzień człowiek nie zarobi ani złotówki. Gdy pomyślę, co było parę lat temu, a co jest dzisiaj, to jest niebo a ziemia. W tym roku odbędą się wybory prezydenckie na Białorusi, więc prezydent robi wszystko, żeby przypodobać się wyborcom, ale jeśli ten kierunek polityki utrzyma się po wyborach, to czarno widzę przyszłość białostockiego handlu. Rynek na Kawaleryjskiej umrze śmiercią naturalną. Przestaną przyjeżdżać, bo się im to po prostu nie będzie opłacać. Szkoda, to tacy wspaniali, kochani ludzie! Serdeczni, szczerzy. My tu wszyscy ich uwielbiamy! Proszę napisać w gazecie, żeby przyjeżdżali, że my tu bardzo na nich czekamy.
Ewa Zwierzyńska ■

Komentarze

  1. Write more, thats all I have to say. Literally, it seems as though you relied on the video to make your point.
    You clearly know what youre talking about, why throw away your
    intelligence on just posting videos to your weblog when you could be giving us something informative
    to read?

  2. Have you ever thought about writing an ebook or guest authoring on other
    websites? I have a blog based on the same information you discuss and would
    really like to have you share some stories/information. I know
    my visitors would appreciate your work. If you are even remotely interested, feel free to
    send me an email.

  3. Thanks for ones marvelous posting! I seriously enjoyed reading it, you
    might be a great author.I will make certain to bookmark your blog and will come back in the foreseeable future.
    I want to encourage that you continue your great job, have a nice weekend!

  4. Hello! I could have sworn I’ve been to this site before but after reading through some of
    the post I realized it’s new to me. Anyways,
    I’m definitely glad I found it and I’ll be book-marking and checking back often!

  5. You could definitely see your skills within the work you write.
    The world hopes for even more passionate writers such as you who are not afraid
    to mention how they believe. Always go after your heart.

  6. Pretty nice post. I just stumbled upon your weblog and wished to
    say that I’ve really enjoyed surfing around your blog posts.
    In any case I will be subscribing to your rss feed and I hope you write again soon!

  7. Howdy! I just want to give you a big thumbs up for the great information you have
    right here on this post. I will be coming back to your website for more soon.

  8. Have you ever thought about adding a little bit
    more than just your articles? I mean, what you say
    is important and all. However think of if you added some
    great visuals or videos to give your posts more, „pop”! Your content is excellent
    but with pics and videos, this blog could undeniably be one of the greatest
    in its niche. Awesome blog!

  9. I all the time used to read piece of writing in news papers but now as I am a user of internet therefore from
    now I am using net for articles or reviews, thanks
    to web.

  10. My brother suggested I might like this web site. He was totally right.
    This post truly made my day. You can not imagine just how much time I had spent for this info!
    Thanks!

  11. fantastic submit, very informative. I wonder why the other specialists of
    this sector don’t understand this. You should continue your writing.
    I’m confident, you’ve a great readers’ base already!

  12. I’ll immediately seize your rss as I can not to find your e-mail subscription hyperlink or e-newsletter service.
    Do you’ve any? Please let me understand so that I may just subscribe.
    Thanks.

  13. My spouse and I stumbled over here from a different web page and thought I might as well check things
    out. I like what I see so i am just following you.

    Look forward to going over your web page yet again.

  14. Howdy! I could have sworn I’ve visited this blog before but after looking at a few of the posts I realized it’s new to me.
    Regardless, I’m certainly pleased I stumbled upon it and I’ll be book-marking it
    and checking back often!

  15. I don’t even know how I ended up here, but I thought this post
    was good. I don’t know who you are but definitely you’re going to a
    famous blogger if you aren’t already 😉 Cheers!

  16. I seriously love your blog.. Very nice colors & theme. Did you create this website yourself?
    Please reply back as I’m attempting to create my own blog and would love to learn where you got this from or what the theme is named.
    Cheers!

  17. Fantastic beat ! I wish to apprentice at the same time as you amend your web site, how can i subscribe for
    a weblog website? The account aided me a acceptable
    deal. I have been a little bit acquainted of
    this your broadcast provided vivid transparent idea

  18. Magnificent beat ! I would like to apprentice while you
    amend your site, how can i subscribe for a blog website?
    The account helped me a acceptable deal. I had been a little
    bit acquainted of this your broadcast provided bright clear concept

  19. Hello! I just wanted to ask if you ever have any problems with hackers?
    My last blog (wordpress) was hacked and I
    ended up losing several weeks of hard work due to no backup.
    Do you have any methods to protect against hackers?

  20. Great post. I used to be checking continuously this
    weblog and I am impressed! Very useful information specially the closing phase 🙂 I care for such information a lot.
    I was looking for this particular information for a very lengthy time.
    Thank you and best of luck.